Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 80 gości
S T A R T arrow PUBLICYŚCI arrow Braun Grzegorz arrow Mówimy o Dudzie poczytajmy też o Braunie.
Wednesday 26 February 2020 20:12:14.28.
W Y S Z U K I W A R K A
Mówimy o Dudzie poczytajmy też o Braunie. Drukuj Email
Wpisał: Bibrus   
03.03.2015.

Mówimy o Dudzie poczytajmy też o Braunie.

 

 

Nie może być zgody na zamachy na żadną z trzech kardynalnych wartości: Wiarę, rodzinę i własność. Głowa państwa musi dawać gwarancję właśnie tego, że pewnych aktów prawnych nigdy nie podpisze.

 

Bibrus - 2 Marca, 2015 http://niepoprawni.pl/blog/bibrus/mowimy-o-dudzie-poczytajmy-tez-o-braunie

 

Proszę Państwa, zawsze w moich wpisach czy komentarzach apeluję o równowagę przekazu. Nie inaczej jest i tym razem. Było dużo wpisów na portalu [to „niepoprawni”  MD] promujących pana Dudę, pozwólmy również zaistnieć panu Braunowi. Przedstawiam krótki wywiad z Grzegorzem Braunem, którego popiera 21 milionowa emigracja polska. Niech wygra lepszy.

 

"Wiele osób nie wierzyło, że zdecyduje się Pan na start w tegorocznych wyborach prezydenckich, co skłoniło Pana do tej decyzji?

Namowy i wezwania moich rodaków – zarówno z kraju, jaki i stąd, zza granicy, gdzie aktualnie przebywam. To się dobrze składa, bo jestem przekonany, że bez aktywnego włączenia się emigracji w polskie życie publiczne nie poradzimy sobie. Polaków w pojałtańskich granicach jest za mało. Sporo jest bowiem wynarodowionych tubylców i kolaborantów – wcale nie wszyscy mieszkańcy Post-PRL są świadomymi, pragnącymi własnego państwa Polakami.

Jest jednak dobra wiadomość: Są przecież Polacy pozostający na obczyźnie – na Wschodzie i na Zachodzie. Ich zaangażowanie może okazać się znów kluczowe – jak przed stu laty, gdy szalę dziejową przechylił m. in. wielki Polak-emigrant, Ignacy Jan Paderewski i inicjowana przezeń „błękitna armia” polskich ochotników z USA, Kanady i Francji.

I jest jeszcze druga „błękitna armia”, która może przyjść nam z odsieczą: legion dobrych Polaków w Niebie, którzy mogą zawsze orędować za nami. Trzeba ich tylko o tę pomoc prosić – bo bez wstawiennictwa polskich świętych i błogosławionych nie będzie Wielkiej Polski. Serio: jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie.

Jako kandydat na prezydenta, zapewne będzie Pan miał, kilkukrotnie możliwość zabrania głosu w mediach głównego nurtu. Jakie tematy będzie Pan chciał wyeksponować?

Przede wszystkim trzeba zachować Polskę dla przyszłych pokoleń – a to przy obecnym stanie rzeczy wcale nie jest takie oczywiste. Państwo musi przestać zniechęcać do siebie własnych obywateli. Polakom trzeba zwrócić wolność – ze szczególnym uwzględnieniem wolności gospodarczej. Maksymalna obniżka i uproszczenie podatków i radykalne przetrzebienie gąszczu przepisów, które dziś dławią przedsiębiorczość. Zamiast zajmować się promocją zboczeń i napadaniem na Marsz Niepodległości, władza powinna wreszcie zacząć szanować nasze tradycje i bronić Polaków przed nieuczciwą konkurencją ze strony obcych. Demokracja tego nam nie zagwarantuje. W Warszawie rządzą dziś zdrajcy, zaprzańcy i kapitulanci, którzy już dawno z Polską się pożegnali – i szukają tylko, któremu patronowi zza której granicy najlepiej się sprzedać. I rzeczywiście tanio wyprzedają to, co jeszcze zostało.

Przykłady? A choćby ta planowana sprzedaż lasów na konto urojonych „odszkodowań”, jakich domagają się od nas Żydzi. To się musi skończyć. Złodzieje pod sąd. Kara śmierci dla morderców i zdrajców stanu.

Przeciwko Panu toczy się kilka postępowań sądowych. Czy może Pan pokrótce opisać czego one dotyczą?

W telegraficznym skrócie: szereg razy usiłowano wymóc na mnie sądownie, żebym przepraszał za mówienie prawdy – np. o tym, kto był kim i kto komu służył w PRL, a teraz podaje się za autorytet polityczny, czy nie daj Boże moralny. Jako dowody oskarżenia odtwarzano w sądach m. in. dwa moje filmy dokumentalne: „Plusy dodatnie, plusy ujemne” o TW „Bolku”-Wałęsie i „Towarzysz generał idzie na wojnę” o TW „Wolskim”-Jaruzelskim.

Oskarżano mnie też o napaści na funkcjonariuszy policji – jedna z tych spraw ciągnie się już siódmy rok. To w pewnym sensie jest pochlebne dla mnie, że osiłki z Policji przedstawiają mnie w swoich zeznaniach jako jakiegoś supermena. Parę miesięcy temu uzyskałem po latach pewną satysfakcję: w sprawie cywilnej z prof. Miodkiem strasburski trybunał uznał działania sądów wobec mnie za bezprawne – zasądzonego odszkodowania jeszcze na oczy nie oglądałem, a oszczerstw i obelg rzucanych przez lata pod moim adresem oczywiście nikt nie odwoła. Ale dobre i to.

Jednocześnie w żadnej z wytaczanych mi spraw karnych nie zapadł nigdy żaden prawomocny wyrok skazujący – szczęśliwie zachowuję więc pełne prawa wyborcze.

W tych wyborach prezydenckich będziemy mieli chyba rekordową ilość „anty-systemowych” kandydatów, jak Pan to ocenia?

To dobry znak. Najwyraźniej Polacy zdrowieją na sercu i umyśle – skoro ludzie występujący z miażdżącą krytyką systemu, ludzie spoza układu okrągłostołowego zajmują tak szeroki segment rynku idei politycznej.

Dochodzą nas słuchy, że wokół Pana osoby gromadzą się liczne osoby prywatne, jak i organizacje. Może Pan uchylić rąbka tajemnicy, kto popiera Pana kandydaturę i kto będzie się angażował w kampanię? Są jakieś mocne nazwiska? organizacje?

Mojej kandydatury nie wyłoniła żadna koalicja partyjna – ale nieformalna konfederacja polskich patriotów, którzy zdecydowali się wyrazić swoje poparcie dla mnie. Na czele Komitetu Wyborczego stoi człowiek-firma: Wiktor Węgrzyn, inicjator i organizator Międzynarodowego Rajdu Katyńskiego. Jestem pewien, że z takim koordynatorem i ten rajd wyborczy dotrze bezpiecznie do celu.

Jak Pan postrzega osobę Janusza Korwina – Mikke i czy nie uważa pan, iż będziecie rywalizować o głosy tego samego elektoratu?

Otwieranie ludziom oczu na oszustwo socjalizmu i otwieranie uszu na logikę dwuwartościową – to dziejowa misja i zasługa pana Janusza. Za jego osiągnięcia w przywracaniu normalnych pojęć i wolnościowych kategorii myślenia, jako wybitnemu publicyście i genialnemu rezonerowi politycznemu, jestem mu osobiście ogromnie wdzięczny.

Co innego jednak Janusz Korwin-Mikke jako genialny publicysta, a co innego – działacz polityczny. Łatwo ocenić wieloletni dorobek i owoce jego działalności w obu tych dziedzinach. Sądzę, że polscy patrioci – rozumiejący pilną potrzebę przywrócenia wolności gospodarczej i utrzymania niepodległego państwa narodu polskiego, jak też pojmujący fundamentalne znaczenie Tradycji katolickiej dla tych spraw – doskonale rozumieją tę różnicę.

W polityce międzynarodowej liczy się przede wszystkim interes, Zjednoczone Królestwo jest tego dobitnym przykładem. Czy mamy zatem jakieś korzyści w awanturze na Ukrainie?

Wojna ukraińska oznacza wejście w nową fazę nowego projektu geopolitycznego w Europie Środkowej. Ja ten projekt nazywam: KONDOMINIUM ROSYJSKO-NIEMIECKIE POD ŻYDOWSKIM ZARZĄDEM POWIERNICZYM. Demontaż i parcelacja Ukrainy już nastąpiła. Teraz, obawiam się, kolej na nas. Przypuszczam, że głębsze zaangażowanie Polski zarówno w wojnę ukraińską, jak i w wojnę z państwem rezunów islamskich na Bliskim Wschodzie – a jedno i drugie deklarują ludzie rządzący dziś w Warszawie – posłużyć może tylko do zadania ostatecznego ciosu naszej niepodległości. Stan wojny z jednej strony doprowadzić może do roztrwonienia tych skromnych aktywów, jakie jeszcze posiadamy, a z drugiej – posłuży władzy do legitymizowania wewnętrznej pacyfikacji sił patriotycznych. Tak, czy inaczej, aktualna sytuacja jest dla nas skrajnie niebezpieczna. To tragiczne, że wkraczamy w ten nowy okres pod przywództwem ludzi, którzy powinni raczej siedzieć po więzieniach – oczekując na trybunał stanu za zdradę, wyprzedaż Polski i sprowadzanie powszechnego niebezpieczeństwa na naród.

Prezydent posiada inicjatywę ustawodawczą. Czy będzie pan z niej chętnie korzystał?

Tu nie może być żadnych wątpliwości: potrzebna jest kontrrewolucja – czyli powrót do normalności. Polakom trzeba przywrócić wolność – ze szczególnym uwzględnieniem wolności decydowania o własnych, ciężko zarobionych pieniądzach. Dość wyzysku fiskalnego i talmudyzmu biurokratycznego!

Głowa państwa ratyfikuje w Polsce umowy międzynarodowe. Będzie pan podpisywał wszystkie zatwierdzone przez sejm, czy można liczyć na veto?

Nie może być zgody na zamachy na żadną z trzech kardynalnych wartości: Wiarę, rodzinę i własność. Głowa państwa musi dawać gwarancję właśnie tego, że pewnych aktów prawnych nigdy nie podpisze. Nie może być zgody na uszczuplanie wolności Polaków – czy to przez wewnętrzny ucisk podatkowy, czy przez niekorzystne umowy międzynarodowe, które rząd warszawski w naszym imieniu zawiera.

Czy po ewentualnej porażce wyborczej będzie pan próbował dalej działać na polskiej scenie politycznej?

Mówmy raczej o tym, jak sukces tej kampanii może przywrócić narodowi godność i nadzieję.

Na jaki wynik w wyborach Pan liczy?

Liczę na to, że uda nam się zmienić kraj – zatrzymać trend autokompromitacji i demontażu państwa.

Ostatnie słowo dla czytelników?

Nie dajcie się zadowolić byle czym – jakąś namiastką, jakimś „wyrobem polskopodobnym”. Polska ma dziesięć wieków, zbliża się 1050. rocznica Chrztu Polski. I to jest właściwa perspektywa widzenia – a nie „25 lat demokracji” z orłem w czekoladzie. Domagajcie się więc Polski na właściwą jej miarę. A jak Pan Bóg dopuści, to i z kija wypuści!"

Rozmawiali: Krystian Żelazny, Piotr Waligóra  http://thepolandtimes.com/grzegorz-braun-kandydat-na-prezydenta-rp-wywia...  

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.