Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 50 gości
S T A R T arrow O POLSKĘ arrow "politycy" arrow Sprawa tajnych więzień CIA w Polsce a skórki od banana
Saturday 16 December 2017 17:51:38.24.
migawki
W każdą trzecią niedzielę miesiąca, teraz 17-go grudnia.

POZNAŃ – początek o godz. 12.30 Msza Święta za Ojczyznę w Sanktuarium Bożego Ciała przy ul. Krakowskiej. Po Mszy Świętej Pokutny Marsz Różańcowy. Zakończenie u Ojców Franciszkanów w Sanktuarium Matki Boskiej w Cudy Wielmożnej na Wzgórzu Przemysła.

ZAMOŚĆ –  o godz. 17-tej – w Kościele Rektoralnym Świętej Katarzyny, ul. Kolegiacka 3. Msza Święta za Ojczyznę a po niej Pokutny Marsz Różańcowy ulicami Zamościa.

 
W Y S Z U K I W A R K A
Sprawa tajnych więzień CIA w Polsce a skórki od banana Drukuj Email
Wpisał: Janusz Sanocki   
03.02.2014.

Sprawa tajnych więzień CIA w Polsce a skórki od banana

 

Janusz Sanocki  1/2/2014 http://www.ngopole.pl/2014/02/01/sprawa-tajnych-wiezien-cia-w-polsce

 

Republika skórki od banana

Nie ma żadnych powodów, żeby nie wierzyć dziennikowi „Washington Post” ujawniającemu fragmenty raportu Kongresu USA. W 2003 r. rząd Rzeczpospolitej Polskiej (demokratyczne państwo prawa) wyraził  zgodę na umieszczenie na terytorium Polski tajnych więzień amerykańskiej Centralnej Agencji Wywiadowczej, w których Amerykanie torturowali islamskich więźniów. Decyzja taka była sprzeczna z polskim prawem i naruszała konstytucję.

Za tę usługę Amerykanie wręczyli zastępcy dowódcy polskiego wywiadu 15 mln dolarów. Przywieźli je z ambasady w kartonowych pudłach.

Profesor po zawodówce

Premierem był wówczas komunistyczny aparatczyk Leszek Miller,  lider postkomunistycznej partii działającej obecnie pod nazwą „Sojusz Lewicy Demokratycznej”.

W roku 2004, kiedy w po aferze Rywina zbliżała się wyborcza klęska SLD, Miller ustąpił był ze stanowiska premiera.

W lutym 2005 r. nagle były premier Leszek Miller otrzymuje ze Stanów Zjednoczonych stypendium w amerykańskim think-tanku – Woodrow Wilson Center. Miller miał dostawać wynagrodzenie liczone dziesiątkami tysięcy dolarów.

Leszek Miller to absolwent wieczorowego technikum w Żyrardowie, a potem kiedy już był partyjnym aparatczykiem skończył socjologię w Wyższej Szkole Nauk Społecznych. Są to fakty powszechnie w Polsce znane i zaproszenie na wykłady partyjnego aparatczyka do  waszyngtońskiego think-tanku musiało budzić niemałe zdziwienie.

Jednak ten temat nie został wyeksploatowany przez dziennikarzy. Nikt nie pytał na jakiej zasadzie partyjnemu działaczowi, który nic z nauką nie ma wspólnego Amerykanie przyznali stypendium? Nikt też nie zasugerował, że może to być forma wynagrodzenia za usługi dla USA.

Teraz wychodzi sprawa udziału Millera w aferze tajnych więzień.

Co zrobiła IV RP?

Rządy SLD skończyły się w 2005 i nastała „IV RP” czyli rządy Lecha Kaczyńskiego jako Prezydenta RP i jego brata jako lidera rządzącej koalicji, a od 2006 r. do 2007 – premiera polskiego rządu. Kaczyńscy zaczęli od ostrego wymiatania m.in. służb specjalnych. Po przyjęciu specjalnej ustawy przez Sejm najpierw zlikwidowano Wojskowe Służby Informacyjne, a potem ich działalność opisał w specjalnym raporcie  jeden z czołowych polityków PiS – Antoni Macierewicz.

W czasie kiedy powstawał raport (2006-2007) sprawa tajnych więzień CIA w Polsce i Rumunii była już znana na świecie. Ujawnił ją najpierw Washington Post w 2005 i już 4 listopada 2005 roku przewodniczący Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy René van der Linden ogłosił, że zgromadzenie spróbuje wyjaśnić sprawę. Rozpoczęło się śledztwo Rady Europy, a potem Parlamentu Europejskiego.

Tymczasem w Polsce, którą rządzili bracia Kaczyńscy Rada Ministrów kierowana przez Kazimierza Marcinkiewicza oficjalnie zaprzeczała istnieniu takich nielegalnych więzień łamiących Konstytucję RP i prawa człowieka. Premier Marcinkiewicz utrzymał klauzulę „ściśle tajne” na informacje o tej sprawie. Śledztwo prokuratury w Szczytnie w sprawie utrudniania odprawy celnej przez lądujące w Szymanach samoloty zostało umorzone, „z braku danych dostatecznie potwierdzających popełnienie przestępstwa”. Nieoficjalnie dlatego, że nie zwolniono urzędników z tajemnicy.

Jest absolutnie wykluczone, żeby Kaczyńscy – zarówno Lech jako prezydent, jak i Jarosław – głowa ówczesnej koalicji i premier od 2006 r. – nie znali szczegółów sprawy. Odwrotnie. Jest pewne, że znali sprawę doskonale i ją akceptowali. Nawet dzisiaj, kiedy amerykańska prasa ujawnia skandal Kaczyński kryje Kwaśniewskiego i Millera oświadczając, że im wierzy.

Dla wyznawców Jarosława jako czołowego patrioty i potencjalnego zbawcy Polski, to zachowanie Jarosława Kaczyńskiego może być bulwersujące.

Przypomnijmy – chodzi o naruszenie konstytucji, złamanie prawa i naruszenie suwerenności Polski.

Nie mniej wśród wielu „afer” jakimi zajmowała się „IV RP” afery z tajnymi więzieniami CIA nie było. Oznacza to wprost, że część odpowiedzialności za tuszowanie tej sprawy spada na Kaczyńskich.

Lepper

Głównym, negatywnym bohaterem historii pt. ”Tajne więzienia CIA” jest niewątpliwie Leszek Miller, Kwaśniewski, który wówczas był prezydentem i ich bezpośrednie otoczenie z SLD.

Ale po tej ekipie rządzili inni i nie tylko nie wykryli i nie ujawnili skandalu, ale go wręcz tuszowali. Robią to do dziś. Do grona tych, którzy w tym brali udział należą bez wątpienia Jarosław Kaczyński i jego zmarły brat. A także obecna ekipa – Tusk i Sikorski.

To współdziałanie „ponad podziałami” pokazuje rzecz niebywale smutną – uzależnienie wszystkich polskich polityków z tzw. oficjalnego nurtu od obcych ośrodków politycznych. W tym przypadku od naszego sojusznika – Stanów Zjednoczonych. Sojusznika? Czy raczej nowego „Wielkiego Brata”?

W tym kontekście interesująco jawi się postać Andrzeja Leppera – człowieka spoza politycznego układu, który zupełnie na „wariackich papierach”, z czystego poparcia społecznego, jako trybun ludowy wdarł się na polityczne salony.

Lepper z gruntu musiał stanowić problem – był bowiem nieprzewidywalny. W 2005 poparł w wyborach prezydenckich Lecha Kaczyńskiego, potem kiedy jego partia weszła do Sejmu wszedł w koalicję z Jarosławem i został wicepremierem.

Jednak – jeśli moja hipoteza o wpływie „innych” na polską politykę jest słuszna – to Lepper był zagrożeniem ze względu na swoją nieprzewidywalność i odwagę.

Znałem śp. Andrzeja Leppera osobiście i mogę zaświadczyć, że była to ponadprzeciętna osobowość.

W kontekście rewelacji Washington Post przypomnijmy, że to właśnie Andrzej Lepper pierwszy w polskim Sejmie mówił o „Talibach w Klewkach”.

Przypomnijmy też losy koalicji PiS – Samoobrona. Koalicja ta, która dawała Kaczyńskiemu większość sejmową zostaje nagle, wbrew interesowi PiS zerwana w lipcu 2007 r. absolutnie niezrozumiałym i bezpodstawnym atakiem ze strony kontrolowanych przez Jarosława Kaczyńskiego służb na jego koalicjanta – Andrzeja Leppera. Kiedy się okazuje, że Lepper nie podpisał żadnego trefnego dokumentu Kaczyński wysuwa tezę, że został on ostrzeżony przez....  Wszystko to jest całkowicie grubymi nićmi szyte, obliczone na naiwnych wyznawców, którzy uwierzą, że uczciwy do bólu Jarosław potrafi wsadzić do więzienia nawet swojego sojusznika i zaryzykować utratę władzy po to by wytępić korupcję.

Istotnie Kaczyński władzę w wyborach 2007 r. traci, zaatakowana Samoobrona nie wchodzi do Sejmu, a jej lider – nieprzewidywalny i niesterowalny Andrzej Lepper – zostaje skończony jako polityk. W cztery lata później zostaje znaleziony w swoim gabinecie martwy. Rzekomo popełnił samobójstwo.

Ważne jest jednak to, że Lepper zanim został na zawsze uciszony, został wykończony politycznie przez Jarosława Kaczyńskiego. Kaczyński zrobił to chociaż zapłacił za to utratą władzy.

Z punktu widzenia skuteczności i podstawowego warsztatu polityka postępowanie Jarosława K. było całkowicie niezrozumiałe. Lepper i Samoobrona zmniejszali elektorat PSL i zawsze mogli stanowić dla PiS wartościowego sojusznika. Nie da się postępowania Kaczyńskiego wyjaśnić w tej sprawie racjonalnie. 

 Chyba żeby przyjąć, że to wiedza Leppera o „talibach”, jego nieprzewidywalność była powodem dla którego miał zostać wyeliminowany. Ale wówczas znów trzeba zadać pytanie o to kto kieruje polskimi politykami?

Republika Bananowa

Snuję refleksje wywołane ujawnionym skandalem i szukam ich racjonalnych konsekwencji. Wnioski nie są wesołe, są niebywale smutne. Przede wszystkim stawiają pod znakiem zapytania naszą suwerenność. I to nie tylko dlatego, że przystąpiliśmy do Unii. Jak widać i przed przystąpieniem (rok 2003) tzw. „elity polityczne” III RP tej suwerenności nie chciały bronić i gotowe były ją przehandlowywać za „karton dolarów”.[No, dwa kartony... MD]

Ten wniosek dotyczy całej elity, nie tylko tej najbardziej obrzydliwej jej części, która za aferę z więzieniami wprost odpowiada.

Kolejny wniosek prowadzi do sprawy, z którą tak wiele lat się zmagamy – do kwestii ordynacji wyborczej. W świetle tego co można wywnioskować o „tych co rządzą” (ale i o tych, którzy są w opozycji) widzimy dlaczego nie możemy się przebić z postulatem okręgów jednomandatowych.

Wyłonienie autentycznej, niesterowalnej elity politycznej Polski jest nie na rękę tym, którym stan niesuwerenności Polski odpowiada. A oni – jak to widzimy – mają „pudła z dolarami”. Nasza tzw. „elita” zaś ich poparcia potrzebuje. A że przy okazji kilka milionów baksów wpadnie do kieszeni – nie należy się dziwić.

I co ciekawe w tej „polityce” oni wszyscy – Kwaśniewski, Miller, Kaczyński, Tusk – są niesamowicie solidarni. Solidarni przeciwko nam. Przeciwko zwykłym, naiwnym Polakom, wierzącym jeszcze że „prawo”, że „demokracja” i nie mogącym się nadziwić, że w wolnym, „demokratycznym państwie prawa” nie da się naprawić sądownictwa, nie można zmusić do pracy prokuratury, nie da się ochronić miejsc pracy, zlikwidować kolejek do lekarzy.

Konsekwencje czyli kiedy będziemy wolni?

Konsekwencje afery z obozami CIA powinny dotknąć całą tzw. „klasę polityczną”. Od Millera i Kwaśniewskiego, przez Kaczyńskiego do obecnej ekipy. Oni wszyscy znają szczegóły i tuszują przestępstwo i działanie na szkodę Polski. Wszyscy powinni być skreśleni.

Zarzuty prokuratorskie za zgodę na umieszczenie tu amerykańskich więzień i torturowanie ludzi powinien dostać nie jakiś tam urzędnik, ale ówczesny premier i prezydent. Pozostali takie same zarzuty za tuszowanie przestępstwa.

Gdybyśmy mieli niezależną prokuraturę takie zarzuty zostałyby postawione -  ci ludzie poszliby siedzieć.

Ba, ale to nie wszystko. Suwerenna polska prokuratura powinna objąć śledztwem także urzędników i oficerów amerykańskich, którzy na naszym terytorium dopuścili się torturowania więźniów i łamania polskiej Konstytucji.

Jeśli do tego nie dojdzie, oznaczać to będzie, że jesteśmy jako państwo zwykła atrapą. Atrapą, która nawet nie zasługuje na „banana” jako symbol. Co najwyżej skórkę od banana. Republika Skórko-Bananowa, której honor zmieścił się w dwóch kartonach z 15 mln dolarów.

Janusz Sanocki

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.