Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 117 gości
S T A R T arrow Kultura i okolice arrow Epiphanius arrow NATO - na co ? --- I KOMU ?
Tuesday 07 April 2020 11:38:31.29.
migawki
 

Trzeźwi bądźcie i czuwajcie, bo przeciwnik wasz diabeł jak lew ryczący krąży, szukając, kogo by pożarł. Sprzeciwiajcie mu się mocni w Wierze, wiedząc, że to samo utrapienie spotyka braci waszych na świecie. A Bóg wszelkiej łaski, który wezwał was do swej wiecznej chwały w Chrystusie Jezusie, udoskonali, utwierdzi i ugruntuje utrapionych. 1P 1,5

===========
Nie toczymy bowiem walki przeciw krwi i ciału, lecz przeciw Zwierzchnościom, przeciw Władzom, przeciw rządcom świata tych ciemności, przeciw pierwiastkom duchowym zła na wyżynach niebieskich. Dlatego weźcie na siebie pełną zbroję Bożą, abyście w dzień zły zdołali się przeciwstawić i ostać, zwalczywszy wszystko. List do Efezjan, 6 – 12,13
       Czy głupota jest grzechem?
 
W Y S Z U K I W A R K A
NATO - na co ? --- I KOMU ? Drukuj Email
Wpisał: Epiphanius   
24.10.2015.

NATO – na co ? I KOMU ?

 

[z książki UKRYTA STRONA DZIEJÓW.  Nowy Porządek świata. Nowy Ład Ekonomiczny. Masoneria i tajne sekty. Epiphanius, str. 393 i nn., wyd. ANTYK . W oryginale odnośniki do literatury. MD]

 

 

Pod wpływem zagrożenia, jakie Związek Sowiecki stwarzał dla Europy Za­chodniej, dnia 4 kwietnia 1949 r. został podpisany w Waszyngtonie "Traktat Pół­nocno atlantycki" - traktat nie tylko militarny, ale również ekonomiczny i polityczny, wpisujący się w ramy Narodów Zjednoczonych.

NATO (North Atlantic Treaty Organization), czyli inaczej Pakt Atlantycki, przypieczętował solidarność Europy ze Stanami Zjednoczonymi, a właściwie pro­tektorat USA nad Europą. Równocześnie usankcjonował on podział Europy na dwa bloki - zgodnie z tym, co przywódcy zwycięskich mocarstw postanowili w Jałcie. Dwanaście krajów -sygnatariuszy jeszcze raz zadeklarowało wierność zasa­dom Karty Narodów Zjednoczonych, podkreślając czysto obronny charakter Pak­tu. Jak już wspomnieliśmy, obok wymiaru wojskowego Pakt ten miał nie mniej istotny wymiar polityczny, a oprócz tego kulturalny i społeczny. Jego art. 2 sta­nowi:

 

"Strony będą działać na rzecz rozwoju pokojowych i przyjaznych stosunków międzynarodowych, umacniając swe wolne instytucje, przyczyniając się do lepszego zrozumienia zasad, na których te instytucje się opierają i rozwijając odpowiednie warunki w celu zapewnienia stabilności i dobrobytu. Będą one dążyły do wyelimi­nowania wszelkich antagonizmów w ich polityce międzynarodowej oraz będą pro­mować wzajemną współpracę gospodarczą z udziałem wszystkich [stron]."

Traktat wojskowy, wierność Karcie Narodów Zjednoczonych, integracja eko­nomiczna między krajami położonymi po obu stronach Atlantyku... mamy tu wszystkie komponenty przyszłej unii! Wszelkie przesłanki do utworzenia ponad­narodowego "rządu atlantyckiego" pod egidą ONZ.

Od tamtej pory minęło sporo czasu, ale trzeba stwierdzić, że dalszy rozwój wydarzeń w pełni potwierdza słuszność naszej tezy:

- Stany Zjednoczone wycofują stopniowo z terenu Europy swój parasol nu­klearny i swoje wojska, zmuszając tym samym Europę do zatroszczenia się o wła­sną obronność oraz do pójścia drogą unifikacji politycznej, ekonomicznej i społecznej - zgodnie z wzorcem amerykańskim, "socjalno-fabiańskim";

- anglo-amerykańska pozycja lidera w Europie pozostaje wciąż bezdyskusyjna;

  - odprężenie w relacjach ze Wschodem staje się coraz bardziej odczuwalne

- co stwarza perspektywę rozciągnięcia federacji europejskiej aż po Ural;

- zwieńczeniem tego programu będzie powołanie Rządu Światowego pod egidą ONZ, a Zjednoczona Europa stanie się jednym z regionów imperium ame­rykańskiego.

Rzecz jasna, globalistom na zawadzie stoi przede wszystkim Europa - koleb­ka naszej cywilizacji, która promieniowała na cały świat, oddziaływując poprzez tradycje ludów silnie zakorzenionych w Chrześcijaństwie, którego żyzna gleba zrodziła wybitne owoce kultury i niezwykły wzorzec życia społecznego, polega­jący na jedności w różnorodności. Jest on wyłącznym atrybutem Katolicyzmu, źródłem prawdziwego porządku, braterstwa, piękna i harmonii.

Aby zjednoczyć Europę na innym fundamencie, fundamencie czysto ludzkim, a co gorsza: oprzeć ją wyłącznie na wspólnocie interesów ekonomicznych i finan­sowych, trzeba najpierw odebrać pamięć historyczną, świadomość pełnej blasku przeszłości, wymazać ślad po człowieku naturaliter christianus - przywiązanym do ziemi, do swojej tradycji, swych praw i obyczajów.

Trzeba doprowadzić do stanu kompletnej anarchii, do atomizacji społeczeństwa, w którym każdy będzie kierował się tylko własnym egoizmem. Trzeba ponownie pogrążyć ludzkość w mrokach przedchrześcijańskiego barbarzyństwa, mieszać rasy, odcinając je od ko­rzeni. Słowem: pogrzebać Narody.

Każdy dziś może się naocznie przekonać, że istotnie - są to kierunki zmian, do których dążą globaliści. Dla nich ideałem jest człowiek pozbawiony własnych korzeni, tradycji, punktów odniesienia, oderwany od ziemi, nie mający w życiu żadnego innego celu prócz uciech i gromadzenia dóbr materialnych. Potrzebne są marionetki pociągane dowolnie za sznurki; po­tulna masa złożona z ludzi, których aspiracje nie wybiegają poza materialny do­brobyt. Których horyzonty - tylko z pozoru szerokie - nie wydostają się poza ciasne ramy indywidualnej egzystencji.

Ludzie sekt dobrze o tym wiedzą. Trzymają rękę na pulsie i w razie potrzeby interweniują: rzucają się, by zdusić każdą, choćby najbardziej nieśmiałą próbę (która po Soborze Watykańskim II i tak nie ma większych szans powodzenia) przywoływania dawnej świetności Średniowiecznej Europy. Musi być podtrzy­mywana Czarna Legenda tego okresu dziejów; toteż najgorsze wyzwiska, ba! ­klątwy spadają na tych, którzy usiłują poddawać ją krytycznemu osądowi.

W tej mierze pouczającą lekturą może być artykuł, który ukazał się w maju 1990 r. na łamach "New York Times" - gazety należącej do niezwykle bogatej, żydowskiej rodziny Sulzbergerów. Autorem artykułu zatytułowanego ,,Europę prześladuje widmo jej własnej przeszłości" jest Dominique Moïsi, jeden z vice-dyrektorów Francuskiego Instytutu Stosunków Międzynarodowych. Czytamy w nim m.in.:

"Niestety obecnie (gdy Wschód odzyskał wolność) czai się w zakamarkach inna Europa, zdominowana przez pokusę powrotu do swych dawnych, złych ciągot, któ­rych mrocznym podłożem jest ksenofobia, rasizm i szowinizm”.

,,[...] Nie ma co marzyć o odbudowie Europy chrześcijańskiej na zglisz­czach komunizmu, czy w ramach pewnej formy kapitalizmu.

"W Europie, jaką pragnie reaktywować Jan Paweł II, nie odnalazłaby się więk­szość Europejczyków. Kościół, który - historycznie rzecz biorąc - przyczynił się do powstania problemu antysemityzmu, nie jest w stanie zaproponować rozwiązań dla nowej Europy. Takie rozwiązania mogą przynieść jedynie wartości humanistyczne i instytucje demokratyczne. W przeciwnym razie należałoby uznać, że mur berliński upadł na darmo”.

Zmieniony ( 24.10.2015. )
 
następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.