Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 104 gości
S T A R T arrow Gospodraka..., oj, draka arrow ekolo, lasy arrow Woszebijka i podatek ekologiczny
Monday 25 May 2020 16:22:37.29.
W Y S Z U K I W A R K A
Woszebijka i podatek ekologiczny Drukuj Email
Wpisał: Mirosław Dakowski   
18.04.2009.

Woszebijka i podatek ekologiczny

Michał Pluta http://www.prawica.net/node/16362

Miszka Zubow w powieści Sergiusza Pieseckiego „Zapiski oficera Armii Czerwonej”, po tym, jak Sowieci zajęli w 1939 roku pół Polski, narzekał, że w Wilnie kultury żadnej nie ma. Argumentował to faktem, że na stacjach kolejowych nie było woszebijek. Na nic zdały się tłumaczenia polskich nauczycielek (teraz aktyw ZNP pewnie nie sprzeciwiłby się nie tylko słowem, ale i myślą okupantowi, ale to było przez wojną), że w Polsce nie było plagi wszawicy. Sowiecki oficer nadal pieklił się, że w przeciwieństwie do Kraju Rad, gdzie na stacjach są woszebijki, kultury w Wilnie żadnej!

"Dziennik" napisał a Wirtualna Polska powtórzyła, że ministerstwo finansów obmyśliło kolejny sposób na ograbienie ludzi z pieniędzy. Tym razem mają zabierać pieniądze właścicielom samochodów pod pretekstem opłaty ekologicznej. Im auto starsze tym podatek wyższy. Podatek ów, płacony raz w roku, ma zastąpić akcyzę, ale jak ja to znam to i akcyza zostanie i opłata ekologiczna będzie. Najwięcej mają zapłacić właściciele samochodów sprzed 1992 r., bo aż 3 tysiące! Ci, którzy mają auto, którego wiek nie przekracza 9 lat, zbiednieją o około 500 zł. Najmniej oddadzą fiskusowi kierowcy kupujący pojazd prosto z salonu.

Decyzję tę trudno nazwać popularną, jak każdą, która zwiększa obciążenia fiskalne obywateli. Zastanawiające jest, że rząd, który dwoi się i troi, żeby sondaże mu nie spadły w przededniu wyborów do Parlamentu Europejskiego przygotowuje taką ustawę. Czy to pieniążków w budżecie brakuje, czy to w miastach za duże korki, czy jaki diabeł? Projekt tego aktu prawnego wygląda na wersję dla ubogich niemieckiego pomysłu, aby rozruszać przemysł samochodowy poprzez dopłaty dla osób, które oddadzą na złom stary samochód, a kupią nowy z salonu. A, że nas nie stać na dopłaty do nowych samochodów, to chociaż będą karani podatkiem ci, którzy mają stare auta. Kowal zawinił, a Cygana powiesili.

W dodatku Polska Akademia Nauk niedawno opublikowała raport (można go przeczytać na stronie internetowej miesięcznika „Opcja na Prawo”. [U mnie też, pod Energetyka =>O klimacie i naporze kłamstw md]), z którego wynika, że z tym globalnym ociepleniem spowodowanym przez działalność człowieka to lipa. Zanim Pan Bóg stworzył człowieka bywało już cieplej, bywało też, że poziom dwutlenku węgla w atmosferze był wyższy niż teraz. Po co więc grabić ludzi podatkiem ekologicznym? Pewnie dlatego, że to dobry pretekst: jesteś przeciwko podatkowi ekologicznemu, to jesteś przeciwko ochronie środowiska, a więc chcesz zagłady ludzkości. Kto wobec takiego szantażu nie ustąpi?

Skoro ta ustawa popularności rządowi Donalda Tuska nie przyniesie, a mimo to jest przygotowywana, to nie zdziwiłbym się, że zdecydował o niej najważniejszy ośrodek decyzyjny w Europie: Berlin. To, że Tusk w podskokach spełnia życzenia Anieli Merkel nietrudno zauważyć. Może więc to Aniela tupnęła nogą, że nad Wisłą ekologii nie ma. Nikt jej nie wytłumaczy, bo to nie jest przed wojną, że ocieplenie klimatu jest naturalnym, niezależnym od ludzi procesem, że na Ziemiach Zachodnich te reklamówki ze śmieciami to Niemcy do rowów podrzucają, że dzieciska żabki przez drogi przenoszą, że u nas zwierząt w lasach więcej niż u nich, że bociany czują się jak u siebie w domu. Ale co z tego. Skoro podatku ekologicznego nie ma to i ekologii nie ma. Jak będzie podatek ekologiczny to i ekologia będzie. Tak jak Miszka Zubow: woszebijek nie ma, to kultury żadnej nie ma.

Szkoda, że tą całą ekologię sprowadza się przede wszystkim do ograbiania ludzi z pieniędzy. Ale jeśli ustawa o podatku ekologicznym wejdzie w życie, to Tuska na europejskich salonach radośnie poklepywać po plecach będą różni dygnitarze, że on nie tylko europejczyk, ale i ekolog!

Pozostaje mieć nadzieję, że ludzie nad Wisłą zbuntują się przeciwko kolejnemu pomysłowi na ich obrabowanie, a rząd w obawie o słupki sondażowe wycofa się z tego projektu. Na pewno nie pomogą petycje, prośby, podpisy. Tłumu na ulicach boi się każda władza.

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.