Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 22 go¶ci
S T A R T arrow Klimaty i napór kłamstw arrow klimaty... arrow do Ciebie, czytelniku!! O rynku energii, czyli anty-reforma
Sunday 15 December 2019 00:23:07.28.
W Y S Z U K I W A R K A
do Ciebie, czytelniku!! O rynku energii, czyli anty-reforma Drukuj Email
Wpisał: Mirosław Dakowski   
12.06.2009.

O rynku energii, czyli anty-reforma

[To do Ciebie, czytelniku!! Nie my¶l, że „to dla fachowców, to nudne!” Ciebie tak oszukuj±, pardon, RABUJ? (bo jawnie). I Ty musisz przeciwdziałać. Tak, jak w sprawach kradzieży  (niby „legalnej”...) gazu. Niżej w tek¶cie przeczytasz: do paĽdziernika ubiegłego roku ceny na rynku hurtowym (kontraktowane na 2009 rok) wzrosły do 230 zł za MWh, a przed konsolidacj± cena ta wynosiła około 30 zł za MWh. Powtarzam:

To do Ciebie mówi±, nie do „innych”..   M. Dakowski]

Z prof. Janem Popczykiem z Politechniki ¦l±skiej rozmawia Barbara Cieszewska

(„Energetyka Cieplna i Zawodowa” – nr 3/2009)

Panie profesorze czy na rynku energii w Polsce można dostrzec elementy konkurencji?

Trudno mówić o konkurencyjnym rynku energii w Polsce, skoro przeprowadzono konsolidację firm energetycznych. Nie była to żadna reforma, ale klasyczna anty-reforma, a mówię to z cał± odpowiedzialnoci±. Padały argumenty, Że powstan± w ten sposób w kraju silne grupy energetyczne, które będ± konkurowały na rynku europejskim. Tymczasem s± to silne grupy, ale tylko na rynku krajowym. Natomiast na europejskim nadal s± bardzo słabe. Ponadto, aby grupy energetyczne mogły konkurować na rynku europejskim musz± mieć możliwoci trans-granicznego przesyłu energii. Tymczasem z analizy zdolnoci trans-granicznych do 2020 roku, jak± zrobilimy w Politechnice ¦l±skiej wynika, Że około 2012 roku, a więc już niebawem, zdolnoci te będ± praktycznie zerowe. Tworzylimy więc wielkie grupy energetyczne, nie zastanawiaj±c się czy w ogóle możliwa będzie konkurencja ze względu na możliwoci przesyłowe. Ci, którzy skutecznie konsolidację zrealizowali, nie zastanawiali się nad takimi subtelnociami. Skoro więc nie ma zdolnoci przesyłowych, automatycznie odcina się konkurencję zewnętrzn±. Nie pozwala to zagranicznym wytwórcom energii wej¶ć na nasz rynek, a jednoczenie uniemożliwia naszym grupom energetycznym działania na rynkach zagranicznych. Co gorsza, na krajowym rynku PGE ma ok. 45 procentowy udział w wytwarzaniu energii, ma też 25 proc. rynku odbiorców. Ma więc ogromn± przewagę. W ramach tej nieszczęsnej anty-reformy popełniono też ±d systemowy. Utworzono, z drugiej strony, przedsiębiorstwo Energa, które ma 16 proc. rynku, ale niema wytwarzania (z wyj±tkiem Elektrowni Ostrołęka i energii odnawialnej). Po raz pierwszy w historii energetyki stworzono więc niesymetryczne przedsiębiorstwa. Nawet w socjalizmie przedsiębiorstwa miały mniej więcej jednakow± siłę. Tym razem, z punktu widzenia najważniejszego kryterium jakim jest relacja podaży i popytu, stworzono biegunowo różne grupy energetyczne. W jednym jest wielka nadwyżka podaży, w innej głęboki deficyt. Wiemy jednoczenie, Że zagraniczne przedsiębiorstwa w Polsce jak Vattenfall, czy RWE Stoen nie kupi± sobie energii za granic±, bo nie maj± zdolnoci przesyłowych, wobec tego PGE dyktuje warunki.

Czy w tej sytuacji można nakazywać sprzedaż energii przez giełdę?

Ci, którzy proponuj± sprzedaż energii na giełdzie, wykazuj± brak kompetencji. W obecnej sytuacji na polskim rynku energetycznym nie ma mowy o Żadnej konkurencji. PGE i Tauron skonsolidowały/konsoliduj± przecież wytwarzanie i handel (w tym przypadku chodzi o sprzedaż hurtow±) i pójd± na giełdę jako grupy, a nie poszczególne elektrownie indywidualnie. Trzeba więc zdawać sobie sprawę i głono wołać, Że na giełdzie energii elektrycznej nie da się domkn±ć Żadnego bilansu bez dominuj±cej grupy jak± jest PGE. A przecież z podstaw ekonomii wiemy, że cenę krańcow± wyznacza przedsiębiorstwo domykaj±ce bilans. W tej sytuacji PGE, jako domykaj±ce bilans, może narzucić sobie dowolnie wysok± cenę. Odbiorcy nie maj± wyboru i musz± kupić drog± energię, albo z niej zrezygnować. No, jeszcze minister skarbu, jako właciciel może prosić, raczej zakulisowo, zarz±d PGE o wyrozumiało¶ć.

Czy oznacza to, Że konsoliduj±c polsk± energetykę, czyli przeprowadzaj±c tę anty-reformę, jak j± Pan okrela, zafundowalimy sobie znaczniejszy wzrost cen niż wynikałoby to z obiektywnych warunków?

Ależ oczywicie! Włanie tego dowiadczamy. Proszę zwrócić uwagę, że do paĽdziernika ubiegłego roku ceny na rynku hurtowym (kontraktowane na 2009 rok) wzrosły do 230 zł za MWh, a przed konsolidacj± cena ta wynosiła około 30 zł za MWh. Tak kolosalny wzrost cen energii to włanie wynik konsolidacji.

Energetycy twierdz±, Że ceny energii rosn±, bo wzrosły ceny węgla.

Może wobec tego opowiem w skrócie jak tłumaczę studentom kwestie konkurencji i monopolu. Otóż kiedy ceny węgla rosn±, wtedy w monopolistycznej, branżowej gospodarce ceny energii elektrycznej - ustalane metodami kosztowymi - rosn±, a wtedy rosn± ceny gazu, co z kolei powoduje wzrost cen węgla i tak w kółko. Natomiast w warunkach konkurencji, ceny węgla poddanego konkurencji nie mog± rosn±ć ponad ceny konkurencji, bo zostanie on wyeliminowany przez import. Jeli ceny węgla nie rosn± bardziej niż węgla importowanego, nie rosn± też ceny energii. S± to obiektywne mechanizmy ekonomiczne. A w kraju ponad miarę rosn± ceny węgla bo podobnie jak w energetyce stworzono moloch w postaci Kompanii Węglowej, bez której nie da się domkn±ć bilansu węglowego w kraju. Sytuacja podobna jak z PGE i bilansem energetycznym. Skoro więc stworzylimy dominuj±ce na rynku grupy węglowe czy energetyczne, bez których nie da się domkn±ć bilansu, przestańmy płakać, że rosn± ceny. Sami, na własne życzenie je wywindowalimy. Dzisiaj na czele przedsiębiorstw energetycznych stoj± ludzie, których zadaniem jest dbało¶ć o interes koncernu a nie odbiorców. Nie można wymagać od nich mylenia kategoriami państwa, interesu obywateli, bo realia na to im nie pozwalaj±. Musz± myleć kategoriami biznesu. Tworz±c przedsiębiorstwa dominuj±ce na rynku, dalimy im możliwo¶ć dyktowania cen.

Czy wobec tego powinnimy mieć pretensje do URE, Że jednak dopuciło do konsolidacji energetyki?

Oczywicie, że powinnimy mieć pretensje. Leszek Juchniewicz, poprzedni prezes URE miał więcej samodzielnoci niż obecny, był bardziej niezależny, bo podlegał bezporednio premierowi (obecny podlega ministrowi gospodarki). Był przeciwny konsolidacji, jednak jak się okazało nie był skuteczny. Szkoda. URE nie powinno było dopucić do takiej formy konsolidacji. Skoro jednak to już się stało, mam wywrotow± propozycję, choć w arsenale regulatora, jakim jest URE, jest to podstawowe narzędzie. U nas jednak mało jest tych decydentów, którzy je znaj±. A jeli nawet s± tacy którzy je znaj±, to milcz± na ten temat.

Jakie to narzędzie?

Analizuj±c rynek, URE powinno natychmiast zaż±dać odsprzedaży czę¶ci aktywów wytwórczych PGE. Chodzi o to, aby zniwelować pozycję dominuj±c± tejże grupy energetycznej, która ujawniła się w sposób oczywisty. Widać jak na dłoni, Że PGE może robić z rynkiem co mu się podoba. Kiedy podobna sytuacja zdarzyła się na rynku brytyjskim profesor Stephen Littlechild, szef brytyjskiego urzędu regulacji, zaż±dał sprzedaży czę¶ci aktywów przez firmę National Power, która zaczęły pokazywać sw± siłę. A National Power daleko było do dominacji takiej jak± ma nasze PGE.

To jest chyba także rola Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumenta...

Oczywicie, że tak, tyle tylko, że UOKiK wydał pozytywn± opinię dla konsolidacji.

Co wobec tego teraz będzie się działo na rynku? Jak zachowaj± się słabsze grupy energetyczne?

No cóż, może się zdarzyć, że przyjd± do PGE na kolanach.

Jak wobec tego rynek energii powinien działać?

Dzisiaj na rynku energii elektrycznej potrzebne s± istotne zmiany. Po stronie regulacji mamy Departament Elektroenergetyki w MG, gdzie się tworzy regulacje, i URE realizuj±ce praktykę regulacyjn±, które obecnie jest w trudniejszej sytuacji, bo jest podporz±dkowane ministrowi gospodarki. Regulacja wymaga gruntownej przebudowy. Przede wszystkim rynek nie może działać dobrze jeli w ci±gu 12 lat, czyli od czasu kiedy powstało prawo energetyczne, było nowelizowane ponad 35 razy. Ale pomińmy to. Kiedy, gdy tworzylimy Prawo energetyczne były nadwyżki paliwa (węgla), mocy wytwórczych energii elektrycznej, sieciowych zdolnoci przesyłowych, i było malej±ce zapotrzebowanie. Wtedy chodziło więc o inne cele, o zlikwidowanie subsydiowania skronego między grupami odbiorców. Chodziło też o regulacje, które miały zapobiec przedwczesnym inwestycjom, bo były nadwyżki. Zależało nam wtedy głównie na zapewnieniu poprawy efektywnoci bież±cego rynku energetycznego. Dlatego w 1990 roku zdecentralizowalimy energetykę. Istniały 33 zakłady energetyczne, 15 wielkich elektrowni, 19 elektrociepłowni. Podmiotów było więc dużo, odbywała się jaka gra, gra rynkowa. Obecnie sytuacja jest zupełnie inna. Stoimy wobec wielkich inwestycji (subsydiowanie skrone wprawdzie jeszcze istnieje, ale praktycznie dotyczy tylko taryfy G). Mamy scentralizowany sektor. Na plecach czujemy też oddech innowacyjnej/odnawialnej (rozproszonej) energetyki. To s± włanie okolicznoci, w których przychodzi nam obecnie działać. Jeli zbagatelizujemy choćby jeden z tych czynników, nie zbudujemy dobrego, konkurencyjnego rynku energii.

Wci±ż jeszcze nie wiemy, co należałoby w tej sytuacji zrobić, aby rynek ten zacz±ł działać?

Do praktyki regulacyjnej trzeba wprowadzić koszty referencyjne (wyjanienie pojęcia kosztów referencyjnych w ramce na marginesie-red). Prezes URE powinien ogłaszać ceny referencyjne aby inwestorzy mogli być pewni, Że regulator nie zmieni regulacji. Koszty referencyjne s± zapor± subsydiowania skronego, lecz między technologiami, a nie grupami odbiorców. Proszę zwrócić uwagę na sytuację, w której mamy PGE, Tauron i obok rynek innowacyjnej energetyki. Niech w takiej sytuacji pojawi się niezależny inwestor, który chce wybudować mał± elektrociepłownię biogazow±. Jest jasne, że musi wygrać konkurencję na rynku, bo inaczej straci. Inwestor taki nie ukryje nigdzie kosztów, więc musi mieć przekonanie, Że regulacje na rynku będ± odzwierciedlać rzeczywiste (referencyjne) koszty. Natomiast PGE i Tauron dzięki posiadanym aktywom wytwórczym, które otrzymały wraz z konsolidacj±, mog± subsydiować budowę nowych mocy w nowych technologiach. PGE może np. inwestować w elektrownię atomow±, czyste technologie węglowe, w energetykę odnawialn±. Nie musi obawiać się, że jaka technologia na rynku nie sprawdzi się. Jeli się nie sprawdzi, zostanie to ukryte w rachunku skonsolidowanym. Dzięki rodkom uzyskanym za pomoc± starych inwestycji, sfinansuje sobie nowe nietrafione inwestycje, nie ryzykuj±c bankructwa. Elektrownia atomowa jak± zbudowałoby PGE, nie musiałaby konkurować swoimi rzeczywistymi kosztami. Ewentualne straty pokryje z dochodów starych elektrowni. Albo koszty przygotowania nowej technologii, wł±czy do kosztów rozwoju całej grupy. To włanie jest subsydiowaniem skronym między technologiami. Nie ma więc dzi warunków umożliwiaj±cym wybicie się na rynku technologiom konkurencyjnym.

Czy jest jakakolwiek szansa na to, Że URE zacznie stosować koszty referencyjne?

Tak, jest cień szansy. Najpierw musi jednak dobrze je poznać, a póĽniej trzeba ogromnej pracy, aby je wprowadzić. Koszty referencyjne porównałbym do procentowej stopy referencyjnej na rynku finansowym. Tę ustanawia bank centralny. W energetyce URE powinno okrelać koszty referencyjne. Dopiero wtedy inwestorzy rzeczywicie zaczn± respektować fakt, Że cena energii u odbiorcy końcowego obejmuje koszty wytwarzania, koszty przesyłu (sieciowe i systemowe), ale także koszty rodowiskowe, czyli na przykład koszty zakupu prawdo emisji CO2. Tak jak URE powinno okrelać koszty referencyjne, tak Ministerstwo Gospodarki powinno d±żyć do zintegrowania systemu ulg dla wielko-skalowej energetyki „brudnej" i systemu wsparcia dla energetyki odnawialnej. Z tym jest kłopot, bo do takiej integracji trzeba przekonać Unię Europejsk±. Proponuję wykorzystać w tym celu polsk± prezydencję w 2011 r. Do tego czasu można przygotować odpowiedni program. Daje to szansę, że Polska dzięki konkretnym propozycjom zaistniałaby w wiadomoci europejskiej. Byłoby to wyjcie naprzeciw nowym trendom. Jest to tym ważniejsze, że w 2011 r. będzie już widać efekty programu energetycznego prezydenta Obamy.

W jakim jeszcze segmencie energetycznego rynku postulowałby Pan większ± konkurencję?

W sprawie taryfy G. To wprawdzie sprawa mniejszej wagi, lecz taryfa ta jest w obecnym wydaniu niepotrzebn± ingerencj± w rynek. URE tłumaczy, Że chroni odbiorców. To doprowadzi jednak do ostrego konfliktu. Niebawem przedsiębiorstwa, które nie maj± wystarczaj±cego wytwarzania, np. RWE Stoen, ENERGA, ENEA, Vattenfall, odmówi± stosowania taryfy G. RWE Stoen już to zrobił. Ma argumenty. Broni go kodeks handlowy, bo nie może działać na szkodę firmy i prowadzić jej do trwałej nierentownoci, czym grozi stosowanie taryfy G w obecnej postaci. Zupełnie inna sytuacja jest w PGE, które może sobie stosować taryfę G, bo ma nadwyżkę wytwarzania i może sobie subsydiować niższ± taryfę w ramach własnej grupy.

Co konkretnie można w tej dziedzinie zrobić?

Taryfa G to odbiorcy indywidualni. Można więc założyć, Że jest ich około 16 milionów. Zużywaj± wprawdzie tylko nieco ponad 20 procent energii, ale stanowi± liczn± grupę. Trzeba jak najszybciej podzielić tę grupę odbiorców, na tych którzy s± zdolni płacić cał± opłatę, i tych wrażliwych, których nie stać na to. Tych ostatnich na pewno nie jest 16 milionów, jest ich znacznie mniej. Jest wiele sposobów umożliwiaj±cych podział, respektuj±cy rynkowe realia.

Niektórzy naukowcy twierdz±, że elektroenergetyki nie można poddawać działaniom rynku...

[zniecierpliwione machnięcie ręk±]. Dzisiaj już nie tylko niektórzy naukowcy, ale coraz czę¶ciej ekonomici i firmy konsultingowe w białych rękawiczkach wracaj± do rozwi±zań, które przywracaj± w elektroenergetyce monopol (budowanie biznesu wokół technologicznego łańcucha wartoci, integracja w postaci przedsiębiorstwa wielozakładowego, certyfikaty inwestycyjne dla wielkoskalowych Ľródeł wytwórczych i inne rozwi±zania). Oczywicie jeli mamy elektroenergetykę z wielkimi blokami, takimi na przykład jak budowany w Bełchatowie, o mocy 850 MW, to nie można mówić o konkurencji. Wybudowanie takiego bloku kosztuje gigantyczne pieni±dze, rzędu 1,5 mld euro, czyli obecnie ponad 6 mld zł. Jeżeli jedna inwestycja tyle kosztuje, zapomnijmy o konkurencji. Żaden niezależny inwestor nie może z ni± konkurować. Może j± realizować tylko wielkie przedsiębiorstwo, a to nie musi się liczyć z bankructwem. Mamy dzisiaj sporo przykładów jak Gazprom, General Electric, General Motors, Chrysler, Ford. Jeli upadn±, nie będzie to ich problem a państwa. To samo z naszymi grupami energetycznymi. Patrz±c z takiej perspektywy, oczywistym jest, Że nie ma konkurencji. A Chiny... wybudowały elektrownię wodn± Trzy Przełomy, na razie 18 gigawatów, co musiało kosztować około 60 mld euro. S± to przecież astronomiczne sumy. Nie ma takiego przedsiębiorstwa, które by podjęło finansowanie tak ogromnej pojedynczej inwestycji. W tym momencie nie ma już mowy o żadnej konkurencji. Może się tego podj±ć tylko państwo, a skoro państwo, to zapomnijmy o konkurencji.

Ale nie zapominajmy, że istnieje prawie całkowity monopol na usługi przesyłowe. Niektórzy ekonomici twierdz±, że ten monopol jest uzasadniony.

Otóż nie jest. Trzeba jedynie zmienić paradygmat bezpieczeństwa elektroenergetycznego. Mianowicie, że sieć z wielkimi Ľródłami wytwórczymi nie jest jedynym filarem tego bezpieczeństwa. Monopol sieciowy jest nieuchronnoci±, dopóki nie zaczniemy budować systemu energetyki rozproszonej, małych Ľródeł, odnawialnych, bezemisyjnych, znajduj±cych się blisko odbiorcy. Nowe technologie stworz± zupełnie now± sytuację, jeli chodzi o konkurencję. Gmina może z niezależnym inwestorem zbudować małe, lokalne Ľródło energii, co stworzy zupełnie now±, konkurencyjn± sytuację. Istota sprawy tkwi w tym, że konkurować będ± nowe technologie ze starymi. Oczywicie pod warunkiem, Że stosuj±c stare technologie wliczać będziemy wszystkie, dot±d pomijane w przypadku tych technologii koszty rodowiskowe, w tym także koszty uprawnień do emisji. Dzisiaj wiat, w tym głównie Stany Zjednoczone, wkracza w nowy etap konkurencji opartej włanie o nowe technologie. Warto przygl±dać się, a najlepiej pój¶ć podobn± drog±. Koszty referencyjne zawieraj± wszystkie, możliwe do wyceny składniki kosztów, ł±cznie z tzw. kosztami zewnętrznymi (niektórzy naukowcy okrelaj± je jako koszty społeczne), czyli kosztami ingerencji w rodowisko. Szczególn± pozycję zajm± opłaty za pozwolenia do emisji CO2 . Koszty referencyjne s± podstaw± oceny konkurencyjnoci poszczególnych technologii na rynku inwestycyjnym.

Koszty referencyjne obejmuj± więc:

- koszty wytwarzania energii elektrycznej,

- warto¶ć usługi przesyłu,

- koszt rezerwy zasilania I usług systemowych charakterystyczny dla danej technologii,

- warto¶ć Ľródła wytwórczego na rynku usług systemowych,

- zinternalizowane koszty zewnętrzne, w szczególnoci koszty zewnętrzne rodowiska, przede wszystkim emisji CO2

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.