Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 58 gości
S T A R T arrow Kultura i okolice arrow Historia odkłamywanie 15 II arrow Myśmy chodzili do kościoła, a oni uczyli, że Boga nie ma. 76. Rocznica sowieckiej agresji
Thursday 19 September 2019 14:42:33.27.
W Y S Z U K I W A R K A
Myśmy chodzili do kościoła, a oni uczyli, że Boga nie ma. 76. Rocznica sowieckiej agresji Drukuj Email
Wpisał: pch24   
17.09.2015.

Myśmy chodzili do kościoła, a oni „uczyli”, że Boga nie ma.

76. Rocznica sowieckiej agresji na Polskę

 

2015-9-17 pch24

 

Trzech komunistów, których babcia znała, przyszło do niej do domu, i pytali o ojca: „Ty stara powiedz, gdzie jest twój zięć. Jak pójdziemy do stodoły, szpikulcami przeszukamy i znajdziemy, to ty żyć tu już nie będziesz” – wspomina wrzesień 1939 roku Maria Dutkiewicz z Grodna. Gdy wkraczali sowieccy okupanci, miała 9 lat.

 

„Zdrastwuj Krasnaja Armia”

Maria Dutkiewicz urodziła się w Grodnie, w  rodzinie wojskowej. Otrzymała staranne wychowanie. Długo i ciekawie potrafi mówić o swoim spokojnym, szczęśliwym dzieciństwie, o zabawach na grodzieńskich podwórkach i defiladach wojska, na które zabierał ją i jej rodzeństwo tata.

 „Zdrastwuj Krasnaja Armia” – słyszała z ust niektórych Białorusinów w 1939 roku, jeszcze zanim wybuchła wojna. Była wtedy na wakacjach u babci, w położonej o 25 kilometrów od Grodna miejscowości – Doroszewicze. Jej ojciec opuścił miasto jeszcze przed 17 września. Jako zawodowy wojskowy został przeznaczony do obrony Warszawy. Nie udało mu się jednak przedostać. 

Babcia Marii Dutkiewicz nie chciała w to wierzyć. Znała od lat swoich niepolskich sąsiadów, żyła z nimi dobrze: wspólnie piekli chleb, wymieniali się rzeczami. I nagle zobaczyła Białorusinów z czerwonymi komunistycznymi opaskami na rękawach oraz udekorowane na powitanie Armii Czerwonej bramy, jeszcze na kilka dni przed 17 września. Trzech komunistów, których babcia znała, przyszło do niej do domu, i pytali o ojca. „Ty stara powiedz, gdzie jest twój zięć. Jak pójdziemy do stodoły, szpikulcami przeszukamy i znajdziemy, to ty żyć tu już nie będziesz” – grozili. W sąsiedniej miejscowości, która była czysto polska, komuniści zamordowali wójta. Atmosfera zagrożenia narastała.

 Jak wspomina, jej mama postanowiła uciekać do domu, do Grodna. Szły pieszo wzdłuż Niemna i – jak ktoś z życzliwych ludzi im poradził – nie wychodziły na szosę, by nie natrafić na patrol czerwonych. Babcia została we wsi. Pół roku później, w lutym, trafiła do szpitala w krytycznym stanie. Komuniści znów przyszli szukać u niej zięcia. Zagrozili, że wrócą wieczorem. Uciekła. Upadła gdzieś po drodze i odmroziła ręce i nogi. Ktoś zawiózł ją do szpitala. Nie udało się jej uratować.

 Cztery dni po jej śmierci, 4 marca 1940 roku, komuniści aresztowali ojca. Tak stopniowo, krok po kroku, narastał dramat rodziny. Ojciec trafił do komunistycznego więzienia. 13 kwietnia 1940 roku matka wraz z dziećmi została zesłana na Syberię. Przyszli po nich o północy. Miała tylko 30 minut na spakowanie się.

 Klasa poddanych i klasa panów

Ksiądz Antoni Miśkiewicz urodził się w Bielicy w roku 1927. 17 września 1939 roku, gdy jako dwunastolatek bawiąc się z chłopakami biegał po ulicach, widział oddział Rosjan wjeżdżających na koniach i kogoś z miejscowych nie-Polaków, kto wręczył jednemu z nich kwiaty.

 Ks. Misiukiewicz pamięta dobrze przemarsz wojsk rosyjskich i komunistyczne samoloty, które zrzucały antypolskie ulotki. Było ich masę. Mówiono w nich o tym, że Polacy byli klasą panów, którzy „orali” innymi nacjami i że teraz to może się zmienić. Ulotki polscy chłopcy zbierali i w płachtach wynosili z ulic.

 - Przydały się - wspomina ks. Misiukiewicz. - Wykorzystywaliśmy je w szkole do pisania, gdy brakło nam zeszytów.

W Bielicy jeszcze do Bożego Narodzenia uczyli polscy nauczyciele. W czasie ferii uciekli bliżej stolicy. W szkole zaczęli uczyć Rosjanie, pojawili się funkcjonariusze NKWD. - Myśmy chodzili do kościoła, a oni uczyli, że Boga nie ma, że nie trzeba do kościoła chodzić – wspomina duchowny. Z dnia na dzień sowieckie „porządki” zmieniały oblicze rodzinnej Bielicy.

 17 września 1939 roku pomiędzy 2 a 3 w nocy polski ambasador w Moskwie został wezwany do Komisariatu Spraw Zagranicznych. O świcie jednostki Armii Czerwonej uderzyły na Polskę realizując tajne porozumienie zawarte między Moskwą a Berlinem. Sowieckie siły zbrojne skierowane przeciwko Polsce w pierwszym rzucie wynosiły ponad pół miliona żołnierzy, ponad 4 tys. czołgów i około 1000 samolotów. Armia Polska na skutek decyzji Naczelnego Wodza marsz. Edwarda Rydza-Śmigłego nie stawiała poważniejszego oporu za wyjątkiem przypadków, gdy inicjatywa wyszła od dowódców niższego szczebla.

 Dorota Niedźwiecka, luk

 
« poprzedni artykuł
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.