Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 36 gości
S T A R T arrow Gospodraka..., oj, draka arrow kolejny "sukces" arrow JAK KAPITALIŚCI Z LIPSKA ZMONOPOLIZOWALI DOSTAWY CIEPŁA W GDAŃSKU
Sunday 08 December 2019 00:49:39.28.
W Y S Z U K I W A R K A
JAK KAPITALIŚCI Z LIPSKA ZMONOPOLIZOWALI DOSTAWY CIEPŁA W GDAŃSKU Drukuj Email
Wpisał: moto   
23.08.2014.

JAK „KAPITALIŚCI” Z LIPSKA ZMONOPOLIZOWALI DOSTAWY CIEPŁA W GDAŃSKU

 

moto.gda

 

Niemieccy właściciele Gdańskiego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej z Lipska potwierdzają, że różne osoby „wspierały” sprzedaż większościowego pakietu udziałów GPEC ich komunalnej firmie. O niektórych z nich wolą jednak nie pamiętać. Być może dlatego, że nad transakcją unosił się duch DDR?  To wsparcie miało charakterystyczny dla pracy operacyjnej przebieg, swoisty „research” osobowy. 

 

Wśród niemieckich emisariuszy ze Stadtwerke Leipzig, aktywnych wówczas w Gdańsku, był m.in. Alfred Balcerowicz, mieszkaniec Szczecina, który reprezentował - jako doradca, interesy strony niemieckiej  w przygotowaniach do zbycia większościowego pakietu akcji tego gdańskiego strategicznego przedsiębiorstwa. Z relacji ówczesnych samorządowców wynika, że był on człowiekiem nader pewnym siebie oraz "dobrze zorientowanym". Potwierdza to obecny przedstawiciel niemieckiego właściciela w Radzie Nadzorczej GPEC Włodzimierz Machczyński, wówczas szef komisji przetargowej wyłaniającej z nadania Gdańska kontrahentów.

„Researcher”

 - Pamiętam pana Balcerowicza. Był ewidentnie pracownikiem określonych służb, miał łatwość w „orientowaniu się”. Miał też ponadprzeciętne możliwości dotarcia do informacji. Już podczas pierwszego spotkania domyśliłem się jaka jest jego misja i po co został przysłany. Był to człowiek od zrobienia charakterystyki osobowej drugiej strony. To było widać. Był fachowcem od budowania portretu osobowego – mówi Machczyński i wspomina, jak Balcerowicz z nim się fraternizował.

- Po jakimś czasie on zażartował: „wiesz, nie mogę znaleźć twojej teczki”. Ja mu na to: „bo za krótki jesteś”. Innym razem ustalałem, że spotkamy się na Szadółkach za trzecim drzewem  – wspomina Machczyński kontakty z emisariuszem z Lipska, żartując o „operacyjnych grach”.

„Researcher” miał dobre rozeznanie. Emisariusz miał doświadczenie jeszcze z czasów Układu Warszawskiego.  

- A jaka to była różnica? Stasi, WSW, wywiad, kontrwywiad, SB? Był Układ Warszawski, a później różni ludzie szukali sobie miejsca. Ten człowiek mieszkał w strefie nadgranicznej. Miał swoje zadania. Później jak inni mu podobni szukał swego miejsca. Miał wiedzę i umiejętności.  Został  więc "przekierowany" na odcinek biznesowy, by służyć radą i pomocą w procesach przejmowania majątku – analizuje Włodzimierz Łęczkowski, w latach 90. gdański radny SLD.

Nie ten adres?

Spotkania z radnymi odbywały się także w restauracjach i ogródkach piwnych. 

- Był on widać skuteczny bo Niemcy swój cel osiągnęli. Ba! Nawet podwójnie. Bo byli zainteresowani nawet mniejszościowym pakietem w GPEC. I na mnie naciskał ów Balcerowicz. Mówił, że można przy tej transakcji coś zyskać, bym się nie kompromitował, bo i tak wszystko załatwione. Spotkałem się z nim na Długim Targu i krótko powiedziałem „kolego odstawiam wódkę, którą nam postawiłeś. To nie ten adres” – wspomina Łęczkowski. 

By ostatecznie przekonać gdańskich włodarzy burmistrz Lipska zaprosił delegację kilkudziesięciu radnych i członków zarządu miasta z prezydentem Gdańska Pawłem Adamowiczem, by ci z bliska mogli podziwiać efekty niemieckiego gospodarowania.

Wizytacja była owocna. Dla Saksończyków. Gdańszczanie łożą rok w rok miliony euro na rzecz mieszkańców Lipska. Odkręcając kurek z ciepłą wodą i zawór termostatu przy grzejniku mieszkańcy Gdańska sponsorują bilety na baseny i komunikację miejską w Lipsku, Handball-Club Leipzig, FC Lokomotive Leipzig i Red Bull Arenę w tym mieście.

Biznes ponad wszystko 

Z kolei Grupa Kapitałowa Gdańskie Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej, w większości należąca do firmy komunalnej Stadtwerke Leipzig GmbH, a ta do komunalnego holdingu LVV, wyrosła na najpoważniejszego gracza na pomorskim rynku ciepła.

Dla koordynacji działań na rynku polskim Niemcy zawiązali w 2004 roku spółkę Stadtwerke Leipzig Polska. Na jej czele stał… Szczepan Lewna, wiceprezydent Gdańska (2002-2006), który odpowiadał za gospodarkę komunalną gminy i reprezentował miasto w relacjach ze Stadtwerke Leipzig. Gmina Miasta Gdańsk ma w GPEC 16,34 proc. udziałów, a w rękach spółki miejskiej Stadtwerke Laipzig GmbH jest 83,66 proc. akcji.  

Stadtwerke Leipzig GmbH w radzie nadzorczej GPEC jest reprezentowana  m.in. przez... byłego radnego i byłego przewodniczącego Rady Nadzorczej GPEC Włodzimierza Machczyńskiego, który przewodniczył pracom… komisji przetargowej.

Dzisiaj Machczyński nie ma sobie nic do zarzucenia. Nie widzi kolizji między reprezentowaniem najpierw interesów miasta, a później niemieckiego nabywcy GPEC.

- W Radzie Nadzorczej GPEC znalazłem się na zaproszenie Stadtwerke Laipzig rok po finalizacji umowy, gdy spółka wykupiła udziały. Potraktowałem to jako jedną z ważniejszych ambicjonalnie spraw. Jako swoiste wyróżnienie i uznanie Stadtwerke Laipzig dla mojego podejścia do biznesu – mówi Machczyński.

Zgoła odmiennego zdania są radni opozycji. 

- To skandal. Ci sami ludzie najpierw negocjują warunki transakcji, a po jej finalizacji, zasiadają w radzie z ramienia partnera biznesowego, z którym negocjowali, reprezentując jego racje i interesy.  To złamanie wszelkich zasad biznesowych, reguł negocjacji, nie mówiąc o etyce oraz zasad swobodnej konkurencji – puentuje Grzegorz Strzelczyk, szef klubu radnych PiS i dodaje, że podczas negocjacji i na komisji przetargowej wobec jego propozycji zmian w umowie  Włodzimierz Machczyński „zachowywał wyniosłe milczenie”.  

Co przekonało zatem Włodzimierza Machczyńskiego, dawnego rzemieślnika, późniejszego prezesa Portu Lotniczego w Gdańsku i szefa Rady Nadzorczej GPEC do neokomunalizacji przedsiębiorstwa? 

- Spółka komunalna prowadząca  z powodzeniem działalność ma doświadczenie, które wówczas należało przenieść na polski rynek i na polskie warunki. To było bardziej przekonywujący argument niż ewentualnie innych firm energetycznych, które zajmują się li tylko energetyką. Przecież tu idzie o indywidualnego odbiorcę, o człowieka – przekonuje Machczyński.

Czyżby były prezes lotniska nie dowierzał umiejętnościom polskich menadżerów?   

-  Doświadczenie w zdobywaniu funduszy, w obracaniu się na rynku finansowym na pewno w tym czasie w Polsce było dużo mniejsze – zwierza się Machczyński.

Niemieccy właściciele gdańskiego ciepła są zadowoleni ze współpracy z byłym radnym i szefem komisji przetargowej.

- Pan Machczyński jest powołany przez Stadtwerke Leipzig GmbH i przez wiele lat był członkiem Rady Nadzorczej spółki (Aufsichtsratsgremium). Współpraca była i jest dobra. Ta okoliczność jest pozytywna i może dalej rokować na rzecz dobrej współpracy. Aprobujemy tę okoliczność – stwierdził Matthias Hasberg, Pressesprecher i szef referatu komunikacji w ekipie lipskiego burmistrza Burkharda Junga.

Amnezja dyplomatyczna 

Gorzej już z pamięcią niemieckich urzędników, jeśli chodzi o ich dawnych współpracowników. 

- W sprawie nabycia akcji spółki GPEC w Gdańsku były zaangażowane różne osoby. Pan Alfred Balcerowicz jest nam nieznany, dlatego nie możemy udzielić o nim żadnych informacji  – pisze do nas Matthias Hasberg.

Alfreda Balcerowicza pamiętają zaś niektórych trójmiejscy dziennikarze.  

- Jechałem akurat na spotkanie redakcyjne, kiedy ówczesny właściciel gazety Jerzy Jędykiewicz telefonicznie poinformował mnie o delegacji z Niemiec. Nalegał bym się spotkał z nimi w jednym z gdańskich hoteli. W tym spotkaniu uczestniczyła Ewa Bennewitz, doradca Stadtwerke Leipzig GmbH. Co mnie nie zdziwiło. Pani Bennewitz była w towarzystwie Alfreda Balcerowicza, który koniecznie chciał robić zdjęcia ze spotkania.  Ewa Bennewitz zaś roztaczała perspektywy znakomitej współpracy i naszej prosperity. „Głos” wówczas kontestował neo-komunalizację GPEC. Ja zaś zastanawiałem się skąd w tym znalazł się Jerzy Jędykiewicz, skoro nie prowadził żadnych biznesowych interesów z lipskim magistratem – wspomina po latach Marek Formela, ówczesny naczelny "Głosu Wybrzeża".  

Temat penetracji służb specjalnych naszego wschodnioniemieckiego sąsiada na terenie Polski jest tematem wstydliwym i z rzadka podejmowanym przez rodzimych badaczy. I to mimo aktywności Instytutu ds. Akt Stasi (Instytut Gaucka). Temat tajnych współpracowników Stasi oraz funkcjonariuszy Ministerstwa Bezpieczeństwa Państwowego dawnej NRD, podobnie jak temat modelu transformacji, zastosowanej w większości krajów byłego bloku wschodniego ciągle czeka na poważną naukową publikację.     

ASG    wybrzeze24.pl 

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.