Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 21 gości
S T A R T arrow Gospodraka..., oj, draka arrow Kryzys czy RABUNEK II arrow Jak Żydzi przejmują (nie tylko...) warszawskie nieruchomości
Tuesday 16 July 2019 08:03:00.27.
migawki

Murzyn Hassan jako reprezentant kraiku azjatyckiego, biegł w młodzieżowych mistrzostwach … Europy. Pewnie również wiek ma sfałszowany, ale to można by poznać po zębach, jak u konia.

17.07.19 Opole – Msza Święta i Pokutny Marsz Różańcowy za Ojczyznę

 
W Y S Z U K I W A R K A
Jak Żydzi przejmują (nie tylko...) warszawskie nieruchomości Drukuj Email
Wpisał: WPS   
12.01.2015.
Spis treści
Jak Żydzi przejmują (nie tylko...) warszawskie nieruchomości
Strona 2

Jak Żydzi przejmują (nie tylko...) warszawskie nieruchomości

http://wps.neon24.pl.neon24.pl/post/117593,jak-zydzi-przejmuja-nie-tylko-warszawskie-nieruchomosci

 

Niemcy podczas ewakuacji przed zniszczeniem Warszawy skrupulatnie zapakowali i zabrali wszystkie księgi hipoteczne, Polska je odzyskała. - Warto się zastanowić nad postępowaniem Niemców, z czego ono wynikało?

       Tusk nie był pierwszy, ani ostatni, który okrada Polaków na rzecz Żydów

Dnia 8.09.2006 marszałek sejmu, M. Jurek zmienił porządek obrad wprowadzając pod obrady projekt ustawy o zwrocie Żydom 15% wartości ich majątków z przed 01.09.1939 r. Tego samego dnia, 08.09.2006 Sejm RP skierował ten projekt do komisji sejmowej. Już 10.09.2006 prezydent RP, L. Kaczyński chwalił się tą ustawą u naszych najlepszych przyjaciół w Izraelu. Swoją radością z w/w ustawy podzielił się także 18.09.2006 w Nowym Yorku na śniadaniu z zaprzyjaźnioną diasporą żydowską.

Po wizycie w Polsce 27.02.2007 r. Żydów z WJC, żądających wypłaty 65 mld $ odszkodowań za utracone majątki, wśród czynników rządowych powstał projekt wypłaty 20% tej kwoty w naturze (w ziemi), ponieważ budżet RP jest biedny, a Skarb Państwa pusty.

5 października 2014r. w żydowskiej rozgłośni TOK FM (własność Agory, Polityki i Fundacji S.Batorego) w porannej audycji wystąpił szef MSZ, G.Schetyna, z poniższą propozycją.

Schetyna: Musimy raz na zawsze rozwiązać problem zwrotu majątku żydowskiego. Oddajmy co im się należy i po kłopocie. Polska jest finansowo przygotowana na zwrot nawet 60 mld $USA w 2015r. Umiejętna polityka finansowa sprawi, że wyjdziemy z twarzą wśród narodów świata a Polacy tego nie odczują. Będę popierał zatem zwrot mienia żydowskiego w walucie, ziemi i niesłusznie zabranych nieruchomościach. Ci ludzie tyle wycierpieli, że należy im się zadość …

Internet został wyczyszczony z tej informacji. Jedyny ślad istnieje tu:  http://www.wykop.pl/link/2196728/schetyna-nawet-60mln-dla-zydow-od-panstwa/

 

Dariusz Kosiur                  http://wiernipolsce1.wordpress.com/

*                            *                          *

        Jak znikają szkolne boiska

Jak zgodnie z prawem zdobyć w Warszawie wartą miliony kamienicę? Wystarczy co pół roku ogłoszenie: „Zaginiony Nathan Zuckerman proszony jest o kontakt”. Z Marcinem Bajko rozmawia Grzegorz Sroczyński –za: http://wyborcza.pl/magazyn/1,140955,16745522,Jak_znikaja_szkolne_boiska.html

GRZEGORZ SROCZYŃSKI: Co się właściwie dzieje?

MARCIN BAJKO: Oddajemy.

Szkoły, boiska szkolne, parki. Musicie?- Musimy. I uprzedzam, że będzie gorzej. Od 15 lat jako urzędnik w Warszawie szukam sposobów, żeby nieruchomości ratować. Niestety, moje sztuczki przestają działać.

Sztuczki?

- Rozmaite chwyty prawne, które od lat razem z całym zespołem wyszukujemy. Łatanina. Jesteśmy kompletnie osamotnieni, opuszczeni przez polityków i państwo, które chowa głowę w piasek. W sądach też jesteśmy bezbronni, bo według obecnej wykładni prawa w prywatne ręce może trafić właściwie wszystko. Niech pan wyjrzy przez okno: szkoła, park, jakiś placyk, kawałek trawnika. Ale czy za pięć lat to wszystko będzie publicznie dostępne – głowy nie dam.

Jeden z dawnych właścicieli odzyskał boisko szkolne i zrobił na nim płatny parking. Inny chce zburzyć gimnazjum i zbudować biurowiec.

- Takich przypadków będzie więcej. W tej chwili roszczenia obejmują 119 warszawskich obiektów oświatowych.

Gimnazjum przy Świętokrzyskiej?

- Zostaje. Ale straciło boisko.

Liceum Dąbrowskiego? Liceum Modrzewskiego?

- Obydwa stracą boiska. Są już wyroki.

Przedszkole Saski Zakątek?

- Musi oddać wykrojoną ze środka terenu działkę z placem zabaw dla maluchów.

Gimnazjum przy Twardej?

- Musi się wynieść, nic się nie dało zrobić. Szkoła stoi na trzech działkach, narysuję panu: ten kawałek należy do skarbu państwa, ten – do miasta, a tamten w samym środku sąd nakazał zwrócić.

Dawnemu właścicielowi?

- Nie. Biznesmenowi, który zdobył roszczenia. W centrum Warszawy spraw z udziałem dawnych właścicieli jest niewiele, najczęściej o zwroty występują nabywcy roszczeń. Ten człowiek, który odzyskał działkę pod szkołą, ma w sumie siedem roszczeń. Ale są tacy, którzy zgromadzili po trzysta.

Mają skrupuły?

- Pan żartuje. „Należy mi się”. Mają gotowe plany, co na tych boiskach zbudują i ile zarobią. Szkoły są przecież w świetnych punktach i zwykle mają dość duże działki. Można zarobić kilkadziesiąt milionów.

Czy sąd wie, że oddaje w prywatne ręce działkę, na której od 50 lat stoi szkoła albo jest boisko?- Wie. Ciąg zdarzeń jest taki: osoba domagająca się zwrotu nieruchomości oświatowej najpierw przychodzi do nas, do ratusza. Wydajemy decyzję odmowną, bo zgodnie z planem miejscowym działka przeznaczona jest na cel oświatowy i zwrot się nie należy. Wtedy ten ktoś idzie do sądu lub tzw. organu nadzoru nad prezydentem miasta. I sąd uchyla naszą odmowę.

Bo?- „Przecież szkoła może być prywatna, a co to szkodzi”.

Nie rozumiem.

- Wywłaszczenia były po wojnie legalne, jeśli działka została przeznaczona na cel publiczny. Ale chodzi o taki cel publiczny, który „nie może zostać zrealizowany przez osobę prywatną” – tak mówiło komunistyczne prawo, które nadal obowiązuje. I tu jest kruczek.

Szkół ten zapis nie chroni?

- Już nie. Kiedy upadł komunizm i ruszyły zwroty, przez pierwsze lata szkoły były względnie bezpieczne. „W obiekcie jest oświata publiczna” – informowaliśmy. I to sądom wystarczało. Aż pojawił się pierwszy odmienny wyrok, dotyczył publicznego przedszkola. Sąd stwierdził, że przecież w Polsce przedszkola mogą być również prywatne. Dziś orzekają tak wszystkie sądy: szkoła może być prywatna, boisko może być prywatne, przedszkole może być prywatne, szpital, komisariat, urząd.

Coś nie może?

- Jedyną „funkcją publiczną” wciąż uznawaną przez sądy jest droga. Wyrok Sądu Najwyższego jednoznacznie mówi, że drogi publicznej nie można sprzedać. A więc również oddać byłemu właścicielowi ani komuś, kto zdobył roszczenia. Wszystko inne oddać można.

To nie jest tak, że w sądzie naprzeciwko siebie stają potomkowie dawnych właścicieli i przedstawiciele urzędu miasta, którzy się bronią przed zwrotem szkoły, boiska, kamienicy, składają wnioski o badania grafologiczne testamentów albo domagają się sprawdzenia, czy ten człowiek po drugiej stronie rzeczywiście ma coś wspólnego z dawnym właścicielem.

Nie tak?

- Przyniosłem z archiwum teczkę, żeby panu pokazać jedną z 24 tysięcy spraw. Wziąłem akurat tę, bo dałem radę, inne sprawy mają po siedem tomów. Sądy nie orzekają o tym, co jest w środku tej teczki, bo to wszystko są oryginalne dokumenty.

Słyszę czasem opowieści, że hipoteki w Warszawie się spaliły i nie wiadomo do końca, kto był właścicielem. Nieprawda. Niemcy podczas ewakuacji skrupulatnie zapakowali i zabrali wszystkie księgi hipoteczne, Polska je odzyskała.

Po zniszczonej Warszawie chodziła komisja i notowała, kto się pojawił na danej działce albo w budynku, czy na miejscu jest właściciel, czy jest jakiś zarządca. Mniej więcej do 1951 roku zajmowali się tym urzędnicy przedwojenni, prowadzili dokumentację tak samo porządnie jak w II Rzeczypospolitej. Tu ma pan kartę z tego okresu dotyczącą jednej z nieruchomości…

„Rejestrował – A. Wiśniewski. Sprawdził w terenie – H. Gutkowski. Właściciel nieruchomości – N. Zuckerman. Aktualny administrator – Z. Kwaśniak”.

- To jest stan z 1948 roku. Ten sam Nathan Zuckerman jako właściciel nieruchomości figuruje w przedwojennej hipotece działki. Sąd nie decyduje więc, kto jest właścicielem, lecz jedynie kto jest spadkobiercą.

Wszystko zgodnie z przepisami: ”Mój jest ten kawałek Warszawy”

”Reprywatyzacja po warszawsku” – wystąpienie Piotra Ciszewskiego z Warszawskiego Stowarzyszenia Lokatorów

Po Zuckermanie.

- Tak.

Zginął w Auschwitz. Z całą rodziną.

- Prawdopodobnie.

Kiedy w wolnej Polsce ruszyły zwroty nieruchomości, sądy w takich sprawach żądały, żeby przyszedł człowiek, który na sto procent jest spadkobiercą. Musiał być potomkiem dawnego właściciela, pokazać dokumenty. Z każdym rokiem sądy były coraz bardziej liberalne. I przestały żądać, żeby pojawili się wszyscy spadkobiercy. Wystarczy, że ktoś chce zostać – niech pan uważa – „kuratorem osoby nieznanej z miejsca pobytu”.

Kuratorem? A po co?- Cierpliwości. Proszę spojrzeć do teczki na rok urodzin Zuckermana.

1887.- Jeśli przeżył Holocaust, miałby dziś 127 lat. Ale sądu to nie interesuje. Zgłosił się jakiś Malinowski albo Wiśniewski, który chce być kuratorem Zuckermana? Zamiast przeprowadzać sprawę spadkową, sąd upraszcza postępowanie i wszyscy są zadowoleni.


 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.