Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 115 gości
S T A R T arrow PUBLICYŚCI arrow Sumliński arrow HISTORIA, KTÓRA TRWA. -----Nie doceniłem "zdolności zapoznawczych" Bronisława Komorowskiego.
Friday 22 January 2021 16:33:26.31.
migawki
 

24.01.2021 Bielsko Biała – 83 comiesięczny Pokutny Marsz Różańcowy i Msza święta w rycie klasycznym za Ojczyznę

My obecnie zachowujemy się często jak w ariergardzie pobitej armii, a przecież to Awangarda Zwycięstwa, kiedy nastąpi ten przełom - zależy od nas.

To całe aj-waj o szczepieniach celebrytów celowe: By ludziki poczuły zazdrość i zaczęły się pchać do szczepień.

Ja mam zamiar się zaszczepić. Ale tylko przez telefon. Tak, jak mnie leczą, tak będę się szczepił.

Yes! Yes! Yes! Polska ma pierwszą kobietę GMO! POLSKA WIELKI PROJEKT rozpoczęty!  

Była "pomroczność jasna", teraz jest "dobrowolność obowiązkowa"

Skuteczność penicyliny nie została udowodniona w kontrolowanych badaniach klinicznych, lecz w praktycznym jej stosowaniu w leczeniu rannych żołnierzy podczas II wojny światowej.

 
W Y S Z U K I W A R K A
HISTORIA, KTÓRA TRWA. -----Nie doceniłem "zdolności zapoznawczych" Bronisława Komorowskiego. Drukuj Email
Wpisał: Wojciech Sumliński   
23.05.2015.

HISTORIA, KTÓRA TRWA. Nie doceniłem "zdolności zapoznawczych" Bronisława Komorowskiego.

 

Komorowski i Fundacja "Pro Civili"

 

Wojciech Sumliński "Niebezpieczne związki Bronisława Komorowskiego" , str. 159 inn.

 

W ciągu kilku dni napłynęły do mnie in­formacje z trzech niezależnych źródeł. Wszystkie po­twierdzały, że Fundacja "Pro Civili" jest wyjątkową organizacją przestępczą. Wszystkie zalecały wyjąt­kową ostrożność przy zajmowaniu się tym tematem.

I wszystkie zwracały uwagę na tajemniczą rolę związa­ną z działalnością Fundacji byłego ministra obrony na­rodowej, Bronisława Komorowskiego.

Niezależne źródła przedstawiały zupełnie inny obraz byłego szefa MON, niż ten, który był znany opinii publicznej. Czytając opra­cowania mogłem prześledzić drogę kariery byłego mi­nistra, pełną ....

.... zadziwiających wydarzeń, od wykładowcy w Seminarium w Niepokalanowie, gdzie według rela­cji jego ówczesnych słuchaczy stał się zarzewiem buntu kleryków, co ostatecznie doprowadziło do zawieszenia całego roku, po kontakty z szemranym biznesmenem Januszem Paluchem i generałami WSI.

Było coś nie­pojętego w tym, że ten zasłużony działacz opozycji demokratycznej tak łatwo wchodził w relacje z wyso­kimi rangą oficerami Wojskowych Służb Wewnętrz­nych, późniejszych Wojskowych Służb Informacyjnych. Na przykład taki generał Tadeusz Rusak: w PRL ak­tywny w inicjatywach ukierunkowanych na zwalczanie opozycji demokratycznej, w III RP za kadencji przewod­niczącego Sejmowej Komisji Obrony Narodowej, a zaraz potem ministra Obrony Narodowej, Bronisława Komo­rowskiego zrobił błyskawiczną karierę i został szefem WSI.

Jak to możliwe, że działacz opozycji solidarnościo­wej zawiązał relacje z takim oficerem wojskowych służb tajnych'?

 

Albo Bolesław Izydorczyk. Gdy Bronisław Komorow­ski został ministrem Obrony Narodowej, doprowadził do tego, że ten były szef WSI otrzymał certyfikat bezpie­czeństwa NATO. Wydarzenie jawiło się jako absolut­nie skandaliczne i szokujące, bo przecież Izydorczyk był kursantem szkoleń wywiadowczych GRU w Moskwie i z tamtych czasów datowały się jego bardzo bliskie związ­ki z rosyjskimi szpiegami - na tyle bliskie, że w opar­ciu o wiele poszlak podejrzewano nawet, iż mógł zostać zwerbowany przez rosyjski wywiad.

Ustalono na przy­kład, że latem 1992 roku generał Izydorczyk spotkał się w Zakopanem z rezydentem służb rosyjskich w okolicz­nościach, które jednoznacznie wskazywały na spotkanie wywiadowcze. Było to oczywiste do tego stopnia, że na­wet generał Tadeusz Rusak, nie chcąc się "podkładać", odmówił wydania Izydorczykowi certyfikatu.

Na skutek jednak nacisków ze strony ministra Bronisława Komo­rowskiego - o których mówił w kilku gremiach – uległ i ostatecznie zgodę podpisał. Tak więc dzięki szefowi MON generał Izydorczyk uzyskał certyfikat bezpie­czeństwa NATO do dokumentów oznaczonych klauzulą "ściśle tajne" i mógł wyjechać do Brukseli, gdzie objął funkcję Dyrektora Partnership Coordination Cen (PCC) w Mons. Przebywał tam do 2003 roku, mając dostęp do informacji stanowiących najwyższe tajemnice NATO.

Jak wytłumaczyć fakt, że Bronisław Komorowski aż do tego stopnia, nawet wbrew decyzji szefów WSI, zaan­gażował się w walkę na rzecz udostępnienia generało­wi Izydorczykowi certyfikatu bezpieczeństwa NATO? Czy mógł nie wiedzieć o faktach, które znane były co najmniej kilkunastu jego podwładnym?

Meldunki tych ostatnich, które miałem teraz przed oczami, wskazywały jednoznacznie, że to niemożliwe. Bronisław Komorowski, jako minister Obrony Narodowej, był dokładnie poinfor­mowany o wszystkich podejrzeniach względem Izydor­czyka, a mimo to do końca nalegał na wydanie mu certy­fikatu bezpieczeństwa NATO i ostatecznie dopiął swego. Wieloźródłowe informacje wzajemnie się potwierdzały i uzupełniały. Im więcej czytałem o Komorowskim, tym bardziej byłem poruszony stopniem jego kontaktów i re­lacji z oficerami Wojskowej Służby Wewnętrznej, którą w 1991 roku przemianowano na Wojskowe Służby In­formacyjne.

Wszystko to było tak porażające, że nie sądziłem, iż cokolwiek może mnie jeszcze zaskoczyć.

A jednak nie doceniłem "zdolności zapoznawczych" Bronisława Komorowskiego, bo kolejna notatka wbiła mnie wprost w fotel. Zawierała informację, iż w listopadzie 1989 roku Bronisław Komorowski miał wizytować należące do Ro­sjan nieruchomości w Alejach Szucha. Po spotkaniu do oczekującej na zewnątrz osoby miał wedle jej relacji po­wiedzieć: "teraz moja kariera pójdzie jak z płatka." Jak wytłumaczyć takie słowa w takim kontekście'? Czy moż­na je wyjaśnić przechwalaniem się, czy jakąś zadziwia­jącą odmianą mitomanii?

A jednak wiele wskazywało, że za tymi słowami kryła się prowadzona przez potężne moce logiczna gra, która w krótkim czasie wywindowała dawnego opozycjonistę "na salony" i do błyskawicznej kariery politycznej - właśnie "jak z płatka".

 

Uważnie raz, drugi i trzeci przeczytałem kupkę otrzymanych dokumentów i po kilku godzinach anali­zy spróbowałem dokonać syntezy: z takich czy innych powodów Bronisław Komorowski uwikłał się w relacje z oficerami WSI - to nie ulegało najmniejszej wątpliwości. Relacje te pogłębiły się na początku lat dziewięćdziesią­tych - to także było pewne.

Na ile zapoczątkowały je kon­takty Anny Komorowskiej, a na ile doszło do nich wskutek innych sytuacji - tego w tamtym momencie nie potrafi­łem ocenić. Informacji o zadziwiających więziach Bro­nisława Komorowskiego - którym zainteresowałem się w sposób całkowicie przypadkowy, w kontekście śledztwa w sprawie "Pro Civili" i wskutek wskazania przez dwa niezależne źródła jego roli dla funkcjonowania tej Funda­cji - było coraz więcej i wiele one mi wyjaśniały, zaś jego osoba intrygowała mnie coraz bardziej. Każda jednak z pozyskanych informacji zawierała luki, które nie domy­kały układanki.

Zastanawiając się, gdzie może tkwić klucz do tej układanki, przypomniałem sobie spotkanie z pew­nym informatorem, z którym odbyłem zadziwiające roz­mowy, gdy zbierałem materiały do filmu o siatce pedofilów w Polsce...

Dokumentowanie informacji szło jak po grudzie, bo siatka była głęboko zakonspirowana. ....

Zmieniony ( 17.06.2015. )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.