Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 46 gości
S T A R T arrow O POLSKĘ arrow "wyborcze" arrow Duda: Kandydatura ekstremalnego ryzyka
Monday 23 September 2019 11:18:29.27.
migawki

         

                A co wieje z Warszawy? – Optymizm...
 
W Y S Z U K I W A R K A
Duda: Kandydatura ekstremalnego ryzyka Drukuj Email
Wpisał: Krzysztof Warecki   
22.04.2015.

Duda: Kandydatura ekstremalnego ryzyka

 

Krzysztof Warecki 2015-4-22 pch24

 

Prezes PiS Jarosław Kaczyński wysuwając kandydaturę Andrzeja Dudy postawił prawicowych wyborców w bardzo kłopotliwej sytuacji. Zastanawiające, że z całej plejady polityków, jakimi dysponuje, nie znalazł lepszego kandydata na urząd prezydencki. Zwłaszcza, że trudne czasy aż wołają o człowieka nietuzinkowego, męża stanu, który w dłuższej perspektywie mógłby stawić czoła wyzwaniom, przed jakimi Polska już dawno nie stała, a doraźnie bez większego ryzyka zdołałby wygrać z operetkowym, ale – z powodu swego zaplecza bardzo groźnym - Bronisławem Komorowskim. Niestety, Andrzej Duda nie wykazuje ku temu żadnych predyspozycji, ma za to kontrowersyjne poglądy i kłopotliwą przeszłość polityczną.

 

Pierwsze, co może zniechęcić patriotyczny elektorat do Andrzeja Dudy, to nieudolnie maskowana prawda, że opowiada się on za wprowadzeniem Polski do strefy euro. Nie jest to żadne przekłamanie, ponieważ Andrzej Duda sam otwarcie to przyznał, zastrzegając jedynie, że poprze zamianę złotówki na unijną walutę dopiero wtedy, gdy poziom życia w Polsce zrówna się ze standardem w starych krajach Unii Europejskiej. Z wypowiedzianej publicznie deklaracji wynika również, że popiera trwanie naszego państwa w strukturach UE.

 Już ten jeden przykład budzi ogromne wątpliwości, ponieważ i wejście do strefy euro, i trwanie w strukturach UE jest absolutnie wbrew naszym interesom.

Pierwsze oznacza rezygnację z bardzo ważnego atrybutu suwerenności. Drugie równa się mocnemu zaciągnięciu hamulca w rozwoju ekonomicznym z jednoczesnym poluzowaniem wszelkich norm moralnych i narzuceniem nam w imię „praw człowieka” wszelkich dewiacji obyczajowych oraz patologii społecznych. Wydaje się, że przeciętny prawicowy wyborca od kandydata na najwyższy urząd w państwie oczekuje w tych kwestiach prostej i jasnej deklaracji: „nigdy do strefy euro” oraz dążenia do opuszczenia Unii Europejskiej tak szybko jak to możliwe.

 

Andrzej Duda był działaczem Unii Wolności. Dla mnie osobiście stanowi to o wiele gorszą rekomendację niż przynależność do PZPR, bo żeby zrobić coś sensownego w PRL czasami trzeba było przybrać kamuflaż w postaci nominalnego akcesu do partii, tymczasem przystąpienie do Unii Wolności odbywało się w innych realiach politycznych i na zasadzie pełnej dobrowolności. Jakie mogły być powody czynnego zaangażowania się w działania tej, jakże szkodliwej dla Polski formacji - ignorancja, konformizm, odskocznia do kariery, chęć dowartościowania się w michnikowym salonie? A może Andrzej Duda zapisał się do Unii Wolności w pełni świadomie, identyfikując się ze światopoglądową linią partii?

Oczywiście można powiedzieć, że już zrozumiał, że się zmienił etc., ale jeśli nawet, to chyba jednak nie do końca, o czym świadczą choćby opisane powyżej kwestie.

 Niepokoi też miałkość i rażący brak wyrazistości w poglądach Andrzeja Dudy. Przy lekturze jego strony internetowej w oczy bije niedostatek konkretów. Gdyby ktoś podmienił jego wizerunek na fotografię np. Magdaleny Ogórek nawet byśmy się nie zorientowali, że jest coś nie tak. Jest to kolejny aspekt, z powodu którego kandydatura ta może budzić poważne wątpliwości u prawicowego wyborcy. W zasadzie to nic o nim nie wiemy i jedyny konkret stanowi to, że Duda występuje pod szyldem Prawa i Sprawiedliwości, chociaż sądząc po sposobie jego wytypowania, jest to po prostu kandydat Jarosława Kaczyńskiego. Prezes PiS postawił prawicowego wyborcę pod ścianą chociaż wcale nie musiał tego robić.

 Przywódca największej partii opozycyjnej dysponuje szeregiem świetnych potencjalnych kandydatów na urząd prezydenta, takimi jak choćby prof. Ryszard Legutko, a jeśli już chciał wystawić kogoś stosunkowo młodego, to idealnym typem mógł być prof. Mirosław Piotrowski. Każdy z nich miałyby zdecydowanie większe szanse by pokonać Komorowskiego. Na któregoś z nich lub na kogoś ich pokroju bez wahania głosowaliby wszyscy wyborcy PiS, nie bijąc się z wątpliwościami, jakie stwarza obecna kandydatura.

 Trudno uwierzyć, że Jarosław Kaczyński nie dostrzega, iż Andrzej Duda jest kandydatem ekstremalnie ryzykownym. Bardzo wiele przesłanek wskazuje, że nie wygra tych wyborów jeśli sam Komorowski nie pomoże mu swoim rażącym prostactwem. Trudno zrozumieć, skąd wzięła się ta inklinacja wytrawnego polityka, jakim jest szef PiS, do forsowania egzotycznych kandydatów? Najpierw był namolnie forsowany na technicznego premiera także związany z Unią Wolności wzorcowy lewicowiec prof. Piotr Gliński, a teraz mamy mgławicowego Andrzeja Dudę. Nie zapominajmy, że wcześniej bliskimi współpracownikami Kaczyńskiego byli obecnie prominentni działacze Platformy Obywatelskiej, Joanna Kluzik-Rostkowska i Michał Kamiński. Czy to tylko wrodzony brak umiejętności rozeznawania ludzi?

 Dlaczego Jarosław Kaczyński tak lgnie do osób bezideowych, wręcz przeciętnych, a jednocześnie boi się wystawić w wyborach prezydenckich człowieka wyrazistego i z uznanym dorobkiem, kandydata, który miałby duże szanse na zwycięstwo? Pięć lat temu wystawił siebie wiedząc doskonale, jak olbrzymie jest ryzyko przegranej. Wielce prawdopodobne, że gdyby wytypował kogokolwiek innego, Bronisław Komorowski nie byłby obecnie prezydentem. Nie sposób oprzeć się wrażeniu, że obecnie Prezes Prawa i Sprawiedliwości powtarza co do istoty ten sam manewr, chociaż z udziałem innej osoby. Czy ten kandydat też ma ostatecznie przegrać?

 Jak w takiej sytuacji powinniśmy się więc zachować? Sine ira et studio - roztropnie i zgodnie z sumieniem. Przede wszystkim musimy pamiętać, że głosujemy nie na kandydata tej czy innej partii, lecz na kandydata najodpowiedniejszego z punktu widzenia interesów Polski. A jeśli Andrzej Duda przebije się do drugiej tury, to wybór będzie znacznie łatwiejszy – z dwóch jabłek trzeba wybrać mniej zepsute.

Należy bowiem uczciwie przyznać, że pomimo wszelkich mankamentów, kandydatura Andrzeja Dudy w każdej sytuacji jest o niebo lepsza niż reelekcja Bronisława Komorowskiego, o którego groźnych dla Polski powiązaniach opinia publiczna dowiaduje się coraz więcej. Oczywiście nie zmienia to faktu, że Jarosław Kaczyński powinien wystawić kandydata o wiele lepszego.

Swoją nominacją stworzył ogromne ryzyko powtórzenia się sytuacji sprzed pięciu lat oraz przedłużenia wyniszczającej Polskę prezydentury obecnego lokatora pałacu przy Krakowskim Przedmieściu. Na pocieszenie pozostałoby nam mieć tylko nadzieję, że ewentualne zwycięstwo urzędującego prezydenta nie jest ukrytym celem Jarosława Kaczyńskiego, lecz będzie co najwyżej ono konsekwencją jego błędu. Chociaż cóż to za pocieszenie w sytuacji, gdy ten rażący brak roztropności znowu może Polskę bardzo drogo kosztować.

 Krzysztof Warecki

Zmieniony ( 22.04.2015. )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.