Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 103 gości
S T A R T arrow Kościół arrow ...paaanie... CUDÓW NIE MA !!! arrow Objawienie i cuda Matki Bożej w Budzieszynie koło Mokobodów (siedleckie).
Thursday 29 October 2020 14:27:14.30.
migawki
 

30/31.10 Jasna Góra – comiesięczne Czuwanie Krucjaty Różańcowej za Ojczyznę

Wielce Czcigodny Premierze i Ministrze „Zdrowia” ! Demonstranci pytali : „Premierze, czy istnieje sranie bezobjawowe?” . A po karetkach policji skakał wasz prowok - zdjęcia mogę dostarczyć.

Uchwalili bezczelnie „Bezkarność konowała+” pod szydliwą nazwą „Dobry Samarytanin”. Polacy karnie noszą maseczki nawet na pustej ulicy. Tymczasem liczba stwierdzonych zakażeń rośnie. Okazuje się, że maskowanie nie działa, ale tego rząd nie przyzna za nic w świecie. Dlatego trzeba wskazać „wroga ludu”, który niweczy wysiłek całego narodu.

Co chcą nam powiedzieć celebryci, okraszający informację o złapaniu kowida: "dbajcie o siebie, noście maseczki"? Że sami zaniedbali i nie nosili, czy że ich samych to dbanie i noszenie przed niczym nie uchroniło?

A fekalia Trzaskowskiego systematycznie, po cichu dalej ubogacają Wisłę.

 
W Y S Z U K I W A R K A
Objawienie i cuda Matki Bożej w Budzieszynie koło Mokobodów (siedleckie). Drukuj Email
Wpisał: Ewa J. Storożyńska   
14.09.2014.

Objawienie i cuda Matki Bożej w Budzieszynie koło Mokobodów (siedleckie).

 

[Bronisława Kuczewska, widząca Matkę Bożą z Siekierek od 1943 roku, związana była z miejscem objawień w Budzieszynie, często tam też później pielgrzymowała. MD]

 

Z książki ks. dra Józef Marii Bartnika SJ i Ewy J. Storożyńskiej Matka Boża a stan wojenny.

 

[Mało wiemy o] miejscowości Budzieszyn, słynącej z cudu jaki miał tu miejsce przed dziewięciu wiekami:

Ziemie leżące w pobliżu rzeki Liwiec, na terenie Wysoczyzny Siedleckiej w XII wieku były tere­nem przygranicznym, nieustannie nękanym najazda­mi Jadźwingów, Litwinów i Rusinów. Ludność stara­ła się odpierać ataki, jednak Jadźwingowie mieli prze­wagę. Atakowali znienacka, w nocy. Umieli bezsze­lestnie przemieszczać się, dzięki tzw. łapom, tj. zrobio­nych z wiotkich gałązek drzew liściastych jakby płe­twom, które sprawiały, że dźwięk ich chodu trudno było odróżnić od naturalnych odgłosów lasu.

W końcu polskiemu wojsku udało się wyprzeć Jadźwingów za rzekę Liwiec. Ci jednak nie dali za wy­graną. Ciemną nocą otoczyli obóz. Nikt nie uszedłby żywy z pogromu, bowiem Jadźwingowie, chociaż go­rzej uzbrojeni, nie tylko posiadali liczebną przewagę, ale potrafili walczyć także w nocy, bez światła.

Kiedy uśpiony obóz polskiego wojska był na wy­ciągnięcie ręki, stała się rzecz niebywała - nagle, wy­soko nad ziemią zapłonęło oślepiające światło, biją­ce od ... zawieszonego na drzewie obrazu Matki Bożej!

Jadźwingowie w ciągu sekundy zostali zdemaskowa­ni! Ich podstęp się nie udał - blask przebudził śpią­cych wojów. Ruszyli do boju, a światło bijące z obra­zu Bogurodzicy oświetlając polanę umożliwiło zwycięstwo nad zaskoczonym i zdezorientowanym wrogiem.

Gdy powrócono do obozu, okazało się, że w odle­głości kilkunastu metrów od drzewa z zawieszonym i nadal rozsiewającym blaski obrazem Maryi wy­trysło ... źródełko! Cud był więc podwójny! Na pa­miątkę owego wydarzenia mieszkańcy miejsce to nazwali 'Zbudzi-syn', później 'Budzi-syn', a obecnie Budzieszyn.

 

W roku 1450 zbudowano tu drewniany kościół, a osiem lat później została erygowana parafia. Po 46 la­tach świątynia straciła status kościoła parafialne­go. Król Kazimierz Jagiellończyk nadał prawa miej­skie pobliskiej wsi Mokobody gdzie, siłą rzeczy, przeniesiono parafię. Oryginał cudownego obrazu Matki Bożej Budzieszyńskiej trafił więc do kościoła w Mokobodach, gdzie pozostaje do dziś.

=================

Cuda w Budzieszynie

 

Matka Boża zapowiedziała Bronisławie: "Budzieszyn stanie się Lourdes dla Polski, nie będziecie musieli jechać do Francji, będziecie tu uzdrawiani na duszy i ciele” i ... słowa dotrzymała!

 

Rok 1981.

Świadectwo Henryki Szwidowskiej:

 

"Ja, Henryka Szwidowska, lat 56, zamieszała w Podkowie Leśnej, przy ul. [...] składam niniejsze oświadczenie na ręce ks. dr Jana Urbana proboszcza parafii Mokobody, filia Budzieszyn, w sprawie cudownego uzdrowienia przez Matkę Bożą w Budzieszynie.

Na początku roku 1981 otworzyły mi się rany żylakowe na stopach i podudziach, aż do kolan. W połowie lipca nastąpiło ogólne zakażenie, wystąpiły czarne plamy na ciele i na twarzy, które stopniowo się powiększały.

Pielęgniarka z PCK w Grodzisku [...] powiedziała, że mam zgorzel. Zapragnęłam natychmiast pojechać do Matki Bożej Budzieszyńskiej. Ułatwiła mi to pielgrzymka autokarowa zorganizowana przez Grono Matki Bożej [...] z przewodniczką naszą Bronisławą Kuczewską. W autokarze witałam się ze wszystkimi osobami i mówiłam, że jadę pożegnać się z Matuchną Budzieszyńską i prosić o łaski potrzebne na śmierć.

Podczas pobytu w Budzieszynie zapomniałam o sobie. Włączyłam się do wspólnych modlitw, do Drogi Krzyżowej i pieśni. Był piękny, upalny dzień. Szykując .się do powrotnej drogi usłyszałam słowa: "Jak się czujesz? Lepiej wyglądasz i mniejsze masz plamy". Dotknęłam ręką plam i poczułam pod palcami jakby piasek, który się wykruszał. W ciągu trzech dni, wszystko zniknęło. W krótkim czasie rany żylakowe się zagoiły.

Dziękuję Najświętszej, Najukochańszej Matce Bożej Budzieszyńskiej za wszystkie łaski, które otrzymałam, ja i moja rodzina. Dziękuję za wstawiennictwo do Matki Bożej Budzieszyńskiej Bronisławie Kuczewskiej i całemu Gronu.

 

Rok 1984.

Świadectwo Kazimierza Balcerzaka:

 

10 listopada przywiozłem do Budzieszyna mojego ojca, siostrę i córkę. Ojciec z wiarą przyjął wiadomość i obietnicę, że po napiciu się wody z cudownego źródła [...], oraz po obmyciu oczu i ufnej modlitwie będzie lepiej widział i będzie zdrowszy.

Ojciec zrobił to i początkowo nawet nie spostrzegłem, że zostawił okulary, z których korzystał przy czytaniu książeczki do nabożeństwa i przy nawlekaniu igły nicią.

Ojciec w chwili uzdrowienia [przez Matkę Bożą Budzieszyńską] miał 90 lat.

 

Rok 1986

13 lipca, w dniu fatimskim, miało miejsce w Moko­bodach, przed obrazem Matki Bożej Budzieszyńskiej, cudowne uzdrowienie 3 i pół letniego synka p. Piotra Zwolińskiego z Płocka. Oto świadectwo Jana i Haliny Jakubowskich, dziadków dziecka.

"My niżej podpisani oświadczamy w sprawie cudownego uzdrowienia wnuka Piotra Zwolińskiego po Mszy świętej przy odsłonięciu cudownego obrazu Matki Bożej Budzieszyńskiej w Mokobodach.

Piotruś urodził się 10 maja 1983 r. Po wypisaniu ze szpitala dziecko otrzymało książeczkę zdrowia wystawioną przez lekarza z opisanym inwalidztwem, porażeniem mózgowym. Dotychczas trzyletnie dziecko nie chodziło samodzielnie, tylko na czworakach i jest pod opieką lekarzy w poradni specjalistycznej dla Dzieci Niepełnosprawnych w Dziekanowie k. Warszawy.

Do Budzieszyna przyjechaliśmy z pielgrzymką warszawską liczącą około 100 osób, zorganizowaną przez Grono Matki Bożej i Miłosierdzia Bożego z przewodniczką Bronisławą Kuczewską na 44 lecie jej objawień z Matką Bożą. Prosiliśmy Bronisławę, by pomodliła się o łaskę uzdrowienia dziecka.

W pierwszym etapie pielgrzymki byliśmy w miejscowości rodzinnej Bronisławy w Nowem Dobrem, gdzie dziecko było położone na wzgórku, gdzie po raz pierwszy Matka Boża ukazała się Kuczewskiej. Bronisława modliła się tam o jego zdrowie.

W drugim etapie pielgrzymki w Mokobodach, matka dziecka Anna przystąpiła do Sakramentu Pokuty i wspólnie z Bronisławą prosiły o uzdrowienie dziecka. Anna, trzymając swojego Piotrusia pod paszki obeszła cudowny obraz Matki Bożej na kolanach. Następnie położyła dziecko obok siebie krzyżem, oddając w ten sposób hołd Matce Bożej. Dziecko nie chciało się podnieść przez dłuższy czas.

Po pewnym czasie samo poszło w stronę dziadka, minęło go i poszło na środek kościoła. Od tego momentu dziecko zaczęło chodzić samo i nie dało się [już] prowadzić.

 

Rok1987

 

Z 12 lipca pochodzi następujące świadectwo:

"Janina z Poznania [...] była kierowniczką szkoły. Zaniedbała praktyki religijne, nie chodziła do kościoła i nie wychowała dzieci w duchu religijnym. W pracy chciała przypodobać się władzom, była zarozumiała i goniła za zaszczytami.

Ciężka choroba oczu spowodowała, że zwróciła się do Boga o pomoc. Gdy była w kościele w Poznaniu znalazła w książeczce, którą zostawiła jedna z osób z Grona adres Bronisławy i wysłała do niej list z prośbę [o modlitwę] o uzdrowienie oczu. Bronisława modliła się za nią podczas każdej naszej wspólnej modlitwy i podała jej adres jednej osoby z Poznania, która posiadała cudowną wodę budzieszyńską .

Chora dostała tę wodę, piła ją i myła swoje chore oczy. Bronisława dała również za tę chorą na trzy Msze święte. Gdy poszła do lekarza - stwierdził, że stan oczu jest dobry. Nie pisała do Bronisławy, gdyż myślała, że to jakiś przejściowy stan. Ale minął dłuższy czas, czuła wyraźną poprawę - oczy przestały boleć.

Nie wiedziała jak ma dziękować Miłosiernemu Sercu Bożemu i Matuchnie Najświętszej, do których się serdecznie modliła. Uzdrowiona Janina przyjechała do Bronisławy Kuczewskiej z serdecznym podziękowaniem.

*

Czytelników pragnących odwiedzić Matkę Bożą w Budzieszynie i nabrać uzdrawiającej wody ze źró­dła informujemy, że dojeżdżając szosą (z Siedlec lub Węgrowa) zatrzymujemy się przy budziszyńskim ko­ściele p.w. Przemienienia Pańskiego i Miłosierdzia Bożego (na tyłach świątyni znajdują się miejsca par­kingowe i sanitariaty).

Źródełko znajduje się ok. 300 m. dalej, za ołtarzem polowym.

Msza święta w Budzieszynie jest sprawowana raz w tygodniu, w niedzielę, o godz. 14.

Zmieniony ( 05.10.2014. )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.