Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 36 gości
S T A R T arrow Kościół arrow w Watykanie arrow Prałat gejowskiego lobby. Il prelato della lobby gay.
Monday 15 October 2018 23:09:49.26.
migawki
==================
MateuszekM stoi se na Kasprowym i chwali się w TV tym, że wykupił Kolejkę. Ale za NASZE pieniądze więc chcemy wiedzieć, za ile sprzedali, a za ile odebrali - Nie wolno mówić?

 
W Y S Z U K I W A R K A
Prałat gejowskiego lobby. Il prelato della lobby gay. Drukuj Email
Wpisał: Sandro Magister   
12.11.2015.

Prałat gejowskiego lobby.

 

Il prelato della lobby gay.

 

Fakty i postacie ze skandalicznej przeszłości człowieka, którego nieświadomy rzeczy [?? Uprzejmie pisze publicysta... MD] Franciszek wydelegował na swego reprezentanta w IOR-ze.

Oto jak funkcjonuje i prosperuje w Watykanie władza równoległa, spiskująca przeciwko papieżowi.

 

Sandro Magister   18 luglio 2013 http://chiesa.espresso.repubblica.it/articolo/1350561

 

 

"W kurii mówi się o ΄lobby gay΄. I jest prawdą, że takowa istnieje. Zobaczymy, co będzie można z tym zrobić", powiedział Franciszek 6 czerwca grupie zakonników latynoamerykańskich, przyjętych na audiencji.

 

"To wszystko nie jest łatwe. Tu jest wielu właścicieli papieża i to z długim stażem pracy", zwierzył się kilka dni temu swemu argentyńskiemu przyjacielowi i byłemu uczniowi Jorge Milia.

 

I rzeczywiście niektórzy z tych właścicieli uknuli na szkodę Jorge Mario Bergoglio, najbardziej (od czasu wybrania go na papieża) bezlitosne i podstępne oszustwo. Ukryli oni bowiem przed nim bardzo istotne informacje, jakie znane wcześniej, powstrzymałyby go od mianowania Battisty Ricca "prałatem" IOR-u.

 

Przy  pomocy nominacji, opublikowanej 15 czerwca, Franciszek usiłował ulokować w strukturach wewnętrznych IOR-u kogoś, kogo darzył zaufaniem, aby ten mógł pełnić tam kluczową rolę. Stanowisko o którym mowa, pozwala na wolny dostęp do wszystkich akt i dokumentów, a także na bycie obecnym na zebraniach, tak nadzorczej komisji kardynalskiej, jak i rady nadzorczej, a zatem wszystkich organów zarządzających zdewastowanym bankiem watykańskim. Jednym słowem, było to posunięcie w celu zrobienia w IOR-ze trochę porządku.

 

Ricca ma 57 lat i pochodzi z kręgów dyplomacji. Przez 15 lat pracował w nuncjaturach różnych krajów zanim został wezwany do pracy w watykańskim Sekretariacie Stanu.

 

Zaufanie papieża Bergoglio zaskarbił sobie Ricca najpierw jako dyrektor rezydencji, w której arcybiskup Buenos Aires zatrzymywał się podczas swych wcześniejszych pobytów w Rzymie, a następnie jako dyrektor Domu św. Marty, w którym Bergoglio mieszka aktualnie.

 

Na tydzień przed decyzją o nominacji, Franciszkowi pokazano, jak jest to w zwyczaju akta osobowe Battisty Ricca, w których papież nie znalazł niczego niestosownego. Wysłuchał również kilku opinii osobistości pracujących w Kurii i żadna z nich nie wniosła zastrzeżeń.

 

Jednakże zaledwie po tygodniu od promocji "prałata", Franciszek, podczas dni, w których spotykał nuncjuszów przybyłych do Rzymu z całego świata, dowiedział się (z więcej niż jednego źródła) o zachowaniach duchownego, do tej pory mu nieznanych i mogących spowodować poważne szkody, tak jemu, jak i projektowanej prze niego reformie. (...)

 

***

 

Czarna dziura w osobistej historii Battisty Ricca to okres spędzony przez niego w Urugwaju, a dokładnie w Montevideo, na północnym brzegu Rio de la Plata, naprzeciwko Buenos Aires.

 

Ricca, po pracy w misjach dyplomatycznych w Kongo, Algierii, Kolumbii i na koniec w Szwajcarii, przybył do nuncjatury w Montevideo w 1999, kiedy kończył swój mandat nuncjusz Francesco De Nittis.

 

W Bernie, Ricca zaprzyjaźnił się z kapitanem wojska szwajcarskiego, Patrickiem Haari, tak że efektem tego, była decyzja udania się do Urugwaju razem. Poczym Ricca w nuncjaturze poprosił, aby również jego przyjacielowi dano płatne zajęcie i zakwaterowanie.

 

Nuncjusz prośby nie wysłuchał, ale po kilku miesiącach poszedł na emeryturę i Ricca jako chargé d'affaires "ad interim" i w oczekiwaniu na nowego nuncjusza, przyznał Patrickowi Haari tak mieszkanie w nuncjaturze razem i regularne zatrudnienie i pensją. Watykan na nic nie zareagował.

 

W owym czasie, pracował w Sekretariacie Stanu, Giovanni Battista Re, przyszły kardynał, również pochodzący z Brescii jak Ricca.

 

Zażyłość stosunków między Ricca i Haari w Montevideo była tak jawna, że gorszyła wielu biskupów, księży, i świeckich urugwajskich, a także zakonnice pracujące w nuncjaturze.

 

Również nowy nuncjusz przybyły do Urugwaju na początku roku 2000, Polak, Janusz Bolonek uznał  tego rodzaju "ménage" za nie do przyjęcia i poinformował o wszystkim władze w Watykanie a także naciskał na Szwajcara by ten opuścił nuncjaturę. Ale wszystkie wysiłki poszły na marne ze względu na relację z duchownym.

 

W pierwszych miesiącach 2001, Ricca, ze względu na niestosowne zachowania, uwikłał się w parę przykrych dla niego zajść.

Pewnego dnia, po pójściu, jak już nieraz bywało - mimo ostrzeżeń - na Bulevar Artigas, do lokalu homoseksualistów, został pobity i musiał prosić o pomoc księży, aby ci pomogli mu wrócić do nuncjatury. Wrócił tam z obrzękniętą twarzą.   (...z obitą mordą, powinno być... )

[Och, to zupełnie jak u nas przygoda „drogiej Józi” w Pradze czeskiej. Też ukryto. Por.: Pożytki z wielostronności ]

 

W sierpniu tegoż samego 2001, przydarzył się Ricce inny wypadek. W środku nocy zablokowała się winda nuncjatury i o poranku trzeba było wołać o pomoc strażaków, którzy znaleźli w niej razem z monsignore młodzieńca, którego policja zidentyfikowała...

 

Nuncjusz Bolonek natychmiast po tym poprosił Watykan o oddalenie duchownego z nuncjatury i zwolnienie Szwajcara, na co sekretarz stanu kardynał Sodano przyzwolił.

 

Ricca, chociaż temu niechętny został przeniesiony do nuncjatury w Trinidad i Tobago, gdzie pozostał do 2004, ale również tam wszedł w konflikt z nuncjuszem. W końcu został wezwany do Watykanu i odwołany ze służby dyplomatycznej w nuncjaturach.

 

Jeżeli chodzi zaś o Haari, w momencie opuszczania nuncjatury zażądał aby jego kufry zostały wysłane jako bagaż dyplomatyczny do Watykanu, na adres monsignore Ricca. Nuncjusz Bolonek odmówił i kufry wylądowały w budynku na zewnątrz nuncjatury, gdzie pozostały przez kilka lat, aż do momentu, kiedy Ricca z Rzymu oświadczył, że nie interesują go.

 

Gdy otworzono bagaże aby wyeliminować ich zawartość - zgodnie z wolą nuncjusza Bolonka - znaleziono w nich rewolwer, powierzony następnie władzom urugwajskim, i oprócz rzeczy osobistych, znaczną ilość prezerwatyw oraz materiał pornograficzny.

 

***

 

W Urugwaju o powyżej opisanych wydarzeniach wiedzą dziesiątki osób: biskupi, księża, zakonnice i świeccy. Nie mówiąc już o władzach, od policji do strażaków. Wiele z tych osób brało bezpośrednio udział w opisanych zajściach, w różnych momentach.

 

Ale również w Watykanie je znają. W swoim czasie nuncjusz Bolonek wyrażał się z wielką surowością o księdzu Ricca.

 

Mimo tego, zasłona ciszy przykryła dziś wszystkie wyczyny duchownego.

 

W Urugwaju są ci, którzy nic nie mówią, mając obawy wewnętrzne, lub ze względu na zajmowane stanowisko. Są również tacy, którzy milczą by nie stawiać w złym świetle Kościoła i papieża.

 

Ale w Watykanie jest ktoś, kto aktywnie poparł operację utajnienia historii, hamując śledztwo w tej sprawie od czasów jej zaistnienia aż do dnia dzisiejszego. Zrobił to najpierw ukrywając sprawozdania nuncjusza, potem dbając o to aby akta personalne księdza Ricca były czyste jak łza. W ten to sposób, ten ktoś ułatwił duchownemu nową prestiżową  karierę.

 

Po swym powrocie do Rzymu, monsignore został zaliczony do personelu dyplomatycznego w ramach Sekretariatu Stanu: najpierw od 2005, do pierwszej sekcji, tzn. spraw ogólnych, potem, od roku 2008, do sekcji drugiej, tj. tej ds. stosunków międzypaństwowych, potem ponownie, od 2012 do pierwszej sekcji, z wysokimi kwalifikacjami, tj. jako doradca pierwszej klasy nuncjatury. Jego zadaniem jest kontrolowanie wydatków nuncjatur. Stąd utworzona została przez mass media w momencie jego nominacji na "prałata" IOR-u, fama nieprzekupnego moralizatora.

 

Co więcej, zaczynając od 2006, powierzono mu zarządzanie najpierw jedną, potem drugą, a następnie i trzecią rezydencją dla kardynałów, biskupów i księży przyjeżdżających do Rzymu. Wśród nich również Domem św. Marty, co pozwoliło Ricce na możliwość tkania gęstej sieci stosunków z najwyższymi dostojnikami Kościoła Katolickiego z całego świata.

 

Mianowanie go "prałatem" IOR-u jest ukoronowaniem jego powtórnej kariery. (...)

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.