Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 157 gości
S T A R T arrow PUBLICYŚCI arrow Publicyści INNI 15 arrow Dymne zasłony nad stolikiem. Stąd i cały nasz ambaras i widoczne na co dzień podrygi.
Saturday 24 October 2020 18:51:49.30.
migawki
 

24.10.20 Bielsko-Biała Msza Święta za Ojczyznę i Pokutny Marsz Różańcowy od 14-tej

Uchwalili bezczelnie „Bezkarność konowała+” pod szydliwą nazwą „Dobry Samarytanin”.

Polacy karnie noszą maseczki nawet na pustej ulicy. Tymczasem liczba stwierdzonych zakażeń rośnie. Okazuje się, że maskowanie nie działa, ale tego rząd nie przyzna za nic w świecie. Dlatego trzeba wskazać „wroga ludu”, który niweczy wysiłek całego narodu.

Co chcą nam powiedzieć celebryci, okraszający informację o złapaniu kowida: "dbajcie o siebie, noście maseczki"? Że sami zaniedbali i nie nosili, czy że ich samych to dbanie i noszenie przed niczym nie uchroniło?

 
W Y S Z U K I W A R K A
Dymne zasłony nad stolikiem. Stąd i cały nasz ambaras i widoczne na co dzień podrygi. Drukuj Email
Wpisał: Andrzej Kumor   
16.03.2015.

Dymne zasłony nad stolikiem.

Stąd i cały nasz ambaras i widoczne na co dzień podrygi.

 

Andrzej Kumor 13 marzec 2015 16:54  www.Goniec.net

 

Żyjemy w czasach, w których manipulacja przekazem informacji wdzięcznie określanym jako "główny nurt" osiągnęła rozmiary opisywane w czarnych wizjach. 

O ile dobrze pamiętam, to w "1984" Orwella jest tak, że na świecie istnieją trzy supermocarstwa, które zawsze znajdują się w stanie wojny, choć co pewien czas w nowych konfiguracjach – raz mocarstwo A w sojuszu z B walczy z C, a za kilka lat zawiera sojusz z C i walczy przeciwko B. Aby ludzi odpowiednio mobilizować, zmienia się przekaz historyczny, przepisując wstecz gazety i podręczniki, aby wszyscy byli przekonani, że aktualny sojusz istniał od zawsze.

Proszę popatrzeć, jeszcze kilka lat temu Rosja była sojusznikiem Zachodu, integrowanym w ramach NATO, nawet po jakichś utarczkach resetowaliśmy z nią stosunki, a dzisiaj Putin gorszy od Hitlera. Dlaczego? No oficjalnie dlatego, że "napadł na Ukrainę". Większość nawet nie czuje jakiegoś szczególnego skołowania, bo przyzwyczajono nas, by wydarzenia w mediach brać jako prawdziwe "jak leci", wierzymy więc, że pożar dokonał cudownego zawalenia budynku WTC-7 i w wiele innych bajek. Przecież tak mówią we wszystkich dziennikach!

Tymczasem obecna wolta geopolityczna jest oznaką czegoś o wiele głębszego niż regionalny konflikt o to, czy Ukraina ma być bliżej Rosji, czy bliżej Zachodu; jest to wciąż początkowa faza wielkiego geopolitycznego przetasowania, w którym sami Ukraińcy czy Polacy są jedynie smutnymi aktorami, a ich interes zakładnikiem zewnętrznych sił.

Pierwsze gorące salwy tej wojny oddano w 2013 roku na Morzu Śródziemnym, gdzie Putin wysłał rosyjską flotę na ratunek Syrii. Tamże w sierpniu wystrzelone w kierunku Syrii z morza dwa pociski Tomahawk nie dotarły do celu… spadając do morza. Ponoć po tym incydencie Obama wstrzymał francusko-amerykańską akcję nalotów. Mówi się, że Tomahawki zostały "zestrzelone" przez system walki elektronicznej rosyjskich okrętów naprędce wysłanych przez Putina...

Dzisiaj w Polsce całe środowiska medialnych ujadaczy biorą udział w antyrosyjskiej mobilizacji, strasząc nieobliczalnym Putinem, który niczym nowy Hitler ruszy na podbój byłych zachodnich rubieży.

Głos tych, którzy próbują wskazywać i nazywać kierunki procesów miotających krajem, zagłuszony jest przez cyników i idiotów, którzy gotowi darmo sprzedawać interes Polaków. Zresztą jeśli państwo nadwiślańskie to "kamieni kupa", to o czym tu mówić? Pozbawiona własnych mediów polska "większość" daje się robić na szaro, wsłuchana w warszawskie bełkoty.

Na naszych oczach toczy się walka o wymodelowanie nowego świata, walka "żydowskiej Ameryki" z "chińską Azją"; zmaganie, przy którym dobrobyt samych Ukraińców czy Polaków to pryszcz. Stawką jest tu mocarstwowy status USA, których przewaga gospodarcza i militarna maleje z roku na rok.

Wraz z nią słabną gwarancje bezpieczeństwa Izraela i możliwości zarobkowe banksterskich rodów z Manhattanu. Napięcie sprawia, że syjonistyczni politycy z Izraela mają pretensje do tuzów amerykańskiego żydostwa i vice versa. Wszyscy szukają nowych miejsc i macają grunt.

Żydzi radzi by widzieć kontrolowane przez siebie Międzymorze od Bałtyku po Morze Czarne, Amerykanie, którzy chcieliby mieć Rosję w antychińskim obozie i pracują nad tym kombinacją siły oraz targów z kremlowskimi elitami; Rosjanie, u których w elitach władzy toczy się walka "puławian" z "natolińczykami". Na razie natolińczycy są górą, słusznie obawiając się, że przyłączenie się do obozu amerykańskiego wiąże się z ponownym oddaniem pola "puławianom", architektom poprzedniej jelcynowej smuty. Są też w grze i Niemcy, którzy najchętniej zrezygnowaliby z pozorów i zaczęli rozsądnie, logicznie i po niemiecku zarządzać Europą i tak siedzącą w ich kieszeni; ich elita tradycyjnie zainteresowana jest układem z Rosją na zasadzie nasz przemysł, wasze surowce.

I wreszcie są Chińczycy z miliardami gorących dolarowych obligacji w rękach, szukający kontynentalnej samowystarczalności surowcowej w oparciu o Syberię i możliwości wyparcia Amerykanów z Pacyfiku. Mówiąc "Niemcy", "Rosjanie", "Żydzi", mam na myśli elity realnej władzy i pieniądza.

W Polsce takich elit nie ma, dlatego polska polityka jest "sztuczna", zależna od tego, skąd zadzwonią do Warszawy. Prócz ruchów, które prowadzą państwa, są oczywiście podskórne i transgraniczne działania różnych międzynarodówek, czasem poprzez środki państwowe, czasem prywatne. Chodzi o wykrystalizowanie jednej globalnej elity światowej.

W tym procesie najwyraźniej na razie odmówili rosyjscy "natolińczycy", no i Chińczycy traktujący Zachód jak zepsutego bachora. Kontestatorzy zdają sobie sprawę, że świat globalizowany jest dzisiaj przez amerykańsko-żydowski ośrodek, co dla nich znaczy drugą kategorię.

Idzie wszak o to, kto będzie pracował na kogo; o władzę hegemona nad światem, a jest to pozycja traktowana dzisiaj przez elity żydowsko-amerykańskie jako należna "z urzędu". Niestety, Polacy w tych grach nie stoją nawet blisko stolika...

Stąd i cały nasz ambaras i widoczne na co dzień podrygi.

Andrzej Kumor

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.