Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 63 gości
S T A R T arrow Kultura i okolice arrow anty-sztuka. satanizm. arrow Pokazują Golgota Picnic i Hartmana - nielegalnie przetwarzając dane osobowe
Friday 14 August 2020 10:33:37.30.
W Y S Z U K I W A R K A
Pokazują Golgota Picnic i Hartmana - nielegalnie przetwarzając dane osobowe Drukuj Email
Wpisał: Krzysztof Gędłek   
27.06.2014.

Pokazują „Golgota Picnic” i Hartmana - nielegalnie przetwarzając dane osobowe

 

Nielegalna „Golgota Picnic” w Teatrze Nowym

 

Krzysztof Gędłek 2014-6-27 pch24

 

Z dwóch niezależnych źródeł wiemy, że krakowski Teatr Nowy wydawał wejściówki na imprezy promujące bluźnierczy spektakl „Golgota Picnic”. Dotarliśmy do relacji, w której wydający wejściówki podawali informacje 1) jakim zdecydowanie zaprzecza policja.

---------------------

1) Po polsku się mówi: KŁAMIĄ

---------------

Teatr Nowy w Krakowie. Jedna z osób – nazwijmy ją Ania – przychodzi po wejściówkę na piątkowe odczytywanie spektaklu „Golgota Picnic” i dyskusję z Janem Hartmanem. Jest nieco zaskoczona, bo panowie wydający wejściówki chcą dostać do ręki jej dowód osobisty. Co więcej, Ania chciałaby wziąć wejściówkę dla innej osoby – swojej znajomej. By ją dostać musi podać jej dane. Osoba przyjmująca dokument zapisuje wszystko w komputerze. O co jakie dokładnie dane chodzi? Imię, nazwisko, adres zameldowania, numer dowodu.

 Informacje dla bezpieczeństwa

 Ania nie może się nadziwić tej procedurze. – Dlaczego spisujecie dowód? – pyta. Wydający wejściówki (nazwijmy go Pracownik 1) odpowiada: - Ze względów bezpieczeństwa. Do rozmowy włącza się inna osoba zza biurka (nazwijmy ją Pracownik 2): - Ze względu na to, że mogą być jakieś zakłócenia. Chcemy zaprosić tylko osoby, które rzeczywiście są zainteresowane. Tak robią wszystkie teatry.

 Ania nie jest jednak naiwna i nie odpuszcza. Wie, że przekazywanie komuś danych nie jest procedurą „od tak po prostu”, bo „wszyscy tak robią”.– Ale chyba potrzebny jest do tego ochroniarz z licencją – drąży dziewczyna. – To wszystko będzie – bagatelizuje Pracownik 2. Ania nie daje za wygraną: - Ale on musi być tutaj. Pracownik 2 zaczyna się gubić: - Ale… i tak jest policja, więc… Ania: - Policja może zebrać te dane, ale państwo nie mogą. Tak mówił mi znajomy prawnik. Pracownik 2: - Proszę? Ania: - Kolega mi mówił, że państwo nie mają uprawnienia, by gromadzić moje dane.

 Wydający wejściówki są trochę pogubieni. Rozwiązanie znajduje Pracownik 1, który włącza się do rozmowy. – To jest pani decyzja. Jeśli chce pani przyjść na spektakl… - mówi. Ania: - No tak, ale czy państwo macie pozwolenie na przetwarzanie danych? Pracownik 1: - Te dane i tak zbierane są na prośbę policji. To jest potem przekazywane, żeby było wiadomo, kto w tym uczestniczy. Ania: - A kiedy, gdzie i jak? Pracownik 1: - Wie pani, te dane nie są u nas przetwarzane, one zostaną usunięte. Ania: - Ale uprawnień nie macie państwo? Pracownik 1: - Nie, nie. Informujemy każdego o tym, że dla bezpieczeństwa pobieramy takie informacje.

 Bezprawie

 Czy osoby wydające wejściówki mogły zbierać – czyli przetwarzać – dane osobowe tych, którzy chcieli wziąć udział w odczytaniu spektaklu „Golgota Picnic” lub dyskusji nad tą pseudo-sztuką? Jak twierdzi w rozmowie z nami prawnik z Instytutu na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris, Bartosz Lewandowski – nie.

Zwraca uwagę, że najważniejszym warunkiem jest uzyskanie zgody na przetwarzanie danych osoby, której te dane dotyczą. – Zgoda ta musi być wyraźna, a nie domniemana lub dorozumiana z oświadczenia woli o innej treści. W przypadku nabycia biletu kupujący powinni podpisywać odpowiednie oświadczenie o tym, że zgadzają się na przetwarzanie – w tym zbieranie – ich danych osobowych. Jeśli tak nie było, mamy do czynienia ze sposobem przetwarzania danych osobowych niezgodnie z prawem – mówi PCh24.pl Bartosz Lewandowski.

 Wiemy z dwóch niezależnych źródeł, że osoby wydające wejściówki w Teatrze Nowym nie przedstawiały pisemnego oświadczenia do podpisania dla chcących zobaczyć spektakl.

 Jak twierdzi Lewandowski, jest jeszcze inna sytuacja dająca możliwość przetwarzania danych osobowych. Ma ona miejsce, gdy przetwarzanie danych jest konieczne dla realizacji umowy między stronami. – Warunkiem zastosowania omawianego przepisu jest istnienie umowy łączącej tego, czyje dane są przetwarzane, z tym, kto te dane przetwarza. Poza tym dane mają być przetwarzane jedynie w celu wykonania umowy – mówi PCh24.pl prawnik z Ordo Iuris.

 Przyznaje jednak, że w przypadku umowy zawieranej między oferentem usługi artystycznej a nabywającym taką usługę przesłanki dla tego przepisu nie są realizowane. – Wynika to z faktu, że dysponowanie danymi osobowymi osoby nabywającej bilet nie jest konieczne do realizacji umowy o wykonanie usługi artystycznej. Bilet może zostać podarowany innej osobie, lub kupiony dla innej osoby. Nie istnieje żaden związek miedzy konkretną osobą oglądającą spektakl a faktem wystawienia przedstawienia przez teatr. Dane osobowe kupującego po prostu nie są elementem koniecznym do wystawienia sztuki – twierdzi Lewandowski. – Stąd gromadzenie danych osobowych w tej sprawie jest niezgodne z prawem – dodaje.

 Ale to nie wszystko. Lewandowski zaznacza, że na osobie przetwarzającej dane spoczywa szereg obowiązków. – A w tym przypadku nie zostały one zrealizowane – mówi.

 Wydający wejściówki powoływał się na kontakty z policją. – Te dane i tak zbierane są na prośbę policji – stwierdził. Trudno powiedzieć, co może oznaczać „prośba policji”. – Orientowałem się w tej sprawie, pytałem osoby, które ewentualnie mogłyby wydać tego typu zgodę i nic mi o tym nie wiadomo. Nie potwierdzam, że taka zgoda została wydana – powiedział PCh24.pl rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Krakowie, podinsp. Mariusz Ciarka.

 Lewandowski: - W opisywanym przez Państwa przypadku – w mojej ocenie – istnieją podstawy do stwierdzenia, że doszło do oczywistego naruszenia prawa. Powinien w takiej sytuacji zainterweniować Generalny Inspektor Danych Osobowych przeprowadzić kontrolę. Ponadto pamiętać należy, że za naruszenie przepisów ustawy grozi odpowiedzialność karna.

 Wszystko wskazuje więc na to, że Ania miała nosa. Jej dane przetworzono bezprawnie. Warto jednak dodać na koniec, że jeden z wydających wejściówkę po prostu mijał się z prawdą, twierdząc, że w innych teatrach obowiązują podobne zasady. W krakowskim Teatrze Starym wejściówkę na projekcję spektaklu „Golgota Picnic” można było otrzymać bez okazywania dowodu tożsamości. Podobnie w białostockim Teatrze TrzyRzecze.

 Krzysztof Gędłek

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.