Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 101 gości
S T A R T arrow Kultura i okolice arrow Historia odkłamywanie VI arrow Co się stało z nagrodą księdza Jerzego?
Wednesday 23 October 2019 20:55:00.27.
migawki
Człowiek, kapłan, który w Ogrodach Watykanu przyjmuje błogosławieństwa szamanek, tańczy i kiwa się wokół „świętego Ognia” czy „śniętego Węża”, nie jest katolikiem, nie jest heretykiem. Jest APOSTATĄ, czyli kapłanem Szatana.
A w Polsce w wielu parafiach obchodzi się "święto kremówki". Nie dziwi więc, że realizacja proroctw, rewolta w Watykanie umyka uwadze owieczek i co głupszych pastuchów. To jest hermeneutyka ciągłości !
==============
 
W Y S Z U K I W A R K A
Co się stało z nagrodą księdza Jerzego? Drukuj Email
Wpisał: Andrzej Gelberg   
14.10.2014.

Co się stało z nagrodą księdza Jerzego?

  

 Andrzej Gelberg 13.10 gelberg

Późną jesienią 1986 r. w kilku tytułach drugoobiegowej prasy ukazały się krótkie notki informujące o tym, że kapituła nowo powstałej Fundacji im. Roberta Kennedy’ego przyznała nagrody Praw Człowieka (Human Rights). Pierwszymi laureatami zostali Polacy: intelektualista - Adam Michnik, robotnik - Zbigniew Bujak i pośmiertnie, zamordowany dwa lata wcześniej kapłan – ksiądz Jerzy Popiełuszko. Na zorganizowanej z tej okazji uroczystości w Waszyngtonie, nieobecnych laureatów, którzy oprócz dyplomów mieli otrzymać również nagrodę pieniężną ( 50 tysięcy dolarów), reprezentował Czesław Miłosz.

 

     Gdy wiosną 1991 r. do redakcji „Tygodnika Solidarność”, gdzie pracowałem jako reporter, przyszedł list z Wolsztyna, w którym miejscowy ksiądz pytał, co stało się z nagrodą Kennedy’ego dla księdza Jerzego – postanowiłem sprawę zbadać i wyjaśnić.

      Pierwsze kroki skierowałem do ambasady Stanów Zjednoczonych. Attache prasowy,  którego poprosiłem o namiary Fundacji (nie było jeszcze wtedy internetu), okazał się człowiekiem bardzo uprzejmym. Zaproponował przesłanie mu pytań do Fundacji, które on skieruje do adresata, a gdy przyjdzie odpowiedź, niezwłocznie mnie o tym powiadomi. I po tygodniu otrzymałem odpowiedź, że w maju 1987 r. odbyła się w ambasadzie USA - z okazji pobytu w Warszawie senatora Edwarda Kennedy’ego - niejako powtórna uroczystość wręczenia nagród Fundacji. Z tekstu należało się domyśleć, że w uroczystości musieli wziąć udział laureaci. Ale czy wszyscy i kto reprezentował księdza Jerzego? Co do nagrody finansowej odpowiedz była również pozbawiona szczegółów: wszystko odbyło się zgodnie z regulaminem nagrody Human Rights.

     Postanowiłem dotrzeć do rodziców księdza Jerzego

    Udałem się do żoliborskiego kościoła, gdzie ksiądz Jerzy był wikarym i w stanie wojennym odprawiał raz w miesiącu, gromadzące tłumy warszawiaków, msze święte w intencji Ojczyzny, za co został bestialsko zamordowany i gdzie znajduje się jego grób. Patron księdza Jerzego, proboszcz Teofil Bogucki już nie żył, zastąpił go ks. prałat Zygmunt Malacki, ale msze święte w intencji Ojczyzny były kontynuowane. Gdy wyjaśniłem młodemu wikaremu z czym przychodzę, ten poradził mi, żeby zamiast jechać na Podlasie do wsi Okopy, przyjść za tydzień na mszę za Ojczyznę, bo jest więcej niż pewne, że wezmą w niej udział rodzice księdza Jerzego.

     Okazało się, że miał rację. Gdy po tygodniu dotarłem na Żoliborz, przed kościołem były już tłumy. Odszukałem wikarego, a ten przekazał mi, ze rodzice księdza Jerzego wiedzą o tym, że dziennikarz „Tygodnika Solidarność’ chce zadać im kilka pytań. Na rozmowę będzie czas po mszy, mam stać w tym samym miejscu, on mnie odszuka i zaprowadzi do rodziców. Tak też się stało. Przeciskając się przez tłum i trzymając mnie za rękę, wikary zaprowadził mnie do stojącego obok kościoła domu parafialnego, gdzie na pierwszym piętrze, przy długim stole siedziało kilkunastu księży (w tym dwóch biskupów), a także rodzice księdza Jerzego oraz jego starszy brat Józef. Gestem wskazano mi miejsce miedzy dwoma księżmi i zanim zdołałem ochłonąć, na stole pojawiła się pomidorowa, a po jakimś czasie drugie danie.

Przy stole panowało absolutne milczenie i dopiero, gdy obsługujące zakonnice podały kawę, ksiądz Malacki przerwał ciszę stwierdzając: - Jest wśród nas pan redaktor, który chce zadać parę pytań naszym ukochanym rodzicom księdza Jerzego. Włączyłem magnetofon i zadałem pierwsze – i jak się okazało jedyne – pytanie: czy otrzymaliście państwo nagrodę Praw Człowieka im. Roberta Kennedy’ego przyznaną pośmiertnie waszemu synowi.

- Panie  redaktorze – matka księdza Jerzego nie ukrywała zdenerwowania – niech pan napisze, ze nic nie dostaliśmy. Ludzie nam nie wierzą, wielu myśli, ze śpimy na dolarach, musieliśmy sprawić sobie dużego, złego psa, bo boimy się, że przyjdą jacyś nas rabować i będą przypalać żelazkiem. A my nic nie mamy, nawet nie zaprosili nas do ambasady, bo podobno nie mieli adresu. Ale potem jakoś go zdobyli, bo przesłali nam statuetkę i album ze zdjęciami rodziny Kannedy. Ksiądz z naszej parafii, który zna prawdę, powiedział nawet z ambony, że żadnych dolarów nie dostaliśmy, ale mało to niedowiarków. Niech pan napisze prawdę, nam już nie chodzi o to co się stało z tą nagrodą, chcemy mieć tylko spokój.

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.