Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 59 gości
S T A R T arrow Kultura i okolice arrow Historia - odkłamywanie IV arrow Czerwony potwór Trocki
Friday 06 December 2019 22:33:12.28.
W Y S Z U K I W A R K A
Czerwony potwór Trocki Drukuj Email
Wpisał: Wiktor SUWOROW   
08.09.2013.

Czerwony potwór Trocki

 

1879-1940. Prawda o rewolucjoniście

 

 

Wiktor  SUWOROW, „HISTORIA do rzeczy”, nr. 7, wrzesień 2013, str. 80

 

 

Gdyby to Trocki przejął schedę. po Leninie, Związek Sowiecki byłby jeszcze gorszy niż pod rządami Stalina. Był to bezwzględny zbrodniarz

 

 

Lewicowi intelektualiści uwielbiają Lwa Dawidowicza Trockiego. Uważają go za wspa­niałego bojownika o wolność, prawdziwego rewolucjonistę, który - gdyby Stalin nie wysiu­dał go ze schedy po Leninie - zamieniłby Związek Sowiecki w raj, krainę mlekiem i miodem płynącą. Jest to oczywiście bzdura. Może Trocki rzeczywiście był wspaniałym człowiekiem, ale tylko dla zdeprawowanych komunistów, czyli ludzi takich jak on sam. Dla ludzi normalnych był zbrodniarzem.

Zacznijmy od jego poglądów. To, co odróżniało go od Stalina, to ideologia. On był fanatycznym wyznawcą doktrynalne­go, czystego komunizmu Karola Marksa. Stalin był zaś praktykiem, pragmatycz­nym dyktatorem, który naginał ideologię do swoich zbrodniczych potrzeb. Trocki zaś święcie wierzył w to, że całe społe­czeństwo należy przekształcić w wielką "robotniczą armię". Każdy obywatel miał być żołnierzem w szeregach zmechani­zowanego społeczeństwa kroczącego do wielkiego celu, jakim miało być komuni­styczne panowanie nad światem.

Każda armia opiera się zaś na przy­musie, musztrze i żelaznej dyscy­plinie. I tak właśnie, niczym roboty, mieli żyć oraz praco­         wać ludzie sowieccy. Mieli żyć w koszarach, odżywiać się w wielkich stołów­kach, dzieci oddawać do kolektywnych żłobków, przedszkoli, a wreszcie szkół z internatem.

         Miała zostać skasowana nie tylko wszelka wła­sność, ale także wszelka prywatność i rodzina; Każdy moment dnia, każ­da czynność miały być sterowane przez partię. A każda niesubordynacja miała być karana nie­zwykle surowo.

 

Trocki nie miał bowiem litości dla wrogów rewolucji.

 

Stalin zamknął kilkadziesiąt milio­nów ludzi w łagrach. Reszta obywateli Związku Sowieckiego była straszliwie sterroryzowana, ale jednak żyła poza dru­tami. Trocki chciał zaś zamknąć wszyst­kich ludzi na ziemi w jednym wielkim łagrze. Wiedząc zaś, jak funkcjonowały sowieckie obozy, nietrudno sobie wyobrazić, jak gigantyczną tragedią skończyłaby się próba realizacji takiej utopii. Jest w tym wszystkim jeszcze jeden "niuans".

         Otóż w każdej armii muszą być nie tylko szeregowcy, ale także generałowie. Oczy­wiście w tej roli Trocki widział samego siebie i innych czerwonych komisarzy.

 

Trocki był jednak nie tylko zbrodniarzem w teorii, ale także zbrodnia­rzem w praktyce. Na boczny tor został bowiem odsunięty dopiero w roku 1924, po śmierci Lenina. Już przed tą datą Rosja bolszewicka była zaś totali­tarnym, ludobójczym państwem. W trakcie rewolucji i podczas wojny domowej bolszewicy wymordowali miliony ludzi. Eksterminowali szlachtę, burżuazję, zagło­dzili setki tysięcy chłopów. Już za czasów rządów Trockiego stworzono pierwsze obozy koncentracyjne. Czerezwyczajka pracowała pełną parą, a Armia Czerwona najechała na Polskę. Trocki nie tylko się temu nie przeciwstawiał, ale to była także jego polityka. Pod wieloma zbrodniczymi rozkazami widnieje jego podpis.

Trocki był zresztą odpowiedzialny nie tylko za bolszewickie zbrodnie z lat 1917-1924. Był obciążony winą za wszyst­kie zbrodnie bolszewizmu aż do roku 1991, gdy system ten się wreszcie załamał. On to bowiem, obok Lenina i Swierdłowa, stał się jednym z jego trzech najważniej­szych twórców.

On to bowiem na swoje własne podobieństwo stworzył tego potwora. Tym, co miało różnić Stalina od Trockiego, jest to, że Stalin chciał rzeko­mo budować komunizm w jednym kraju, a Trocki chciał eksportować rewolucję na całą planetę. To kolejna nieprawda. Stalin również chciał eksportować rewolucję na całą planetę. Tylko że wiele o tym nie mó­wił. Zbierał siły, zbroił Armię Czerwoną i szykował się do ataku na wolny świat.

Czy zastanawiali się państwo kiedyś nad tym, dlaczego Stalin w 1929 r. wypu­ścił Trockiego ze Związku Sowieckiego? Było to przecież zupełnie nie w jego stylu. Stalin nigdy nie wypuszczał swo­ich wrogów. On ich mordował. Weźmy choćby towarzysza Michaiła Frunzego. W 1925 r. lekarz Stalina ni stąd, ni zowąd uznał, że wymaga on nagłej operacji. Chociaż Frunze zapewniał, że nic mu nie dolega i żadnej operacji nie potrzebuje, siłą położono go pod skalpel. Już się nie obudził. Dlaczego Stalin nie zrobił takiej "operacji" Trockiemu? Albo dlaczego nie wytoczył mu procesu pokazowego tak jak Bucharinowi, Kamieniewowi i innym "trockistom"?

Otóż dlatego, że Trocki był dla niego użyteczny. Na cały świat krzyczał, że Stalin chce budować komunizm w jed­nym kraju. To usypiało czujność Zachodu. Wszyscy byli przekonani, że bolszewizm nie stanowi dla świata większego zagro­żenia. I Stalin mógł spokojnie szykować się do skoku. Przepędzenie Trockiego było klasyczną operacją dezinformacyjną. Trocki przejrzał dopiero pod koniec lat 30. Zorientował się, że Związek Sowiecki chce zaatakować Europę, a Hitler - któremu Stalin pomagał przejąć władzę - ma ode­grać rolę lodołamacza rewolucji. Zdemolo­wać kontynent, który w efekcie stanie się łatwym łupem dla Armii Czerwonej.

 

I właśnie dlatego Trocki musiał zginąć. W sierpniu 1940 r. w swojej mek­sykańskiej willi został zatłuczony czekanem przez agenta NKWD, hisz­pańskiego komunistę Ramóna Mercade­ra. To była znakomicie przeprowadzona

operacja. Najpierw Mercader zinfiltrował otoczenie Trockiego, zaprzyjaźniając

się z jego sekretarką, potem pozyskał względy samego Lwa Dawidowlcza. Panowie spotykali się często, pisali razem wymierzone w Stalina artykuły. Trocki go uwielbiał. Kiedy nadszedł odpowiedni moment - agent NKWD uderzył.

         Mercader był fanatykiem. Wiedział, że to była misja samobójcza. Trocki miał bowiem uzbrojoną ochronę i było jasne, że po dokonaniu zabójstwa zostanie zabity. Stało się co prawda inaczej - został oddany w ręce policji i przesiedział 20 lat w więzieniu - ale on był przekonany, że idzie na pewną śmierć. Postanowił się po­święcić dla komunizmu. Co ciekawe, gdy w 1960 r. przyjechał do Związku Sowiec­kiego, a było to już za rządów Chruszczo­wa, był fetowany jak bohater narodowy. Nadano mu najwyższe państwowe odznaczenia.

Na koniec jeden ciekawy szczegół: ­Mercader mógł Trockiego zastrzelić. Prze­cież znacznie łatwiej byłoby mu wnieść do domu Trockiego pistolet niż spory czekan. Znacznie łatwiej jest również zabić czło­wieka z broni palnej. Po prostu naciska się spust i robota wykonana. Rozpłatanie komuś czaszki czekanem wymaga zaś żelaznych nerwów. Jest to rzecz bardzo nieprzyjemna. Moim zdaniem to nie Mercader wybrał więc sposób egzekucji Trockiego. Zrobił to Stalin.

Są bowiem dwa sposoby na dokonanie politycznego morderstwa. Pierwszy - po cichu. Najlepiej wówczas upozorować wypadek, tak żeby nikt się nie zoriento­wał, że człowiek został wyeliminowany. Drugi sposób to zrobić to jak najbardziej spektakularnie i drastycznie. Niemal na oczach kamer i w blasku fleszy. Tak wła­śnie zginął Trocki. Był to sygnał wysłany do wszystkich wrogów Stalina: "Dopadnę was wszędzie, nigdy i nigdzie nie będzie­cie bezpieczni. A wasza śmierć będzie bolesna".

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.