Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 13 gości
S T A R T arrow Kultura i okolice arrow Kozak arrow FRANCUSKI ŁĄCZNIK, WTC, lady Diana, Kaukaski Wspólny Rynek, al Qaida a Grupa Bilderberg. Cz. I.
Sunday 25 October 2020 04:02:47.30.
migawki
 

24.10.20 Bielsko-Biała Msza Święta za Ojczyznę i Pokutny Marsz Różańcowy od 14-tej

Uchwalili bezczelnie „Bezkarność konowała+” pod szydliwą nazwą „Dobry Samarytanin”.

Polacy karnie noszą maseczki nawet na pustej ulicy. Tymczasem liczba stwierdzonych zakażeń rośnie. Okazuje się, że maskowanie nie działa, ale tego rząd nie przyzna za nic w świecie. Dlatego trzeba wskazać „wroga ludu”, który niweczy wysiłek całego narodu.

Co chcą nam powiedzieć celebryci, okraszający informację o złapaniu kowida: "dbajcie o siebie, noście maseczki"? Że sami zaniedbali i nie nosili, czy że ich samych to dbanie i noszenie przed niczym nie uchroniło?

 
W Y S Z U K I W A R K A
FRANCUSKI ŁĄCZNIK, WTC, lady Diana, Kaukaski Wspólny Rynek, al Qaida a Grupa Bilderberg. Cz. I. Drukuj Email
Wpisał: Sławomir M. Kozak   
04.01.2016.
Spis treści
FRANCUSKI ŁĄCZNIK, WTC, lady Diana, Kaukaski Wspólny Rynek, al Qaida a Grupa Bilderberg. Cz. I.
Strona 2

FRANCUSKI ŁĄCZNIK,  WTC, lady Diana, Kaukaski Wspólny Rynek a Grupa Bilderberg

 

Cz. I

 

[Z książki Sławomira KOZAKA, wydanej w roku 2010, a zatytułowanej „Projekt Phoenix”.

Umieszczę w dwóch częściach, by łatwiej przeanalizować. M. Dakowski]

 

 

„Nędza prowadzi do rewolucji, a rewolucja prowadzi lud do nędzy.”

(Wiktor Hugo)

 

Poszukiwania prawdy o 9/11 są niezwykle interesujące i coraz częściej prowadzą do miejsc i ludzi, których nigdy nie podejrzewalibyśmy o związek z tą pamiętną tragedią. Ma całkowitą rację pan Henryk Pająk[1], który mówi, że drążenie zagadki 9/11 ukaże nam jeszcze wiele ciekawych zdarzeń. Okazuje się, że sprawa z każdym miesiącem staje się coraz bardziej „rozwojowa”, jak z lubością o otaczających nas aferach, zwykli mawiać w mediach dyżurni prokuratorzy.

A już się obawiałem, że sprawa się wypali, jak zgliszcza WTC i wątek się urwie. Gdyby nie powaga zagadnienia, można by pokusić się o porównanie tego dochodzenia do zabawy w chowanego. Co chwilę bowiem, pojawia się jakiś sygnał, trop, który często okazuje się fałszywy i nawet zniechęca do dalszych poszukiwań. Czasami jednak można trafić na szczególnie interesujący temat. Dziś przedstawię jeden z nich. „Sprawa” nabiera bowiem kolorytu. Czy ktoś, jeszcze kilka lat temu wpadłby na pomysł wiązania zamachów 11 września ze śmiercią … lady Diany? A tymczasem i taki „odprysk” tu się pojawia. Nie mogę go więc pominąć milczeniem, bo intryguje.

 

Jaki może być związek wypadku w Paryżu, w roku 1997, z wypadkami w USA, cztery lata później? Swoistym zwornikiem tych dwóch spraw jest człowiek, którego dla potrzeb tego rozdziału, nazwałem „francuskim łącznikiem”. Żeby go lepiej poznać, musimy się jednak cofnąć do czasów prezydentury Clintona[2], a w niektórych miejscach nawet odrobinę dalej.

         To wtedy bowiem, amerykańskie „jastrzębie” doszły do przekonania, że Rosję można pozbawić dochodowych ropociągów, inwestując w nakręcanie spirali terroru w jej strefie wpływów, a następnie  oskarżając ją o zbrodnie wojenne. Żeby osłabić Rosję postanowiono zainwestować ogromne pieniądze w eskalację wojny w Czeczenii. Miało to w założeniu zniechęcić potencjalnych zachodnich inwestorów do zawierania umów z Rosją. W tym samym czasie administracja Clintona ostentacyjnie zbliżyła się do Iranu, forsując azerbejdżańską trasę ropociągu, podpalając jednocześnie Kaukaz eksplozją islamskiego dżihadu.

         Pisze o tym bardzo ciekawie profesor Scott, Kanadyjczyk, którego pracę na ten temat przedrukowałem w książce „Oko Cyklopa”. Peter Dale Scott jest absolwentem Uniwersytetu McGilla w Montrealu, gdzie otrzymał tytuł doktora nauk politycznych. Doktor Scott jest działaczem antywojennym. Ma własną stronę internetową, na której dużo pisze o zamachach 11 września, wojnie w Iraku, Afganistanie, o Al Kaidzie, narkotykach i ropie naftowej. Jest autorem wielu artykułów i kilku książek. Tutaj posłużę się zaledwie kilkoma wyjątkami z jego artykułu. Pozwolą nam one poznać lepiej postać, którą określiłem mianem „francuskiego łącznika”.

Ludźmi najważniejszymi, w grupie realizatorów planu, byli z pewnością dwaj najbogatsi (poza klanem odwiecznych sterników polityki i finansjery globalnej) osobnicy ówczesnego wschodu i zachodu. Pierwszym był Borys Bierezowski[3], drugim Adnan Khashoggi. Profesor Scott pisze o nim:

„To Arab z Arabii Saudyjskiej, miliarder o złożonej reputacji.”

 

Dalej, umiejscawia owego Araba w międzynarodowej sieci układów „biznesowych”, nazywając wprost tę sitwę, narkotykową metagrupą:

         Niegdyś siła lokalnych armii narkotykowych wystarczyła do zneutralizowania auto­rytetu państwa. Jednak obecnie obserwujemy coraz więcej oznak, że przywódcy han­dlu narkotykami zmawiają się z przywódcami czołowych krajów w celu aranżowania przemocy, która służy, zarówno państwu, jaki i przemysłowi narkotykowemu.

         Dzięki szeroko zakrojonym badaniom prowadzonym w Rosji dysponujemy obec­nie wstępnymi danymi uzasadniającymi drugie, jeszcze bardziej istotne twierdze­nie mówiące, że na poziomie ogólnoświatowym istnieje narkotykowa metagrupa zdolna do manipulowania zasobami handlu narkotykami dla własnych politycznych i ekonomicznych celów i to bez narażania się na ryzyko wy­nikające z nielegalnego handlu. Cele te, to stworzenie lub ukierunkowanie przemocy, tak by służyła interesom koterii działających w kręgach politycznych - co najbardziej rzuca się w oczy w przypadku „rodziny" Jelcyna na Kremlu oraz, jak podają rosyjskie źródła, osób będących u władzy w Sta­nach Zjednoczonych.

         Jedną z przesłanek świadczących o takim stanie rze­czy jest spotkanie, które miało miejsce w lipcu 1999 roku w Beaulieu w południowej Francji koło Nicei w willi Adnana Chashoggiego, uchodzącego niegdyś za „najbogatszego człowieka świata". Wśród uczestników spotkania był członek kremlowskiej koterii Jelcyna i czterech przedstawicieli metagrupy legitymujących się paszportami wenezuelskim, tu­reckim, niemieckim i Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Podobno byli w doskonałych stosunkach z:

 

1)      Aymanem al-Zawahirim, uznawanym za mózg wydarzeń z 11 września i mentora Osamy bin Ladena;

2)      wojskowym wywiadem Związku Radzieckiego;

3)      FARC (Fuerzas Armadas Revolucionarias de Colombia - Rewolucyjne Siły Zbrojne Kolumbii), która coraz bardziej angażowała się w handel narkotykami;

4)      Armią Wyzwolenia Kosowa - grupą podobną do FARC.

5)      CIA (jak podają dobrze poinformowane źródła rosyjskie)”.

 

Wszyscy żyją więc ze wszystkimi w doskonałej komitywie. Cóż, wspólnota interesów. W perspektywie dobrego „geszeftu”, przedsiębiorcy Zachodu łączą się z „biznesmenami” Wschodu, a nawet bardzo dalekiego Wschodu:

Chashoggi miał finansowe interesy w Czeczenii i powią­zania z jej przywódcami, których początek datuje się na rok 1996, kiedy zaangażował się w konsorcjum Caucasian Common Market AO. Zostało ono zorganizowane w celu ze­brania na Zachodzie i w Japonii 3 miliardów dolarów na inwestycje w Czeczenii. Głównym organizatorem był były zastępca pierwszego premiera Czeczenii Choż-Ahmed Nuchajew, który działał wspólnie z lordem McAlpine'em z rodziny biznesowej Goldsmith w Londynie oraz amerykań­skim kapitałem. Według nieżyjącego już Paula Klebnikova przed opracowaniem radykalnej ideologii, za którą opowie­działa się sieć Osamy bin Ladena, Nuchajew miał związki z czeczeńską przestępczością zorganizowaną”.

 

Dalej, profesor Scott analizuje przyczyny zamachów, jakie miały miejsce w Moskwie:

         „ (…) dobrze powiązana metagrupa zajmująca się handlem narkotykami mająca koneksje, za­równo na Kremlu, jak i w CIA, zaaranżowała zamachy i inwazję podczas spotkania w lipcu 1999 roku we francuskiej willi bę­dącej własnością niewyobrażalnie bogatego handlarza broni Adnana Chashoggiego. Grupa ta działała podobno przy po­parciu Arabii Saudyjskiej i organizowała globalny szmugiel narkotyków, częściowo poprzez Kosowo.

O fasadzie tej grupy w interesach, firmie Far West Ltd, mówi się, że posiadała zaaprobowane przez CIA kontrakty z firmą Halliburton, których realizacja służyła geopolitycz­nym celom na Kaukazie, jak również pewne kontakty w Ira­ku z Diligence LLC, grupą powiązaną z Joe'em Allbaugh (szefem FEMA w roku 2001) i młodszym bratem prezyden­ta, Neilem Bushem. Szef firmy Far West oświadczył ostatnio rosyjskim mediom, że „dobrze znana amerykańska korpora­cja... jest współtwórcą naszej agencji”.

 

Nawiązując do zabawy w chowanego, możemy się pokusić o stwierdzenie: ciepło, ciepło. Czytajmy dalej:

         „ (…) wpływowi ludzie na Kremlu, wykorzystujący powiązania ustanowione przez bogatego oligarchę Borysa Bierezowskiego, byli w stanie zaaranżować przemoc i gwałt, aby wzmocnić poparcie dla niepopularnego rosyjskiego rządu. Ta zaaranżowana przemoc przybrała w stolicy formę śmiertelnych zamachów bombowych i uzgodnionego wtargnięcia Czeczenów do rosyjskiego Dagestanu.

         Ta wiarygodna teza przedstawia się jeszcze bardziej alarmująco, kiedy weźmiemy pod uwagę to, że zarówno Chashoggi jak i Bierezowski, zyskali znaczne wpływy polityczne również na Za­chodzie. W roku 2003 Chashoggi negocjował z Richardem Perle'em, członkiem kliki Cheneya-Rumsfelda i ówczesnym przewodniczącym Rady Polityki Obronnej Stanów Zjednoczonych, zainwestowanie znacznych sum saudyjskich w firmie Perle'a Trireme.  Bierezowski jest posiadaczem akcji firmy softwarowej Ignitel, będącej własnością Neila Busha, szemra­nego brata prezydenta Busha”.

 

Pomału dochodzimy do najbliższych „przyjaciół królika”. Robi się gorąco

 

Khashoggi przewijał się przez karty najnowszej historii USA wielokrotnie. Zawsze tam, gdzie działo się coś głośnego i z pozoru niezrozumiałego:

         „Co jeszcze istotniejsze, Chashoggi i jego kooperanci wyka­zali już wcześniej zdolność do wpływania, wręcz zniekształ­cania polityki zagranicznej Stanów Zjednoczonych ze szkodą dla tego kraju. Ważnym przykładem może być tu niefortun­na inicjatywa Manuchera Ghorbanifara w czasie afery Iran-Contra, w której chodziło o sprzedaż broni Iranowi w za­mian za uwolnienie amerykańskich zakładników:

         Ghorbanifar nie działał sam. Chociaż przekonywał nas, że wykorzystywał irańskie pieniądze, jego bezczelne zakupy i krótkoterminowe depozyty były w rzeczywistości finanso­wane przez Adnana Chashoggiego [i bank BCCI]... Chashoggi miał od wielu lat przerywano-wznawiane stosunki z Izraelem i najwyraźniej od samego początku pozostawał w kręgu jako wspierający Ghorbanifara.

         Ghorbanifar w żadnym przypadku nie mógłby sam spo­wodować takiego zakłopotania administracji Reagana, gdyby nie wspierały go głębsze, ukryte siły”.

         Nie ma w tym niczego dziwnego, zważywszy jego zaangażowanie we „wspieranie” kolejnych przywódców narodu amerykańskiego:

 

„ (…)W pewnym momencie Chashoggi miał rzeczywiście wpływ na amerykańską politykę, podobny do tego, jaki Bie­rezowski miał w Rosji. Na przykład Chashoggi uczestniczył w obu inauguracjach Nixona i finansowo wspierał jego kam­panie wyborcze. Przyznał się do dania (na jego kampanię) 58000 dolarów w roku 1968 i rzekomo wyznał Pierre'owi Salingerowi, że w roku 1972 dał z kolei milion dolarów. Zor­ganizował również zbiórkę funduszy na Ośrodek Jimmy'ego Cartera w Plains w stanie Georgia, której korzenie sięgają prawdopodobnie związku obu panów z bankiem BCCI (Bank of Credit and Commerce International).

         Chashoggi przedstawiany jest zazwyczaj jako handlarz bro­ni i mimo, iż nigdy nie był bezpośrednio związany z handlem narkotykami, był mocno zaangażowany w działalność zajmu­jącego się praniem narkotykowych pieniędzy banku BCCI *), przy po­mocy którego organizował dostawy broni w ramach operacji Olivera Northa w aferze Iran-Contra. Stał się również znany z latania z zagrani­cy do Las Vegas i przegrywania tam w kasynie ogromnych ilości gotówki, co jest tradycyjną formą prania pie­niędzy. Jego nazwisko wypłynęło też przy okazji innych skandali, poczynając od niedozwolonych transakcji gruntami przez rodzinę Marcosów w Nowym Jorku, a na potężnej defraudacji banku tajlandzkiego w roku 1998, po której nastąpił azjatycki kryzys finansowy, skończywszy”.

*)W sprawie tego banku przyjechali w 1992 r. prokuratorzy USA do Polski – chcieli więcej wiedzieć o powiązaniach z FOZZ. Dostali  oczywiście zdecydowany odpór.  md]

 


Zmieniony ( 04.01.2016. )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.