Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 79 gości
S T A R T arrow PUBLICYŚCI arrow Michalkiewicz 15 I arrow Narodowy Program Eutanazji
Friday 03 April 2020 10:42:30.29.
migawki
 

Trzeźwi bądźcie i czuwajcie, bo przeciwnik wasz diabeł jak lew ryczący krąży, szukając, kogo by pożarł. Sprzeciwiajcie mu się mocni w Wierze, wiedząc, że to samo utrapienie spotyka braci waszych na świecie. A Bóg wszelkiej łaski, który wezwał was do swej wiecznej chwały w Chrystusie Jezusie, udoskonali, utwierdzi i ugruntuje utrapionych. 1P 1,5

===========
Nie toczymy bowiem walki przeciw krwi i ciału, lecz przeciw Zwierzchnościom, przeciw Władzom, przeciw rządcom świata tych ciemności, przeciw pierwiastkom duchowym zła na wyżynach niebieskich. Dlatego weźcie na siebie pełną zbroję Bożą, abyście w dzień zły zdołali się przeciwstawić i ostać, zwalczywszy wszystko. List do Efezjan, 6 – 12,13
       Czy głupota jest grzechem?
 
W Y S Z U K I W A R K A
Narodowy Program Eutanazji Drukuj Email
Wpisał: Stanisław Michalkiewicz   
14.01.2015.

Narodowy Program Eutanazji

 

Stanisław Michalkiewicz http://www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=3301

 

Felieton  •  tygodnik „Nasza Polska”  •  14 stycznia 2015

Jak nie trza, to się wszędzie szwenda, a tera znikła po komendach” - stwierdzał z goryczą Towarzysz Szmaciak, kiedy „warchoły” podpaliły mu powiatowy komitet partii, z którego – chociaż był przecież pierwszym sekretarzem – musiał uciekać w samych gaciach. Czyż nie tak samo postępuje pani premierzyca Ewa Kopacz, a nawet – sam pan prezydent Bronisław Komorowski? Pani premierzycy nie mogą znaleźć nie tylko lekarze, którzy nawet zawiadomili policję o jej zniknięciu, ale i „przyjaciółki”, z którymi pani premierzyca niejeden raz spłakała się przy kawie z prądem, albo i bez prądu – bo nawet jak prądu nie ma to też dobrze spłakać się z przyjaciółkami, co to nie tylko wspólnie się spłaczą, ale i wesprą w potrzebie? Z kolei pan prezydent też milczy, jak ten ogon wilczy, więc najwyraźniej, zgodnie ze słynnym spostrzeżeniem ś.p. Księdza Bronisława Bozowskiego, że nie ma przypadków, są tylko znaki – nieomylny to znak, że ta ostentacyjna nieobecność pani premierzycy i pana prezydenta nie jest przypadkowa.

I słusznie – bo po co tu miałaby się szwendać pani premierzyca, albo jeszcze gorzej – sam pan prezydent, skoro okupujące nasz nieszczęśliwy kraj bezpieczniackie watahy, co to wysługują się państwom trzecim, do których przewerbowały się jeszcze u progu sławnej transformacji ustrojowej, właśnie realizują prowokację w ramach wdrażania w naszym nieszczęśliwym kraju Narodowego Programu Eutanazji? Narodowy Program Eutanazji wychodzi naprzeciw zarówno oczekiwaniom bezpieczniackich watah, które przecież muszą z okupacji naszego nieszczęśliwego kraju ciągnąć korzyści. Jak zauważył Janusz Szpotański we wspomnianym poemacie, bezpieczniacy

„brudną i mokrą swą robotą

przecież parają się nie po to,

by takie odnieść stąd korzyści,

 że obłąkany świat się ziści. (…)

Szmaciak chce władzy nie dla śmichu

lecz dla bogactwa, dla przepychu,

chce mieć tytuły, forsę, włości

i w nosie przyszłość ma Ludzkości!”

 

Tymczasem każda złotówka wydana na leczenie chorych, dajmy na to – na raka – uszczupla cała pulę. Tymczasem „pula nie jest do kradzieży – pouczał Towarzysz Szmaciak robotnika Deptałę - pula się cała nam należy! Nic więc dziwnego, że serca bezpieczniaków na widok marnotrawstwa wynikającego z konieczności leczenia chorych tubylczych emerytów musiały zawrzeć gniewem. Kto to widział, żeby takich leczyć, kiedy program bezpieki w stosunku do ludności tubylczej jest przecież całkiem inny: trzeba golić, strzyc to bydło, a kiedy padnie – zrobić mydło!

Taki program wychodzi naprzeciw oczekiwaniom państw poważnych, które w stosunku do naszego nieszczęśliwego kraju mają swoje projekty – między innymi taki, by zredukować liczebność polskiej ludności tubylczej po pierwsze dlatego, by zrobić miejsce dla jerozolimskiej szlachty, która zleci się tutaj na podobieństwo szarańczy, jak tylko pan prezydent Komorowski spełni swą obietnicę udzieloną jeszcze w 2009 roku amerykańskiemu ambasadorowi w Warszawie i z dochodów pochodzących ze sprzedaży Lasów Państwowych sfinansuje realizację tzw. żydowskich roszczeń majątkowych.

Ale nie tylko o to chodzi, żeby zrobić miejsce szlachcie jerozolimskiej, co to byle czego przecież nie zje, ani nie wypije. Chodzi też o to, by pozostała ludność mogła zostać wykorzystana produktywnie – oczywiście pod nadzorem bezpieki, wspomaganej przez absolwentów studiów judaistycznych, których przecież właśnie po to kształcą tubylcze uczelnie – a jak wykorzystać produktywnie i w ogóle – jak produktywizować starych, chorych pierdzieli? Tacy starcy tylko napędzają koszta, nie rokując nadziei na jakieś poważniejsze dochody nawet z utylizacji zwłok, bo powiedzmy sobie szczerze – ileż to mydła da się wyprodukować z nieboszczyka wychudzonego do ostatnich granic po chemioterapiach i naświetlaniach? Takich nikomu tu nie potrzeba, zwłaszcza jerozolimskiej szlachcie, no i bezpieczniakom.

I jedni i drudzy potrzebują tu tubylców zdrowych, którzy nie będą im kwękać, tylko bez szemrania wykonają stachanowskie normy. Oczywiście nie można przesadzić również w druga stronę, bo zbyt duża liczba młodych i zdrowych, sprawnych fizycznie tubylców może stanowić potencjalne zagrożenie. Toteż część wypycha się na emigrację, a w stosunku do reszty, na wszelki wypadek, pan prezydent Komorowski 24 stycznia ubiegłego roku podpisał ustawę o „bratniej pomocy”, na podstawie której formacje zbrojne z innych państw będą mogły uczestniczyć na terenie Rzeczypospolitej w tłumieniu rozruchów wywołanych przez tubylczych „warchołów”.

Jak widzimy, pomyślano o wszystkim – ale oczywiście tak sformułowanego Narodowego Programu Eutanazji oficjalnie przedstawić nie wypada, toteż bezpieczniackie watahy przykazały ministru Bartoszu Arłukowiczu zainicjowanie prowokacji wobec lekarzy. Prowokacja, jak wiadomo, polega na tym, by przez odpowiednie zachowanie własne, skłonić prowokowanego do reakcji, która wydaje mu się suwerenna, ale która dokładnie wychodzi naprzeciw oczekiwaniom prowokatora. Nieustępliwa, zaporowa postawa pana ministra Arłukowicza sprowokowała lekarzy do symetrycznej nieustępliwości, a nawet do snucia planów o strajku powszechnym w całym naszym nieszczęśliwym kraju. I O TO WŁAŚNIE CHODZI – żeby przynajmniej na pewien czas lekarze przestali tubylczych pacjentów leczyć. Nawet w następstwie kilkutygodniowej przerwy śmierć zbierze swoje żniwo i w ten sposób Narodowy Program Eutanazji nie tylko zostanie zainaugurowany, ale nawet uczyni milowy krok.

Na czas późniejszy na pewno zostały już opracowane inne warianty prowokacji, toteż tylko patrzeć, jak liczebność mniej wartościowego narodu tubylczego zostanie pomyślnie zredukowana i to w kategoriach najbardziej obciążających jego produktywność. Toteż nic dziwnego, że Doradcy Doskonali doradzili zarówno pani premierzycy Ewie Kopaczowej, żeby na wszelki wypadek nie szwendała się w tych dniach nawet na tak zwane „kawy” z przyjaciółkami. Jeszcze zdąży się z nimi nieraz wypłakać, podobnie jak prezydent Komorowski jeszcze zdąży nieraz 11 listopada poprowadzić ulicami Warszawy Marsz Pasożytów. Teraz jednak lepiej, żeby nie lazł w oczy, bo licho nie śpi; zapyta go jeden z drugim jakiś lekarz, co jest grane, ten chlapnie jęzorem o jedno słowo za dużo i cała prowokacja może spalić na panewce.

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Nasza Polska”.

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.