Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 46 gości
S T A R T arrow PUBLICYŚCI arrow Iza Brodacka 15 I arrow Golono strzyżono czyli zdania są podzielone. Proceder przejmowania majątków przez szajki oszustów.
Wednesday 11 December 2019 07:48:49.28.
W Y S Z U K I W A R K A
Golono strzyżono czyli zdania są podzielone. Proceder przejmowania majątków przez szajki oszustów. Drukuj Email
Wpisał: Izabela Brodacka   
16.02.2015.

Golono strzyżono czyli zdania są podzielone.

 

We wszystkich dużych miastach kwitnie obecnie proceder przejmowania nieruchomości przez szajki oszustów. W tym procederze poza oszustami uczestniczą sędziowie, notariusze i urzędnicy państwowi. [Nawet prezydentka Miasta MD]

 

Izabela Brodacka

Pozwolę sobie przypomnieć znaną anegdotę. Młody żonkoś spotyka kolegę: „ Twoja żona jest na pewno piękna?”- pyta kolega. „ Nie za bardzo” - odpowiada żonkoś , „A może bogata, albo mądra?” kontynuuje kolega ale na każde pytanie dostaje podobną wymijającą odpowiedź. „No to chyba jest świetna w łóżku?”- mówi zdesperowany .  „W tej sprawie zdania są podzielone, jedni mówią, że tak inni, że wręcz przeciwnie”- odpowiada żonkoś.

We wszystkich sprawach bieżących a nawet historycznych zdania są obecnie podzielone. Potrafimy kłócić się i obrażać nawet w zupełnie abstrakcyjnych kwestiach jak na przykład czy Polacy powinni jako sojusznicy Hitlera przeciwstawić się Stalinowi. Dla mnie to brzmi jak kłótnia o menu Kubusia Puchatka. Albo o to czy w 1986 roku, kiedy naprawdę nie brakowało realnych problemów, bliżej nieznana mi pani Monika, której nazwiska nie potrafię nawet zapamiętać miała prawo przełożyć tytuł „Winnie-the-Pooh” na „Fredzia Phi-Phi”.

Wspominam o tym, bo kiedy w trakcie publicznej dyskusji na temat Kubusia powiedziałam, że nowy tytuł nie bardzo mi się podoba ale tak naprawdę zupełnie mnie nie obchodzi, zostałam okrzyknięta osobą pozbawioną kultury i zmysłu historycznego.

Moim zdaniem im goręcej będziemy się spierać na temat Kubusia Puchatka, Hitlera i Stalina tym łatwiej jak ser głupiemu krukowi z bajki Kryłowa, (albo jak kto woli La Fontaine'a , albo jeszcze lepiej Ignacego Krasickiego- warto zauważyć jak bardzo jestem koncyliacyjna) wyjmą nam z rąk lasy, pola i nieruchomości.

Właśnie w kwestiach nieruchomości zdania są też zdecydowanie podzielone i nie ma w tym nic dziwnego. Interesy ludzkie są po prostu sprzeczne. Uważam jednak, że w tej sprawie niektórzy zachowują się jak dziecko, które twierdzi, że nic nie szkodzi, że w czasie ślizgawicy wiele osób połamało ręce i nogi, bo za to świetnie jeździło mu się na łyżwach.

Faktem jest, że we wszystkich dużych miastach kwitnie obecnie proceder przejmowania nieruchomości przez szajki oszustów. W tym procederze poza oszustami uczestniczą sędziowie notariusze i urzędnicy państwowi. Mechanizm jest bardzo prosty. Najpierw za grosze odkupuje się roszczenia od jakiejś zdesperowanej starszej osoby. Podobno rekordem było odkupienie w śródmieściu Warszawy roszczeń do kamienicy przy ulicy Hożej za 50 złotych. Potem urząd tę kamienicę skwapliwie wydaje nabywcy roszczeń, choć prawowity właściciel latami nie mógł nic uzyskać w swojej sprawie.

Następnie nabywca roszczeń czyli nowy właściciel kamienicy rozpoczyna generalny remont, a jeżeli sam remont i podwyższone czynsze nie skłonią lokatorów do wyprowadzki zatrudnia tak zwanych „ czyścicieli kamienic” czyli osoby, które za stosowną opłatą podejmują się zatruwać życie starszym i najczęściej słabym psychicznie osobom . Repertuar czyścicieli jest banalny i przewidywalny- wpuszczanie do mieszkań szczurów i karaluchów, odcinanie mediów, zabijanie okien i drzwi, nachodzenie i straszenie mieszkańców, a nawet prowokowanie wybuchów gazu i pożarów.

Proceder ten umożliwiają dwie kryminogenne procedury prawne - handel roszczeniami i tak zwana rękojmia zaufania do ksiąg wieczystych. W kwestii handlu roszczeniami zdania są oczywiście podzielone. Wiele osób uważa, że powinny być traktowane jak każdy papier wartościowy, weksel czy inne zobowiązanie. Niektórym faktycznie udało się uzyskać za swoje roszczenia satysfakcjonującą ich kwotę. Tak na przykład twierdził wnuk pana zadowolonego ze sprzedania roszczeń do terenów na których stanęło Centrum Zdrowia Dziecka.

Drugą zasadą prawną umożliwiającą przestępczy proceder wyłudzania cudzych nieruchomości jest rękojmia zaufania do ksiąg wieczystych. Nie wszyscy zdają sobie sprawę, że gdyby jakiś oszust sprzedał, posługując się skradzionymi czy podrobionymi dokumentami, ich mieszkanie tak zwanemu „nabywcy w dobrej wierze” nie są w stanie w majestacie prawa tego mieszkania odebrać. Roszczenie przysługuje im wyłącznie wobec oszusta, a „nabywca w dobrej wierze” spokojnie może korzystać z owoców przestępstwa. „Nabywcami w dobrej wierze” kradzionych kamienic w warunkach polskich okazują się być przede wszystkim wielkie firmy deweloperskie, dobrze obstawione prawnikami i zupełnie bezkarne. Im brak „dobrej wiary” jest zresztą najtrudniej udowodnić.

Zdarza się również, że kamienicę z powodzeniem kupuje „w dobrej wierze” i zatrzymuje rodzina oszusta skazanego za sfałszowanie testamentu. Na przykład Irena i Mirosław Krzeszewscy ( daleka nie dziedzicząca rodzina) na podstawie sfałszowanego testamentu przejęli majątek po Florentynie Krzeszewskiej w tym kamienicę przy ulicy Tykocińskiej 40 na Targówku w Warszawie. Za udowodnione ( przy niemałym udziale lokatorów tej kamienicy i całkowitej bierności sądów) fałszerstwo zostali skazani prawomocnym wyrokiem. Nie przeszkodziło im to w sprzedaży nieruchomości nabywcom „ w dobrej wierze”, których chroni obowiązujące w Polsce prawo. Wśród tych nabywców była córka i zięć fałszerzy oraz firma deweloperska, która przeprowadziła eksmisję lokatorów. Fałszerze dostali odszkodowanie od Skarbu Państwa za wykupione przez lokatorów lokale i pobierali od lokatorów wysokie czynsze. Sądy nie kwapiły się do zajęcia się ewidentnymi oszustami natomiast chętnie zajęły się jednym z lokatorów, który odmawiał płacenia oszustom czynszu.

Sprawa kamienicy przy ulicy Noakowskiego 16 wydanej w 1997 przez Urząd Mieszkalnictwa spadkobiercom skazanego oszusta, była wielokrotnie opisywana. Kamienica została sprzedana w 2007 roku oczywiście „nabywcom w dobrej wierze” i opróżniona z wieloletnich mieszkańców, którym nic nie pomogło założenie stowarzyszenia. [To POPULARNIE t.zw. „rabunek BUFETOWEJ” md]

Na temat lokatorów zdania są jak zwykle podzielone. Jedni mówią - mieszkali kilkadziesiąt lat w cudzym i wystarczy, na bruk. Inni przypominają, że sporne kamienice zostały najczęściej wyremontowane lub wręcz odbudowane z gruzów przez społeczeństwo, w tym przez wyrzucanych teraz lokatorów. I że uczestniczyli oni w odbudowie Warszawy z całą pewnością w jak najlepszej wierze.

Tekst drukowany w numerze 7 ( 400) Gazety Warszawskiej


Zmieniony ( 16.02.2015. )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.