Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 15 gości
S T A R T arrow Kultura i okolice arrow Historia - m.inn. Rosji wobec Polski arrow RAZEM przeciw faszystowskiej Polsce !!
Saturday 24 October 2020 05:53:15.30.
migawki
 

Uchwalili bezczelnie „Bezkarność konowała+” pod szydliwą nazwą „Dobry Samarytanin”.

Polacy karnie noszą maseczki nawet na pustej ulicy. Tymczasem liczba stwierdzonych zakażeń rośnie. Okazuje się, że maskowanie nie działa, ale tego rząd nie przyzna za nic w świecie. Dlatego trzeba wskazać „wroga ludu”, który niweczy wysiłek całego narodu.

Co chcą nam powiedzieć celebryci, okraszający informację o złapaniu kowida: "dbajcie o siebie, noście maseczki"? Że sami zaniedbali i nie nosili, czy że ich samych to dbanie i noszenie przed niczym nie uchroniło?

 
W Y S Z U K I W A R K A
RAZEM przeciw faszystowskiej Polsce !! Drukuj Email
Wpisał: Grzegorz Kucharczyk   
16.09.2013.

RAZEM przeciw „faszystowskiej Polsce” !!

 

 

„Międzynarodowy proletariat nie może w żadnym wypadku bronić faszystowskiej Polski, która odrzuciła pomoc Związku Sowieckiego i która uciska inne narodowości”

 

Grzegorz Kucharczyk    2013-09-15 pch24

Siedemnastego września 1939 roku Związek Sowiecki przystąpił do realizacji zapisów tajnego protokołu dołączonego do paktu Ribbentrop – Mołotow. Sowiecka armia rozpoczęła zajmowanie swojej „strefy wpływów”.

 

We wrześniu 1939 roku współpraca (której zwieńczeniem było zawarcie formalnego układu sojuszniczego między Berlinem a Moskwą), przejawiała się nie tylko na polu militarnej i politycznej akcji antypolskiej. Synergia w tym zakresie następowała również w odniesieniu do propagandy obu tych socjalistycznych państw.

 Niemiecka i sowiecka propaganda eksploatowała ten sam wątek: Polska to więzienie narodów. W tym kierunku szedł zintensyfikowany od wiosny 1939 roku atak agend ministerstwa kierowanego przez Josepha Goebbelsa, które sięgnęło po stary – znany z czasów Republiki Weimarskiej – arsenał oskarżeń o „prześladowanie mniejszości niemieckiej” przez Warszawę.

 W podobny sposób przygotowanie gruntu pod agresję na Polskę przygotowywała propaganda sowiecka. Gdy Polska od tygodni zmagała się z niemieckim atakiem, podporządkowana Kremlowi Międzynarodówka Komunistyczna (Komintern) wydała odezwę do klasy robotniczej całego świata, w której czytamy: „Międzynarodowy proletariat nie może w żadnym wypadku bronić faszystowskiej Polski, która odrzuciła pomoc Związku Sowieckiego i która uciska inne narodowości”. Tak brzmiąca dyrektywa była powtórzeniem stwierdzeń, które Georgi Dymitrow (przewodniczący Kominternu) usłyszał tego samego dnia, 8 września 1939 roku, podczas rozmowy ze Stalinem.

 Na trzy dni przed sowiecką agresją na Polskę – Andrzej Żdanow (w 1939 roku postawiony przez Stalina na czele sowieckiego aparatu propagandowego) w artykule opublikowanym na łamach „Prawdy”, ponownie odwoływał się do figury o „faszystowskiej Polsce”, która traktuje swoje wschodnie województwa jako „pozbawioną praw kolonię”, a polityka realizowana przez Warszawę wobec Ukraińców i Białorusinów jest analogiczna do „pełnej uciemiężenia polityki caratu rosyjskiego”.

 W tym samym czasie niemiecka propaganda była w trakcie wzmacniania wcześniejszego obrazu „okrucieństw Polaków wobec Niemców”, eksploatując temat tzw. krwawej niedzieli w Bydgoszczy.

Dwaj rozbiorcy w tym samym duchu podsumowali w październiku 1939 roku dokonane przez siebie miesiąc wcześniej „rozgraniczenie stref wpływów”. Hitler 6 października 1939 roku podczas przemówienia w Reichstagu wyjaśniał dlaczego państwo polskie musiało zostać zniszczone: „Kosztem Niemców oraz Rosjan, bez uwzględnienia jakichkolwiek realiów historycznych, geograficznych i ekonomicznych, zbudowano państwo, które nie miało najmniejszego prawa istnieć”.

 31 października 1939 roku Wiaczesław Mołotow w sowieckiej Radzie Najwyższej, gdy wyraził satysfakcję sowieckiego przywództwa z powodu zniszczenia „pokracznego bękarta traktatu wersalskiego, żyjącego kosztem uciskanych narodowości niepolskich”. Odpowiadając na utrzymany w serdecznym tonie urodzinowy telegram Hitlera z okazji sześćdziesięciolecia urodzin, Stalin w telegramie do przywódcy niemieckiego  z dnia 25 grudnia 1939 roku, wyrażał przekonanie, że „przyjaźń narodów Niemiec i ZSRR przypieczętowana krwią, ma wszelkie podstawy, by być trwałą i mocną”.

 Związek Sowiecki już nie istnieje, odeszły w przeszłość narodowo- socjalistyczne  Niemcy, ale stałe motywy propagandy historycznej (dla niepoznaki zwanej polityką historyczną) pozostały. Warto przypomnieć w tym kontekście przemówienie Putina na Westerplatte w 2009 roku, gdy wprost odwoływał się do dawnej sowieckiej (i niemieckiej) narracji propagandowej o Wersalu jako „krzywdzie Niemców i Rosjan”. Miarą tupetu tow. premiera -  pułkownika było to, że słowa te zostały wypowiedziane na polskiej ziemi, w obecności przedstawicieli najwyższych władz RP, z okazji obchodów wybuchu II wojny światowej, która by nie wybuchła, gdyby nie niemiecko-sowieckie porozumienie z 23 sierpnia 1939 roku. 

Lata 1939-1941 – wspólny rozbiór Polski i nawiązanie ścisłej współpracy politycznej oraz gospodarczej między Niemcami a Związkiem Sowieckim – to lata wyjątkowo niewygodne dla współczesnych autorów propagandy historycznej w Niemczech i Rosji. Kłócą się z propagandowym obrazem „wiecznej nienawiści” Hitlera do sowieckiej Rosji jako wcielenia „żydokomuny”. Przypominają o tak niewygodnych faktach, jak na przykład masowe wydawanie w latach 1939-1941 przez władze sowieckie Berlinowi obywateli niemieckich (żydowskiego pochodzenia) zaangażowanych w działalność komunistyczną. A i te wzajemne telegramy między przywódcami obu socjalistycznych mocarstw – też jakby niewygodne.

 Rozwiązanie? Przesunąć początek wojny na datę 22 czerwca 1941 roku (agresja Niemiec na Związek Sowiecki). Zorganizowane w 2005 roku huczne rosyjskie obchody sześćdziesięciolecia zakończenia drugiej wojny światowej były tego szczególnym, choć nie jedynym potwierdzeniem. Wystarczy otworzyć rosyjskie podręczniki do historii.

 W podobny kierunku zmierza niemiecka propaganda historyczna. Na początku lat dziewięćdziesiątych XX wieku głośna była w Niemczech objazdowa wystawa „Zbrodnie Wehrmachtu”. Z jednej strony uderzała ona w jeden z założycielskich mitów (zachodnio)niemieckiej „polityki historycznej” po 1945 roku – o niewinności żołnierzy Wehrmachtu, którzy „wykonywali swój żołnierski obowiązek” w kontraście do zbirów z SS. Z drugiej strony, zbrodnie Wehrmachtu – według autorów wystawy – rozpoczęły się w 1941 roku. Ani słowa więc o masowych rozstrzeliwaniach polskich cywilów (przede wszystkim ziemiaństwa i katolickiego duchowieństwa) dokonywanych przez niemiecki Wehrmacht wkraczający we wrześniu 1939 roku do Wielkopolski i na Pomorze.

Głośny film „Nasze matki, nasi ojcowie”, kształtujący wyobraźnię historyczną milionów obywateli Bundesrepubkiki (i nie tylko obywateli tego państwa), również przenosi początek wojny na rok 1941 – agresję Niemiec na Związek Sowiecki.

 Warto również zwrócić uwagę, że tak rozdymana przez aktualną niemiecką „politykę historyczną” kwestia istnienia „antynazistowskiej opozycji” w III Rzeszy, która dramatycznie objawiła się w słynnym zamachu Stauffenberga na Hitlera (1944), przemilcza zupełnie fakt, że zarówno zamachowiec jak i jego patroni nie wyobrażali sobie po wojnie innej Polski jak niewiele większego od Generalnej Gubernii Puferstaat (państwa buforowego).

 Dołóżmy do tego ciągłe poszukiwanie nad Renem „wspólników w zbrodni” (kreślenie obrazu Polaków jako współwinnych niemieckiego ludobójstwa na Żydach) oraz co rusz powracający w Rosji temat „anty-Katynia” (katyńskie ludobójstwo jako rewanż Moskwy za „zagłodzenie” przez władze polskie bolszewickich jeńców po wojnie 1920 roku) – a mamy miarę kształtowanego na naszych oczach wizerunku Polski jako „więzienia narodów”. A i „faszystów” u nas nie brakuje…

 Grzegorz Kucharczyk

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.