Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 11 gości
S T A R T arrow Kościół arrow w Watykanie arrow Prałat gejowskiego lobby. Il prelato della lobby gay.
Monday 19 February 2018 05:21:01.25.
migawki
Kacyk małego azjatyckiego kraiku, sam oskarżony przez policje o korupcję [żonusia tyż.. ] ośmiela się wzywać Premiera Polski na dywanik za stwierdzenie: „Byli polscy zbrodniarze, tak jak byli żydowscy zbrodniarze, tak jak byli rosyjscy zbrodniarze, czy ukraińscy - nie tylko niemieccy”. To nie tylko bezbrzeżna hucpa i pycha. To znak, że kacyk jest wykonawcą woli „międzynarodowego bankiera”, więc też wyraża „Międzynarodową Opinię”. Niejaki Lauder ze Światowego Kongres Żydów (WJC) to potwierdza.

Coraz więcej osób widzi, że to atak „międzynarodowego ZŁA”, pana tego świata.

Custos Poloniae, Regina Poloniae, ora pro nobis!

 
W Y S Z U K I W A R K A
Prałat gejowskiego lobby. Il prelato della lobby gay. Drukuj Email
Wpisał: Sandro Magister   
12.11.2015.

Prałat gejowskiego lobby.

 

Il prelato della lobby gay.

 

Fakty i postacie ze skandalicznej przeszłości człowieka, którego nieświadomy rzeczy [?? Uprzejmie pisze publicysta... MD] Franciszek wydelegował na swego reprezentanta w IOR-ze.

Oto jak funkcjonuje i prosperuje w Watykanie władza równoległa, spiskująca przeciwko papieżowi.

 

Sandro Magister   18 luglio 2013 http://chiesa.espresso.repubblica.it/articolo/1350561

 

 

"W kurii mówi się o ΄lobby gay΄. I jest prawdą, że takowa istnieje. Zobaczymy, co będzie można z tym zrobić", powiedział Franciszek 6 czerwca grupie zakonników latynoamerykańskich, przyjętych na audiencji.

 

"To wszystko nie jest łatwe. Tu jest wielu właścicieli papieża i to z długim stażem pracy", zwierzył się kilka dni temu swemu argentyńskiemu przyjacielowi i byłemu uczniowi Jorge Milia.

 

I rzeczywiście niektórzy z tych właścicieli uknuli na szkodę Jorge Mario Bergoglio, najbardziej (od czasu wybrania go na papieża) bezlitosne i podstępne oszustwo. Ukryli oni bowiem przed nim bardzo istotne informacje, jakie znane wcześniej, powstrzymałyby go od mianowania Battisty Ricca "prałatem" IOR-u.

 

Przy  pomocy nominacji, opublikowanej 15 czerwca, Franciszek usiłował ulokować w strukturach wewnętrznych IOR-u kogoś, kogo darzył zaufaniem, aby ten mógł pełnić tam kluczową rolę. Stanowisko o którym mowa, pozwala na wolny dostęp do wszystkich akt i dokumentów, a także na bycie obecnym na zebraniach, tak nadzorczej komisji kardynalskiej, jak i rady nadzorczej, a zatem wszystkich organów zarządzających zdewastowanym bankiem watykańskim. Jednym słowem, było to posunięcie w celu zrobienia w IOR-ze trochę porządku.

 

Ricca ma 57 lat i pochodzi z kręgów dyplomacji. Przez 15 lat pracował w nuncjaturach różnych krajów zanim został wezwany do pracy w watykańskim Sekretariacie Stanu.

 

Zaufanie papieża Bergoglio zaskarbił sobie Ricca najpierw jako dyrektor rezydencji, w której arcybiskup Buenos Aires zatrzymywał się podczas swych wcześniejszych pobytów w Rzymie, a następnie jako dyrektor Domu św. Marty, w którym Bergoglio mieszka aktualnie.

 

Na tydzień przed decyzją o nominacji, Franciszkowi pokazano, jak jest to w zwyczaju akta osobowe Battisty Ricca, w których papież nie znalazł niczego niestosownego. Wysłuchał również kilku opinii osobistości pracujących w Kurii i żadna z nich nie wniosła zastrzeżeń.

 

Jednakże zaledwie po tygodniu od promocji "prałata", Franciszek, podczas dni, w których spotykał nuncjuszów przybyłych do Rzymu z całego świata, dowiedział się (z więcej niż jednego źródła) o zachowaniach duchownego, do tej pory mu nieznanych i mogących spowodować poważne szkody, tak jemu, jak i projektowanej prze niego reformie. (...)

 

***

 

Czarna dziura w osobistej historii Battisty Ricca to okres spędzony przez niego w Urugwaju, a dokładnie w Montevideo, na północnym brzegu Rio de la Plata, naprzeciwko Buenos Aires.

 

Ricca, po pracy w misjach dyplomatycznych w Kongo, Algierii, Kolumbii i na koniec w Szwajcarii, przybył do nuncjatury w Montevideo w 1999, kiedy kończył swój mandat nuncjusz Francesco De Nittis.

 

W Bernie, Ricca zaprzyjaźnił się z kapitanem wojska szwajcarskiego, Patrickiem Haari, tak że efektem tego, była decyzja udania się do Urugwaju razem. Poczym Ricca w nuncjaturze poprosił, aby również jego przyjacielowi dano płatne zajęcie i zakwaterowanie.

 

Nuncjusz prośby nie wysłuchał, ale po kilku miesiącach poszedł na emeryturę i Ricca jako chargé d'affaires "ad interim" i w oczekiwaniu na nowego nuncjusza, przyznał Patrickowi Haari tak mieszkanie w nuncjaturze razem i regularne zatrudnienie i pensją. Watykan na nic nie zareagował.

 

W owym czasie, pracował w Sekretariacie Stanu, Giovanni Battista Re, przyszły kardynał, również pochodzący z Brescii jak Ricca.

 

Zażyłość stosunków między Ricca i Haari w Montevideo była tak jawna, że gorszyła wielu biskupów, księży, i świeckich urugwajskich, a także zakonnice pracujące w nuncjaturze.

 

Również nowy nuncjusz przybyły do Urugwaju na początku roku 2000, Polak, Janusz Bolonek uznał  tego rodzaju "ménage" za nie do przyjęcia i poinformował o wszystkim władze w Watykanie a także naciskał na Szwajcara by ten opuścił nuncjaturę. Ale wszystkie wysiłki poszły na marne ze względu na relację z duchownym.

 

W pierwszych miesiącach 2001, Ricca, ze względu na niestosowne zachowania, uwikłał się w parę przykrych dla niego zajść.

Pewnego dnia, po pójściu, jak już nieraz bywało - mimo ostrzeżeń - na Bulevar Artigas, do lokalu homoseksualistów, został pobity i musiał prosić o pomoc księży, aby ci pomogli mu wrócić do nuncjatury. Wrócił tam z obrzękniętą twarzą.   (...z obitą mordą, powinno być... )

[Och, to zupełnie jak u nas przygoda „drogiej Józi” w Pradze czeskiej. Też ukryto. Por.: Pożytki z wielostronności ]

 

W sierpniu tegoż samego 2001, przydarzył się Ricce inny wypadek. W środku nocy zablokowała się winda nuncjatury i o poranku trzeba było wołać o pomoc strażaków, którzy znaleźli w niej razem z monsignore młodzieńca, którego policja zidentyfikowała...

 

Nuncjusz Bolonek natychmiast po tym poprosił Watykan o oddalenie duchownego z nuncjatury i zwolnienie Szwajcara, na co sekretarz stanu kardynał Sodano przyzwolił.

 

Ricca, chociaż temu niechętny został przeniesiony do nuncjatury w Trinidad i Tobago, gdzie pozostał do 2004, ale również tam wszedł w konflikt z nuncjuszem. W końcu został wezwany do Watykanu i odwołany ze służby dyplomatycznej w nuncjaturach.

 

Jeżeli chodzi zaś o Haari, w momencie opuszczania nuncjatury zażądał aby jego kufry zostały wysłane jako bagaż dyplomatyczny do Watykanu, na adres monsignore Ricca. Nuncjusz Bolonek odmówił i kufry wylądowały w budynku na zewnątrz nuncjatury, gdzie pozostały przez kilka lat, aż do momentu, kiedy Ricca z Rzymu oświadczył, że nie interesują go.

 

Gdy otworzono bagaże aby wyeliminować ich zawartość - zgodnie z wolą nuncjusza Bolonka - znaleziono w nich rewolwer, powierzony następnie władzom urugwajskim, i oprócz rzeczy osobistych, znaczną ilość prezerwatyw oraz materiał pornograficzny.

 

***

 

W Urugwaju o powyżej opisanych wydarzeniach wiedzą dziesiątki osób: biskupi, księża, zakonnice i świeccy. Nie mówiąc już o władzach, od policji do strażaków. Wiele z tych osób brało bezpośrednio udział w opisanych zajściach, w różnych momentach.

 

Ale również w Watykanie je znają. W swoim czasie nuncjusz Bolonek wyrażał się z wielką surowością o księdzu Ricca.

 

Mimo tego, zasłona ciszy przykryła dziś wszystkie wyczyny duchownego.

 

W Urugwaju są ci, którzy nic nie mówią, mając obawy wewnętrzne, lub ze względu na zajmowane stanowisko. Są również tacy, którzy milczą by nie stawiać w złym świetle Kościoła i papieża.

 

Ale w Watykanie jest ktoś, kto aktywnie poparł operację utajnienia historii, hamując śledztwo w tej sprawie od czasów jej zaistnienia aż do dnia dzisiejszego. Zrobił to najpierw ukrywając sprawozdania nuncjusza, potem dbając o to aby akta personalne księdza Ricca były czyste jak łza. W ten to sposób, ten ktoś ułatwił duchownemu nową prestiżową  karierę.

 

Po swym powrocie do Rzymu, monsignore został zaliczony do personelu dyplomatycznego w ramach Sekretariatu Stanu: najpierw od 2005, do pierwszej sekcji, tzn. spraw ogólnych, potem, od roku 2008, do sekcji drugiej, tj. tej ds. stosunków międzypaństwowych, potem ponownie, od 2012 do pierwszej sekcji, z wysokimi kwalifikacjami, tj. jako doradca pierwszej klasy nuncjatury. Jego zadaniem jest kontrolowanie wydatków nuncjatur. Stąd utworzona została przez mass media w momencie jego nominacji na "prałata" IOR-u, fama nieprzekupnego moralizatora.

 

Co więcej, zaczynając od 2006, powierzono mu zarządzanie najpierw jedną, potem drugą, a następnie i trzecią rezydencją dla kardynałów, biskupów i księży przyjeżdżających do Rzymu. Wśród nich również Domem św. Marty, co pozwoliło Ricce na możliwość tkania gęstej sieci stosunków z najwyższymi dostojnikami Kościoła Katolickiego z całego świata.

 

Mianowanie go "prałatem" IOR-u jest ukoronowaniem jego powtórnej kariery. (...)

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.