Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 138 gości
S T A R T arrow Kultura i okolice arrow Historia odkłamywanie VI arrow Niewyjaśniona katastrofa lotnicza pod Zawoją w 1969
Sunday 25 October 2020 12:16:03.30.
migawki
 

25.10.20 Siedlce – Msza Święta i Pokutny Marsz Różańcowy za Ojczyznę

Uchwalili bezczelnie „Bezkarność konowała+” pod szydliwą nazwą „Dobry Samarytanin”.

Polacy karnie noszą maseczki nawet na pustej ulicy. Tymczasem liczba stwierdzonych zakażeń rośnie. Okazuje się, że maskowanie nie działa, ale tego rząd nie przyzna za nic w świecie. Dlatego trzeba wskazać „wroga ludu”, który niweczy wysiłek całego narodu.

Co chcą nam powiedzieć celebryci, okraszający informację o złapaniu kowida: "dbajcie o siebie, noście maseczki"? Że sami zaniedbali i nie nosili, czy że ich samych to dbanie i noszenie przed niczym nie uchroniło?

 
W Y S Z U K I W A R K A
Niewyjaśniona katastrofa lotnicza pod Zawoją w 1969 Drukuj Email
Wpisał: Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski   
03.10.2014.

Niewyjaśniona katastrofa lotnicza pod Zawoją w 1969

 

Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski 24 lipca rmf24

 

 

Zestrzelenie pasażerskiego samolotu nad Ukrainą wschodnią i śmierć setek pasażerów przypomina inną katastrofę lotniczą, która miała miejsce w Polsce. Po mimo upływu 45 lat do dziś nie została ona wyjaśniona. Chodzi o katastrofę samolotu rejsowego AN-24 z Warszawy do Krakowa, który 2 kwietnia 1969 r. rozbił się pod górą Polica koło Zawoi. Zginęły wówczas 53 osoby, w tym członkowie załogi. Nikt nie ocalał.

 

1969 Na stoku Policy w Paśmie Babiogórskim , na terenie Zawoi rozbił się samolot An-24 SP-LTF PLL LOT

Miałem wtedy 13 lat, ale sprawę dobrze pamiętam. Tym bardziej, że dwóch pasażerów tego lotu znałem osobiście. Pierwszym z nich był prof. Zenon Klemensiewicz, wybitny językoznawca, z którego córką, prof. Ireną Bajerową przyjaźnili się moi rodzice. Drugim ks. Antoni Naumczyk, sąsiad z tej samej ulicy, który w katastrofie tej zginął wraz z żoną i dziećmi (jako duchowny Kościoła polskokatolickiego był żonaty).

Dużo o tym tragicznym wydarzeniu opowiadała mi również nieżyjąca już dziś Zofia Tetelowska, założycielka Fundacji im. Brata Alberta w Radwanowicach, której rodzona siostra, Irena Tetelowska, dziennikarka i dyrektor Ośrodka Badań Prasoznawczych w Krakowie, a zarazem asystentka wspomnianego prof. Klemensiewicza, także leciała tym samolotem. Nawiasem mówiąc, miejsca w samolocie ustąpił jej inny z profesorów krakowskich, który dzięki czemu ocalał.

Pani Zofia, mówiąc wiele o tej tragedii, nigdy nie uwierzyła w oficjalną wersję władz. A ta zrzucała całą winę na pilotów, którzy mieliby jakoby "przeoczyć" Kraków i polecieć na ślepo w kierunku pasma Babiej Góry, czyli aż ponad 100 km poza lotnisko w Balicach. Była też nieufna do wielce sensacyjnych, wręcz spiskowych, wersji, które narodziły się wówczas w społeczeństwie. Niemniej jednak uważała, że samolot ktoś celowo skierował w kierunku granic Polski, a władze tuszują prawdziwe przyczyny katastrofy. Czy samolot był uprowadzony? A jeżeli tak, to czy uprowadzili go piloci, czy ktoś z pasażerów? Czy samolot został zestrzelony? A może była jakaś inna przyczyna?

Panią Zofią zawsze nurtowały te pytania, które także i teraz pozostawiają bez odpowiedzi. Dodam, że miała ona też żal do władz Trzeciej RP, że nie zajęły się należytym wyjaśnieniem tej tragedii. Przecież gdzieś w materiałach przejętych przez Instytut Pamięci Narodowej po dawnej PZPR oraz po rozwiązanych komendach Milicji Obywatelskie i Służby Bezpieczeństwa musi być jakaś informacja o urzędowym śledztwie i prawdziwych przyczynach. Pomimo upływu lat wyjaśnienie to należy się krew ofiar.

A może ktoś z Czytelników chciałby coś szerzej na ten temat napisać?

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.