Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 6 gości
S T A R T arrow Kultura i okolice arrow Historia odkłamywanie VI arrow Panie Tomaszu Sklenarski: Dyskusja o zasługach MORDERCY INKI "ś.p." Wacława Krzyżanowskiego
Monday 23 September 2019 02:38:24.27.
W Y S Z U K I W A R K A
Panie Tomaszu Sklenarski: Dyskusja o zasługach MORDERCY INKI "ś.p." Wacława Krzyżanowskiego Drukuj Email
Wpisał: @ + @ = @@   
16.10.2014.

Panie Tomaszu Sklenarski: Dyskusja o zasługach MORDERCY INKI „ś.p.”  Wacława Krzyżanowskiego

 

Pod : http://wirtualnapolonia.com/2014/10/13/w-sprawie-artykulu-red-pluzanskiego-ludzie-pisza-poruszajace-listy-do-wirtualnej-polonii

-------------------------

@ + @ = @@ said

2014-10-14 at 10:51

Panie Tomaszu Sklenarski,

Przeczytałem tekst o Pana dziadku i faktycznie należałoby kilka drobnych retuszy w nim uczynić, aby tekst stał się łatwiejszy w czytaniu. Czy niniejsza propozycja w tej wersji lepiej się Panu podoba od poprzedniej?

W Koszalinie zmarł zasłużony dla systemu stalinowskiego prokurator Wacław Krzyżanowski – morderca sądowy Danuty Siedzikówny „Inki”. Wczoraj odbył się jego pogrzeb z honorami wojskowymi, kompanią WP i orderami na poduszkach. Fundatorem pogrzebu były organy państwowe RP.

Krótko przed śmiercią, w grypsie do sióstr Mikołajewskich z Gdańska, 17-letnia „Inka” napisała: „Powiedzcie mojej babci, że zachowałam się jak trzeba”. Wacław Krzyżanowski uważał jednak inaczej.

Ten zasłużony dla systemu stalinowskiego prokurator wykazał rewolucyjną czujność i dla sanitariuszki antykomunistycznego oddziału mjr. Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki” zażądał kary śmierci tylko za to, że nie chciała uznać komunizmu jako najlepszego ustroju na świecie. Był 3 sierpnia 1946 r.

W ostatnim czasie pojawiało się wiele różnych informacji o miejscu zamieszkania Wacława Krzyżanowskiego. Na szczęście okazało się, że ten dożywający sędziwego wieku stalinowski satrapa żył sobie najspokojniej jak mysz pod ciepłą miotłą w Koszalinie przy ul. Moniuszki 16/2 na parterze wielorodzinnego domu ciesząc się dobrą emeryturą i wieloma przywilejami związanymi z przynależnością do SB, tak za czasów PRL, jak i w III Rzeczpospolitej. Na tej zacisznej ulicy do dziś mieszka wielu takich jak on stalinowskich agentów, łajdaków wobec prawych ludzi Niepodległej Polski.

Zdaniem Wacława Krzyżanowskiego „niesprawiedliwie odebrano jemu” uprawnienia kombatanckie, ale dzięki zabiegom udało mu się do końca życia pobierać świadczenia „inwalidy wojennego”. Wydatnej pomocy udzielili jemu jego koledzy z SB, którzy pomogli mu załatwić w 2000 r. rentę inwalidzką.

Wacław Krzyżanowski jako swoje schorzenia oczywiście podał: psychoorganiczne otępienie, nadciśnienie tętnicze, miażdżycę oraz zespół stresu pourazowego – typowe „zawodowe” choroby emerytowanych łajz z SB.

Początkowo ZUS odmówił mu renty, ale jego koledzy zadbali już o to, by żaden SB-cki włos mu nie spadł z karku i tak pokierowali sprawę, że rentę wygrał w sądzie II instancji. Warto po wsze czasy zapamiętać, że Wacław Krzyżanowski to pierwszy stalinowski prokurator, któremu IPN – w 1993 r. – zarzucił mord sądowy i pierwszy, który nie poniósł kary. Pierwszy, ale nie jedyny. W III RP nie skazano ŻADNEGO prokuratora czy sędziego – komunistycznych zbrodniarzy…

Sąd wolnej Polski z siedzibą w Poznaniu stwierdził, że „nie można jednoznacznie ustalić”, jaką rolę Krzyżanowski odegrał w procesach Baumana i „Inki”, i uniewinnił mordercę. W 1946 r. wątpliwości nie przemawiały na korzyść oskarżonych, tylko na korzyść eSB-eckich funkcjonariuszy. W pewnym momencie Krzyżanowski stwierdził, że „stalinowski system prawny miał charakter przestępczy”. Ale on – funkcjonariusz tego systemu – uznał, że przestępcą oczywiście nie był, tylko posłusznie wykonywał rozkazy przełożonych.

Za żądanie wyroków śmierci na Polakach Wacław Krzyżanowski w PRL-u otrzymał wiele odznaczeń i nagród, których część można było zobaczyć w trakcie ceremonii pogrzebowej. Mimo że w III RP pozostał aż do śmierci bezkarny, dla następnych pokoleń Polaków pozostanie w pamięci sowieckim kolaborantem, zdrajcą i mordercą.

PS. Bardzo dobrze stało się, że upomniał się Pan o swego dziadka, bo dzięki Panu wiemy już jak nazywa się wnuk tego stalinowskiego eSBeckiego bandyty, który przed laty strojąc się w prokuratorskie szaty domagał się wyroków śmierci na polskich patriotach i pilnował, aby te wyroki zostały wykonane.

Pozostaje tylko dylemat: czy faktycznie Wacław Krzyżanowski był – jak Pan to ujął – osobą „świętej pamięci”, bo w obliczu historii w czasach stalinowskich okazał się jednak kanalią, a po 1990 roku – upiornym tchórzem siedzącym jak mysz pod miotłą w Koszalinie przy ul. Moniuszki 16/2 w ciepłym mieszkanku na parterze wielorodzinnego domu.

Zmieniony ( 16.10.2014. )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.