Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 59 gości
S T A R T arrow Kultura i okolice arrow Historia - odkłamywanie IV arrow CYRK HENRYKI KRZYWONOS
Saturday 14 December 2019 23:13:43.28.
W Y S Z U K I W A R K A
CYRK HENRYKI KRZYWONOS Drukuj Email
Wpisał: Lech Zborowski   
19.09.2013.
Spis treści
CYRK HENRYKI KRZYWONOS
Strona 2

CYRK HENRYKI KRZYWONOS

 

 

Powszechnie wydaje się , że główną rolą klauna w cyrku jest zabawianie publiczności. Klauna wpuszcza się jednak na arenę głównie pomiędzy innymi ważniejszymi występami, a to dlatego, że najważniejszym jego zadaniem jest odwracanie uwagi od ekipy zmieniającej dekorację.

W naszym polskim cyrku to co dzieje się w cieniu wygaszonych reflektorów jest często ważniejsze od iluzji, którą sprzedaje się nam jako gotowy już pokaz. Tak więc dyrekcja cyrku dba o to, by nie brakowało w nim klaunów, których zmienia regularnie.

Jeden z nich, a ścisłej mówiąc jedna, popularna Henryka, robi ostatnio szczególna furorę, więc jej żywot choć żałosny, może potrwać nieco dłużej. Pani klaun tak doskonale odwraca uwagę od tego co dzieje się w tle, że cieszy się specjalnym uznaniem szefostwa, które pozwala na dodatkowe indywidualne występy, a nawet przedstawienia wyjazdowe. Pani Henia przez długi czas nie wydawała się dyrekcji specjalnie zabawna i użyteczna. Zaczynała karierę w podrzędnym kabarecie „ wesoły tramwaj” i nic nie wskazywało na to, aby kariera ta wyszła poza kabinę, z legendarną już dziś, korbą. Zrządzeniem losu trafiła na jednego akrobatę o artystycznym pseudonimie Bolek, specjalizującego się w skokach przez rożnego rodzaju płoty. Ten wprowadził ją w towarzystwo znanego magika i specjalisty od rożnego rodzaju cudów, sławnego żonglera i kilku innych cyrkowych artystów. Klaun Henryka przygotowała więc jeden specjalny numer sceniczny - nazwany spontanicznym - i od tej pory świetlana kariera wydaje się nie mieć granic.

Jest tylko jeden problem. Jej popisy wcale nie są zabawne. Są żałosne i wywołują wśród większej części publiczności uczucia niesmaku, a nawet odrazy. Henryka Krzywonos najęła się do fałszowania historii i wzorem swego kolegi Bolka przejęła rolę użytecznego idioty na potrzeby politycznych salonowych kurtyzan.

Szum jaki zrobiono wokół jej osoby powoduje, że nawet niektórzy spośród krytyków jej zachowania, upatrują jego przyczyn w (jak się wyraził jeden z nich) - nierozumności. Prawdą jest, że chociaż o nadmiarze zdolności rozumienia mówić tu nie można, to jednak - w mojej opinii - najsłynniejsza klaun pośród tramwajarek doskonale wie co robi. Według mnie jej pobudki są jasne i tak samo płytkie i wyrachowane jak innego historycznego kłamcy, niejakiego Bolka.

Krzysztof Wyszkowski - mówiąc o swojej dobrej znajomej - stwierdził: „Niestety, Henia jest osobą, która wyznaje zasadę, że cel uświęca środki”. I chociaż wszędzie gdzie może powtarza, że nie przypisuje sobie żadnych zasług i nie zabiera zasług innym, to jednak cała jej egzystencja zasadza się właśnie na przypisaniu sobie nieistniejących dokonań. I tak jak w przypadku Bolka, gdyby tylko o te wyimaginowane zasługi chodziło, to nie byłoby o czym mówić.

Henryka Krzywonos jest jednak narzędziem mającym służyć do całkowitego zakłamania naszej historii i wyeliminowania z niej tych, którzy tworząc ją poświecili bardzo wiele.

W 2011 roku Henryka Krzywonos została odznaczona Orderem Ecce Homo miedzy innymi za: „wieloletnią i bezkompromisową walkę o prawdę, wbrew wszelkim przeciwieństwom, oraz za miłość i wielkie serce okazywane bezbronnym dzieciom”.

I tak jak jej miłość do dzieci nie jest sprawą mojej oceny, tak jej „walka o prawdę” jest kpiną z tych, którzy taką walkę rzeczywiście podjęli. Obok znanego już powszechnie Bolka jest to chyba jedyny przypadek, kiedy ktoś „walcząc o prawdę”, łże jak przysłowiowy pies.

Przyjrzyjmy się więc faktom.

TRAMWAJ

Zachwycone tramwajarką media powielają każde słowo opowieści dzielnej Henryki. Ta zaś ma wyraźnie nie najlepsza pamięć bo mimo największego wysiłku jej kłamstwa nie chcą trzymać się kupy.

Oficjalna, podawana przez nią wersja głosi, że 15-go sierpnia wyjechała z zajezdni i zatrzymała swoją czerwoną piętnastkę w pobliżu Opery Batyckiej. Taką wersję podają za nią chociażby Gazeta Wyborcza, czy Tygodnik Powszechny.

Tymczasem historia, opowiedziana Kurierowi Lubelskiemu, wygląda już zupełnie inaczej. „Piętnastego sierpnia Henryka Krzywonos jedzie trójką koło stoczni, ociera pot z czoła, bo lato jest upalne, i myśli: zatrzymać tramwaj - nie zatrzymać (...) Jeśli zatrzymać to najlepiej piętnastkę koło opery. Zablokuje wszystkie linie (...) Nie śpi całą noc. Co mam do stracenia – myśli - przewracając się z boku na bok”.

I tu dochodzimy do najważniejszego fragmentu.


Zmieniony ( 20.09.2013. )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.