Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 77 gości
S T A R T arrow Podśmiewajki (zanęta...) arrow podśmie.. wajki arrow Opowieść o Nasromdeju
Friday 18 October 2019 20:41:32.27.
migawki
Człowiek, kapłan, który w Ogrodach Watykanu przyjmuje błogosławieństwa szamanek, tańczy i kiwa się wokół „świętego Ognia” czy „śniętego Węża”, nie jest katolikiem, nie jest heretykiem. Jest APOSTATĄ, czyli kapłanem Szatana.
A w Polsce w wielu parafiach obchodzi się "święto kremówki". Nie dziwi więc, że realizacja proroctw, rewolta w Watykanie umyka uwadze owieczek i co głupszych pastuchów. Hermeneutyka ciągłości ?
===============================
 
W Y S Z U K I W A R K A
Opowieść o Nasromdeju Drukuj Email
Wpisał: Mirosław Dakowski   
12.12.2013.

Opowieść o Nasromdeju

 

Opisuję na życzenie niewinnej panienki. Ustępuję, bo prośby były gorące.

 

Pojechałem na studia do Torunia, na Uniwersytet Mikołaja Kopernika. Lata pięćdziesiąte zeszłego wieku. W akademiku na Bydgoskim Przedmieściu mieszkaliśmy w pokoju w ośmiu. Rano (o 6-tej?) budził nas kołchoźnik, czyli włączony na stałe głośnik z radiowęzła. Sprawdzali, byśmy nie urywali drutów.

To Nasromdej zrealizował pomysł, by gdzieś w rogu ciemnego korytarza, blisko centrali, po przecięciu jednego drutu – włożyć na styk nasączoną solą bibułę. Grało! Po paru godzinach jednak kołchoźniki cichły i zdychały. Bo bibuła wyschła.

Od niego też poznałem, dziecię 17-letnie, pojęcie „marsjanka”. Była tam śliczna panienka, która wykładała nam tajniki Analizy I. Wyjaśnił frajerom: „No, d... nie z tej ziemi!”.

A jego przydomek wziął się stąd: Większość chłopaków dostawała paczki z domu, ze wsi. On – nie.

Ktoś proponuje: „Jachu, chodź, zrobimy zadania z algebry. Jutro kolokwium”. Iiii – nasrom. Inny: Jachu, chcesz kiełbasy? Dej!! I tak – został Nasromdejem.

Bardzo lubił wyprawy „na dupy”. Bardzo. Umówiliśmy się – i kiedyś zaczęli medyczną, naukowa rozmowę o syfilisie. Po rozbiegówce najpoważniejszy z nas mówi: - Czytałem, jakie są pewne objawy syfa. - No?  -zaciekawił się Jachu. Już po dziesięciu godzinach na kutasie wyskakują takie.. żółte i zielone paski.. Rozmowa przeszła na szankra.

Następnej nocy Jachu wraca złachany i pijany koło trzeciej i wali się spać. Tośmy mu wymalowali gustowne paski przygotowanymi farbami.

Nikt nie poszedł na zajęcia, czekamy w napięciu.

Przed południem wraca z toalety biały z przerażenia: Chłopaki, syfa złapałem!!!  Na nasz chóralny wybuch śmiechu krzyczy zrozpaczony: Co się, świnie śmiejecie?!?

Nasromdej, słyszałem po latach, został poważanym dyrektorem szkoły na Kujawach.

=================

A przy okazji: Gdzieś w tym czasie dostałem ogromnego czyraka na pięcie. Leżałem sam w naszym 8-osobowym pokoju. Chłopaki na zajęciach. A tu -  na moje szczęście – trachnęli w Moskwie Bieruta [tow. „Tomasz”, „Wacek”, agent KGB].Pojechał w futerku, a wrócił w kuferku” - mówiono. A  może "dostał ciastko z kremem". Jeszcze paru takich tam wtedy padło. Cieszyliśmy się więc ze zmiany nazwy Moskwa na Częstochowa.

Za to - w kołchoźniku same dobre utwory symfoniczne - i to trwało z tydzień! Wtedy też polubiłem wiolonczelę – ze skutkami na całe życie.

Zmieniony ( 13.12.2013. )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.