Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 55 gości
S T A R T arrow PUBLICYŚCI arrow Iza Brodacka 16 arrow Owoce zatrutego drzewa
Monday 25 June 2018 15:22:32.25.
migawki
LXXV CZUWANIE KRUCJATY RÓŻAŃCOWEJ ZA OJCZYZNĘ

29/30.06 Jasna Góra

 
W Y S Z U K I W A R K A
Owoce zatrutego drzewa Drukuj Email
Wpisał: Izabela BRODACKA   
30.01.2016.

Owoce zatrutego drzewa

 

Izabela BRODACKA

Stawiamy sobie często pytanie czy mamy prawo zmieniać poglądy. Oczywiście, że tak. Ale jeżeli akceptując odrzucone potem poglądy popełnialiśmy zbrodnie, prześladowaliśmy innych i mordowali? Za wyborami politycznymi Baumana, Kiszczaka czy Jaruzelskiego kryła się tragedia wielu ludzi. Możemy Baumanowi  przebaczyć, ale nie możemy czynić z niego wzorca czy idola. Przede wszystkim dlatego, żeby nie uczyć innych, że wystarczy zmienić poglądy, żeby za popełnione zbrodnie nie odpowiadać.

Znam przypadek osoby, która w ciągu swego długiego życia zdążyła być w Hitlerjugend, w ZMP, w PZPR a potem została prominentną działaczką Solidarności. Choć jest to świetny materiał na reportaż czy nawet film, nie przyszłoby mi do głowy ujawniać jej personaliów czy też opisywać jej historii w sposób, który mógłby te personalia odsłonić. Przyczyna jest bardzo prosta. Osoba ta schroniła się w prywatność, nikomu nie narzuca swoich poglądów, nikomu nie usiłuje przewodzić i nikt nie każe mi się do niej modlić jak do naszych wszystkich nawróconych świętych poczynając od Mazowieckiego poprzez Geremka do Kuronia.

Takie refleksje nasunęły mi się przy lekturze „Biografii odtajnionych” Joanny Siedleckiej. Na przykład Anna Kamieńska katolicka poetka, matka Pawła Śpiewaka przedstawiana jest w tej książce jako ofiara nie tylko SB lecz przede wszystkim swojej przyjaciółki Marty Tomaszewskiej. Marta Tomaszewska donosiła SB o jej depresjach i lękach, dręczyła ją psychicznie. Nie zmienia to faktu, że po śmierci Stalina ta sama Kamieńska szantażowała podobno swoich kolegów w tym Florę Bieńkowską nakłaniając ich do umieszczania w prasie łzawych epitafiów Słoneczka Dziejów . Przez ostrożność procesową zaznaczę, że  mam spisane zeznania kilku osób na ten temat. Tego już Siedlecka nie odkryła, bo nie dotarła do tych dokumentów.

Wiele osób, w tym tak zwani twórcy, wspierało jednak system zbrodni wyłącznie ideologicznie, nie czynnie. To znaczy nie strzelali osobiście nikomu w tył czaszki. Czy faktycznie ich zaangażowanie w ten system powinno zostać bezkarne?  

„ Nasza miłość do Józefa Stalina nie jest abstrakcyjna”- bezwstydnie łasił się Konwicki ( Nowa Kultura nr 11 1953 rok)

„  Nic nie pójdzie z Jego życia w zapomnienie - Jego partia rozgarnia mrok” -wtórowała mu Wisława Szymborska ( „ Pytania zadawane sobie” Wydawnictwo Literackie, Kraków 1954)

A potem Szymborska dostała Nobla, powieści Konwickiego stały na pólkach większości  inteligenckich domów, a według powieści Szczypiorskiego, który donosił nawet na własnego ojca robi się dzisiaj widowiska teatralne.

 Nie jest łatwo podjąć decyzję jak się mamy odnosić do twórczości osób splamionych instalowaniem w Polsce stalinowskiego reżimu, legitymizujących ten reżim, wypisujących ody na cześć generalissimusa i na cześć rodzimych bezpieczniaków. W cywilizowanym świecie istnieje zasada, że nie korzysta się z dorobku zbrodniarzy. Na przykład bezsporne osiągnięcia doktora Mengele w dziedzinie badań nad bliźniętami nigdy nie powinny być oficjalnie cytowane w pracach naukowych, a nawet nie powinno się z nich w jakikolwiek sposób korzystać. Są to tak zwane owoce zatrutego drzewa.

Generalnie chodzi o to, żeby zbrodnia była nieopłacalna, żeby nie hodować współczesnych Herostratesów. Zasada ta jednak często jest łamana. Przykładem jest choćby Truman Capote, który morderstwo uczynił tematem swojej powieści:  ”Z zimną krwią” zapewniając w ten sposób dwójce bezmyślnych  i bezwzględnych  morderców  przejście do historii.  Capote sprzeniewierzył się tym nie tylko dobrym obyczajom lecz również oszukał i zawiódł nieszczęsnych zbrodniarzy gdyż w zamian za wyznania dotyczące szczegółów ich okrutnej zbrodni obiecał im starania w sprawie złagodzenia wyroku, czego nie zrobił i nie zamierzał zrobić.  Mordercy trafili na szubienicę. (Na marginesie -dziś w Szwecji  trafiliby zapewne do wygodnej celi  z dostępem do Internetu i możliwością wizyt intymnych.) 

 Na opisach fikcyjnych zbrodni żerują niezwykle poczytne kryminały , a opisy faktycznie popełnionych przestępstw są gorącym tematem mediów. Zbrodnia fascynuje - to stwierdzenie jest zwykłym banałem. Jeżeli więc mamy prawo i możliwość zastanawiać się kto zabił Rogera Ackroyda a także śledzić w mediach losy słynnej mamy Madzi, dlaczego mamy zastrzeżenia wobec korzystania z dorobku artystycznego czy naukowego zbrodniarzy. To tabu zostało zresztą ostatecznie przełamane wydaniem ostatnio w Niemczech „Mein Kampf” Hitlera. Jest to jak zapewniają władze niemieckie  eine kritische Edition . Teraz czeka nas jeszcze poszukiwanie akwarel tego niespełnionego artysty, zakompleksionego twórcy żałosnych bohomazów. Nie dość, że wymordował miliony ludzi to w dodatku był beznadziejnym pacykarzem. Na aukcjach obrazy Hitlera osiągną zapewne, jako kuriozum niebagatelne ceny. Jak sznur wisielca, czy czaszka spreparowana przez Papuasów. Nic nie poradzimy na to, że istnieją ludzie, którzy mają  gust do podobnych gadżetów. Wyobraźmy sobie jednak, że Hitler nie przegrał wojny i że przez kilkadziesiąt lat obywatele Niemiec i całej Europy muszą studiować Mein Kampf na uniwersyteckich seminariach, powoływać się na te brednie w pracach naukowych, a w muzeach królują akwarelki Hitlera. 

Z taką sytuacją mieliśmy do czynienia w krajach bloku sowieckiego. Pomijając rozprowadzane przymusowo w zakładach pracy dzieła Stalina i Lenina, mieliśmy czytać i podziwiać tych wszystkich Putramentów, Ważyków, Lewinów, a w najlepszym przypadku Iwaszkiewicza czy Andrzejewskiego. Trwający do dziś monopol stalinowskiej grupy interesu w sztuce i w nauce opłaciliśmy tragicznym zubożeniem naszego dorobku. Literatura czasów PRL zdominowana jest przez konwulsje światopoglądowe „małowiernych” wobec komunistycznej ideologii (jak ich nazwał Putrament, z tej samej zresztą stalinowskiej paczki). Kogo obchodzi dziś jednak Putrament?  Kogo obchodzą metamorfozy Woroszylskiego?

Nie dość, że popierali komunizm w jego najgorszym okresie to w dodatku pisali kiepskie książki.

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.