Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 30 gości
S T A R T arrow Energetyka arrow poszanowanie arrow Woda a życie
Thursday 24 October 2019 06:18:04.27.
migawki
Człowiek, kapłan, który w Ogrodach Watykanu przyjmuje błogosławieństwa szamanek, tańczy i kiwa się wokół „świętego Ognia” czy „śniętego Węża”, nie jest katolikiem, nie jest heretykiem. Jest APOSTATĄ, czyli kapłanem Szatana.
A w Polsce w wielu parafiach obchodzi się "święto kremówki". Nie dziwi więc, że realizacja proroctw, rewolta w Watykanie umyka uwadze owieczek i co głupszych pastuchów. To jest hermeneutyka ciągłości !
==============
 
W Y S Z U K I W A R K A
Woda a życie Drukuj Email
Wpisał: Janusz Czyż   
28.11.2014.
Spis treści
Woda a życie
Strona 2

Woda a życie

 

     O ile wiek XX był wiekiem walki o źródła energii, o tyle wiek XXI będzie wiekiem  walki o zasoby wody.

 

Dr hab. Janusz Czyż, prof. KUL

Katedra Technologii

Społeczeństwa Informatycznego

czyz@impan.pl

 

Wstęp: Od czasów pierwszych dynastii egipskich faraonów wiadomo, że podstawowym zadaniem państwa jest roztropne, dalekowzroczne i inżynieryjne gospodarowanie zasobami wody. Postarajmy się przyjrzeć tej z górą pięć tysięcy lat liczącej historii, bowiem obecnym leaderom globalnej gospodarki się zdaje, że są od faraonów mądrzejsi, a obecni przywódcy III RP są tym nie-faraonom posłuszni.

 

 1. Miejska cywilizacja Harappy

 

Spośród trzech najstarszych cywilizacji, jakie w trzecim tysiącleciu przed Chrystusem zapanowały nad Nilem w Egipcie, między Tygrysem a Eufratem w Mezopotamii oraz w dorzeczu Indusu przyjrzyjmy się najbardziej zagadkowej1), czyli ostatniej. Jej dwoma ośrodkami odkrytymi po 1-szej Wojnie Światowej przez archeologów były Harappa i, ok. 1600  km dalej na południe, nad dolnym Indusem – Mohendżo Daro. Zaś najbardziej zdumiewającym odkryciem archeologicznym w tych starożytnych miastach były sieci kanalizacyjne, które z każdego domu i „apartamentu” odprowadzały ścieki. Wcześniej bowiem uważano, że pierwszym miastem, które zostało skanalizowane był Rzym, zaś cywilizacja Harappy powstała jakieś trzy tysiące lat wcześniej.

Z badań archeologicznych wynika też, iż Harappa i Mohendżo Daro nieprzerwanie przez półtora tysiąca lat liczyły ponad 30 tysięcy mieszkańców (ok. 50 tysięcy), czyli możemy je śmiało uważać za miasta średniej wielkości. Za duże miasta możemy i będziemy uważać takie, których ludność przekracza 300 tysięcy. Miasta, których liczbę ludności potrafimy oszacować na podstawie danych historycznych bądź archeologicznych były w tym sensie duże przez nie dłużej niż 500 lat.

W tym kontekście nadmieńmy, że gdy konkwistadorzy hiszpańscy weszli w 1521 r. do dużego miasta Tenochtitlan ((Meksyk) otoczonego ze wszystkich stron wodami jeziora (już nieistniejącego) Xochimilco, Europa musiała jeszcze czekać ponad sto lat, żeby ludność Paryża i Londynu osiągnęła 300 tysięcy. A pisząc o tu i teraz, należy jeszcze dodać, że minister w rządzie Tuska M. Boni, który w programie strategii rozwojowej „Polska do 2030 roku” postulował wyłącznie powiększanie aglomeracji i „odmiastowienie” reszty kraju, co skazuje na niedorozwój i katedralne Siedlce czy Przemyśl, i historyczne Gniezno, zasłużył na ocenę niedostateczną z historii powszechnej, i to na szynach.

 

2. Kartagina, Rzym i akwedukty

 

W basenie Morza Śródziemnego pierwszym dużym miastem w historii stała się Kartagina i jej ludność w III wieku przed Chrystusem szacowana jest nawet na 700 tysięcy mieszkańców. „Ceterum censeo Carthaginem delendam esse” (poza tym uważam, że Kartaginę trzeba zburzyć) – tak Marek Katon Starszy kończył każdą swoją mowę i Rzymianie zrównali z ziemią Kartaginę po trzeciej Wojnie Punickiej , a w czasie drugiej, w 212 r., p. Chr. zabili Archimedesa. Ale Rzymianie też przejęli i posunęli do przodu całe kartagińskie techniczne „know – how”, szczególnie w hydro-inżynierii i w rolnictwie. I o ile Kartagina od V w. p. Chr. miała 132 - kilometrowy „jednonitkowy” akwedukt, będący faktycznie cudem starożytnej sztuki inżynieryjnej, to w Rzymie powstała ich sieć o łącznej długości 420 km.

_______________________________________

1) pismo Harappejskie nie zostało dotąd odczytane

 

A miejską strukturę hydrotechniczną tworzyły tam jeszcze termy i wspomniana już kanalizacja. Współczesne szacowania demograficzne prowadzone różnymi metodami, zarówno „wykopaliskowymi” jak i opartymi na szczątkowych zapisach administracyjnych i budżetowych potwierdzają tezę, że ludność starożytnego Rzymu w czasach Chrystusa przekraczała milion mieszkańców (o 200 – 300 tysięcy) i że Rzym pozostawał milionowym miastem do końca I wieku. Średnia długość życia była tam zapewne o parę lat dłuższa niż w krajach uważanych przez Rzymian za barbarzyńców.

         W 330 r. określenie „nowego Rzymu” zostało nadane około 30-tysięcznemu Bizancjum, które nazywało się później Konstantynopolem, Istambułem i Stambułem i przejęło najlepsze rzymskie techniki w budownictwie zarówno obronnym (mury Konstantynopola), wodnym (łaźnie), jak i reprezentacyjnym. Zwróćmy uwagę, że zbudowana tam za panowania cesarza Justyniana (527 – 565) świątynia Haghia Sophia jest dziś jedynym budynkiem o wysokości ponad 50 m stojącym od niemal tysiąca pięćset lat i że oparł się on trzęsieniom ziemi.

         W IV, V i VI wieku ludność Bizancjum rosła w podobnym tempie jak ludność Rzymu malała; w szczytowym okresie demograficznego rozwoju za panowania Justyniana szacowania wynoszą 500 – 700 tysięcy. Ludność tego miasta nad Bosforem przekroczyła milion dopiero po II Wojnie Światowej. Z drugiej strony regres demograficzny nie dotknął nigdy Bizancjum tak bardzo jak dotknął w VI wieku Rzym, którego ludność wynosiła wtedy nie więcej niż 30 tysięcy, a na Forum Romanum pasły się przysłowiowe kozy, pomimo, że cywilizacja bizantyjska nie jest uważana za wynalazczą (ogień grecki może być „wyjątkiem potwierdzającym regułę”).

Aczkolwiek to miasto nad Bosforem przeżyło drugą młodość po zdobyciu przez Turków w 1453 r. a przed Odsieczą Wiedeńską w 1683 r., gdy stało się stolicą ekspansywnego Imperium Osmańskiego, a okresem rozkwitu było panowanie sułtana Sulejmana I (1520 – 66). Zbudowany został wtedy Meczet Sulejmana, większy choć nie wyższy od Hagia Sophia, łaźnie zostały rozbudowane i ozdobione fontannami, nazwane były hamam, czyli tureckimi łaźniami, i stały się jedną z największych, o ile nie największą atrakcją miasta zwanego już Istambułem, zaś ludność miejska liczyła znów ładnych paręset tysięcy mieszkańców.

Dodajmy jeszcze, że dwa inne miasta w czasach rzymskich co najmniej półmilionowe, Aleksandria i Efez, znane dzięki bibliotekom i monumentalnym zabytkom, doznały w czasach Średniowiecza całkowitego upadku.

        

3. Angkor i baraje, tudzież Widżajanagara

 

         W Średniowieczu khmerski Angor na Półwyspie Indochińskim stał się największym miastem świata: w XII wieku jego ludność szacowana jest na co najmniej 700 tysięcy. W Angor niepowtarzalnym dziełem inżynierii wodnej były dwa baraje, to jest sztuczne prostokątne jeziora o powierzchni 16 km2,  wybudowane czy wykopane na przełomie IX i X wieku za panowania władcy Jaśowarmana, dzięki którym były nawadniane tarasowe uprawy ryżu.

         W historiografii koniec cywilizacji średniowiecznej Khmerów w XV w. wydaje się bardziej zagadkowy niż początek. Podobnie jest z szeregiem innych cywilizacji, np Majów czy Budowniczych Kopców. Jedną z powtarzających się hipotez jest, że zasadniczą przyczyną końca tych cywilizacji było pogorszenia się warunków dostępu do wody pitnej i do nawadniania upraw bądź to wskutek zmian klimatycznych bądź dlatego, że tamtejszym społeczeństwom i ich przywódcom przestało chcieć się dbać o ich wodną infrastrukturę. („Dużo by tak mogli mieć, tylko oni nie chcą chcieć”).

         Na Półwyspie Indyjskim (Dekanie) w czasach przedbrytyjskich największym miastem stała się Widżajanagara, stolica znajdującego się na południowym skraju Półwyspu późno średniowiecznego i wczesno nowożytnego hinduistycznego królestwa Drawidów. To państwo osiągnęło szczyt potęgi za panowania Krisznadewaraja (1509 - 29). Portugalski podróżnik Paes napisał wtedy, że Widżajanagara była wtedy większa i ludniejsza od ówczesnego Rzymu i miała sto tysięcy domów, czyli co najmniej pół miliona mieszkańców. Równocześnie Paes pisał o budowie ogromnego zbiornika wodnego, gdzie pracowało 20 tysięcy robotników, a zbudowany przez nich wał miał być szeroki „na lot pocisku kuszy”. Dodajmy, że Paes zwrócił również uwagę na dobrobyt ludu i niskie ceny żywności.

         Z relacji podróżników odwiedzających Widżajanagarę kilka lat później, możemy wywnioskować, że wtedy pogarszała się tam organizacja państwa i społeczeństwa. Zaś za datę ostatecznego upadku tego państwa i miasta przyjmowany jest rok 1565 bitwy pod Talikotą, w której wojska rządcy Widżajanagary zostały pokonane przez siły muzułmańskiej koalicji sułtanów Dekanu.

         W Widżajanagarze nie powstało aż tyle monumentalnych zabytków co w Angkor, którego faktyczna historia była o parę stuleci dłuższa.

 

         4. Czasy nowożytne i współczesne

 

          W ciągu ostatnich paru wieków moglibyśmy zaobserwować dwa rodzaje przyczyn powstania wybitnych i wybiegających w przyszłość dzieł inżynierii wodnej. Pierwszym były wielkie naturalne katastrofy, szczególnie powodzie i epidemie, a drugim był upór człowieka obdarzonego wizją daleko sięgającą i w czasie i w przestrzeni. Dodajmy, że takie indywidualności niejednokrotnie i niebezzasadnie były w społeczeństwach niechętnie traktowane. W ich przypadkach nieraz trafne byłoby tytułowe określenie hiszpańskiego psychiatry „wielcy odmieńcy i wielcy szaleńcy”.

         Pierwszy przykład pierwszego rodzaju wskazuje nam historia miasta Londyn, bowiem jego ludność zwiększała się żywiołowo od początku XVII w.; wówczas wzrastał obszar i znaczenie brytyjskiego imperium, którego Londyn był stolicą (do połowy XX wieku, przez niemal dwieście lat Londyn był największym miastem świata). Jednak w tamtych czasach to miasto ogarniały wielkie pożary i epidemie takich chorób jak dżuma i cholera. W latach 1665/6 epidemia dżumy pochłonęła około stu tysięcy ofiar, czyli może nawet piątą część ludności miasta, ale wtedy nie szukano przyczyn epidemii w infrastrukturze wodnej w obszarze miasta. Nadmieńmy, iż popularna nazwa tej choroby „morowe powietrze” pozwala domyślać się, że dróg zarażania się tą chorobą szukano w powietrzu.

Inaczej rozumowano w przypadku epidemii cholery w 1848 r. i 1856 r., które pochłonęły odpowiednio około 14 i 6 tysięcy ofiar śmiertelnych, zarówno wśród biednych jak i bogatych. Zauważono, że ogniska tych epidemii występowały w „ściekowych” dzielnicach miasta nad brzegiem Tamizy i radni miejscy zarządzili budowę systemu kanalizacji miejskiej zapobiegającemu  rozprzestrzenianiu się nieczystości. Wtedy w Londynie powstało biuro konstruktorskie Williama Lindleya, który wcześniej w Hamburgu zaprojektował 11-kilometrowy układ podziemnych kanałów ściekowych, co spowodowało tam zmniejszenie zachorowalności na tyfus. Późniejsze wykopaliska archeologiczne pokazały, że podobne rozwiązania były znane w czasach starożytnych w Harappie i w Rzymie, zaś odkrycia mikrobiologiczne Ludwika Pasteura (1822-95) i Roberta Kocha, który w 1884 r. udowodnił, że bakteria przecinkowiec cholery powoduje tę chorobę, potwierdziły, że był to właściwy sposób zapobiegania epidemiom.

         Inżynierowie angielscy tacy, jak wspomniany i znany w Warszawie William Lindley ulepszali też urządzenia wodociągowe tak, by ciągły przepływ wody (ang. constant flow) nie dopuszczał do powstawania zastoin, będących wylęgarniami bakterii chorobotwórczych. Oni również nieświadomie szli po śladach inżynierów i budowniczych z Harappy, Kartaginy i starożytnego Rzymu.

Jako drugi przykład służyć nam może katastrofalna powódź w Holandii w 1953 r., którą u nas na Pomorzu nazwano by „wielką cofką”. Wtedy bowiem gwałtowny sztorm spowodował tam przerwanie tam i woda morska wdarła się w głąb lądu niszcząc zabudowania i poldery. Były 1852 ofiary śmiertelne. Ta powódź, obok trzęsień ziemi w Skopie i w Bukareszcie była największą katastrofą naturalną w powojennej Europie.

         Można teraz powiedzieć, że Holender był mądry po szkodzie. Bowiem konsekwencją tej powodzi był inżynieryjny i makroekonomiczny plan „Delta” budowy systemu ruchomych i stałych tam i zapór morskich i lądowych. Jego realizacja została zakończona w 2002 r.

         Nadmieńmy, że w ostatnich stuleciach nasz europejski kontynent był jakby oszczędzany przez naturalne katastrofy (jeśli za takie nie będziemy uważać klęsk głodu, zwłaszcza „ziemniaczanych” w XIX wieku i pandemii grypy „hiszpanki” po Pierwszej Wojnie Światowej). W tym czasie na innych kontynentach katastrofy sejsmiczne, wulkaniczne i powodzie pochłaniały dziesiątki i setki tysięcy, a niekiedy i miliony ofiar. Tak działo się w Chinach, gdy kapryśna Żółta Rzeka (Huang-ho) zmieniła koryto w 1970 r.. Trzęsienie ziemi w górach Cordiliera Blanca w Peru spowodowało śmierć ok. 50 tys. osób. Spośród nich ok. 20 tys. było mieszkańcami miasteczka Yungay,  które zostało zasypane bądź zalane przez lawinę błotną.

         O społecznościach dotkniętych takimi katastrofami i ich politycznych przywódcach na ogół nie da się powiedzieć, że byli mądrzy po szkodzie.

        

Teraz wspomnijmy parę oryginalnych postaci, dzięki którym zostały zrealizowane ważkie przedsięwzięcia hydrotechniczne.

 

         - Do szeregu niezwykłych obiektów zbudowanych w Bawarii w XIX wieku, za panowania uważanego za szalonego, króla Ludwika II należą zbiorniki wody pitnej w Monachium. Dzięki nim przez dziesiątki lat woda w Monachium była uważana za co najmniej jedną z najsmaczniejszych w Europie. W czasie ostatniej wojny te zbiorniki zarosły jakimś zielskiem. Amerykanie, po zajęciu Monachium kazali te zbiorniki wychlorować. Wtedy woda w Monachium straciła  swój niepowtarzalny smak.

 

         - Herbert Clark Hoover, którego kadencja przypadła na lata 1928-33 był pierwszym prezydentem USA urodzonym na zachód od Missisippi, jak również pierwszym katolikiem i pierwszym inżynierem. Jako republikański prezydent, a wcześniej (1924-28) secretary of commerce, czyli minister przemysłu i handlu, w gabinetach demokratycznych prezydentów  Hardinga i Coolidge'a, Hoover patronował budowie tamy w stanie Kolorado o wysokości 221m, która była pierwszą nowożytną budowlą, jaka pochłonęła więcej budulca od ważącej 6 mln ton piramidy Cheopsa. Została ona ukończona w 1936 r. za prezydentury Roosvelta, z którym Hoover przegrał wybory prezydenckie w 1932 r. i nazwana tamą czy zaporą Hoovera (Hoover dam).

         Według obiegowych opinii Herbert Hoover był jednym z najgorszych prezydentów USA, gdyż nie poradził sobie z Wielkim Kryzysem, który jest datowany od Czarnego Czwartku 29-go października 1921 r. Poważniejsi historycy bywają ostrożniejsi w ocenach. Krytycznie oceniają oni spóźnione interwencję i politykę podatkową Hoovera i jego gabinetu, ale też nie zapominają, że jako minister przyczynił się do wielkiej prosperity amerykańskiej gospodarki, która wytwarzała wtedy więcej niż połowę dóbr światowych i pamiętają o jego zasługach dla przedsięwzięć infrastrukturalnych, takich jak „jego” tama w Kolorado. Zaś w anty-kryzysowym programie Roosvelta  znanym pod nazwą „New Deal” było szereg programów infrastrukturalnych, jak zagospodarowanie Doliny Tennessee (Tennessee Valley Authority), zapożyczonych w pewnym stopniu od Hoovera.

         Herbert Hoover dobrze zapisał się w pamięci Polaków, gdy po Pierwszej Wojnie Światowej przewodniczył American Relief Administation (ARA) organizującą pomoc materialną i żywnościową USA dla Europy Środkowej.

         - O ile zasługą prezydenta USA Hoovera była tama w stanie Kolorado, o tyle życiową pasją  premiera rządu kanadyjskiego prowincji Manitoba Dufferina Roblina był kanał przeciwpowodziowy chroniący miasto  Winnipeg. Złośliwi krytycy gubernatora nazwali ten 48 – kilometrowy wykop „Duff ditch”, czyli rowem bądź ściekiem Duffa.

         Dla Duffa Roblina silnym przeżyciem była straszna dla miasta i okolic Winnipeg powódź rzeki Red River w 1950 r. Toteż konieczność budowy tego kanału stała się ideą przewodnią jego kampanii wyborczej na gubernatora prowincji, zaś gromadzenie funduszy (65 mln dolarów kanadyjskich) na ten cel było jego największym usiłowaniem, gdy sprawował on ten urząd w latach 1958-67. Zwróćmy uwagę, że ten kanał przeciwpowodziowy bardzo dobrze wkomponował się w całościowe hydro-inżynieryjne zagospodarowanie zasobów wodnych w basenie jeziora Winnipeg; tamtejsze tamy i elektrownie wodne uważane są w Kanadzie za wzorcowe.

         Kanał Duffa został oddany do użytku wiosną 1969 r. Jesienią tegoż roku Red River wezbrała jeszcze bardziej i wyżej niż w pamiętnym roku 1950. Nie spowodowało to szkód w mieście Winnipeg i w jego kanadyjskim stanie. Zmagania Dufferina Roblina zostały opisane przez redaktorów Executive Intelligence Review (EIR).

 

         - Pułkownik Muammar Kadafi przez 42 lata (od 1969 r.) był dyktatorem Libii i stał się sławny w świecie z powodu swego ekscentryzmu. W wąskich kręgach praktycznych hydro-inżynierów znany jest fakt, że za rządów Kadafiego i dzięki jego protekcji był budowany i został ukończony pod koniec ubiegłej dekady 1600-kilometrowy ruro-wodo-ciąg pompujący przez Saharę czystą wodę z zasaharyjskich gór Tibesti do stołecznego Trypolisu.

         W klanowo rozbitym społeczeństwie Libii Kadafi rządził znaną od zamierzchłych czasów metodą „divide et impera”. Toteż bardziej troszczył się o nawodnienie Trypolisu i swojego zachodniego wybrzeża śródziemnomorskiego niż Benghazi  i Cyrenajki. A to właśnie w tych wschodnich rejonach kraju w czasie Arabskiej Wiosny Ludów wybuchło powstanie przeciw reżimowi Kadafiego, które szybko zostało wsparte przez Francję i niektóre państwa NATO i zakończyło się zabiciem samego Kadafiego.

         Podczas powstania i walk w Libii kraj ten zaczął być obecny na łamach prasy światowej i wtedy zwrócono uwagę na dwa przeciwne aspekty. Pierwszy, to niski poziom społecznego zorganizowania ludności Libii. Zaś drugim był wyróżniający się pozytywnie wśród państw arabskich ogólny stan zdrowotny mieszkańców Libii. Inwestycja wodociągowa Kadafiego, podobnie jak dokonania Roblina, były relacjonowane na łamach EIR.

         W przeciwieństwie do prezydenta Hoovera, pułkownika Kadafiego nie można uznać za przyjaciela Polaków, nie mówiąc już o Kościele w Polsce. W połowie lat 80-tych w wydawanym w ambasadzie Libii w Polsce pisemku „Sette giorni” ukazała się insynuacja wymierzona w znanego z bezkompromisowej rzetelności i patriotyzmu księdza biskupa Ignacego Tokarczuka.

 

5. Hydro-historia Drugiej Rzeczypospolitej.

 

         Możemy śmiało powiedzieć, że Rzeczpospolita Polska odrodziła się po Pierwszej Wojnie Światowej wraz ze swoją własną wizją zagospodarowania swoich zasobów wodnych. Zaś największymi wizjonerami tego hydro-ekonomicznego rozwoju byli dwaj prezydenci: Warszawy – Sokrat Starynkiewicz i Rzeczypospolitej Polskiej – Gabriel Narutowicz.

 

         Sokrat Starynkiewicz, rosyjski generał był prezydentem Warszawy w latach 1875-92 i w sposób dalekowzroczny dbał o wodną infrastrukturę Miasta. Niedługo po objęciu urzędu Starynkiewicz poprosił o zaprojektowanie sieci wodociągowej, kanalizacyjnej i filtrów najwybitniejszego w Europie specjalistę, angielskiego inżyniera Williama Lindleya, a realizację, która trwała do 1904 r., powierzył jego synom Josephowi i Williamowi. Moc uzdatniania wody przez wybudowane wtedy filtry była wystarczająca dla trzykrotnie większej ludności niż około pół miliona, bo tyle mieszkańców liczyła wtedy Warszawa.

Przypomnijmy, że rodzina Lindley opracowała projekty sieci wodociągowo-kanalizacyjne w ponad trzydziestu miastach Anglii, Rosji, Austro - Węgier, Niemiec i Szwajcarii (Hamburg, Londyn, Moskwa, Sant-Petersburg, Budapeszt, Frankfurt n. Menem, Kolonia, Bazylea) a historycy wyróżniają właśnie ich warszawskie projekty.

Innym dokonaniem Starynkiewiczowskich władz miejskich był Wał Miedzeszyński, który przed II Wojną Światową parokrotnie ochronił przed falą powodziową Saską Kępę – najniżej położoną dzielnicę Warszawy.

         Nowoczesna hydro-struktura sprzyjała szybkiemu wzrostowi ludności Warszawy zarówno w ostatnich dekadach przed I Wojną Światową, jak i w latach międzywojennych. W 1925 r. Warszawa stała się ósmym lub dziewiątym milionowym miastem Europy i jednym z  dwudziestu paru miast milionowych Świata. A poziom miejskiej kultury naszej kochanej stolicy sprawił, że cieszyła się ona wtedy mianem Paryża Europy Środkowej. Wspomnijmy jeszcze, że i w tamtych czasach niedostatki infrastruktury wodnej hamowały wzrost m. in. Łodzi będącej drugim pod względem wielkości miastem w Polsce.

         Po odzyskaniu niepodległości Warszawa pozbywała się obiektów i nazw symbolizujących okres zaboru rosyjskiego. Np. cerkiew na Placu Saskim (obecnie Piłsudskiego) została demonstracyjnie rozebrana. Nie było zaś sprzeciwów pozostawienia w środku Warszawy nazwy „Plac Starynkiewicza”.

 

Gabriel Narutowicz (1865 – 1922) po studiach na Politechnice w Zurychu (ETH) szybko awansował. Kierował zespołem zajmującym się regulacją Renu i był autorem projektów pierwszych wysokich (kilkudziesięciometrowych) zapór hydroenergetycznych w Alpach Szwajcarskich. Przez ostatnie kilka lat przed 1-szą Wojną Światową był kierownikiem katedry i dziekanem wydziału budownictwa wodnego w ETH.

Po powrocie do Polski Narutowicz był ministrem robót publicznych w czterech kolejnych rządach, w których premierami byli Władysław Grabski, Wincenty Witos i dwukrotnie Antoni Ponikowski, od czerwca 1920 r. do czerwca 1922 r. Warto zwrócić uwagę, że w drugiej połowie 1920 r. kolegą rządowym Narutowicza był minister kolei żelaznych Kazimierz Bartel (1882 – 1941), późniejszy premier, którego jeden z rządów najbardziej efektywnie wdrożył hydroinżynieryjne projekty Narutowicza.

Z kolei prace techniczne Narutowicza były kontynuowane w zespole profesora Karola Pomianowskiego pochodzącego z Galicji Wschodniej i pracującego na Politechnice Warszawskiej od 1918 r. Dzięki Narutowiczowi studenci polskich politechnik byli uczeni, że:

 

1o  Nadrzędnym celem budowania infrastruktury wodnej w Polsce powinno byś spowolnienie spływu wód z gór do Bałtyku (Polska jest stosunkowo suchym krajem Europy).

2o   Potencjał energetyczny polskich rzek powinien być maksymalnie bądź optymalnie wykorzystany.

 

W myśl tych zasad na samym początku lat 20-tych, czyli na początku pokojowych dziejów Drugiej RP powstały tam projekty zapory w Porąbce na Sole, kaskad na Dunajcu w Rożnowie i w Czchowie oraz zapory na Sanie w Myczkowcach koło Soliny autorstwa przede wszystkim Narutowicza i Pomianowskiego. Historia ich realizacji rozciągnęła się od tamtego czasu na prawie pół wieku dziejów II RP i PRL i meandrowała jak te nasze rzeki. Meandry zaczęły się w ostatnich miesiącach życia Narutowicza gdy naczelnik państwa Józef Piłsudski odwołał premiera Antoniego Ponikowskiego, nota bene profesora geodezji na Politechnice Warszawskiej, Narutowiczowi powierzył funkcję ministra spraw zagranicznych, a jego dotychczasowe obowiązki przejął raczej pasywny Władysław Ziemiński. Jeszcze gorsze czasy dla koncepcji Narutowicza nadeszły gdy dwa dni po wyborze na prezydenta RP został on zastrzelony przez Eligiusza Niewiadomskiego, profesora ASP i autora oryginalnej książki o historii budownictwa i architektury.

W Niepodległej Polsce nie została, niestety, wypracowana długofalowa koncepcja harmonijnego rozwoju. Generał Mariusz Zaruski, który pracował na rzecz rozwoju ziem górskich (założył TOPR) i marynarki, należał do wyjątków. Po śmierci prezydenta Narutowicza jego „górska” ideologia hydroenergetyczna została zdominowana m. in. przez morską politykę gospodarczą Eugeniusza Kwiatkowskiego.

 

Największą przeszkodą realizacji narutowiczowskich planów hydroenergetycznych stała się jednak tzw. anty-etatystyczna, przeciwpaństwowa ideologia małego budżetu oraz polityka dogmatycznego monetaryzmu, zaciskania pasa i równowagi budżetowej za wszelką cenę. Dziś taki sposób postępowania nazwalibyśmy balcerowiczowskim. Reforma monetarna premiera Władysława Grabskiego przeprowadzona na początku 1924 r., która położyła kres hiperinflacji, okazała się początkiem dwuletniego kryzysu gospodarczego w Polsce. Bowiem arbitralnie określony wtedy kurs wymiany złotego, 1 dol. = 5,19 zł, doprowadził do sytuacji, w której siła pieniądza górowała nad siłą gospodarki, rezerwy NBP wyczerpały się i rząd Grabskiego upadł w listopadzie 1925 r.

Wówczas stanowisko ministra przemysłu i handlu utracił przeciwnik „anty-etatyzmu” i zwolennik większego budżetu inż. Czesław Klarner, którego w Sejmie bronił Kazimierz Bartel, ówczesny przewodniczący parlamentarnego Klubu Pracy. Nadmieńmy, że jednym z programowych haseł Klubu Pracy był patriotyzm gospodarczy. W kolejnym rządzie Aleksandra Skrzyńskiego ministrem skarbu został Jerzy Zdziechowski, który wprowadził drastyczny program oszczędnościowy. W ten sposób wstrzymane zostały największe inwestycje państwowe takie, jak budowa portu w Gdyni i budowa linii i tunelu średnicowego w Warszawie. Zaś budowa jedynej narutowiczowskiej 15-metrowej zapory wodnej w Myczkowcach, wznoszonej od czasu gdy Narutowicz został w 1920 r. ministrem robót publicznych, została definitywnie przerwana, choć koszt jej ukończenia wynosił wtedy już tylko 300 tysięcy złotych.

Totalna polityka oszczędnościowa Zdziechowskiego miała szereg negatywnych skutków gospodarczych, społecznych, demograficznych, ekonomicznych i politycznych. Rejestrowane bezrobocie w lutym 1926 r. osiągnęło 360 tysięcy. Liczba urodzin zmniejszyła się w 1926 r. o 47 tysięcy, a w 1927 r. - o dalsze 30 tysięcy. W 1926 r. padł niechlubny rekord liczby dzieciobójstw – 1065. Dodajmy, że podobnych nieszczęść nie było w hiperinflacyjnym 1923 roku.

Na skutki niedokończenia budowy zapory wodnej w Solinie trzeba było czekać do lipca 1934 roku, w którym Podkarpacie nawiedziła niszczycielska powódź. Straty byłyby znacznie mniejsze w części doliny Sanu gdyby budowa zapory została skończona.

Niezadowolenie z pogarszających się warunków ekonomicznych, zwłaszcza w miastach, było być może przyczyną, która zadecydowała o powodzeniu przeprowadzonego przez Piłsudskiego 12 maja 1926 r. zamachu stanu (wcześniejsze próby Piłsudskiego powrotu do władzy i obalenia konstytucyjnych władz nie powiodły się). Zamach majowy doprowadził do ponad czterystu ofiar śmiertelnych. Należy też zaznaczyć, że utworzony parę dni po zamachu majowym na wniosek Józefa Piłsudskiego Rząd Pracy, którego premierem został Kazimierz Bartel, zaczął bardzo intensywnie pracować nad poprawą stanu gospodarki kraju i warunków życia ludności.

W okresie od 15.V.do 2.X. 1926 r., gdy Bartel był premierem trzech kolejnych rządów, rozkręconych zostało szereg państwowych inwestycji, przede wszystkim kolejowych (Magistrala Węglowa) i morskich (budowa portu i miasta Gdyni). Bartel spowodował, że ministrem skarbu został inż. Czesław Klarner, który dał się poznać jako zwolennik większego budżetu, a ministrem przemysłu i handlu Eugeniusz Kwiatkowski, który do wybuchu wojny, z wyjątkiem lat 1932 – 36, jako minister lub wicepremier patronował budowie Gdyni. Do metod ich rozwojowej polityki gospodarczej należało powiększanie zamówień publicznych państwa i ustalanie stóp procentowych tak, aby kredyt inwestycyjny był jak najtańszy.

Można powiedzieć, że cykl trzech pierwszych rządów Kazimierza Bartla został przerwany wskutek monetarystycznej reakcji. W końcu września 1926 r. Zdziechowski zgłosił wniosek przeciw zwiększaniu wydatków w zaproponowanym przez rząd prowizorium budżetowym, a Sejm ostatecznie ten wniosek uchwalił. Faktycznie, to już w lipcu 1926 r. budżet miesięczny państwa stał się zrównoważony, ale Zdziechowski upierał się jakoby odstąpienie od oszczędnościowych rygorów wymagało jeszcze „nadrównowagi budżetowej”. Był to absurd, gdyż jesień 1926 r. była okresem bodaj najlepszej koniunktury dla polskiej gospodarki w świecie w latach międzywojennych (strajk górników w Anglii i stosunkowo wysokie ceny żywności na rynkach światowych).

Od października 1926 r. do czerwca 1928 r. premierem był Józef Piłsudski, Kazimierz Bartel był wicepremierem, któremu podlegały sprawy gospodarki cywilnej, ale ministrem skarbu, w miejsce Czesława Klarnera był Gabriel Czechowicz, nazywany przez Macieja Rataja, marszałka Sejmu, „koniunkturalistą dostosowującym się do warunków”. Czechowicz utrzymał niektóre monetarystyczne metody i schematy Zdziechowskiego, przez co mógł się chwalić wzrostem rezerw państwowych do 603 mln złotych2), i niechętnie odnosił się do powiększania wydatków na inwestycje państwowe, zwłaszcza na nowe inwestycje. Dodajmy, że i Zdziechowski i Czechowicz utrzymywali dobre stosunki z reprezentującym największe amerykańskie banki w Polsce Edwinem Kemmermeshem.

Czechowicz był odpowiedzialny za przekazanie budżetowych 8 mln złotych na kampanię zorganizowanego przez Walerego Sławka prorządowego BBWR w wyborach z marca 1928 r., przez co w marcu 1929 r. został zmuszony do rezygnacji ze stanowiska ministra. Jego pozycja w rządzie z tego powodu osłabła już wcześniej, a w czerwcu 1928 r. na stanowisko premiera powrócił Kazimierz Bartel i kierowany przez niego rząd (czwarty i przedostatni rząd Bartla) wbrew pogarszającej się koniunkturze (ujemne saldo handlu zagranicznego) podjął finansowanie nowych inwestycji państwowych, komunikacyjnych i wodnych. Do pierwszych należało wznowienie budowy Warszawskiej Linii Średnicowej i powołanie Państwowych Linii Lotniczych „LOT” dzięki upaństwowieniu kilku linii prywatnych, zaś z drugich najważniejszą było rozpoczęcie realizacji narutowiczowskiego projektu zapory w Porąbce na Sole, siedem lat od jego rozpracowania i wykonania początkowych prac ziemnych. Przypomnijmy jeszcze, że Kazimierz Bartel był najlepszym mediatorem w Rzeczypospolitej: za negocjowanie między Piłsudskim a Sejmem, był nazywany buforem albo piorunochronem. Narutowicz takich zdolności nie posiadał. Rok 1928 był pomyślny dla wielu lokalnych inwestycji gospodarskich i wodnych. W Zakopanym rozpoczęto wtedy budowę sieci wodociągowej i kanalizacyjnej i elektryfikację.

Kazimierz Bartel został jeszcze raz premierem w ciągu niecałych trzech miesięcy, od końca grudnia 1929, do połowy marca 1930, aby przeprowadzić przez Sejm budżet na rok 1930/31. Koniec tego ostatniego jego rządu był początkiem autorytarnych „rządów pułkowników” trwających faktycznie do śmierci Józefa Piłsudskiego 12 maja 1935 r. i kryzysu gospodarczego w pierwszej połowie lat 30-tych.


Zmieniony ( 28.11.2014. )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.