Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 67 gości
S T A R T arrow Społeczeństwo arrow zboczenia - GENDER arrow Bolszewicki gender a kwestia smaku
Friday 22 November 2019 22:27:11.28.
migawki
Diabeł do Rybaka z Watykanu: Teraz już tylko pachamamy, bałwany łowić będziesz"
 
W Y S Z U K I W A R K A
Bolszewicki gender a kwestia smaku Drukuj Email
Wpisał: Krzysztof Gędłek   
17.11.2014.

Bolszewicki gender a kwestia smaku

 

Krzysztof Gędłek 2014-11-17 pch24

Współczesna lewica wyciągnęła wnioski z porażki totalitarnych systemów XX wieku. W służbę postępu zaprzęgła więc metody eleganckie i budzące sympatię – w niczym nie przypominające tych, jakie stosowali jej bolszewiccy inspiratorzy.

         Lewica – odcinając się współcześnie od totalitarnych ideologii faszyzmu i komunizmu – zapomina, że w momencie, gdy Lenin i Mussolini święcili tryumfy, socjalistyczna Europa piała z zachwytu. Bolszewizm po dziś dzień jest przez kręgi lewicowe krytykowany dość niezdarnie, bo nie bardzo wiadomo, co zrobić z zaangażowaniem całego szeregu postępowych autorytetów w popieranie komunizmu. I nie jest to tylko problem Polski, gdzie stalinowcom w podły sposób wysługiwali się Władysław Broniewski, Tadeusz Boy‑Żeleński, Leszek Kołakowski i wielu innych.

Na Zachodzie hołdy bolszewickiej Rosji składał, na przykład, francuski prozaik i laureat Nagrody Nobla, André Gide. Chciałbym głośno obwieścić swoją sympatię dla ZSRR – zanotował w dzienniku. Oby moje wołanie usłyszano, oby miało ono swoją wagę. Nie były to słowa wypowiedziane na fali gwałtownych przemian rewolucyjnych, które często zachwycają konformistów skłonnych do demonstrowania pozorowanego buntu wobec otaczającej rzeczywistości. Gide napisał je w roku 1931. Znacznie wcześniej za to, bo już w roku 1919, półbolszewikiem ogłosił się idol lewicy, Zygmunt Freud. Nie mniej uniżone ukłony składał komunistom również znany pisarz, Herbert G. Wells.

 Lewica – choć obecnie robi wiele, by dowieść, że okres zachwytu bolszewikami ze strony związanych z nią myślicieli był heglowskim ukąszeniem czy marksistowskim zaczadzeniem – w swoich projektach przebudowy społecznego ładu wciąż szerokim gestem czerpie z bolszewickich rewolucjonistów.

 Bolszewicy – podobnie jak naziści – dążyli do stworzenia ideału nowego człowieka. Drogą do owego ideału miało być przebudowanie ładu społecznego opartego na naturalnym porządku stworzenia. Współczesna lewica ściśle podąża śladem bolszewickich patronów ze swym głównym dziś programem – ideologią gender – jako nader skutecznym narzędziem niszczenia porządku naturalnego.

 Nie jest prawdą – jak obecnie sądzi wielu – jakoby ideologia gender była neomarksistowskim pomysłem współczesnych koryfeuszy lewicy. Nie jest to wcale ideologia nowa, ale czerpiąca pełnymi garściami z rewolucyjnych wymysłów bolszewików.

 Osobowość i natura człowieka od samego zarania bolszewizmu stanowiły cel rewolucyjnego zmieniania świata. W broszurce Człowiek i rewolucja Lew Trocki pisał: Życie, nawet to czysto fizjologiczne, stanie się życiem kolektywno‑eksperymentalnym. Płeć ludzka, na trwałe zakodowana w homo sapiens, zostanie radykalnie przepracowana i stanie się – w rękach człowieka – obiektem najbardziej skomplikowanych metod sztucznego doboru i treningu psychofizycznego.

 Trocki nie miał wątpliwości, że tworzenie „nowego człowieka” to kolejny krok na drodze rewolucji, po radykalnych zmianach społeczno‑politycznych i instytucjonalnych. Człowiek usunął najpierw ciemne akty przemocy z produkcji i ideologii, pozbywając się barbarzyńskiej rutyny dzięki technice, a religii – dzięki nauce. Potem usunął to, co podświadome z polityki, zastępując monarchię i stany społeczne demokracją i racjonalnym parlamentaryzmem, a w końcu przejrzystością sowieckiej dyktatury – napisał sowiecki ideolog. Wychwaliwszy osiągnięcia kolejnych rewolucyjnych prądów, Trocki podkreślił, że umożliwiają one gruntowną przebudowę tradycyjnego modelu życia rodzinnego.

 Bolszewicki projekt dążył więc do stworzenia człowieka czynu, rzucającego wyzwanie naturze. Człowiek taki miał czytać książki pisane przez odpowiednio dobranych pisarzy, nie bez przyczyny wszak nazywanych przez Stalina inżynierami dusz.

 Z kolei rodzina miała być miejscem, gdzie zaciera się granica między tym, co prywatne, a tym, co publiczne – w modelowej rodzinie sowieckiej dzieci były dla rodziców „towarzyszami”. Mieszkania prywatne upaństwawiano, wskutek czego powstawały tak zwane mieszkania komunalne, w których instalowano kilka rodzin. Szkoda, że pierwsi bolszewicy nie dożyli współczesnych nam czasów, bo przyszłoby im zobaczyć na własne oczy, iż rewolucyjne zmiany można wprowadzać bez użycia fizycznego terroru – wystarczy użyć terroru propagandy.

 Zbigniew Herbert niechcący pouczył lewicę, jak skutecznie działać. Totalitarne eksperymenty bolszewików zakończyły się fiaskiem, bo – jak pisał poeta – w niwecz obróciła je kwestia smaku. Współcześni postępowcy zadbali, by niesmak zniwelować do wartości zerowej. Nie idzie bowiem o to, aby zmuszać ludzi do przyjmowania wrogiej im ideologii, ale o to, by tę ideologię przyjęli z własnej i nieprzymuszonej woli. Lenin, Stalin, Trocki budzili przerażenie, a współczesna lewica jakże często budzi sympatię i zaufanie. I o to właśnie chodzi.

 Krzysztof Gędłek

Powyższy tekst jest fragmentem artykułu zamieszczonego w najnowszym, 41. numerze magazynu "Polonia Christiana"

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.