Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 70 gości
S T A R T arrow PUBLICYŚCI arrow Marcin B. Brixen arrow Oschvencim
Saturday 23 January 2021 17:52:32.31.
migawki
 

24.01.2021 Bielsko Biała – 83 comiesięczny Pokutny Marsz Różańcowy i Msza święta w rycie klasycznym za Ojczyznę

My obecnie zachowujemy się często jak w ariergardzie pobitej armii, a przecież to Awangarda Zwycięstwa, kiedy nastąpi ten przełom - zależy od nas.

To całe aj-waj o szczepieniach celebrytów celowe: By ludziki poczuły zazdrość i zaczęły się pchać do szczepień.

Ja mam zamiar się zaszczepić. Ale tylko przez telefon. Tak, jak mnie leczą, tak będę się szczepił.

Yes! Yes! Yes! Polska ma pierwszą kobietę GMO! POLSKA WIELKI PROJEKT rozpoczęty!  

Była "pomroczność jasna", teraz jest "dobrowolność obowiązkowa"

Skuteczność penicyliny nie została udowodniona w kontrolowanych badaniach klinicznych, lecz w praktycznym jej stosowaniu w leczeniu rannych żołnierzy podczas II wojny światowej.

 
W Y S Z U K I W A R K A
Oschvencim Drukuj Email
Wpisał: Marcin B. Brixen   
05.02.2015.

Oschvencim

 

Marcin B. Brixen - 4 Lutego, 2015 http://niepoprawni.pl/blog/marcin-b-brixen/oschvencim

 

Trzecia a dowiedziała się na korytarzu od pani pedagog, że tego dnia będzie mieć specjalną lekcję. O obozach. - Do wakacji daleko jeszcze - zauważył ktoś. Pani pedagog złapała się za bujną pierś i zawyła ze zgrozy: - To będzie o obozach, ale koncentracyjnych! - To niech się pani wyraża - poprosił ją Gruby Maciek. - Bo jak nie wiadomo o co chodzi, to...

- A o co chodzi? - zainteresował się pan od historii przechodząc akurat. Trzecia a oczywiście się pochwaliła ku wielkiemu niezadowoleniu pani pedagog. - Ma pani zakaz uczenia historii - oświadczył uroczyście pan od historii. - Nie po to generał Jajciech-Woruzelski skakał przez płot żeby pan mi teraz czegoś zakazywał! - odszczeknęła się pani pedagog. - Poza tym nie ma się pan czego obawiać! - Ja przy pani obawiam się wszystkiego.

- Och, dziękuję za komplement - pani pedagog zarumieniła się i poprawiła włosy. - Ale nie powinien pan mówić takich rzeczy przy dzieciach. Ale wracając do moratorium, po pierwsza nie ja będę uczyć. Tylko zaproszony specjalista. A po drugie będzie to rewolucyjna wręcz nauka. Koniec z bajaniami o nazistach! Dziś nazwiemy ich z narodowości! - Nie! - ucieszył się pan od historii. - Muszę to zobaczyć! Entuzjazm pani pedagog gwałtownie zgasł. - E... nie... Po co... Przecież pan już to wszystko wie... Będzie się pan nudził... Przeszkadzał innym... A zresztą: na pewno ma pan teraz jakieś lekcje!

Pan od historii się zawahał, a pani pedagog to wykorzystała i porwała trzecią a w jakieś odległe zakamarki szkoły. Tam znalazła pustą salę lekcyjną i kazała uczniom wejść, a sama pobiegła po gościa. Wróciła z gościem równo z dzwonkiem na rozpoczęcie lekcji. Był to jakiś niski, niewyraźny, nie rzucający się w oczy pan. - To gość z Niemiec - uprzedziła pani pedagog. - Zachowujcie się przyzwoicie. Zanim zdążyła dokończyć zdanie okularnik z trzeciej ławki zapytał czy gość również tylko wykonuje rozkazy. Okularnik dostał uwagę, pani pedagog rzuciła kilka uspokajających słów do pana gościa i można było zaczynać. Okazało się, że pan gość mówi świetnie po polsku.

- Tak, to prawda, że w Polsce były obozy koncentracyjne. Trzecia a zawrzała oburzeniem. - Ale były - upierał się pan. - Ale Polski nie było - replikował Gruby Maciek. - A co niby było? - Niemcy - odparła trzecia a jak jeden mąż. Pan gość wywrócił oczami. - Nie uczą was w szkole że wtedy w Polsce byli naziści? - westchnął pan. - Wiemy, wiemy. Wszyscy to mówią. Ale nikt nie wie skąd się wzięli. - No tak... - pan gość założył ręce za plecy i zaczął się przechadzać po klasie marszowym krokiem. - Otóż musicie wiedzieć, że naziści nie wzięli się znikąd. Nie spadli z kosmosu. Mieli oni oczywiście swoją narodowość. To byli... Polacy.

Wybuchła awantura. - Kto tak mówi!? - spytał oburzony Łukaszek. - Ależ wszyscy - pan gość rozłożył ręce. - No przede wszystkim ci co ocaleli. I niektórzy Polacy co nie zostali nazistami również! I autorytety! - A Niemcy? - rzucił ktoś z klasy. - Cieszę się, że wspomnieliście i o nich - pan gość podjął swój marsz. - Otóż chciałbym wam opowiedzieć o pewnym Niemcu i o tym, czego dokonał w czasie wojny. A po wojnie... Zabili go Polacy. Być może słyszeliście o nim. To hauptmann von Piletzky... Na ochotnika trafił do KL Oschvencim... - Co to jest? - spytała przewodnicząca klasy Melissa. - Obóz koncentracyjny w Oświęcimiu... - A to KL? - chciał wiedzieć Gruby Maciek. - To skrót od Konzentrationlager. - A to słowo to z jakiego języka? - spytał spokojnie Łukaszka. - Bo chyba nie z polskiego.

- Z nazistowskiego! - pani pedagog chciała popisać się wiedzą. Pan gość spojrzał na nią złym wzrokiem, potem na resztę klasy, powiedział, że zajrzy ponownie w przyszłym roku szkolnym i wyszedł.

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.