Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 3 gości
S T A R T arrow O POLSKĘ arrow "politycy" III arrow Czy masoneria rytu francuskiego zdominowała PO? - realizacja drugiej wersji Jałty
Monday 23 September 2019 03:18:02.27.
W Y S Z U K I W A R K A
Czy masoneria rytu francuskiego zdominowała PO? - realizacja drugiej wersji Jałty Drukuj Email
Wpisał: St. Krajski   
20.12.2014.

Czy masoneria rytu francuskiego zdominowała PO? - realizacja drugiej wersji Jałty

Zamach na Tuska –

 

[Z najnowszej książki St. Krajskiego „Masoneria polska 2014”. 410 str.

– mam ją od 10 grudnia, a doprowadzona jest do... końca listopada 2014. Radzę kupić. MD]

 

    W dniu 29 października 2014 r. ukazał się na portalu "wpolityce.pl" materiał pt. "Stanisław Janecki w Klubie Ronina: W Polsce dokonał się mięk­ki zamach stanu!”. Podczas spotkania w Klubie Ronina Stanisław Janecki powiedział, odnosząc się do ujawnienia nagrań polityków podsłuchanych w restauracjach "Sowa & Przyjaciele" i "Amber Room": "Moim zdaniem w Polsce dokonał się miękki zamach stanu, o czym świadczy wszystko to, co nastąpiło potem. Polegał on na akcji służb przeciwko poprzedniemu rządowi, w koordynacji z ośrodkiem prezydenckim, który ma za sobą służ­by wojskowe. I nastąpiła zmiana władzy...".

    Stanisław Janecki uważa, że ten zamach stanu przyspieszył wyjazd Tu­ska do Brukseli i stoją za nim "grupy interesów" związane z energetyką, przemysłem chemicznym, sektorem zbrojeniowym i częścią sektora fi­nansowego. W tekście zamieszczonym w listopadzie 2014 r. w tygodniku "W Sieci" przyznaje jednak, że ułatwi on wepchnięcie kluczowych sekto­rów państwa "na takie tory, że pod znakiem zapytania mogą stanąć: i tak już względne bezpieczeństwo Polski oraz najważniejsze interesy w gospo­darce i polityce zagranicznej”. Podsumowując swoje rozważania stwierdza: "A to pozwala postawić pytanie, kto tak naprawdę był reżyserem miękkiego zamachu stanu?".

Można tu dołożyć kilka pytań: Kto i dlaczego wymyślił przeniesienie Tuska do Brukseli?; Czy Tusk chciał zrezygnować ze stanowiska premiera i zrezygnować z władzy w Polsce?; Kto na tym najbardziej skorzystał?

    Na pozbyciu się Tuska najbardziej zależało Komorowskiemu i Schety­nie, Rosji i masonerii polskiej rytu francuskiego oraz masonerii rosyjskiej.

    Dlaczego?

    Jedno jest pewne: nie chciał temu lobby być posłuszny, nie chciał z nim

         dzielić się władzą.

    Kolejne pytanie: dlaczego?

    Na to pytanie nie potrafię do końca odpowiedzieć. Być może dlatego, że jest taki ambitny i żądny władzy, że sam chciał rozgrywać wszystkie karty.

    Tusk, jak sądzę, nie planował oddania władzy w Polsce komukolwiek i nie interesowały go nawet "złote góry" z Brukseli, nie mówiąc o marionet­kowym stanowisku w Unii Europejskiej. Odejście z premierostwa musiało być dla Tuska wielkim upokorzeniem pogłębionym dodatkowo o świado­mość, że wielu teraz ludzi, również tych, na których opinii Tuskowi zależy (i to nie tylko w Polsce) z pogardą powie albo: "połasił się o parę euro': albo "wygnali go jak psa”.

Tusk prawdopodobnie walczyłby o władzę w Polsce do końca, nawet w sytuacji, gdyby grożono mu ujawnieniem haków, które zyskano w trak­cie tych podsłuchów (oraz tych, które posiadano wcześniej) oraz nigdy nie zgodziłby się na powrót do władzy Schetyny, którego, jak można się do­myśleć, darzy skrajną niechęcią uznając go za zdrajcę - kogoś, kto próbo­wał mu "wbić nóż w plecy”.

Poddałby się oczywiście, gdyby haki miały taki charakter, że nie byłoby tu żadnej szansy na zwycięstwo, ale trudno przy­puszczać, żeby tak profesjonalny gracz jak Tusk pozwolił na to, by ktoś takie haki mógł zdobyć.

Pozostają zatem dwa rozwiązania. Albo sytuacja Polski jest tak tragiczna, że najlepszym wyjściem jest ucieczka z niej albo tak silna była presja Niemiec. Oczywista tu wydaje się odpowiedź na pytanie: dzięki komu Tusk mógł zostać przewodniczącym Rady Europejskiej, a zatem kto tego chciał? Tylko Niemcy mogli mu załatwić taką posadę.

Dlaczego Niemcom miałoby zależeć na tym, by Schetyna powrócił do władzy i objął ster w państwie (albo bowiem już rządzi Polską albo bę­dzie nią faktyczni rządził lada dzień), a przynajmniej, by trzymał w rękach politykę zagraniczną Polski, a zatem by wola Rosji (i masonerii rosyjskiej) była realizowana?

Odpowiedź i na to pytanie wydaje się oczywista. Niemcy i Rosja doga­dali się co do przyszłości Polski. Czy byłoby to możliwe poza plecami USA? Wydaje się, że absolutnie nie.

Marek Mojsiewicz.w swoim materiale opublikowanym 23 lipca 2014 r. pl. "Putin z Merkel postawili na Schetynę?" stwierdza: "Kluczową sprawą dla Rosji i Niemiec w tej chwili jest wyrwanie rządu Tuska spod wpły­wu Stanów Zjednoczonych. Nagła wolta Tuska i Sikorskiego i przejście ich na stronę USA po agresji Putina na Ukrainę musiała być szokiem dla Rosji i Niemiec. Ich cały plan zaprowadzenia nowego porządku w Euro­pie wziął w łeb. Ale taśmy Wprost dużo zmieniły. Michalkiewicz twierdzi, że Niemcy już mają cały komplet tych taśm. Braun twierdzi, że Schety­na powiązany jest z Rosją. Schetyna rzeczywiście w kwestii napaści Rosji na Ukrainę zajmuje dwuznaczne stanowisko. Jeśli Tusk podporządkuje się Merkel, a do tego nie pomoże Sikorskiemu w objęciu funkcji premie­ra po swoim ustąpieniu, to przy dominacji niemieckich propagandowych mediów w Polsce Schetyna może przejąć władzę nad Platformą i przy współpracy z Gowinem i Rokitą powstrzymać marsz Kaczyńskiego po wła­dzę. Co z Sikorskim, czy Schetyna go usunie? Jak Amerykanie będą ra­tować wpływu Sikorskiego? Czy Amerykanie wtedy poprą Kaczyńskiego? W każdym razie najgorszy scenariusz to taki, w którym Tusk otrzymawszy od Merkel gwarancję bezpieczeństwa osobistego i super koryto rezygnuje. Nie ważne, czy na rzecz Sikorskiego, czy Schetyny. (. . .) Za Schetyną stoi też Olechowski".

     Gdy piszę te słowa jest koniec listopada 2014 r., a powyższy tekst można

już uznać za "historyczny”: Bieg historii gwałtownie przyspieszył.

     Czy Tusk i Sikorski faktycznie przeszli, "po agresji Putina na Ukrainę” na stronę USA?

     Ani to nie była, jak wszystko na to wskazuje, "agresja Putina na Ukra­inę" ani Tusk i Sikorski nie "przeszli na stronę USA.

Wydarzenia na Ukrainie są jednym z kluczy do zrozumienia tego, co dzieje się w Polsce i tego co dzieje się na świecie. Opisałem je szczegóło­wo, wskazując na istotę problemu, w książce pt. "Wojna masonów na Ukra­inie. Reperkusje dla Polski”:

To prawda, że tak Tusk jak i Komorowski byli przez ostatnie lata skraj­nie proputinowscy. Oto przykładowa informacja TVN z lutego 2008 r.: "Nasz człowiek w Warszawie - tak o polskim premierze napisał w piątek jeden największych serwisów internetowych gazeta.ru. Równie dobrze moż­na by powiedzieć odwrotnie - na to wskazywała atmosfera rozmów - o pre­zydencie Putinie: »nasz człowiek w Moskwie«. Tyle samo by znaczyło - sko­mentował w wywiadzie Tusk".

To prawda, że po wybuchu wojny na Ukrainie nie tylko Tusk, ale i Ko­morowski zaczynali wypowiadać się w takim duchu, że można to było uznać za wypowiedzi antyrosyjskie. One jednak antyrosyjskie nie były. Były antyputinowskie. I Tusk i Komorowski dobrze wiedzieli co tam się dzieje, że to GRU (czyli masoneria rosyjska) sięga, rozpętując wojnę na Ukrainie, po władzę w Rosji lub przynajmniej zmusza Putina do przyspieszenia reali­zacji rosyjskiej doktryny. Uderzanie w Putina to było wsparcie dla masone­rii rosyjskiej. Putin nie dał się usunąć, ponieważ uciekł "do przodu" i zaczął realizować to, co chciała rosyjska masoneria. Nie tylko stał się agresywny, ale również, dokonał tego, czemu przeciwstawiał się przez całe lata.

W dniu 29 maja 2014 r. w Astanie został podpisany dokument, któ­ry zapoczątkowuje końcowy etap realizacji planów (i marzeń) rosyjskiej masonerii dotyczących powstania Masońskiego Rządu Światowego pod jej przewodnictwem. Przedostatnim bowiem krokiem, według tej masone­rii, ku temu rządowi miało być utworzenie super-państwa o nazwie Eurazja, obejmującego Rosję, Chiny i pozostałe kraje tego rejonu (w tym oczywiście Ukrainę).

Tak oto wydarzenie, które miało miejsce w dniu 29 maja 2014 r. jest opisywane na portalu "polskatimes.pl": "Prezydenci Rosji, Białorusi i Kazachstanu - Władimir Putin, Alaksandr Łukaszenka i Nursułtan Na­zarbajew - podpisali w czwartek w Astanie traktat o utworzeniu Eurazjatyc­kiej Unii Gospodarczej (EUG), struktury wzorowanej na Unii Europejskiej. EUG powstanie l stycznia 2015 roku na bazie Unii Celnej i Jednolitego Ob­szaru Gospodarczego, dwóch struktur integracyjnych tworzonych przez te trzy kraje. Będzie otwarta na inne państwa. Swój akces zgłosiły już Armenia i Kirgistan. Doradca prezydenta Federacji Rosyjskiej ds. integracji gospo­darczej Siergiej Głazjew w środę wyraził nadzieję, że przystąpi do niej też część Ukrainy, (...) Z inicjatywą utworzenia EUG wystąpił prezydent Na­zarbajew w roku 1994 podczas wizyty w Moskwie. W czasie czwartkowej uroczystości oświadczył, że EUG powinna czerpać z doświadczeń UE".

Wydarzenie to zostało bezpośrednio poprzedzone przez dwa inne wydarzenia. W dniu 20 maja 2014 r. VTB, druga co do wielkości instytucja finansowa Rosji, "podpisała umowę z Bankiem Chin dającą zgodę na omi­nięcie dolara, oraz prowadzenie rozliczeń finansowych między oboma kra­jami w swoich własnych walutach”. Bezpośrednio po podpisaniu tej umowy Chiny ogłosiły, że wstrzymały umowy dolarowe z większością banków ko­mercyjnych Afganistanu. Według komentatorów jest to nie tylko znaczne zbliżenie Rosji i Chin, ale również "gwóźdź do trumny dolara", "przełama­nie jego dominacji" powodujące, że "wiek dolara zbliża się do końca".

W dniu 21 maja 2014 r. Rosja podpisała wielki kontrakt gazowy z Chinami. Tak oto komentuje ten fakt "Financial Times": "Rosja, Chiny i USA od dawna tworzą układ w naukach dyplomatycznych nazywany strategicznym trójkątem. Historia uczy, że kiedy dwa państwa w tym układzie tworzą sojusz, trzecie­mu grozi izolacja w najważniejszych kwestiach politycznych. Teraz taka izo­lacja grozi Stanom Zjednoczonym, które potępiły Rosję za agresję na Krymie i oskarżyły Chiny o szpiegostwo przemysłowe - pisze w czwartek brytyjski dziennik w komentarzu redakcyjnym. Podpisany w środę kontrakt na dostawę gazu z Rosji do Chin, o wartości szacowanej na ok. 400 mld dol, to najważ­niejszy aspekt pogłębienia relacji tych dwóch państw. Choć szczegóły porozu­mienia nie są znane, to samo jego sformalizowanie - po 10 latach bezowocnych negocjacji - według FT świadczy o tym, że przywódcy obu krajów przywiązują znaczną wagę do poprawy wzajemnych stosunków".

A tak komentuje ten fakt "The Washington Post": "Dziennik dodaje, że porozumienie Rosji i Chin może symbolizować także zmianę układu sił na arenie międzynarodowej. Świadczyć mają o tym słowa chińskiego pre­zydenta Xi Jinpinga, który w tym tygodniu ogłosił plan stworzenia w Azji nowego układu bezpieczeństwa, w skład którego wchodziłyby takie pań­stwa jak Rosja i Iran, ale bez USA. Zdaniem WP jest to poważne wyzwanie dla świata, w którym do tej pory dominował Waszyngton. WP podkreśla, że w obliczu amerykańskiej słabości, potęgowanej przez zarządzone przez Obam'ę cięcia w dziedzinie obronności, możemy wkrótce zaobserwować koniec świata wielobiegunowego i powrót do polityki bipolarnej, w której ścierać się będą bloki wolnego świata i tego pozbawionego swobód".

 

Zmieniły się zatem reguły gry i układ, i w tej sytuacji nie było już miej­sca dla Tuska (i dla Sikorskiego).

Usunięcie Tuska z Polski przy aktywnym udziale Niemiec i wprowadze­nie do rządu grupy Schetyny oraz oddanie w ręce Schetyny polityki zagra­nicznej Polski świadczą o tym, że jednak finalizowana jest pierwsza wersja nowej Jałty (z pewnymi elementami drugiej wersji) i Polska ma przypaść w udziale Niemcom i funkcjonować według ich wskazań przy pełnym za­bezpieczeniu interesów rosyjskiej masonerii i samej Rosji. Polska gospodarka zostałaby podzielona pomiędzy Niemcy i Rosję przy zachowaniu jednak, jak się wydaje, najbardziej istotnych interesów amerykańskiej masonerii (np. fir­my Rockefellera - Chevron). W nowej Jałcie nie mogło przecież zabraknąć masonerii amerykańskiej (USA), i musiała się ona zgodzić na takie ustalenia.

 

4. Nowa Jałta to kruchy rozejm

Tak skonstruowana nowa Jałta wydaje się być bardzo krucha. Wszystko wskazuje na to, że, jeżeli w istocie została podpisana, to podpisana zosta­ła na krótko (np. 10 lat), byle zabezpieczyć najtrudniejszy czas wielkiego krachu. Zadowoleni mogą być z niej w pełni tylko Niemcy. Dla Rosjan i masonerii rosyjskiej to tylko chwilowy półśrodek jedynie "zaostrzający apetyt". Dla amerykańskiej masonerii i USA to rozwiązanie nie do przyję­cia na dłuższą metę, to tylko niezbędne ustępstwo konieczne, by przetrwać wielki krach i pozbierać się z niego.

Wszystko więc może się zdarzyć. Jałtę mogą zerwać Rosjanie i doma­gać się więcej lub wybrać wojnę. Amerykanie raczej będą woleli ją przecze­kać, ale i tutaj może coś nas zaskoczyć.

 

5. Czy POPiS zagwarantuje przestrzeganie nowej Jałty?

Tak skonstruowana Jałta wymaga zabezpieczenia ze strony "polskich" władz. Nikt nie chce buntu Polski czy jakichkolwiek poważniejszych kłopo­tów z nią, a tym bardziej jej wyrwania się, w trakcie wielkiego krachu, spod kontroli i zyskania przez nią niepodległości. Tylko zresztą "polskie" władze mogą zagwarantować ostatecznie, że jej zapisy będą przestrzegane.

Układ wewnętrzny w polskiej polityce musi zatem być następujący.

     Prezydentem strzegącym interesów tak masonerii rosyjskiej jak i samej

Rosji ma być Bronisław Komorowski. Zapewne dlatego PiS wystawił kan­dydata, który ma z założenia przegrać. Andrzej Duda jest mało znany. Dał się poznać, tak naprawdę tylko jako rzecznik prasowy PiS i podsekretarz stanu w kancelarii prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Ma dobrą prezencję i jest wygadany, ale to chyba jedyne jego atuty. O wiele większe szanse miał­by np. prof. Andrzej Nowak.

W sejmie najsilniejsze powinny być dwie formacje, które utworzą koali­cyjny rząd: PO i PiS. PO będzie dbało o consensus niemiecko-rosyjski (we­wnątrz PO będą się też wciąż ścierać interesy niemieckie i rosyjskie), a PiS będzie dbał o interesy masonerii amerykańskiej (wielkiego kapitału i koncer­nów) i rządu USA.

Koalicja POPiS zostanie przedstawiona społeczeństwu jako "dziejowa konieczność”. Pierwszym argumentem będzie układ sił w sejmie, drugim konieczność pojednania na czas kryzysu dla "ratowania Polski" i "ochrony obywateli przed skutkami kryzysu”.

Wiele znaków wskazuje na to, że już w drugiej połowie 2014 r. taką koalicję się przygotowuje. Są to, między innymi, gesty pojednania ze stro­ny premier Kopacz i gesty pojednania ze strony Jarosława Kaczyńskiego. Symbolicznym znakiem jest tutaj homilia, którą wygłosił ks. Wojciech Bartkowicz w katedrze warszawskiej w dniu 10 listopada 2014 r. podczas Mszy św. "w intencji ofiar tragedii smoleńskiej”. Mowa w niej była nie tylko o wybaczeniu, ale przede wszystkim o "pojednaniu”. Co ciekawe nie sposób dotrzeć do pełnego tekstu tej homilii, ale również do interesujących nas tu jej fragmentów (nie ma tego w Internecie).

Znamienne są, jak się wydaje, również słowa wypowiedziane w tym dniu pod pomnikiem Józefa Piłsudzkiego, przez Jarosława Kaczyńskiego. Mówił o Polsce jutra i stwierdził między innymi: "To musi być Polska szu­kająca sojuszów tam, gdzie jest rzeczywista siła".

Czy Polskę interesują tylko sojusznicy "tam, gdzie jest rzeczywista siła"? A jeśli "tam, gdzie jest rzeczywista siła" polski interes narodowy nie jest dostatecznie zabezpieczony?

     A jeśli "tam, gdzie jest rzeczywista siła" brak jest moralności i dobro

     jest zagrożone?

     A jeśli "tam, gdzie jest rzeczywista siła" jest masoneria?

     Tylko "Atlasi” mówiła Ayn Rand, mają "rzeczywistą siłę”.

 

6. POPiS wobec niepodległości Polski

Wszystko wskazuje na to, że wielki krach doprowadzi dokładnie do ta­kiej sytuacji jaka miała miejsce w 1918 r., sytuacji, w której Polska będzie miała wielką szansę na prawdziwą, pełną niepodległość.

     Potrzeb nam czterech czynników: świadomości tego faktu, wiary w sie­bie, wizji (jaka ta Polska ma być) i czynu.

POPiS będzie dbał o to, by żaden z tych czynników nie wystąpił, o to, by przeprowadzić Polskę przez czasy krachu w taki sposób, by znowu zna­lazła się pod zaborami.

     PO będzie dbało o to, by swoich wpływów w Polsce nie utracili Niemcy,

Rosja i masoneria rosyjska.

     Będzie również zabiegać (bo PO to również w specyficzny sposób wy­znawcy Rand), o względy "Atlasów”.

PiS będzie dbał o to, byśmy poprosili, po wielkim krachu, o "opiekę" USA, by kapitał amerykańskiej masonerii powrócił do Polski, objął ją w po­siadanie i by ta masoneria była dla nas "Atlasem” któremu okazujemy po­słuszeństwo, cześć i wdzięczność.

Na koniec i przy okazji: pamiętajmy zawsze o tym, że "Atlasi" to nie tyl­ko kapitał, gospodarka, technika, zarządzanie, ale również określona anty­katolicka, wręcz satanistyczna, kultura, cywilizacja, filozofia i religia.

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.