Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 130 gości
S T A R T arrow PUBLICYŚCI arrow Błasiak arrow III RP czyli system partyjny [ew. PO-PiS] o glinianej głowie.
Sunday 25 October 2020 18:03:24.30.
migawki
 

25.10.20 Siedlce – Msza Święta i Pokutny Marsz Różańcowy za Ojczyznę

Uchwalili bezczelnie „Bezkarność konowała+” pod szydliwą nazwą „Dobry Samarytanin”.

Polacy karnie noszą maseczki nawet na pustej ulicy. Tymczasem liczba stwierdzonych zakażeń rośnie. Okazuje się, że maskowanie nie działa, ale tego rząd nie przyzna za nic w świecie. Dlatego trzeba wskazać „wroga ludu”, który niweczy wysiłek całego narodu.

Co chcą nam powiedzieć celebryci, okraszający informację o złapaniu kowida: "dbajcie o siebie, noście maseczki"? Że sami zaniedbali i nie nosili, czy że ich samych to dbanie i noszenie przed niczym nie uchroniło?

 
W Y S Z U K I W A R K A
III RP czyli system partyjny [ew. PO-PiS] o glinianej głowie. Drukuj Email
Wpisał: Wojciech Błasiak   
14.09.2015.

III RP czyli system partyjny [ew. PO-PiS] o glinianej głowie.

 

 

Wojciech Błasiak,  13 września 2015

http://jow.pl/iii-rp-czyli-system-partyjny-o-glinianej-glowie/

 

W sobotę, 12 września br., odbył się polityczny spektakl medialny, w którym dwie partyjne panie z PO i PiS prezentowały programy wyborcze swoich partii. To nie były programy czy strategie rozwoju Polski. Była to licytacja na obietnice wyborcze.

Pani z PO, o kompetencjach politycznych i ekonomicznych dyrektora szpitala powiatowego [ujjj.. strrraszna przesada. Niespotykany OPTYMIZM.... Może inspektor BHP do „zachowania procedur”? MD] , zapowiedziała m.in.: „likwidację składek na ZUS i NFZ, jednolitą stawkę PIT na poziomie 10 proc., likwidację umów śmieciowych, wprowadzenie minimalnej stawki godzinowej w wysokości 12 zł, bon refundacyjny na leki dla ponad 3 mln Polaków oraz likwidację finansowania przez pracodawców etatów związkowych” (za: niezalezna.pl). Tego nawet nie trzeba poddawać krytycznej analizie, bo poczynając od likwidacji składek na ZUS i NFZ, gołym okiem widać, że to czcze obietnice bez pokrycia i „kiełbasa wyborcza”.

Pani z PiS, o kompetencjach politycznych i ekonomicznych burmistrza 20 tysięcznej gminy, zapowiedziała: m.in. „ochronę polskiej ziemi” (przed wykupem dla celów nierolniczych, jak zrozumiałem), obniżenie podatku CIT z 19 do 15% dla małych przedsiębiorstw, ulgi inwestycyjne dla przedsiębiorców, wprowadzenie minimalnej stawki godzinowej w wysokości 12 zł, 500 zł dla dziecka w rodzinach o niskich dochodach, opodatkowanie hipermarketów i banków i stworzenie 1,2 mln miejsc pracy dla młodych ludzi do 35 roku życia przy pomocy samorządów i przedsiębiorców.

Jak można stworzyć 1,2 mln miejsc pracy tylko dla młodych ludzi w konkretnym przedziale wiekowym i to bez udziału państwa przy pomocy samorządów i prywatnych przedsiębiorców?! Całkowita demagogia i to jeszcze skierowana chyba do idiotów! A pozostała część to wyrywkowe propozycje zmian powyrywane z kontekstu swego funkcjonowania i nieskuteczne w rozwiązaniu podstawowych problemów Polski.

Kiedy zdecydowałem się dwa miesiące temu napisać, a potem opublikować kilka dni temu swoją autorską „Strategię programową wolnych Polaków w wyborach parlamentarnych”, chciałam pokazać, że rozsądne propozycje rozwiązywania fundamentalnych problemów Polski, nie wymagają jakiś niewyobrażalnych kompetencji naukowych. Wymagają jedynie stałej analizy tego, co się wokół dzieje, systematycznych przemyśleń i podstawowej wiedzy ekonomicznej, socjologicznej i politologicznej oraz intelektualnej uczciwości.

Na swój sposób ryzykowałem, że się ośmieszę jako naukowiec. Cóż będzie, jeśli sowicie opłacane partyjne „trusty” mózgów PO i PiS stworzą programy wyborcze, które olśnią chłodem analizy, twardością argumentacji i błyskotliwością propozycji zmian? A było to, co powyżej. Czyli intelektualne zero i obietnice wyborcze co najwyżej dla naiwnych, choć niektóre wręcz dla idiotów.

Problem w tym, że w wyniku zbliżających się wyborów parlamentarnych co najwyżej panią premier o kompetencjach politycznych i ekonomicznych dyrektora szpitala powiatowego [hmmmmm.. md], zastąpi pani premier o kompetencjach politycznych i ekonomicznych burmistrza małej gminy. I z wyobraźnią polityczną i ekonomiczną na poziomie powyższych „programów wyborczych”. I z takim samym poziomem partyjnych polityków i ekspertów.

W 1990 roku nazwałem Górny Śląsk, gdzie wówczas mieszkałem, „kolosem o glinianej głowie”, ze względu na jakość regionalnych elit politycznych i intelektualnych.

Trochę później zrozumiałem, że tym „kolosem o glinianej głowie” jest cały mój kraj, ze względu na nędzę intelektualną, moralną i osobowościową polskich elit władzy. A jeszcze później pojąłem, że ta nędza ma swoje przyczyny w jej nieustannej samoreprodukcji poprzez samoreprodukcję partyjnych elit politycznych w Sejmie, dzięki proporcjonalnej ordynacji wyborczej. I jak widać na podstawie prezentowanych programów wyborczych PiS i PO nic się nie zmieniło.

A to oznacza, że te wybory parlamentarne również nie rozpoczną procesów naprawy polskiego państwa i polskiej gospodarki. I nie zatrzymają wciągania nas w matnię katastrofy demograficznej, zadłużeniowej, edukacyjno - wychowawczej i finansowej. Bez zmiany ordynacji wyborczej do Sejmu i wprowadzenia 460 jednomandatowych okręgów wyborczych, nie rozpocznie się bowiem pozytywna selekcja elit władzy zdolnych do wyciągnięcia Polski z równi pochyłej po której się toczymy.

Równi pochyłej widocznej w 290 mld euro zadłużenia zagranicznego; 2,5 milionowej emigracji zarobkowej głównie młodych Polaków, z perspektywą kolejnych 1,5 mln w najbliższych kilku latach; stałym spadkiem liczby ludności kraju, utratą 5 mln miejsc pracy w ciągu 25 lat; wyprzedażą w ręce obcego kapitału 50% sektora przemysłowego i 75% sektora bankowego za 4,5 do 5% wartości; corocznym wywozem z Polski ponad 100 mld zł z tytułu obcej własności gospodarczej; względnym i bezwzględnym regresem nowoczesności i innowacyjności krajowej struktury przemysłowej, by o tym, że matury zdają i na studia wyższe są przyjmowani już ludzie z lekkim upośledzeniem umysłowym, nie wspominać.

Czy zdążymy jeszcze się na niej zatrzymać i rozpocząć żmudną wspinaczkę pod górę? Nie wiem. Wiem tylko tyle, że musimy zmienić sposób selekcji rodzimych elit władzy i wprowadzić 460 JOW w wyborach do Sejmu.

13 września 2015

 
« poprzedni artykuł
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.