Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 57 gości
S T A R T arrow PUBLICYŚCI arrow MatkaKurka arrow O wymiarze sprawiedliwości nigdy dość. Tę patologię trzeba wypalić do gołej ziemi!
Saturday 16 December 2017 17:45:29.24.
migawki
W każdą trzecią niedzielę miesiąca, teraz 17-go grudnia.

POZNAŃ – początek o godz. 12.30 Msza Święta za Ojczyznę w Sanktuarium Bożego Ciała przy ul. Krakowskiej. Po Mszy Świętej Pokutny Marsz Różańcowy. Zakończenie u Ojców Franciszkanów w Sanktuarium Matki Boskiej w Cudy Wielmożnej na Wzgórzu Przemysła.

ZAMOŚĆ –  o godz. 17-tej – w Kościele Rektoralnym Świętej Katarzyny, ul. Kolegiacka 3. Msza Święta za Ojczyznę a po niej Pokutny Marsz Różańcowy ulicami Zamościa.

 
W Y S Z U K I W A R K A
O wymiarze sprawiedliwości nigdy dość. Tę patologię trzeba wypalić do gołej ziemi! Drukuj Email
Wpisał: MatkaKurka   
12.02.2016.

O „wymiarze sprawiedliwości” nigdy dość. Tę patologię trzeba wypalić do gołej ziemi!

 

MatkaKurka 2016-2-11 kontrowersje

Nim na okładkach prasowych i w serwisach telewizyjnych pojawiły się takie gwiazdy sądownictwa jak Tuleya, czy Łączewski, w każdym miasteczku, mieście, aż po województwa i stolicę, panowie w togach robili gorsze rzeczy. Taki sędzia z Gdańska, niejaki Milewski, który przez telefon obiecał, że zrobi wszystko, co Tusk sobie zażyczy, nawet nie stoi w środku patologii, a raczej gdzieś poniżej średniej. Szczytowym osiągnięciem „wymiaru sprawiedliwości” były łapówki, dziwki, dyktowanie apelacji stronie przez sąd najwyższy i uwalnianie szefów mafii.

W Polsce przez wiele lat prokuratora albo sędziego byle „Kiełbasa”, czy „Masa” kupował taniej niż używanego Golfa, lekko pukniętego i to nie są żadne wymysły, plotki, czy spiski, ale powszechnie znane fakty.

Może i miałbym inne zdanie, nieco złagodzone, na temat tego, co się dzieje, gdybym nie widział na własne oczy i na własnej skórze nie doświadczył, w jaki sposób funkcjonują polskie sądy. Podam kilka przykładów. W trakcie rozprawy zwracam uwagę sędziemu, że oskarżony kłamie, podając znacząco zaniżone dochody. Sędzia bez najmniejszej żenady odpowiada: „Ale jakie to ma znaczenia dla sprawy?”. Innym razem oświadczam, że złożę wniosek na piśmie o wykluczenie sędziego z postępowania i najpierw słyszę: „A niech pan sobie składa”, by później przecierać oczy ze zdziwienia. W protokole pojawia się zapis, że złożyłem wniosek ustnie, w kilka dni sędzia przedkłada akta sprawy swojemu koledze z biura i ten wydaje postanowienie o oddaleniu wniosku, ponieważ wniosek nie został uzasadniony. Niemal w dniu wydania postanowienia przychodzi do sądu mój wniosek złożony na piśmie i pozostaje bez rozpoznania.

Kolejna rzecz. Oskarżony oświadcza na sali, że nie poda adresu zamieszkania, sędzia mruczy pod nosem, że mogą być problemy z wydaniem karty karnej, ale ponieważ oskarżony to dęty autorytet ze świecznika, po chwili dodaje: „może się jakoś uda”.

Przebieg rozprawy i protokół w niemal każdym postępowaniu różnią się od siebie bardziej niż Flip od Flapa. W 90 na 100 przypadków sędzia ma w głowie wyrok po pierwszej, pobieżnej lekturze aktu oskarżenia i całe postępowanie jest tylko i wyłącznie teatrem, żeby nie powiedzieć cyrkiem, który ma stanowić alibi dla widzimisię sędziego. W postępowaniu cywilnym na własne uszy słyszałem, jak sędzia pytaniami naprowadza powoda wzajemnego na odpowiedzi i jak go wyprowadza, gdy niegramotny i z tego skorzystać nie potrafił.

Pomijając sympatie polityczne, którymi sądy są zainfekowane po strych, o losach stron procesowych decydują zwykłe sympatie i antypatie. Trzy razy spotkałem na korytarzu sądowym panią sędzię, która na mój widok zrobiła minę wyrażającą pogardę z odrazą i wzrokiem dodała: „ja ci ku..a pokażę”. Ta pani sędzia prowadziła/prowadzi dwa albo nawet trzy postępowania z moim udziałem. Gdyby komuś się kiedyś udało podsłuchać „cywilną” rozmowę w gabinecie sędziowskim, a mnie się udało, to usłyszelibyście Szanowni Podejrzani ciotki z bazaru. Tam się rozpoznaje akty i pozwy na zasadzie: „Jadźka, a co tam ten Kowalski znowu przysłał, szlag mnie trafi, co za baran, będę tu teraz siedzieć i czytać wypociny”. Zbiór tych wszystkich obserwacji i doświadczeń spisanych w niezwykle luźny i wręcz skojarzeniowy sposób, nie pozwala mi ani na chwilę dziwić się ustaleniom dziennikarzy, że pan „sędzia” Łączewski jednym czynem pokazał się jako kompletny ignorant i polityczny wyrobnik.

Zdaniem Gazety Warszawskiej, gwiazdor w todze dał się nabrać na fejkowe konto Lisa na Twitterze i już w tym momencie można się posikać ze śmiechu albo zapłakać na śmierć. Przecież ten osobnik ma ustalać stan faktyczny, dochodzić do prawdy materialnej, rozpoznawać wnioski dowodowe i analizować wiarygodność świadków. A to jeszcze nie koniec, niezawisły i niezależny „sędzia” fałszywemu Lisowi proponował pełen fachowy instruktaż w jaki sposób zwalczać PiS.

Nie dziwi nic i jeszcze podpowiem niedoświadczonym, żeby nie próbowali pod nazwiskiem, czy też anonimowo nazywać Łączewskiego po imieniu, obojętnie ile prawdy zostanie o tym panu napisane, koledzy w sądach mają już przygotowane wyroki za podniesienie ręki na nietykalnych.

Zdarzają się perły między… tombakiem, sam takich dwóch sędziów spotkałem. Pierwszy miał postępowanie dyscyplinarne i proces karny, z którego ledwie się wylizał, tak go załatwili lokalni mafiosi i koledzy. Drugi został czarną owcą, bo odważył się nie zostawić suchej nitki na znanym hochsztaplerze. Prawdę mówiąc sam nie wiem, co zrobić z „wymiarem sprawiedliwości”, stajnia Augiasza przy tym syfie, to pełna sterylność. Wiem natomiast jedno, że jeśli się z sądownictwem i prokuraturą porządku nie zrobi, będziemy nadal mieli system dla mafii, złodziei i skorumpowanych polityków, którzy za drobną opłatą zgnoją każdego człowieka.

Wszystko obróci się wniwecz, o ile nie nastąpi całkowite wypalenie patologii „wymiaru sprawiedliwości”.

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.