Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 30 gości
S T A R T arrow PUBLICYŚCI arrow Ewa Polak-Pałkiewicz arrow Czy Polacy lubią i potrafią zabijać
Monday 23 September 2019 08:56:04.27.
W Y S Z U K I W A R K A
Czy Polacy lubią i potrafią zabijać Drukuj Email
Wpisał: Ewa Polak-Pałkiewicz   
31.07.2014.

Czy Polacy lubią i potrafią zabijać

 

Ewa Polak-Pałkiewicz

Fragment z: http://ewapolak-palkiewicz.pl/nazwy-wlasne

[Warto przeczytać całość. MD]

 

Skutki defektu 

Polacy mają pewien organiczny defekt, z punku widzenia duchowości charakterystycznej dla protestantyzmu z jednej, a cywilizacyjnego i mentalnego oblicza Wschodu z drugiej strony. W rezultacie istnienia tego defektu standardy wprowadzane obecnie przez nowoczesne państwa nie chcą się u nas przyjmować. Napotykają na opór. Są odrzucane.

Polacy nie potrafią zabijać. Bardzo to dziś denerwuje tych, którzy pragną unifikacji, także i w tej dziedzinie. Skoro zabijanie nie jest problemem ani na Zachodzie, ani Wschodzie – dzieci, starców, chorych, niewygodnych narodów, krnąbrnych polityków – skoro to zwykły obowiązek nowoczesnego społeczeństwa, na który potulnie zgodzono się w imię ideałów humanistycznych – wcześniej komunistycznych i nazistowskich praw jednostki, porządku i ładu, który gwarantuje silniejszy, to dlaczego wy, Polacy wierzgacie?, strofują nas coraz bardziej poirytowani.

Nie potrafią zabijać, ale potrafią bronić swój kraj przed przemocą. Nie szczędzą krwi.

Tę właściwość polskiej natury dobrze wyraża postać jednego z przywódców Powstania Kościuszkowskiego, szewca Jana Kilińskiego.

„Kiliński gotował się do powstania jak człowiek pobożny; nie masz w nim nic podobnego do innego przywódcy rewolucyjnego owych czasów, Hugona Kołłątaja”, zauważył Mickiewicz podczas kursu II-go wykładów paryskich, powołując się na pamiętniki Kilińskiego. „Rozpoczął, jak sam mówi, od spowiedzi z całego życia i przyjął Komunię świętą wśród obfitych łez; później pożegnał się z dziećmi i żoną, mając oczy bez łez i serce niewzruszone, i wyszedł na miasto”.

Znany z wielkiego męstwa, w swoich zapiskach usilnie stara się własne zasługi pomniejszyć. Mickiewicza uderza fakt, że nie widać tu ani nienawiści, ani żądzy zemsty. Kiliński „walczy jak żołnierz, chce tylko wrogów uczynić niezdolnymi do walki. Chciałby, jak sam mówi, przepłoszyć ich, bo przykro mu było wyrządzać im krzywdę.

Ze wszystkich pamiętnikarzy polskich on jeden zdaje się żałować, że zabija nieprzyjaciół; unika nawet w opowiadaniu wyrazu: zabijać. W czasie natarcia na odwach rosyjski padł oficer i paru żołnierzy rosyjskich; Kiliński mówi, że musiał >uspokoić< tego oficera; potem >sprzątnąć< oficera kozackiego. Nigdy nie używa wyrazu: zabijać”.

Kiliński był zwykłym warszawskim mieszczaninem, ale najwyraźniej nie chodził ze wzrokiem wbitym w ziemię. Patrzył w niebo.

Spójrz w górę !

„Podczas zaburzeń warszawskich wezwano Kilińskiego przed księcia Repnina, posła rosyjskiego. Książę, przed którym wszyscy drżeli, bardzo się zdumiał, że ten szewc staje przed nim ze spokojem i dumą; myśląc, że Kiliński nie jest świadom, z kim ma do czynienia, zapytywał go parokrotnie, czy wie z kim rozmawia; wreszcie odwinąwszy futra, pokazał szewcowi swoje liczne gwiazdy i wstęgi, mówiąc doń: >Patrz, łyku, i drżyj!<>Panie, odpowiedział Kiliński – co dzień widzę na niebie tysiące gwiazd, a nie drżę!<”.

„Oto odpowiedź wzniosła”, dodaje Mickiewicz.

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.