Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 59 gości
S T A R T arrow Kultura i okolice arrow Historia odkłamywanie 15 I [VII] arrow Walka o duszę. 12 maja 1935 roku
Wednesday 18 September 2019 09:55:39.27.
W Y S Z U K I W A R K A
Walka o duszę. 12 maja 1935 roku Drukuj Email
Wpisał: Święta siostra M. Faustyna   
13.05.2015.

Walka o duszę. 12 maja 1935 roku

 

Święta siostra M. Faustyna Kowalska, DZIENNICZEK.

Wydanie wg. 1987 roku , str. 152

 

424

W pewnej chwili, 12 V 1935 rok.

Wieczorem, zaledwie się położyłam do łóżka, zaraz zasnęłam, ale jak prędko zasnęłam, tak jeszcze prędzej zostałam zbudzona. Przyszło do mnie małe Dziecię i zbudziło mnie. Dziecię to było wiekiem jakoby roczek miało i zdziwiłam się, że tak ślicznie mówi, bo przecież dzieci w tym wieku nie mówią wcale albo mówią bardzo niewyraźnie.

Było niewymownie piękne, podobne do Dzieciątka Jezus i rzekło do mnie te słowa: Patrz w niebo. A kiedy spojrzałam w niebo, ujrzałam świecące gwiazdy i księżyc; wtem zapytało mnie to Dziecię: Czy widzisz ten księżyc i te gwiazdy? Odpowiedziałam, że widzę, a Ono mi odpowiedziało te słowa: Te gwiazdy to są dusze wiernych chrześcijan, a księżyc to są dusze zakonne. Widzisz, jak wielka różnica światła jest między księżycem a gwiazdami, tak w nie­bie jest wielka różnica między duszą zakonną a wiernego chrześcija­nina. - I mówiło mi dalej, że prawdziwa wielkość jest w miłowaniu Boga i w pokorze.

 

425

Wtem ujrzałam pewną duszę, która się rozłączała od ciała w strasznych mękach. O Jezu, kiedy to mam pisać, drżę cała na widok okropności, które świadczą przeciw niej... Widziałam, jak wycho­dziły z jakiejś otchłani błotnistej dusze małych dzieci i większych, jakie dziewięć lat; dusze te były wstrętne i obrzydliwe, podobne do najstraszniejszych potworów, do rozpadających się trupów, ale te trupy były żywe i głośno świadczyły przeciw duszy tej, którą widzę w skonaniu; a dusza, którą widzę w skonaniu, jest to dusza, która była pełna zaszczytów i oklasków światowych, a których końcem jest próżnia i grzech. Na koniec wyszła niewiasta, która trzymała jakoby w fartuchu łzy, i ta bardzo świadczyła przeciw niemu.

426

O godzino straszna, (178) w której widzieć trzeba wszystkie czyny swoje w całej nagości i [nędzy]; nie ginie z nich ani jeden, wier­nie towarzyszyć nam będą na sąd Boży. Nie mam wyrazów ani po­równań na wypowiedzenie rzeczy tak strasznych, a chociaż zdaje mi się, że dusza ta nie jest potępiona, to jednak męki jej nie różnią się niczym od mąk piekielnych, tylko jest ta różnica, [że] się kiedyś skończą.

 427.

Po chwili ujrzałam znowuż to samo Dziecię, które mnie zbudziło, a było ślicznej piękności, i powtórzyło mi te słowa: Prawdziwa wielkość duszy jest w miłowaniu Boga i w pokorze. Zapytałam się tego Dziecka: Skąd ty to wiesz, że prawdziwa wielkość duszy jest w miłowaniu Boga i pokorze, przecież tę rzecz mogą wiedzieć tylko . teologowie, a przecież Tyś się nawet katechizmu nie uczyło - i jakże o tym wiesz? A Ono mi na to odpowiedziało, że: Wiem, i wszyst­ko wiem, i w tej chwili znikło.

428

Jednak nie zasnęłam wcale, umysł mój zmęczony tym, com zaczęła rozważać - to, com widziała. O, dusze ludzkie, jak późno poznajecie prawdę. O, przepaści miłosierdzia Boga, rozlej się co rychlej na świat cały, według tego, coś sam powiedział.

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.