Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 85 gości
S T A R T arrow Podśmiewajki (zanęta...) arrow podśmie.. wajki arrow Łukaszek na podsłuchu i w akcji. REC, część 3
Friday 18 October 2019 20:49:29.27.
migawki
Człowiek, kapłan, który w Ogrodach Watykanu przyjmuje błogosławieństwa szamanek, tańczy i kiwa się wokół „świętego Ognia” czy „śniętego Węża”, nie jest katolikiem, nie jest heretykiem. Jest APOSTATĄ, czyli kapłanem Szatana.
A w Polsce w wielu parafiach obchodzi się "święto kremówki". Nie dziwi więc, że realizacja proroctw, rewolta w Watykanie umyka uwadze owieczek i co głupszych pastuchów. Hermeneutyka ciągłości ?
===============================
 
W Y S Z U K I W A R K A
Łukaszek na podsłuchu i w akcji. REC, część 3 Drukuj Email
Wpisał: Marcin B. Brixen   
31.07.2014.

Łukaszek na podsłuchu i w akcji. REC, część 3

 

Marcin B. Brixen - 30 Lipiec, 2014 rodzina Hiobowskich

Łukaszek

 

Łukaszek siedział sobie w restauracyjnej toalecie i sprawdzał na smartfonie wyniki polskiej ligi piłki nożnej. Niestety, najbardziej interesujący go mecz Poziomych Poznań z Pionowymi Pawełkowice został przerwany. Otóż sędzia pomylił się i zamiast pianki do malowania linii wziął silikon, piłka po wykonaniu rzutu wolnego przykleiła się do buta zawodnika i...
I co było dalej to tego już Łukaszek nie doczytał, bo do toalety wtargnęła grupa krzykliwych mężczyzn.
- Ale była akcja! Ale nam poszło! Było fantastycznie! Ha ha ha! Wszyscy dali się nabrać!
Łukaszek uchylił drzwi od kabiny i ze zdumieniem obserwował grupę zamaskowanych panów i jednego niezamaskowanego. Zamaskowani ściągali maski, odkładali je na umywalki wraz z bronią i telefonami, po czym w radosnym nastroju klepali się z niezamaskowanym po plecach. Opowiadali sobie przy tym sytuację, która przed chwilą miała miejsce w restauracji, tak więc Łukaszek szybko dowiedział się co zaszło.
- A najlepsza była ta baba co się do ciebie dosiadła! - wołał rozradowany szef napastników. - Gdzie takich głupoli robią, to ja nie wiem! I sami widzicie, ministry i ministrowie, że nie było się czego bać! Wszystko wyszło ekstra! Koniec z nagrywaniem nas przez różne ciemne, niezidentyfikowane siły! Teraz my sami będziemy robić swoje taśmy! I sami będziemy na nich zarabiać!
- Czy sekstaśmy też będą? - spytał ktoś przy suszarkach do rąk.
- E... Tego... No, jeszcze tej kwestii nie poruszaliśmy. Za to mamy już grafik. Jutro jesteśmy w Pawełkowicach. Ministra gra minister środowiska i...

- O rany, tu ktoś jest!
- Spokojnie, to tylko chłopiec! Co nam może zrobić jeden mały... Hej, chłopcze, odłóż no ten telefon!
- I ten pistolet też! Jeszcze ci wystrzeli!
- Szkoda, że strzelania uczą dopiero w szkole średniej - westchnął ze szczerym żalem Łukaszek.
- Bardzo dobrze - jeden z panów porwał odłożoną przez Łukaszka broń. - Jesteś skończony. Mamy twoje odciski palców, a jeśli my je mamy, to mają też je nasze służby i oni już po ciebie idą...
- Ale nie dojdą.
- Co? Czemu?
- Bo wziąłem pistolet przez srajtaśmę...
- Słuchaj no chłopcze, może byś tak odłożył ten telefon, co? Zwłaszcza, że to chyba mój. Co ty robisz?
- Filmuję was.
- I co, myślisz, że ci ktoś uwierzy? Ha ha! Ustalimy kim jesteś i jak się nazywasz...
- Sam wam powiem jak się nazywam...
- No i?
- Mosze Goldberg!


Zapadła niezręczna cisza.
- O! A! - stropili się ministrowie. - A może chłopczyku poszedłbyś już, co? Pewno mama i tata się niepokoją...
- Nie mam mamy. Przyjechałem z tatą i tatą.
- E... Hm... A co wy tu w ogóle...
- Zwiedzamy polskie obozy koncentracyjne.
- Nie no, jego się nie da zagiąć! - zawołał w rozpaczy któryś z ministrów.
- Chłopcze, wystarczy tego dobrego, możemy ponegocjować, zrobimy wszystko co zechcesz...


Dalsze przekrzykiwanie się ministrów przerwał dźwięk telefonu. Łukaszek wyjął swój telefon z kieszeni spodni.
- Łukasz?! Co ty robisz, gdzie ty jesteś?! - zapiał telefon głosem mamy Łukaszka. - Tu się ważne rzeczy dzieją, jedzenie stygnie, a ty się gdzieś włóczysz! Natychmiast wracaj do stolika, bo inaczej odetniemy ci internet!
- Macie szczęście - rzucił Łukaszek ministrom, odłożył cudzy telefon, schował swój i wyszedł.
Natychmiast po jego wyjściu wybuchł rozgardiasz. Ktoś rzucił się do odłożonego przez Łukaszka telefonu i wołał:
- Ha! Poszedł wreszcie! frajer! zaraz nakręcimy swój film i puścimy w świat zanim... O! Mój telefon dzwoni! Halo? tak, panie premierze, to ja. Co? No tak, inni ministrowie też tu są. Wiemy, że jest posiedzenie Rady Ministrów, ale nie mogliśmy przyjść. Czemu? E... Gramy w piłkę. Ale niech pan tak nie krzyczy! Tak, następnym razem zabierzemy pana też. Co? jaki film? Wrzucony przed chwilą do netu z mojego telefonu? E... Ja panu zaraz wszystko wyjaśnię... To było tak: taki jeden szczeniak...

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.