Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 23 gości
S T A R T arrow Inne polityczne arrow Węgry ++ arrow Węgry: Zwycięstwo nie na rękę UE
Sunday 21 July 2019 15:27:59.27.
migawki

W młodzieżowych mistrzostwach … Europy - biegł Murzyn, Hassan, jako reprezentant kraiku azjatyckiego. Pewnie również wiek ma sfałszowany, ale to można by poznać po zębach, jak u konia.

                  21.07.19 Poznań, Zamość – comiesięczne Msze Święte za Ojczyznę i Pokutne Marsze Różańcowe

21.07.19 Białystok – Pokutny Marsz Różańcowy „Marsz w obronie rodziny”

 
W Y S Z U K I W A R K A
Węgry: Zwycięstwo nie na rękę UE Drukuj Email
Wpisał: Marta Milczarska   
07.04.2014.

Węgry: Zwycięstwo nie na rękę UE

 

 

7 kwietnia 2014 naszdziennik

 

 

Z Marcinem Przydaczem, prezesem Fundacji Dyplomacja i Polityka, rozmawia Marta Milczarska  

 

Partia Fidesz Victora Orbána odniosła zdecydowane zwycięstwo w niedzielnych wyborach parlamentarnych na Węgrzech, zdobywając 44,61 proc. głosów i może liczyć na blisko 133 miejsca w parlamencie... Jakie jest źródło tego sukcesu?

- Źródeł tak wysokich zwycięstw w demokratycznych wyborach należy dopatrywać się nie tylko w sile samego zwycięzcy, ale także w słabości jego przeciwnika. Tak jest i tutaj, kolejne miażdżące zwycięstwo Fideszu w niedzielnych wyborach jest wynikiem nie tylko sprawności, sprytu, charyzmy czy wiarygodności samego Victora Orbána, co również dużej słabości węgierskiej opozycji.

Oczywiste jest, że zwycięstwo Fideszu jest wynikiem sprawnego zarządzania i reformowania państwa węgierskiego w ostatniej kadencji. Jest też wynikiem siły samego premiera. Orbán dał się poznać jako autentyczny, wiarygodny i odważny polityk. Przeprowadził szereg reform, w tym edukacji, zdrowia, systemu podatkowego, doprowadził do zmiany węgierskiej konstytucji, udało mu się częściowo uchronić państwo od konsekwencji kryzysu gospodarczego, doprowadził do obniżenia długu publicznego, spłacił dług wobec MFW, co pozwoliło mu na większą samodzielność w prowadzeniu polityki gospodarczej.

Nie bez znaczenia jest również fakt, że na skutek inwestycji rządowych zmniejszyło się na Węgrzech bezrobocie. Wzrost liczby miejsc pracy szczególnie wyraźnie odczuwalny był w okresie bezpośrednio poprzedzającym wybory. Sytuacja gospodarcza Węgier jest dobra. Najnowsze oceny agencji ratingowej Standard & Poor’s opisują ją jako stabilną w dłuższej perspektywie.

 

Sukces Orbána nie polega jednak jedynie na przeprowadzanych z sukcesem reformach...

- Premierowi Węgier udało się odbudować w Węgrach poczucie dumy z bycia członkiem tego narodu. Poczucie to jednak nie miało być wykluczające, a jednoczące wszystkich Węgrów. Udało mu się stworzyć sprawną partię, będącą przecież narzędziem do zdobywania władzy, opartą na szerokim porozumieniu różnego rodzaju organizacji społecznych czy politycznych. I to, oprócz samej sprawności, jest przyczyną tak dużego poparcia.

Miażdżąca wygrana Fideszu jest też oczywiście wynikiem słabości opozycji, tak tej lewicowej, jak i skrajnie prawicowej. Postkomunistyczna lewica próbowała początkowo krytykować Orbána za źle prowadzoną politykę zagraniczną, szczególnie wobec UE. Spór jednak szybko przeniósł się na pole dyskusji o gospodarce. Sfera ekonomiczna jest jednak niefortunnym polem politycznej rywalizacji dla lewicy. Widoczne sukcesy Orbána łatwo można było zestawiać z wyjątkową nieudolnością socjalistycznego rządu Ferenca Gyurcsanya. Dodatkowo w kampanii pojawiły się korupcyjne zarzuty dla ważnych polityków tego obozu, co przypomniało wyborcom wszystkie te złe rzeczy związane z okresem, kiedy u władzy była postkomunistyczna lewica.

 

Priorytety polityki Orbána to tworzenie miejsc pracy, wsparcie dla rodzin i walka o narodową suwerenność?

- Orbán to odpowiedzialny polityk, dobrze więc wie, że nie da się zbudować sprawnego państwa bez odwołania się do dumy ze swojej narodowości. Wie też dobrze, że odpowiedzialny polityk to taki, który myśli o swoim państwie i narodzie w długiej perspektywie, nie tylko w horyzoncie jednej kadencji. Dlatego też starał się prowadzić mądrą politykę prorodzinną. Podkreślam jednak, że wyjątkowość Orbána polega na tym, że udaje mu się tworzyć szeroki front. Nie zawęża kręgu swojego elektoratu.

Ważne jednak wydaje się również podkreślanie przez niego roli mediów. Do przekonywania swoich wyborców potrzebny mu kanał komunikacji, jakim są rzetelne media, w sposób zgodny z prawdą relacjonujące rzeczywistość. Działając z tą logiką, zmiana systemu medialnego była jego pierwszym krokiem po wygranej w poprzednich wyborach. Czym naraził się na bardzo silny atak ze strony UE.

 

Węgierski premier był jednym z najbardziej krytykowanych przez Unię Europejską, która zarzucała mu chęć wprowadzenia totalitarnego ustroju. Czy reakcja UE nie była przesadna? Czym Orbán tak mocno drażni unijnych decydentów?

- Premier Orbán podlegał niebywałej wręcz krytyce ze strony tzw. mainstreamu europejskiego. Im bardziej Węgrzy popierali swojego premiera, tym silniejsze były te ataki. Orbán jako polityk przywracający do słownika polityki takie pojęcia jak "naród" czy "wartości chrześcijańskie" musiał się spotkać z atakiem ze strony mocno przechylonej na lewo elity europejskiej. Nie jest to jednak winą samego Orbána, ale właśnie owego przechylenia obserwowanego w Brukseli.

UE została w zasadzie zawłaszczona przez środowiska lewicowe i każde odstępstwo od wyznaczonej przez nich "normy" spotyka się z furiackim atakiem. Zakrawający na śmieszność był fakt, że posiadający ogromny mandat wyborczy Orbán podlegał krytyce za swoje rzekome niedemokratyczne zachowania ze strony organów, jak np. Komisja Europejska, które same nie posiadają żadnego bezpośredniego mandatu demokratycznego. W moim przekonaniu to, co spotkało Orbána, jest naruszeniem podstawowych zasad, na których opierała się Wspólnota Europejska, w szczególności zasady subsydiarności. Bruksela rościła sobie prawa do decydowania o losie Węgrów wbrew ich decyzji. Jest to przyczynek do szerszej dyskusji nad całą filozofią integracji europejskiej. Przypadek Orbána wskazuje, że Unia, jeśli dalej chce funkcjonować, wymaga gruntownej reformy.

 

W ostatnim czasie uważano, że mimo kryzysu krymskiego dochodzi do zbliżenia Węgier i Rosji na polu gospodarczym. Przeciwnicy polityczni obecnego premiera Węgier starali się udowadniać, że jest on prorosyjski. Czy rzeczywiście tak możemy powiedzieć? Czym kieruje się Orbán w stosunkach z Rosją?

- Nie zgadzam się z tą opinią, jakoby dochodziło do jakiegoś ponadprzeciętnego zbliżenia w relacji Budapeszt - Moskwa. W ostatnim czasie opinię publiczną rozgrzewały dwie kwestie. Z jednej strony była to współpraca z Rosjanami przy rozbudowie elektrowni atomowej w Paksu, z drugiej dość ambiwalentna postawa Orbána w sprawie rosyjskiej interwencji na Krymie. O ile, w moim przekonaniu, nie należy się dziwić premierowi Węgier w pierwszej kwestii, o tyle uważam, że w drugiej – popełnia on zasadniczy błąd.

Co do współpracy przy elektrowni atomowej to podkreślić należy, że Orbán jest politykiem pragmatycznym i realizuję politykę zgodną z interesem węgierskim. Nie jest więc politykiem prorosyjskim, ale prowęgierskim. Wie dobrze, że Węgry muszą zwiększyć poziom i koszt (??? przejęzyczenie. zmniejszyć koszt! MD) produkowanej energii, nie chce jednak popaść w uzależnienia z żadnego kierunku. Z jednej więc strony Orbán współpracuje z Rosją w rozbudowie elektrowni w Paksu, z drugiej otwiera interkonektor gazowy ze Słowacją, podkreślając wagę niezależności energetycznej kraju i relewantność wspomnianego połączenia w kontekście zapewnienia bezpieczeństwa dostaw energii spoza źródeł rosyjskich.

Jeśli chodzi o stosunek Orbána do rosyjskiej interwencji na Krymie, to jest on mniej zrozumiały. Orbán zdaje się nie zauważać rosnących apetytów Putina. Lider Fideszu stara się pokazać swoje stanowisko jako pragmatyczne. Z jednej strony podkreśla konieczność przyciągania Ukrainy do Europy i finansowej jej pomocy, z drugiej jednak przestrzega przed wprowadzaniem kolejnych sankcji na Rosję, gdyż oznaczać one mogą zamrożenie relacji ekonomicznych, a to miałoby złe skutki dla europejskich i szczególnie węgierskich interesów. Przedkłada tutaj krótkoterminowe interesy ekonomiczne nad długoterminowe skutki geopolityczne, co musi zostać poddane krytyce. Miejmy nadzieję, że stanowisko to ulegnie wkrótce zmianie.

Dziękuję za rozmowę.

Marta Milczarska

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.