Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 20 gości
S T A R T arrow Kościół arrow ...paaanie... CUDÓW NIE MA !!! arrow Objawienie i cuda Matki Bożej w Budzieszynie koło Mokobodów (siedleckie).
Tuesday 16 July 2019 08:03:29.27.
migawki

Murzyn Hassan jako reprezentant kraiku azjatyckiego, biegł w młodzieżowych mistrzostwach … Europy. Pewnie również wiek ma sfałszowany, ale to można by poznać po zębach, jak u konia.

17.07.19 Opole – Msza Święta i Pokutny Marsz Różańcowy za Ojczyznę

 
W Y S Z U K I W A R K A
Objawienie i cuda Matki Bożej w Budzieszynie koło Mokobodów (siedleckie). Drukuj Email
Wpisał: Ewa J. Storożyńska   
14.09.2014.

Objawienie i cuda Matki Bożej w Budzieszynie koło Mokobodów (siedleckie).

 

[Bronisława Kuczewska, widząca Matkę Bożą z Siekierek od 1943 roku, związana była z miejscem objawień w Budzieszynie, często tam też później pielgrzymowała. MD]

 

Z książki ks. dra Józef Marii Bartnika SJ i Ewy J. Storożyńskiej Matka Boża a stan wojenny.

 

[Mało wiemy o] miejscowości Budzieszyn, słynącej z cudu jaki miał tu miejsce przed dziewięciu wiekami:

Ziemie leżące w pobliżu rzeki Liwiec, na terenie Wysoczyzny Siedleckiej w XII wieku były tere­nem przygranicznym, nieustannie nękanym najazda­mi Jadźwingów, Litwinów i Rusinów. Ludność stara­ła się odpierać ataki, jednak Jadźwingowie mieli prze­wagę. Atakowali znienacka, w nocy. Umieli bezsze­lestnie przemieszczać się, dzięki tzw. łapom, tj. zrobio­nych z wiotkich gałązek drzew liściastych jakby płe­twom, które sprawiały, że dźwięk ich chodu trudno było odróżnić od naturalnych odgłosów lasu.

W końcu polskiemu wojsku udało się wyprzeć Jadźwingów za rzekę Liwiec. Ci jednak nie dali za wy­graną. Ciemną nocą otoczyli obóz. Nikt nie uszedłby żywy z pogromu, bowiem Jadźwingowie, chociaż go­rzej uzbrojeni, nie tylko posiadali liczebną przewagę, ale potrafili walczyć także w nocy, bez światła.

Kiedy uśpiony obóz polskiego wojska był na wy­ciągnięcie ręki, stała się rzecz niebywała - nagle, wy­soko nad ziemią zapłonęło oślepiające światło, biją­ce od ... zawieszonego na drzewie obrazu Matki Bożej!

Jadźwingowie w ciągu sekundy zostali zdemaskowa­ni! Ich podstęp się nie udał - blask przebudził śpią­cych wojów. Ruszyli do boju, a światło bijące z obra­zu Bogurodzicy oświetlając polanę umożliwiło zwycięstwo nad zaskoczonym i zdezorientowanym wrogiem.

Gdy powrócono do obozu, okazało się, że w odle­głości kilkunastu metrów od drzewa z zawieszonym i nadal rozsiewającym blaski obrazem Maryi wy­trysło ... źródełko! Cud był więc podwójny! Na pa­miątkę owego wydarzenia mieszkańcy miejsce to nazwali 'Zbudzi-syn', później 'Budzi-syn', a obecnie Budzieszyn.

 

W roku 1450 zbudowano tu drewniany kościół, a osiem lat później została erygowana parafia. Po 46 la­tach świątynia straciła status kościoła parafialne­go. Król Kazimierz Jagiellończyk nadał prawa miej­skie pobliskiej wsi Mokobody gdzie, siłą rzeczy, przeniesiono parafię. Oryginał cudownego obrazu Matki Bożej Budzieszyńskiej trafił więc do kościoła w Mokobodach, gdzie pozostaje do dziś.

=================

Cuda w Budzieszynie

 

Matka Boża zapowiedziała Bronisławie: "Budzieszyn stanie się Lourdes dla Polski, nie będziecie musieli jechać do Francji, będziecie tu uzdrawiani na duszy i ciele” i ... słowa dotrzymała!

 

Rok 1981.

Świadectwo Henryki Szwidowskiej:

 

"Ja, Henryka Szwidowska, lat 56, zamieszała w Podkowie Leśnej, przy ul. [...] składam niniejsze oświadczenie na ręce ks. dr Jana Urbana proboszcza parafii Mokobody, filia Budzieszyn, w sprawie cudownego uzdrowienia przez Matkę Bożą w Budzieszynie.

Na początku roku 1981 otworzyły mi się rany żylakowe na stopach i podudziach, aż do kolan. W połowie lipca nastąpiło ogólne zakażenie, wystąpiły czarne plamy na ciele i na twarzy, które stopniowo się powiększały.

Pielęgniarka z PCK w Grodzisku [...] powiedziała, że mam zgorzel. Zapragnęłam natychmiast pojechać do Matki Bożej Budzieszyńskiej. Ułatwiła mi to pielgrzymka autokarowa zorganizowana przez Grono Matki Bożej [...] z przewodniczką naszą Bronisławą Kuczewską. W autokarze witałam się ze wszystkimi osobami i mówiłam, że jadę pożegnać się z Matuchną Budzieszyńską i prosić o łaski potrzebne na śmierć.

Podczas pobytu w Budzieszynie zapomniałam o sobie. Włączyłam się do wspólnych modlitw, do Drogi Krzyżowej i pieśni. Był piękny, upalny dzień. Szykując .się do powrotnej drogi usłyszałam słowa: "Jak się czujesz? Lepiej wyglądasz i mniejsze masz plamy". Dotknęłam ręką plam i poczułam pod palcami jakby piasek, który się wykruszał. W ciągu trzech dni, wszystko zniknęło. W krótkim czasie rany żylakowe się zagoiły.

Dziękuję Najświętszej, Najukochańszej Matce Bożej Budzieszyńskiej za wszystkie łaski, które otrzymałam, ja i moja rodzina. Dziękuję za wstawiennictwo do Matki Bożej Budzieszyńskiej Bronisławie Kuczewskiej i całemu Gronu.

 

Rok 1984.

Świadectwo Kazimierza Balcerzaka:

 

10 listopada przywiozłem do Budzieszyna mojego ojca, siostrę i córkę. Ojciec z wiarą przyjął wiadomość i obietnicę, że po napiciu się wody z cudownego źródła [...], oraz po obmyciu oczu i ufnej modlitwie będzie lepiej widział i będzie zdrowszy.

Ojciec zrobił to i początkowo nawet nie spostrzegłem, że zostawił okulary, z których korzystał przy czytaniu książeczki do nabożeństwa i przy nawlekaniu igły nicią.

Ojciec w chwili uzdrowienia [przez Matkę Bożą Budzieszyńską] miał 90 lat.

 

Rok 1986

13 lipca, w dniu fatimskim, miało miejsce w Moko­bodach, przed obrazem Matki Bożej Budzieszyńskiej, cudowne uzdrowienie 3 i pół letniego synka p. Piotra Zwolińskiego z Płocka. Oto świadectwo Jana i Haliny Jakubowskich, dziadków dziecka.

"My niżej podpisani oświadczamy w sprawie cudownego uzdrowienia wnuka Piotra Zwolińskiego po Mszy świętej przy odsłonięciu cudownego obrazu Matki Bożej Budzieszyńskiej w Mokobodach.

Piotruś urodził się 10 maja 1983 r. Po wypisaniu ze szpitala dziecko otrzymało książeczkę zdrowia wystawioną przez lekarza z opisanym inwalidztwem, porażeniem mózgowym. Dotychczas trzyletnie dziecko nie chodziło samodzielnie, tylko na czworakach i jest pod opieką lekarzy w poradni specjalistycznej dla Dzieci Niepełnosprawnych w Dziekanowie k. Warszawy.

Do Budzieszyna przyjechaliśmy z pielgrzymką warszawską liczącą około 100 osób, zorganizowaną przez Grono Matki Bożej i Miłosierdzia Bożego z przewodniczką Bronisławą Kuczewską na 44 lecie jej objawień z Matką Bożą. Prosiliśmy Bronisławę, by pomodliła się o łaskę uzdrowienia dziecka.

W pierwszym etapie pielgrzymki byliśmy w miejscowości rodzinnej Bronisławy w Nowem Dobrem, gdzie dziecko było położone na wzgórku, gdzie po raz pierwszy Matka Boża ukazała się Kuczewskiej. Bronisława modliła się tam o jego zdrowie.

W drugim etapie pielgrzymki w Mokobodach, matka dziecka Anna przystąpiła do Sakramentu Pokuty i wspólnie z Bronisławą prosiły o uzdrowienie dziecka. Anna, trzymając swojego Piotrusia pod paszki obeszła cudowny obraz Matki Bożej na kolanach. Następnie położyła dziecko obok siebie krzyżem, oddając w ten sposób hołd Matce Bożej. Dziecko nie chciało się podnieść przez dłuższy czas.

Po pewnym czasie samo poszło w stronę dziadka, minęło go i poszło na środek kościoła. Od tego momentu dziecko zaczęło chodzić samo i nie dało się [już] prowadzić.

 

Rok1987

 

Z 12 lipca pochodzi następujące świadectwo:

"Janina z Poznania [...] była kierowniczką szkoły. Zaniedbała praktyki religijne, nie chodziła do kościoła i nie wychowała dzieci w duchu religijnym. W pracy chciała przypodobać się władzom, była zarozumiała i goniła za zaszczytami.

Ciężka choroba oczu spowodowała, że zwróciła się do Boga o pomoc. Gdy była w kościele w Poznaniu znalazła w książeczce, którą zostawiła jedna z osób z Grona adres Bronisławy i wysłała do niej list z prośbę [o modlitwę] o uzdrowienie oczu. Bronisława modliła się za nią podczas każdej naszej wspólnej modlitwy i podała jej adres jednej osoby z Poznania, która posiadała cudowną wodę budzieszyńską .

Chora dostała tę wodę, piła ją i myła swoje chore oczy. Bronisława dała również za tę chorą na trzy Msze święte. Gdy poszła do lekarza - stwierdził, że stan oczu jest dobry. Nie pisała do Bronisławy, gdyż myślała, że to jakiś przejściowy stan. Ale minął dłuższy czas, czuła wyraźną poprawę - oczy przestały boleć.

Nie wiedziała jak ma dziękować Miłosiernemu Sercu Bożemu i Matuchnie Najświętszej, do których się serdecznie modliła. Uzdrowiona Janina przyjechała do Bronisławy Kuczewskiej z serdecznym podziękowaniem.

*

Czytelników pragnących odwiedzić Matkę Bożą w Budzieszynie i nabrać uzdrawiającej wody ze źró­dła informujemy, że dojeżdżając szosą (z Siedlec lub Węgrowa) zatrzymujemy się przy budziszyńskim ko­ściele p.w. Przemienienia Pańskiego i Miłosierdzia Bożego (na tyłach świątyni znajdują się miejsca par­kingowe i sanitariaty).

Źródełko znajduje się ok. 300 m. dalej, za ołtarzem polowym.

Msza święta w Budzieszynie jest sprawowana raz w tygodniu, w niedzielę, o godz. 14.

Zmieniony ( 05.10.2014. )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.