Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 20 gości
S T A R T arrow Kościół arrow ISLAM braminizm... arrow RĘKOPIS ZNALEZIONY W MECZECIE czyli drugie odczytanie Koranu
Saturday 21 September 2019 15:10:52.27.
W Y S Z U K I W A R K A
RĘKOPIS ZNALEZIONY W MECZECIE czyli drugie odczytanie Koranu Drukuj Email
Wpisał: Stephan Olschovsky   
29.09.2015.
Spis treści
RĘKOPIS ZNALEZIONY W MECZECIE czyli drugie odczytanie Koranu
Strona 2

RĘKOPIS ZNALEZIONY W MECZECIE

czyli drugie  odczytanie Koranu

[md: W związku z najazdem ( oczywiście sterowanymΔ ) islamistów na EU – przypominam: ]

Stephan Olschovsky

Jeśli rolę Koranu w islamie przyrównać do roli Chrystu­sa w chrześcijaństwie, to odkrycia z Sanaa mogą wy­wołać w świecie muzułmańskim trzęsienie podobne do tego, jakie powstałoby w świecie chrześcijańskim, gdy­by odkryto grób Jezusa z Jego ciałem w środku.

 

            W 1972 roku podczas remontu Wielkiego Meczetu w stolicy Jemenu - Sanaa - robotnicy budowlani natknęli się na poddaszu na zamurowane pomiesz­czenie, w którym odnaleziono wielką ilość starych manuskryptów. Powiąza­ne w węzełki rękopisy zapakowano do dwudziestu parcianych worków i upchano pod wiodącymi na górę schodami minaretów.

Na znalezisko zwró­cił uwagę dopiero po dłuższym czasie Qadhi Ismaii al-Akwa, szef jemeńskie­go urzędu do spraw zabytków. W 1973 roku zainteresował tym odkryciem niemieckich naukowców, którzy po pierwszych oględzinach stwierdzili, że manuskrypty są najprawdopodobniej wczesnymi kodyfikacjami Koranu, po­chodzącymi z IX, VIII, a nawet VII wieku - a więc z tych kluczowych stule­ci, w których formował się islam.

            Głównym problemem badaczy religii muzułmańskiej jest brak źródeł po­chodzących właśnie z VII-VIII stulecia. W swojej pisanej przed dwudziestu laty biografii Mahometa jeden z najwybitniejszych znawców islamu na świe­cie, prof. Michael Cook wzdychał: "Wspaniale byłoby odnaleźć jaskinię pełną dokumentów lub zapisków współczesnych Mahometowi, lecz czegoś takiego nie mamy i pewnie nigdy nie będziemy mieli". Kreśląc te słowa Cook nie przypuszczał zapewne, że jego westchnienia zostaną tak szybko wysłuchane, zaś doniosłość znaleziska w sanaańskim meczecie porównać będzie można z najważniejszymi XX-wiecznymi odkryciami rękopisów - gnostyckich papi­rusów w Nag Hammadi (w Egipcie) i esseńskich zwojów z Qumran (w Izra­elu). Być może nawet znaczenie manuskryptów odnalezionych w Jemenie będzie jeszcze większe - ponieważ to, co się w nich znajduje, podważa orto­doksyjną tradycję na temat pochodzenia Koranu obowiązującą w całym świe­cie islamu.

Naukowcy czy bluźniercy?

W 1981 roku jako pierwszy badacz do rękopisów z Sanaa dopuszczony zo­stał niemiecki profesor Gerd Rüdiger Puin z Uniwersytetu Kraju Saary w Sa­arbrücken, wybitny specjalista w dziedzinie kaligrafii arabskiej i paleografii Koranu. Już po wstępnej analizie stwierdził on, że ma do czynienia z bezcen­nym zjawiskiem. Zwrócił uwagę m.in. na pojawiające się w manuskryptach niekonwencjonalne iluminacje wersetów, częste odmienności od kanonicz­nego tekstu, rzadko występujący wczesny typ pisma arabskiego - tzw. hijazi czy też niespotykane często odmiany ortografii. Wiele z rękopisów okazało się też palimpsestami, tzn. zawierały wersje ajatów koranicznych napisane na wersjach wcześniejszych, częściowo usuniętych lub wyblakłych. Po tych ba­daniach profesor Puin nie ma wątpliwości, że tekst Koranu ewoluował w cza­sie, nie powstał zaś w całości za jednym razem. Już samo to stwierdzenie jest w islamie zamachem na świętość, ponieważ muzułmanie wierzą, że Koran jest słowem w całości objawionym przez Boga Mahometowi i nigdy nie pod­legał żadnym zmianom czy ewolucjom.

            W swoich dyskusjach ż chrześcijanami przedstawiciele islamu z jednej strony nie pozwalają na żadną krytyczną lekturę Koranu, z drugiej zaś zachę­cają do jak najbardziej krytycznych studiów nad Biblią, która - jak utrzymu­ją - została zafałszowana przez żydów i chrześcijan.

Wróćmy jednak do odkryć. Na początku lat 80-tych trwało w Sanaa sorto­wanie, czyszczenie i restaurowanie odnalezionych fragmentów pism. Wła­dzom jemeńskim nie zależało jednak - jak twierdzi prof. Puin - na dogłębnej analizie krytycznej oraz interpretacji owych wersetów, lecz raczej na zbadaniu ornamentyki zapisów i estetyki pisma. Tylko dwóch naukowców - oprócz wspomnianego już Puina także profesor Hans Caspar Graf von Bothmer, rów­nież z uniwersytetu w Saarsbrücken - otrzymało zezwolenie na bliższe zazna­jomienie się ze znaleziskami. O wynikach swoich badań informowali jedynie na łamach specjalistycznych czasopism naukowych, bojąc się, że upublicznie­nie efektów ich pracy w wysoko-nakładowych mediach spowodowałoby cof­nięcie zezwolenia ze strony władz jemeńskich.

W 1997 roku profesor von Bothmer zakończył dokumentowanie odkry­tych zbiorów i wywiózł do Niemiec 35.000 mikrofilmów. Od tej pory w In­stytucie Badań Koranicznych na Uniwersytecie w Saarsbrücken rozpoczęły się poważne prace naukowe nad znalezionymi tekstami.

            Profesor Andrew Rippin z Uniwersytetu w Calgary uważa, że manu­skrypty z Sanaa staną się przełomem w badaniach nad islamem. Jego zda­niem, odnaleziony materiał jest na tyle duży i reprezentatywny, że teza, iż Koran powstawał w dłuższym okresie czasowym i ewoluował pod wpływem różnych źródeł, stanie się nie do obalenia. Kłopot polega na tym, że dla mi­liarda muzułmanów na całym świecie takie twierdzenie jest bluźnierstwem.

            O tym zaś, jak islam traktuje bluźnierców, przekonał się chociażby Salman Rushdie, ukrywający się od 1989 roku przed wydanym na niego wy­rokiem śmierci.

            Żeby przekonać się, dlaczego odkrycia z Sanaa mogą mieć dalekosiężne implikacje dla samego islamu, musimy najpierw poznać jego naukę na temat Koranu.

Koran jak Chrystus

            Koran jest uważany przez muzułmanów nie za dzieło Mahometa, lecz obja­wienie Allaha przekazane ludziom za pośrednictwem Proroka. Owo samo-­objawiające się Słowo Boga jest jedyne, doskonałe, niezmienne, ostatecznie skończone. Wyznawcy islamu wierzą, że ich święta księga nigdy nie była po­prawiana i nie ewoluowała w czasie.

            Profesor Stephen Humphreys z Uniwersytetu w Santa Barbara uważa, że historyzacja Koranu spowoduje delegalizację całego wspólnego doświadcze­nia społeczności islamskiej, którą powołał do istnienia i kształtował właśnie Koran. Według niego, jeśli okaże się, że święta księga muzułmanów nie jest nie­zmiennym Słowem Boga, lecz tylko pod­legającym ewolucji historycznym świa­dectwem epoki, wówczas czternaście wieków islamskiej historii okaże się bezsensowne.

            Wydana w 1981 roku "Encyklopedia islamu" stwierdza, że roli Koranu w mahometanizmie nie da się porównać do roli Biblii w chrześcijaństwie. Jest ona znacznie donioślejsza i jeśli na miejscu byłyby jakieś porównania, to należa­łoby powiedzieć, że Koran dla islamu jest tym samym, kim Chrystus dla chrześcijaństwa. Tak jak Chrystus był Słowem, które stało się ciałem, tak Ko­ran jest Słowem Boga, które stało się tekstem. Analfabetyzm Mahometa peł­ni tą samą rolę, co dziewictwo Maryi - podkreśla objawiony charakter Sło­wa. Forma i treść Koranu są jakby odpowiednikiem ciała Chrystusa. Dlatego też największym grzechem dla muzułmanów jest właśnie podważanie auto­rytetu Koranu, o czym przekonał się nie tylko Salman Rushdie, lecz również Nadżib Mahfouz, egipski pisarz, laureat literackiej Nagrody Nobla, który w 1994 roku został pchnięty nożem, gdyż napisał powieść, której kompozy­cja przypominała Koran, lecz treść została uznana za heretycką.

            Za bluźnierców uważani są także ci naukowcy, którzy próbują badać Ko­ran, wykorzystując osiągnięcia hermeneutyki, metody krytycznej czy histo­rycznej interpretacji tekstów. Takie podejście do świętej księgi jest w świecie islamskim równoznaczne z profanacją i świętokradztwem, ponieważ niedo­puszczalne jest zgłębianie myśli Boga przez historyczną i spekulatywną myśl człowieka.

O ile Nowy Testament, zwłaszcza od początku XX wieku, stał się obiek­tem intensywnych badań metodami historyczno-krytycznymi, wśród któ­rych wymienić można Formgeschichte (historię form), Redaktionsgeschichte (hi­storię redakcji) czy Wirkungsgeschichte (historię efektów) - i wyszedł z tego egzaminu zwycięsko, tzn. jego historyczna wiarygodność nie została podwa­żona, a przesłanie chrześcijańskie nie uległo na skutek tych badań reinter­pretacji, o tyle Koran nie został jeszcze poważnie poddany takiej próbie. Trudno powiedzieć zresztą, czy by ją wytrzymał, biorąc pod uwagę zwłaszcza obowiązujące w islamie podejście do tej księgi (notabene przypominające sto­sunek członków fundamentalistycznych sekt protestanckich do Biblii).

            Nie bezzasadnie pyta więc Vittorio Messori: "Co stanie się z Koranem. kiedy w tym zbiorze wzniosłej poezji i głębokiego uczucia religijnego, a tak­że przepisów higienicznych do użytku nomadów na pustyni, oraz różnych niepokonalnych sprzeczności zanurzy się lancet krytyki? Kiedy - podobnie jak to się dzieje od wieków i z ogromnym zaangażowaniem z Pismami chrze­ścijan - także wobec Pism muzułmańskich dokona się krytyczny egzamin? Od samego początku, od pierwszej sury. Chodzi o pierwszy rozdział, ten, o którym wierzący zapewniają, że objawił się płonącymi literami na posłaniu wobec Mahometa przerażonego głosem i spojrzeniem biblijnego archanioła Gabriela. Co się stanie, kiedy muzułmanin z ludu - a nie tylko specjalista - dowie się, ilu cytatom, nawarstwieniom, wtrąceniom z tekstów żydowskich i z ewangelii apokryficznych został poddany Koran, który - jak stwierdza wiara - był 'słowo w słowo' podyktowany przez samego Boga?"

            Zdaniem niektórych specjalistów, jeśli rolę Koranu w islamie przyrównać do roli Chrystusa w chrześcijaństwie, to odkrycia z Sanaa mogą wywołać w świe­cie muzułmańskim trzęsienie podobne do tego, jakie powstałoby w świecie chrześcijańskim, gdyby odkryto grób Jezusa z Jego ciałem w środku.

Twarda skała czy lotny piasek?

            Jak już zostało powiedziane, poważne badania nad islamem są bardzo utrudnio­ne ze względu na skąpą liczbę źródeł z pierwszego okresu tej religii. Najstarsze pisane źródła na temat życia Mahometa, który zmarł w roku 632, pochodzą z II połowy VIII i początków IX wieku. Do najbardziej znanych należą dzie­ła Al-Wakidiego (zm. 823) czy Ibn Hiszama (zm. 833), który powołuje się na zaginione pisma Ibn Ishaka (zm. 767). Podobnie zaginęła bio­grafia Proroka napisana przez Mamara Ibn Raszida (zm. 770), cyto­wana przez autorów późniejszych.

            Tak więc najstarsze pisma dotyczące ży­cia Mahometa, jakimi dysponujemy, zo­stały napisane około 200 lat po jego śmierci, a powołują się one na dzieła po­wstałe 150 lat po zgonie Proroka. Obo­wiązująca w świecie islamskim historia życia Mahometa i objawienia Koranu wy­wodzi się więc ze źródeł od połowy VIII do połowy X wieku.

            W porównaniu z Nowym Testamentem jest to kolosalna różnica - opo­wieści o życiu Chrystusa czyli Ewangelie spisane zostały przez apostołów lub ich uczniów stosunkowo niedługo po śmierci Jezusa. Egzegeci przyjmują, że najstarsze pisma chrześcijańskie - listy św. Pawła i ewangelia św. Marka ­powstały już około 20 lat po ukrzyżowaniu Chrystusa.


Zmieniony ( 29.09.2015. )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.