Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 80 gości
S T A R T arrow PUBLICYŚCI arrow Iza Brodacka 15 I arrow Polowanie z lisem czyli wszechwładny kontekst
Saturday 31 October 2020 09:14:19.30.
migawki
 

30/31.10 Jasna Góra – comiesięczne Czuwanie Krucjaty Różańcowej za Ojczyznę

Wielce Czcigodny Premierze i Ministrze „Zdrowia” ! Demonstranci przeciw kłamstwom kowidowym pytali : „Premierze, czy istnieje sranie bezobjawowe?” . A po karetkach policji skakał wasz prowok - zdjęcia mogę dostarczyć.

Uchwalili bezczelnie „Bezkarność konowała+” pod szydliwą nazwą „Dobry Samarytanin”. Polacy karnie noszą maseczki nawet na pustej ulicy. Tymczasem liczba stwierdzonych zakażeń rośnie. Okazuje się, że maskowanie nie działa, ale tego rząd nie przyzna za nic w świecie. Dlatego trzeba wskazać „wroga ludu”, który niweczy wysiłek całego narodu.

Co chcą nam powiedzieć celebryci, okraszający informację o złapaniu kowida: "dbajcie o siebie, noście maseczki"? Że sami zaniedbali i nie nosili, czy że ich samych to dbanie i noszenie przed niczym nie uchroniło?

A fekalia Trzaskowskiego systematycznie, po cichu dalej ubogacają Wisłę.

 
W Y S Z U K I W A R K A
Polowanie z lisem czyli wszechwładny kontekst Drukuj Email
Wpisał: Izabela Brodacka   
06.04.2015.

Polowanie z lisem czyli wszechwładny kontekst

 

Izabela Brodacka

 

Jak twierdzi Gazeta Wyborcza: „W pisaniu o rodzinie osób publicznych ważny jest kontekst”.

Zastanawiałam się kiedyś bardzo poważnie nad tak zwanym oglądem uprzedzonym w dziedzinie sztuki. To znaczy nad tym, że sugestie otoczenia wpływają zasadniczo na nasz stosunek do dzieł sztuki i na ich odbiór. Jest to zjawisko tak znane i banalne, że nie byłoby się nad czym rozwodzić gdyby nie fakt, że marketing w dziedzinie sztuki okazuje się być o wiele łatwiejszy niż w sprawie kosmetyków, torebek i butów, a jednocześnie jest to dziedzina niezwykle zmitologizowana.

Kreatorzy mody doskonale rozumieją, że nie istnieje coś takiego jak obiektywne kryteria piękna stroju. W języku mody „piękny” oznacza po prostu modny a „obrzydliwy” – niemodny. Cóż pięknego może być na przykład w podartych fabrycznie jeansach albo w ramiączkach stanika wyłażących spod bluzki? Specjalnie wybrałam przykłady stroju, który 50 lat temu oznaczałby kompromitację osoby w nim się pojawiającej, a dziś jest w powszechnym użytku. Wcale mnie to nie gorszy ani nie dziwi. Wiem po prostu, że moda jest irracjonalna i niech nikt nie próbuje udowadniać że jest inaczej.

Tymczasem koneserzy sztuki udają, że są w stanie ocenić dzieło same w sobie. Tak jakby dobre dzieło realizowało jakiś platoński ideał, a kiepskie do niego nie przystawało. Znawcy sztuki udają, że nie kieruje nimi chęć stworzenia rynku (czyli zysk), ani chęć dogodzenia jakiejś koterii, ani nawet zwykły bezinteresowny snobizm.

Przeprowadziłam kiedyś znamienny eksperyment. Pokazałam reprodukcję mało znanej grafiki Picassa, z celowo zasłoniętym podpisem, pewnemu profesorowi Akademii Sztuk Pięknych, zadeklarowanemu miłośnikowi tych grafik z zapytaniem: „kto to rysował?” Odpowiedział, że pewnie rysownik z „Przyjaciółki” co w jego ustach było ciężką obelgą. Gdy ujawniłam autora rysunku wielce się zbulwersował. „Dzieło sztuki nie istnieje bez kontekstu i taki wyrwany z kontekstu kawałek papieru nic nikomu nie mówi” - powiedział. Mój eksperyment upewnił mnie, że znajomy profesor, żeby ocenić dzieło sztuki potrzebuje kontekstu podobnie jak kiepski słuchacz, potrzebuje libretta żeby zrozumieć operę. Profesor musi z góry wiedzieć jak wszyscy (w sensie tout le monde, czyli środowisko opiniotwórcze ) odbierają dane dzieło. Jeżeli tego nie wie jest wobec dzieła bezradny jak dziecko. Nie wie nawet czy rysunek mu się podoba czy nie, bo nie wie czy powinien mu się podobać. Jest jak profesor Bladaczka z Ferdydurke Gombrowicza, który jak pamiętamy mówił: „A zatem dlaczego Słowacki wzbudza w nas zachwyt i miłość? ... Dlatego, panowie, że Słowacki wielkim poetą był!"

Jak się okazuje kontekst rządzi nie tylko sztuką lecz również polityką. Otóż jak twierdzi organ Lisa czyli „Newsweek” teść pana Dudy, kandydata na prezydenta , znany poeta Julian Kornhauser wielokroć nagradzany przez różne środowiska, jest Żydem. Nie sprawdzałam tego i nic mnie to nie obchodzi. Jak już pisałam rodowody sprawdzam tylko koniom i psom i to nie zawsze. Tak naprawdę nigdy nie miałam psa rodowodowego, a tylko różne mieszańce, wierne i mądre przybłędy. Ostatnią rzeczą której oczekuję od psa są papiery w szufladzie. Tym bardziej od ludzi. Ludzi rozpoznaję wyłącznie po owocach ich działania.

Wytykanie Dudzie pochodzenia jego żony nie jest podobno w tym kontekście antysemityzmem lecz tylko poszukiwaniem prawdy. Jest to tak głupie, że wręcz rozczulające. Podobnie jak rozczulające w swej naiwności było dyskredytowanie różnych przeszkadzających stalinowskiej grupie interesu osób przez wytykanie im rzekomej czy faktycznej przynależności do PZPR. Pół biedy jeżeli moralistą było tak zwane resortowe dziecko. Czyli osoba korzystająca z wszelkich przywilejów rodziców, ale opowiadająca się po stronie opozycji. Bardzo często jednak na podobne moralne nauki pozwalali sobie byli aparatczycy PZPR bezpośrednio odpowiedzialni za prześladowania rodaków.

To nie tylko przejaw tak zwanej etyki Kalego, która jest mniej czy bardziej świadomą częścią mentalności wielu ludzi. To głęboko wdrukowane przez marksistów przeświadczenie, że jedynym kryterium prawdy jest kontekst. Przecież jak twierdzili marksiści nie jest ważne co zostało powiedziane lecz kto to mówił i z jakich mówił pozycji.

Jeśli "Newsweek" pisze, że prof. Kornhauser jest z pochodzenia Żydem, nie ma w tym grama antysemityzmu - twierdzi prof. Jacek Leociak z Instytutu Badań Literackich PAN i Centrum Badań nad Zagładą Żydów. Jeśli napisze to pan Karnowski albo pan Stanisław Michalkiewicz, to jest to już ewidentnie antysemickie. Bo Michalkiewicz i Karnowski mówią to z pozycji antysemickich.

Faktycznie trudno uwierzyć, że żydowskie pochodzenie osobiście przeszkadza Lisowi czy środowisku Gazety Wyborczej. Lis w ten prosty sposób usiłuje „wystawić” Dudę prawej stronie sceny politycznej i prawicowemu elektoratowi. A raczej tej części prawicowego elektoratu, która jedyną receptę na odbudowę kraju widzi w czystości rasowej osób nim rządzących. „Lis wystawia”- to swoją drogą prawie oksymoron, to sprzeczność w sobie, bo przecież na ogół to lis powinien być wystawiany.

Nie wiem czy Państwo widzieli kiedyś wyżła wystawiającego zwierzynę. Jedna łapa podniesiona i zgięta w przykurczu, ogon wyprostowany i nieruchomy, drgające nerwowo mięśnie i nozdrza. Niezależnie od tego, że tak zwana „stójka” jest wrodzoną cechą psów legawych, wystawianie zwierzyny jest to dowód wyjątkowego podporządkowania psa, który przecież z wystawiania nie ma żadnych bezpośrednich profitów. Wystarczy mu satysfakcja płynąca z wiernego służenia swemu panu.

Powiem więcej, a znawcy psów to potwierdzą. Głupi i źle ułożony wyżeł wystawia czasem nie tylko zwierzynę łowną lecz wszystko co się rusza. Znałam bardzo rasowego psa, który jakby nie posiadał węchu i rozumu, wystawiał nawet cienie na chodniku. Zniecierpliwiony właściciel oddał go wreszcie gdzieś na wieś, na łańcuch.

Niech będzie to przestrogą dla zbyt gorliwych lisków. O przepraszam, dla zbyt gorliwych piesków.

Tekst drukowany w ostatnim numerze Gazety Warszawskiej

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.