Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 9 gości
S T A R T arrow Społeczeństwo arrow demografia 13 arrow Czy przetrwamy dekadę rodziny ?
Monday 18 November 2019 02:37:28.28.
migawki
Diabeł do Rybaka z Watykanu: Teraz już tylko pachamamy, bałwany łowić będziesz"
 
W Y S Z U K I W A R K A
Czy przetrwamy dekadę rodziny ? Drukuj Email
Wpisał: Marcin Musiał   
17.12.2013.

Czy przetrwamy „dekadę rodziny” ?

 

...Barbarzyńska stawka podatku VAT na artykuły dziecięce. Co ciekawe, o wiele niższy podatek obowiązuje w przypadku trumien i… prezerwatyw.

 

 

Marcin Musiał 2013-12-16 pch24

 

Rok rodziny chcemy zamienić w dekadę rodziny - mówił Donald Tusk podczas ostatniego Forum Rodziny w Krakowie. - Trzeba patrzeć z odważniejszą i głębszą perspektywą - dodał premier. Na pierwszy rzut oka plany te wydają się być obiecujące i zachęcające. Analizując dobiegający końca rok 2013 i poczynania rządu wobec rodziny szybko dochodzimy jednak do wniosku, że ta ostatnia takich 10 lat może po prostu nie przetrwać.

 - Ci, którzy chcą mieć dzieci, zdecydować się na tworzenie rodziny, muszą od państwa otrzymać wszelką dostępną pomoc. W ramach możliwości finansowych, ale my musimy stanąć dosłownie na głowie, żeby polska rodzina stała się beneficjentem tego wielkiego strumienia pieniędzy i tej wielkiej szansy, jaką daje nam obecność w Europie - tłumaczył Tusk w Krakowie. Mając na uwadze te słowa dokonaliśmy krótkiego przeglądu wydarzeń mijającego roku, koncentrując się na tematach mających realny wpływ na kondycję rodziny.

 Rok 2013 w Polsce był przede wszystkim katastrofalny pod względem demograficznym. Według prognoz, liczba zgonów może przewyższyć aż o 40 tysięcy liczbę urodzin. Byłby to rekord ujemnego przyrostu naturalnego i najgorszy wynik od czasu drugiej wojny światowej. Pod względem liczby narodzin zajmujemy 212. miejsce na 224 klasyfikowane kraje świata.

 Demograficzny dramat pogłębia dodatkowo tzw. aborcja, która wciąż jest w Polsce legalna w trzech przypadkach. Takiego stanu rzeczy zaciekle broni premier Donald Tusk i większość sejmowa, która odrzuciła obywatelski projekt ustawy zakazujący zabijania nienarodzonych dzieci z powodów eugenicznych. Pod projektem podpisało się ponad 400 tysięcy obywateli.

W ten sposób „większość” powiedziała osobom dotkniętym niepełnosprawnością i ich rodzinom, że są ludźmi gorszej kategorii, nie zasługującymi na pomoc i ochronę.

 Podczas debaty nad projektem wielokrotnie padało z ust polityków stwierdzenie, że nie należy zmuszać kobiet do heroizmu, czyli nie zabijania chorych lub podejrzanych o chorobę dzieci. Skoro narodziny są heroizmem, standardem musi być morderstwo - hierarchia wartości rządzących jest w tej kwestii wyjątkowo czytelna.

 Oprócz kilkuset dzieci zabitych w świetle prawa, horror aborcji dotyka znacznie większej grupy nienarodzonych Polaków. Na światło dzienne wychodzą kolejne świadectwa pracowników szpitali, opowiadających o bestialstwach dokonywanych na wydziałach położniczych a lekarze-aborterzy publicznie mówią w mediach o fałszowaniu medycznych statystyk aby "nie mieć problemu z działaczami pro-life". Tak "błahymi" problemami państwo nie chce się jednak zajmować.

 Ustawa aborcyjna to nie jedyny przypadek całkowitego zignorowania polskich rodzin przez polityków rządzących. W listopadzie Sejm odrzucił poparty przez prawie milion osób wniosek o referendum w sprawie sześciolatków. Partia dała tym samym do zrozumienia, że dzieci już od najmłodszych lat muszą pozostawać pod kontrolą państwa a urzędnicy wiedzą lepiej od rodziców jak wychowywać i czego uczyć. Wcześniejsze posyłanie dzieci do szkół wiąże się z dłuższym okresem indoktrynacji, jakiej poddawane są umysły już od najmłodszych lat życia.

Jak już informowaliśmy, Ministerstwo Edukacji Narodowej wydaje się być w pełni otwarte na postulaty homoseksualnego i genderowego lobby, które wdziera się ze swoim programem do polskich placówek oświatowych. Już niedługo może dojść do sytuacji, w której z podręczników szkolnych wykreślone zostaną wszystkie odniesienia do rodziny jako małżeństwa mężczyzny i kobiety. Zamiast tego uczniowie będą zmuszeni poznać "alternatywne modele życia rodzinnego", czyli wszelkiego rodzaju zboczenia i patologie. Problem zaczyna dotykać także polskie przedszkola, w których coraz śmielej wdrażane są tzw. programy równościowe, przeszkadzające dzieciom w ukształtowaniu właściwej tożsamości płciowej.

 Wyznacznikiem "postępu" w tej dziedzinie są niewątpliwie standardy edukacji seksualnej WHO, opublikowane kilka miesięcy temu w Polsce na konferencji zorganizowanej przy współpracy z Ministerstwem Edukacji Narodowej. Zakładają one m.in. naukę masturbacji dla niemowląt, naukę o pierwszych doświadczeniach seksualnych i antykoncepcji dla dziewięciolatków a także podważanie wartości wyniesionych z domu rodzinnego. MEN odcięło się oficjalnie od standardów dopiero po aferze, która wybuchła w mediach w związku z publikacją tego skandalicznego dokumentu.

 Z demoralizacją dzieci nie spotykają się oczywiście jedynie w szkole. Ogromnym zagrożeniem są środki masowego przekazu, przepełnione wulgaryzmami, erotyką i kłamstwem. Za dostęp dzieci do tych treści odpowiadają rodzice, jednak rząd nie chce ułatwić im tego zadania. Donald Tusk publicznie broni swobodnego dostępu do pornografii w internecie mówiąc, że cyberprzestrzeń musi być w Polsce "oazą wolności".

 Tę dziwną deklarację wygłosiła osoba, która jeszcze niedawno popierała ratyfikację umowy ACTA, szef Platformy Obywatelskiej, dążącej do uchwalenia tzw. ustawy anty-dyskryminacyjnej, która poważnie ograniczy wolność słowa w Polsce i uderzy również w rodzinę. Efekty podobnego ustawodawstwa możemy już obserwować na zachodzie. Holenderska firma została pozwana za odmowę wykonania ręczników, które reklamowałyby organizację promującą zachowania homoseksualne. Małżeństwo z Wielkiej Brytanii, wynajmujące pokoje gościnne dla turystów, zostało skazane przez sąd na zapłacenie 3600 funtów zadośćuczynienia dla homoseksualnej pary. Właściciele lokalu oferowali pokoje dwuosobowe jedynie dla małżeństw. W sprawie chrześcijańskich fotografów z USA sąd uznał za dyskryminację odmowę fotografowania tzw. homoseksualnego ślubu. Po wejściu ustawy w życie prowadzenie prorodzinnych akcji np. przez organizacje pozarządowe może być bardzo utrudnione pod zarzutem rzekomej "dyskryminacji".

 To nie jedyny pomysł partii rządzącej w zakresie przywilejów dla aktywistów LGBT, przyznawanych kosztem małżeństwa. Donald Tusk jest zmotywowany do wprowadzenia w Polsce związków partnerskich, pomimo fiaska tej inicjatywy w sejmie. Ta antyrodzinna propozycja stoi w sprzeczności z konstytucyjnymi gwarancjami ochrony małżeństwa i umacnia w polskim społeczeństwie patologie, których już teraz nie brakuje. Kolejnym projektem ustawy, który poparła w ostatnim czasie PO, jest tzw. uzgodnienie płci, które de facto wprowadza homoseksualne pseudo-małżeństwa w Polsce. W 2014 roku zajmą się projektem sejmowe komisje.

 W państwie Donalda Tuska rodziny doznają represji również ze strony sądów i policji. Głośne w całym kraju przypadki odbierania dzieci bez wyroku sądu, na podstawie absurdalnych przesłanek, nie zrobiły wrażenia na rządzących. Samotna matka powalona na ziemie przez policjantów a dzieci siłą wciągnięte do radiowozu - tak rozpoczęła się tragedia jednej z warszawskich rodzin. Funkcjonariusze wraz z pracownikami opieki społecznej wtargnęli do domu i siłą rozdzielili jego mieszkańców, nie podając przy tym żadnych powodów tej interwencji.

 Na Śląsku samotna matka pojechała z dziećmi do szpitala - nie wrócili jednak do domu w komplecie. Na podstawie anonimowego donosu jedno z dzieci zostało umieszczone w placówce opieki zastępczej. To tylko dwa przykłady jawnego bezprawia i pogłębiającej się ingerencji w prywatność, na które nie reagują osoby na szczycie władzy. Stanowczej i konkretnej reakcji nie widać również u osób, które są wprost powołane do troszczenia się o dobro dzieci. Sztandarowym przykładem jest tu Rzecznik Praw Dziecka Marek Michalak, który bardziej przejmuje się ciężarem szkolnych tornistrów i stanem uzębienia przedszkolaków, niż dziećmi zabijanymi w wyniku „aborcji” czy indoktrynowanymi homoseksualną propagandą w procesie edukacji.

 Problemy polskich rodzin to również kłopoty natury finansowej. Kryzys demograficzny w nieunikniony sposób prowadzić musi do ruiny systemu emerytalnego. Pod ogromnym znakiem zapytania stoi więc przyszłość kolejnych pokoleń Polaków, które coraz bardziej będą się pogrążały w rosnących obciążeniach finansowych. Władza zdaje się nie zauważać tego problemu, ponieważ na "naprawdę ważne rzeczy" pieniędzy nigdy nie brakuje. W 2013 r. ministerstwa przeznaczyły kilkaset tysięcy złotych na promocję ideologii gender, stale rosną również wynagrodzenia i premie dla urzędników państwowych. Znajdują się również odpowiednie środki na wypłacanie emerytur dla funkcjonariuszy SB, często otrzymujących świadczenia w kwotach, o których większość polskich rodzin może jedynie pomarzyć.

 Kolejnym problemem są kwestie mieszkaniowe i likwidacja programu "rodzina na swoim" na rzecz "mieszkania dla młodych". Nie obejmuje on zakupu mieszkań z rynku wtórnego, które często są o wiele tańsze i bardziej funkcjonalne od nowych. Podczas debaty nad tym problemem w sejmie partię rządzącą określono mianem "platformy deweloperskiej". Nie bez znaczenia dla Polaków jest również barbarzyńska stawka podatku VAT na artykuły dziecięce. Co ciekawe, o wiele niższy podatek obowiązuje w przypadku trumien i… prezerwatyw.

 Według badań, tylko 13 procent Polaków jest zadowolonych z polityki prorodzinnej państwa. Wyników w sondażach raczej nie podniesie pozytywny fakt wydłużenia urlopu macierzyńskiego. W sytuacji, gdy kobieta nadal musi wywalczyć na rynku stałą umowę o pracę, wykluczone z przywilejów urlopowych są młode matki, które nie chcą pędzić za karierą zawodową w wielkich korporacjach.

 Powyższe zestawienie wydarzeń jest, oczywiście, subiektywne. Można dodać do niego wiele innych pozycji, wśród których znajdzie się również więcej pozytywów. Skala problemów wynikających z polityki państwa, z jakimi borykają się polskie rodziny, jest jednak ogromna. Mruganie okiem i zapewnianie o stawaniu na głowie jest jedynie propagandowym trickiem. Jak wiemy, w miarę postępów socjalizmu walka klas zaostrza się. W tym przypadku problemy i kłopoty narastają wraz z uruchamianiem kolejnych inicjatyw przez Donalda Tuska i jego podwładnych. Przy takim tempie destrukcji kolejnej dekady rodzina może nie przetrwać.

 Marcin Musiał

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.