Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 64 gości
S T A R T arrow PUBLICYŚCI arrow Iza Brodacka 15 I arrow Histerycy i historycy czyli krążenie elit
Monday 26 August 2019 10:21:19.27.
W Y S Z U K I W A R K A
Histerycy i historycy czyli krążenie elit Drukuj Email
Wpisał: Izabela Brodacka   
07.06.2015.

Histerycy i historycy czyli krążenie elit

 

Izabela Brodacka

Po procesie wygranym przez Grzegorza Brauna z „ Gazetą Wyborczą”, do ataku ruszyli dyżurni histerycy. Profesor Włodzimierz Borodziej oraz dr Piotr Osęka stwierdzili, że poglądy Brauna wyczerpują znamiona faszyzmu, bowiem to właśnie faszyści mówili o spiskach, zdradzie elit, byli anty-demokratami oraz antysemitami. Na podobnie zasadzie moja mieszkająca w Czechach znajoma została rozpoznana jako faszystka, a nawet nazwana przez krewką sąsiadkę hitlerówką. Sąsiadce nie podoba się owczarek niemiecki, którego nabyła znajoma.

Słowo „histerycy” wbrew pozorom nie zawiera literówki. Tak się u nas w domu żartobliwie nazywa historyczne autorytety. Bywają również histerycy sztuczni. Jak się łatwo domyślić ten termin zarezerwowany jest dla osób parających się sztuką. To wszystko dla odróżnienia od zwykłego historyka, czyli absolwenta wydziału historii, który to wydział nie wiedzieć czemu stał się ostatnio kolebką elit władzy. Historykami są zarówno Donald Tusk, Bronisław Komorowski, Antoni Macierewicz i wiele innych prominentnych person. Ciekawe czego właściwie uczą na tej historii?

Przy okazji sprawy Brauna zabłysnął też histeryk idei profesor Marcin Król, twierdząc, że przeciwnicy ustroju demokratycznego powinni mieć zakaz startowania w demokratycznych wyborach. To nie jest pierwszy tego typu jego wybryk. Kiedyś pan profesor publicznie wezwał do rozprawy z pisowską opozycją nawet jeżeli nie będzie ona ( ta rozprawa - I.B. ) zgodna z prawem”. W kwestii niezgodnych z prawem rozpraw z opozycją profesor Król ma godnych poprzedników. Jak pamiętamy 29 czerwca 1956 roku, w czasie wydarzeń poznańskich, premier Józef Cyrankiewicz powiedział:

Każdy prowokator czy szaleniec, który odważy się podnieść rękę przeciw władzy ludowej, niech będzie pewny, że mu tę rękę władza ludowa odrąbie, w interesie klasy robotniczej, w interesie chłopstwa pracującego i inteligencji, w interesie walki o podwyższenie stopy życiowej ludności, w interesie dalszej demokratyzacji naszego życia, w interesie naszej Ojczyzny”.

Odrąbywanie rąk w imię demokracji. To jest właśnie to co się marzy naszym demokratom.

Ostatnio Marcin Król jakby trochę dojrzał. Powiada się, że jabłko spada wtedy gdy dojrzeje natomiast polityk, w przeciwieństwie do jabłka, dojrzewa gdy spadnie. Jak widać dotyczy to również histeryków idei. Otóż Marcin Król zwątpił w ekspertów . Co więcej - łaskawie przyznał mądrość i naturalne demokratyczne skłonności społeczeństwu. Cytuję:

Nie miałbym nawet tak wiele przeciwko absolutyzmowi oświeconemu, gdyby był to ustrój, który nie wymyka się spod kontroli. Wymyka się jednak nieuchronnie. Odpowiedzialność za stopniowe zdewastowanie naturalnych skłonności demokratycznych spada na rządzących we współczesnych demokracjach. Sami doprowadzili nas do skraju przepaści i teraz sami liczą na to, że dzięki ekspertom i ludziom kompetentnym nas uratują. To są jednak bardzo niebezpieczne złudzenia, gdyż społeczeństwo zawsze jest mądrzejsze od władzy, a nie na odwrót.”

Królowi, jak zakochanej panience, która przy każdej okazji powtarza mimo woli imię ukochanego, wymyka się w pierwszym zdaniu tęsknota za absolutyzmem oświeconym. Bo absolutyzm oświecony był zawsze ideałem tej formacji, która pomimo wycierania sobie ust odmienianym przez wszystkie przypadki słowem „demokracja” panicznie się tej demokracji boi . Podobnie jak profesor Jan Hartman panicznie boi się „polskiego chama”, którego nietrafnie sytuuje w okolicach kruchty. Cytuję:

„Miliony was, chamy, miliony. I co my mamy z wami zrobić? Ale przyjdzie na was czas. A jak nie na was, to na wasze dzieci. Weźmiemy szturmem wasze szkoły, zwabimy was podstępem do teatrów, wyślemy wasze dzieci w świat. I pewnego dnia zniknie ta zabobonna, prostacka i kruchciana Polska, dławiąca się pychą, jakąż to ona jest „prawdziwą” i „wierną” jest. I narodzi się Polska ludzi przyzwoitych, kulturalnych, wiedzących coś o świecie i zdolnych do myślenia społecznego i obywatelskiego.”

Demokraci doby współczesnej, a szczególnie różnej maści konserwatywni liberałowie boją się swego społeczeństwa, które jest przecież pomiotem demokracji. Podobnie jak teoretycy i praktycy demokracji socjalistycznej, którzy pogardzali sztandarowym ludem pracującym miast i wsi i choć sami pochodzili najczęściej z awansu społecznego, celebrując swoje komunistyczne dostojeństwo separowali się od tego ludu. Chcieli nie tylko dożywotniej lecz dziedzicznej władzy i przywilejów. Dokładnie tak samo jak samozwańcze elity III RP. Dzięki kontraktowi kanciastego stołu (niesłusznie zwanego okrągłym) jedni i drudzy dogadali się przeciwko obywatelom. W ich mniemaniu -przeciwko polskim chamom.

Polski cham” dla elit, które reprezentują nasi profesorowie to po prostu ten, kto nie ma dostępu do przywilejów władzy i nie należy do klakierów władzy zwanych artystami. Na przykład ja.

Dziedziczna sukcesja władzy i przywilejów stała się w III RP faktem. Socjalistyczni demokraci czyli pospolite komuchy gładko przepoczwarzyli się w liberałów, nowoczesnych demokratów a nawet liberalnych konserwatystów. Bardziej wyrazistych przeciwników komunistycznego systemu na swe salony wpuściła opozycja kontraktowa, czyli stalinowska grupa interesu traktująca udział w opozycji jako mądrość etapu. Wielu z opozycjonistów zawierało poza tym związki małżeńskie z potomkami twardej ubecji tworząc w ten sposób dynastię podwójnie zabezpieczonych i uprzywilejowanych resortowych dzieci i wnuków.

Dla usprawiedliwienia tych dość egzotycznych jak na opozycję paranteli i sojuszy usłużni intelektualiści posługiwali się koncepcją Vilfredo Pareto, zgodnie z którą nieustanne krążenie i przenikanie elit pozwala wyłonić ekipę ludzi najlepiej nadających się do sterowania tępym, niezdolnym do decydowania o swym losie społeczeństwem.

Poziom intelektualny i moralny uformowanej na modłę Pareto naszej elity władzy najlepiej ilustrują rozmowy przy ośmiorniczkach.

A profesor Król? Jak twierdzi Wildstein, profesor Król nadal dobrze się zapowiada.

Tekst drukowany w ostatnim numerze Warszawskiej Gazety

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.