Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 56 gości
S T A R T arrow Kultura i okolice arrow Socci arrow Dwa Cuda EUCHARYSTYCZNE dla Ojca Jorge.
Monday 23 September 2019 11:15:04.27.
migawki

         

                A co wieje z Warszawy? – Optymizm...
 
W Y S Z U K I W A R K A
Dwa Cuda EUCHARYSTYCZNE dla Ojca Jorge. Drukuj Email
Wpisał: Antonio Socci   
06.05.2016.

Dwa Cuda EUCHARYSTYCZNE dla Ojca Jorge.

 

Antonio Socci „Non è Francesco(„To nie Franciszek”)

 

[Po polsku zmieniono tytuł na: „Czy to naprawdę Franciszek?”]

 

Skoro mowa o kapłanach i dyskomforcie, jaki moż­na odczuwać, słuchając ich nauczania, przypomnijmy, że przestają być nauczycielami ci, którzy nie przemawiają językiem Kościoła i przypomnijmy, że istnieje «nieomyl­ność» odbita, czyli zdolność odrzucenia nauk niezgodnych z wiarą naturalną i instynktowną u dusz pokornie kocha­jących Boga. ks. Divo Barsottii

 

23 kwietnia 2014 roku w Internecie rozchodzi się wiadomość: Papież znów zadzwonił. Tym razem do Ar­gentynki Jaqueliny, która we wrześniu napisała do swe­go słynnego rodaka, wyrażając swoje niezadowolenie z faktu, że mając ślub cywilny z rozwodnikiem, nie może przystępować do komunii.

Papież miał powiedzieć kobiecie, żeby «spokoj­nie przyjmowała komunię, bo nie robi nic złego» i że ją rozumie, bo to „jest temat, o którym się dyskutuje w Watykanie”.

Być może nie ma już o czym dyskutować w Watyka­nie, skoro papież osobiście przekłada na praktykę, bez oporów, podczas rozmowy przez telefon, «rewolucję» lansowaną przez Kaspera.

Kobieta relacjonowała po rozmowie, że «ojciec Ber­goglio» (jak przedstawił się przez telefon) zasugerował jej, by udała się do innej parafii, gdzie ksiądz jej nie zna. Bergoglio dodał sarkastycznie, że «niektórzy księża są bardziej papiescy od papieża».

Być może oni by na to odparli, że są po prostu ka­tolickimi kapłanami i że są jedynie posłuszni Kościołowi, papieżowi (a w każdym razie wszystkim poprzednim pa­pieżom) oraz wiążącym przepisom.

Najbardziej w tym wszystkim zdumiewa fakt, że ze strony Stolicy Apostolskiej nie było potem ani słowa sprostowania.

Oto relacja agencji Zenith: «Watykan nie zaprzeczył i nie potwierdził, że Ojciec Święty wykonał prywatny telefon”. Jak zwykle ojciec Federico Lombardi, dyrektor watykańskiej Sala Stampa, zbagatelizował zajście: "Ta­kie telefony miały już miejsce w ramach osobistych relacji duszpasterskich papieża Franciszka" - oświadczył rzecz­nik - a "ponieważ absolutnie nie ma tu mowy o publicz­nej działalności papieża, proszę nie oczekiwać informacji lub komentarzy od Sala Stampa. .. Relacje rozpowszech­nione o tym zdarzeniu wyszły poza właściwy zakres oso­bistych kontaktów, zostały nagłośnione przez media i nie można potwierdzić ich wiarygodności, przez co stają się źródłem nieporozumień i zamieszania". Jezuita sko­mentował na koniec: "Wypada zatem unikać wyciągania z tego zdarzenia wniosków co do nauczania Kościoła" ».

Aby uzyskać pełen obraz «przypadku Bergoglio», nie możemy unikać wyciągania wniosków z tego zdarze­nia.

Z drugiej strony okazuje się, że już jako biskup sto­sował swoją własną regułę. Ujawnił to ojciec Pepe Di Pa­ola, «uliczny ksiądz», bardzo bliski biskupowi Bergoglio, od lat duszpasterzujący w dzielnicach biedoty (villas).

13 marca 2014 roku redaktor «Il Resto dei Carli­no» opublikował wywiad o jego pracy. Pytanie: «W villas większość ludności żyje bez ślubu, a jednak wy udzielacie wszystkim komunii. Kardynał o tym wiedział?».

Ojciec Pepe odpowiada: „Jasne, że wiedział. Taka właśnie jest Ameryka Łacińska. Robiliśmy rekolekcje dla par współżyjących i nie współżyjących, a on w tym też uczestniczył i wiedzieliśmy, że wiele z tych par żyje bez ślubu. Ale z biegiem czasu większość z nich wzięła ślub».

Redaktor dopytuje: «A sakramentów im udziela­cie bez problemów?». Argentyński ksiądz odpowiada: «Szanujemy ludzi. Jeśli ktoś chce komunii, udzielamy jej, a jeżeli chce sakramentów, to my ich też udzielamy. Ber­goglio nam mówił, żeby używać konstruktywnego języka i nie zaczynać rozmowy od słów: "Tego nie można zrobić i tamtego też się nie da"».

Ojciec Pepe dodaje pewną interesującą refleksję o kardynale Bergoglio: «Zabrał do Rzymu swoje prze­konania, swoją koncepcję Kościoła i tego, co dobre dla Kościoła, ale teraz jest znacznie bardziej komunikatywny. Tutaj, w Buenos Aires, nie był w tym za dobry».

 Pokornie zwracam uwagę, że ojciec Pepe się myli. Żaden papież nie może afirmować «swojej koncepcji Kościoła», ponieważ Kościół należy do Chrystusa. Ko­ściół bierze początek z Jego boku, a papieże mają służyć projektowi Kościoła, jaki ma Chrystus, a nie własnym koncepcjom.

Z jakiegoś tajemniczego powodu właśnie sakrament Eucharystii znajduje się w centrum problemów za pon­tyfikatu papieża Franciszka. To ten sakrament jest osią synodu o rodzinie i widocznych już sporów.

Ale to nie wszystko. W Evangelii gaudium (paragraf 47) papież Bergoglio zapowiada przyszłość, w której ­jeżeli dobrze rozumiemy - dostęp do Eucharystii będzie powszechny, bez potrzeby łaski Bożej przychodzącej przez spowiedź. Byłby to rodzaj trzęsienia ziemi, wstrzą­su w samych fundamentach Kościoła.

Rewolucja taka byłaby rzeczywiście ogłoszonym przez Scalfariego «zniesieniem grzechu», tylko że papież Bergoglio nie wyjaśnia wartości, jaką przypisuje jasnym słowom św. Pawła: «Dlatego też kto spożywa chleb lub pije kielich Pański niegodnie, winny będzie Ciała i Krwi Pańskiej. Niech przeto człowiek baczy na siebie samego, spożywając ten chleb i pijąc z tego kielicha. Kto bowiem spożywa i pije nie zważając na Ciało [Pańskie], wyrok sobie spożywa i pije» (1 Kor 11, 27-29).5 .

Kościół nigdy nie zdoła pozbyć się Pisma Świętego z tymi prostymi słowami Apostoła o warunkach przystę­powania do sakramentu komunii.

Skoro już mowa o Eucharystii, to niektórzy nie bez zgorszenia zaobserwowali, jak Franciszek w czasie mszy świętej nie wykonuje przewidzianych w liturgii przyklęk­nięć przed Najświętszym Sakramentem. Furorę w sieci, jak świat długi i szeroki - pisałem o tym we wstępie ­zrobił list do papieża autorstwa Lucrecii Rego de Pla­nas. Listowi temu jego autorka zawdzięcza popularność w Kościele latynoamerykańskim. Pani profesor napisała:

 

Gdy poznałam Cię w czasie rekolekcji, gdy byłeś jesz­cze kardynałem Bergoglio, byłam zdumiona tym, że nigdy nie zachowywałeś się tak jak inni kardynałowie i biskupi. Aby przytoczyć kilka przykładów: Byłeś jedynym, który nie przyklękał przed tabernakulum lub podczas konsekra­cji. ... Nie mogę przyklasnąć papieżowi, który nie klęka W momencie konsekracji, jak każe obrzęd mszy. Nie mogę go jednak krytykować, bo jest papieżem! Benedykt XVI w Redemptionis sacramentum prosił nas, abyśmy infor­mowali biskupa o niewierności i błędach w liturgii, na któ­rej byliśmy. Ale ... kogo mam informować, skoro sam papież nie respektuje rytuału?

 

Sandro Magister napisał:

Szczytem tej odmienności była msza odprawiona przez Franciszka na plaży Copacabana na zakończenie Świa­towego Dnia Młodzieży w Rio de Janeiro z całym tym «musicalem» wdzierającym się w samo serce liturgii, z so­listami, chórami i stadionowym skandowaniem. Ale nawet abstrahując od tych ekscesów, w stylu celebracji obecnego papieża powtarzają się elementy, które przykro zaskoczyły niektórych wiernych. W czasie mszy, po konsekracji chle­ba i wina, papież Franciszek nigdy nie przyklęka, zgodnie przepisem liturgicznym, a jedynie się skłania. W Rio de Ja­neiro, podczas nocnego czuwania transmitowanego na cały świat, odbywała się adoracja Najświętszego Sakramentu. On ani razu nie ukląkł, zawsze stał albo siedział.

 

Również podczas rzymskiej procesji Bożego Ciała, klasycznym wydarzeniu religijnym z udziałem papieży, w czerwcu 2014 roku papież Franciszek przyszedł do­piero na koniec. Kiedy w czasie adoracji eucharystycznej wszyscy obecni, lud i hierarchowie, adorowali i modlili się na kolanach, on cały czas stał przed monstrancją.

Pisano, że nie klęka, bo ma problemy z biodrem. To na pewno prawda. Ale mimo to przy wielu innych okazjach klękał. Na przykład umywając nogi w Wiel­ki Czwartek, podczas czuwania modlitewnego o pokój 7 września 2013 roku albo kiedy w Bazylice św. Piotra ukląkł w konfesjonale i wyspowiadał się.

Prawdę mówiąc, klękał w sytuacjach, kiedy bisku­powi katolickiemu nie wypadało. Na przykład podczas spotkania na zjeździe zielonoświątkowców w roku 2006 na stadionie Luna Park w Buenos Aires. Nawet w In­ternecie są zdjęcia kardynała Bergoglio klęczącego na ziemi, kiedy pastorzy zielonoświątkowi nakładają na niego ręce.

Pozostawmy to zdumiewające «nałożenie rąk» zielo­noświątkowców na kardynała. Klęczy, i to długo.

Czy to możliwe, żeby problemy z biodrem pojawiały się zawsze i tylko przed Najświętszym Sakramentem?

Nie podważamy naturalnie osobistej pobożności eucharystycznej ojca Bergoglio, który opowiadał, jak bardzo przeżywa swoje dziecięce oddanie Panu właśnie przed tabernakulum .

Pytania dotyczą synodu i kierunku, jaki ma obrać Kościół. Czy epoka papieża Bergoglio ma w swym cen­trum kwestię Eucharystii, która jest sercem Kościoła katolickiego?

Kiedy się nad tym zastanawiałem, przypomniała mi się sprawa, o której opowiedziałem (jako pierwszy dziennikarz włoskich gazet) w artykule dla «Libero» z 27 czerwca 2013 roku.

Papież Franciszek został wybrany zaledwie przed trzema miesiącami, a ja osobiście zawsze byłem do niego dobrze nastawiony. W Sieci natknąłem się na nieznany cud eucharystyczny, który wydarzył się akurat w Buenos Aires za czasów pasterzowania kardynała Bergoglio.

Zrobiłem z tego story na podstawie szczegółów wybada­nych na miejscu przez kolegów.

Historia była fascynująca. Ja tylko nie rozumiałem jej znaczenia. Dopiero w ostatnim okresie je uchwyciłem. Mam przekonanie, że był to autentyczny znak z nieba dla «ojca Bergoglio», ale nie da się powiedzieć, że ten znak został przyjęty, albo przynajmniej zrozumiany przez samego adresata.. A więc w 2013 roku napisałem tak:

 

W osobistej historii kardynała Bergoglio zdarzył się pewien «znak», dotychczas nieznany. Zdarzył się, zanim ojciec Bergoglio został arcybiskupem Buenos Aires, ale miał też miejsce później, w kościele parafialnym Matki Boskiej W centrum Buenos Aires, między dzielnicami Al­magro i Caballito. Z woli proboszcza i wiernych nie robio­no wokół tego medialnego szumu.

Ale wiadomość teraz już się rozchodzi. Pierwsza rewelacja naruszająca ciszę wokół sprawy ukazała się na stronie «Love one another», a jej autorem był ojciec M. Piotrowski SChr. Streszczę, co napisał:

Był 18 sierpnia 1996 roku, godzina 19. Pod koniec mszy ojciec Alejandro Pezet zobaczył, że podchodzi wier­ny z hostią (ewidentnie sprofanowaną) znalezioną w ja­kimś kącie kościoła.

Kapłan postąpił zgodnie z praktyką, włożył partykułę do pojemnika z wodą i złożył w tabernakulum. Wszelako po kilku dniach, 26 sierpnia, ze zdumieniem spostrzegł, że partykuła, zamiast się rozpuścić, zamieniła się W kawałek krwawiącego ciała.

W tej sytuacji proboszcz - jak dalej relacjonuje ojciec Piotrowski - miał powiadomić ojca Bergoglio, który był biskupem pomocniczym arcybiskupa Antonio Quarraci­no. Otrzymał od niego polecenie sfotografowania zdarze­nia i zamknięcia Hostii w tabernakulum.

Po pewnym czasie biskup pomocniczy został arcybi­skupem i stwierdził, że nie ma oznak rozkładu partykuły. Postanowił to tajemnicze zjawisko oddać do analizy.

5 października 1999 roku przeprowadzono całą pro­cedurę. W obecności wysłanników arcybiskupa doktor Castañón pobrał próbkę fragmentu ciała i wysłał je do amerykańskiego laboratorium, nie powiadamiając o po­chodzeniu obiektu.

W laboratorium doktor Frederick Zugibe, kardiolog i specjalista medycyny sądowej stwierdził, że jest to tkanka ludzka. Według Piotrowskiego, dokonał on następującej, wstrząsającej analizy:

«Analizowany materiał jest wycinkiem mięśnia serco­wego ze ściany lewej komory w pobliżu zastawek. Mięsień ten odpowiada za skurcze serca. Należy przypomnieć, że lewa komora serca tłoczy krew do wszystkich części ciała. Badany mięsień sercowy jest w stanie zapalnym i zawie­ra znaczną liczbę białych krwinek. To oznacza, że serce było żywe w momencie pobrania próbki... ponieważ białe krwinki umierają poza żywym organizmem... Ponadto krwinki te wniknęły w tkankę, a to znaczy, że serce pod­dane było poważnemu tępemu urazowi, jak gdyby właści­ciel był uderzony w klatkę piersiową».

Świadkami tej analizy byli dwaj Australijczycy ­dziennikarz Mike Willesee i adwokat Ron Tesoriero, któ­rzy dopytywali, ile czasu mogły przetrwać białe krwinki, gdyby były w wycinku ciała trzymanym w wodzie.

Odpowiedź brzmiała: «Kilka minut». Kiedy doktor Zugibe dowiedział się od obydwu, że materiał przez mie­siąc znajdował się w wodzie, a przez trzy lata w wodzie destylowanej, zdumiał się. Jeszcze bardziej wstrząsnęła nim informacja od doktora Castañona, że ten wycinek ludzkiego «żywego» serca pierwotnie był hostią, to znaczy ułomkiem konsekrowanego chleba.

Zastanawiali się, jak kawałek chleba mógł stać się wycinkiem serca ludzkiego, a jeszcze bardziej, jak obiekt ten, pobrany W 1996 roku - a musiał by być w sposób oczywisty pobrany ze zwłok ludzkich - mógł żyć jeszcze po trzech latach.

Artykuł Piotrowskiego w dalszym ciągu opowiada o rozgłosie, jaki cud zyskał w Australii, gdzie wiadomość ta rozeszła się i była wyjaśniana przez wskazane wyżej osoby.

Artykuł ten zaczął krążyć w Sieci, ukazując się na stronach katolickich w tłumaczeniach i robił wszędzie wielkie wrażenie. Ja sprawdziłem sprawę na miejscu, w Buenos Aires, i odkryłem, że historia ta jest tu jeszcze bardziej znana, chociaż z nieco odmiennymi detalami.

Okazało się, że «znaków» jest znacznie więcej niż je­den i że wszystko zaczyna się W maju 1992 roku, w tym samym miesiącu, w którym Bergoglio został mianowany biskupem pomocniczym Buenos Aires.

1 maja tamtego roku - był to piątek - dwa kawałki hostii znaleziono na korporale w tabernakulum. Na pole­cenie proboszcza włożono je do pojemnika z wodą i wsta­wiono do tabernakulum. Mijały dni i partykuły się nie rozpuszczały.

W piątek 8 maja zauważono, że oba fragmenty na­brały krwistoczerwonej barwy.

W niedzielę 10 maja podczas wieczornych mszy do­strzeżono krople krwi na patenie, talerzyku, na którym kładzie się hostię.

W niedzielę 24 lipca 1994 roku, kiedy celebrans pod­czas mszy brał kielich z tabernakulum, zauważono, że kro­pla krwi spływa z wewnętrznej ścianki tabernakulum. Po tych znakach nastąpiły wydarzenia z sierpnia 1996 roku, o których mówiliśmy. Okazuje się jednak, że ich począ­tek miał miejsce nie 18, tylko 15 sierpnia, w uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Kiedy potem spostrzeżono niespotykaną metamorfozę tej partykuły, po­informowano bezpośrednio arcybiskupa Quarracino.

To on zalecił najwyższy stopień dyskrecji, dał wska­zówki co do przechowywania fragmentów i zarządził zredagowanie sprawozdania ze zdarzeń, sfotografowania wszystkiego i dogłębnego przebadania. Następnie przesła­no to wszystko do Rzymu.

Jakie badania przeprowadzono?                    .

W 1992 roku krew oddano do analizy miejscowej lekarce, parafiance, oraz innym hematologom. Wszyscy stwierdzili, że jest to krew ludzka.

W roku 1999 - trzymam się tego, co wiem - arcybi­skup Bergoglio (który zajął się sprawą dopiero w czerwcu 1997 roku, kiedy tylko został koadiutorem archidiece­zji) zlecił dokładniejsze analizy obydwu przypadków - z 1992 i 1996 roku - w Stanach Zjednoczonych. Wszyst­ko odbyło się w roku 2000.

Analizy wykonano w Kalifornii według procedur sto­sowanych w śledztwach FBI. Następny szczegół dotyczy próbki z 1992 roku, która zawierała również fragmenty ludzkiej skóry. Przeprowadzono analizę W nowojorskim laboratorium, uzyskując podobnie wstrząsający wynik, jaki znamy z badania próbki z 1996 roku.

Oczywiste jest, że każdy cud eucharystyczny (a było ich wiele na przestrzeni wieków) jest dla katolików wielkim znakiem tego cudu, który zdarza się codziennie - przeisto­czenia chleba i wina w Ciało i Krew Chrystusa.

Na podstawie niedokładnych doniesień tradycjonali­ści oskarżają biskupa Bergoglio, że zanadto unikał rozgło­su, zamiast uczynić z cudu sztandar.

Tymczasem on W tej sprawie wykazał się doskonale zaletami duszpasterza. Przede wszystkim to arcybiskup Quarracino zajmował się cudem w pierwszych latach i zalecał roztropną dyskrecję. Bergoglio zatem przestrzegał kryteriów narzuconych przez Święte Oficjum w dokumen­cie Discernimento nelle apparizioni e rivelazioni z 1978 roku.

Ponadto zlecił wszelkie analizy naukowe, aby zrozu­mieć, co się stało i - wsłuchując się w życzenie parafii, w której tajemnicze zdarzenia miały miejsce - pomógł wspólnocie zrozumieć je zgodnie z wiarą Kościoła, podsy­cając pobożność eucharystyczną.

Sam zaś przybywał tam kilka razy do roku, aby ado­rować Najświętszy Sakrament. Z czasem adoracja nabra­ła charakteru nieustającego i gromadziła wzrastający stale zastęp parafian. Mówiono też o cudownych wydarzeniach.

«Odcisk stopy» jest znakiem Przechodzącego. Pra­gnieniem kardynała Bergoglio było unaocznienie przy­chodzącym na adorację, że Pan zbliża się do każdego, wchodzi w sam środek życia i pozostawia we wszystkich swój ślad. Kardynał zatem nalegał, aby tej adoracji nie zamieniać w obrzęd, lecz aby się wzruszać, zdumieć się Jezusem i prosić Go o niezatarty odcisk w sercu.

Łatwo zauważyć, że w tym artykule ze wszystkich sił starałem się bronić papieża Bergoglio, lecz wypada uznać za wyjątkowo znaczący fakt, iż ten cud euchary­styczny pozostał niemalże nieznany.

W tradycji Kościoła zawsze obwieszczano wszystkim takie wypadki i stawały się one ośrodkami wielkiej ludo­wej pobożności.

Jeszcze bardziej niepokojące wnioski przychodzą na myśl, gdy zastanawiamy się czy i jak kardynał Bergoglio, sprawując rządy w archidiecezji oraz potem, jako «biskup rzymski», potwierdzał «odbiór» komunikatu z Nieba, który mnie wydaje się skierowany osobiście do niego.

Pewne jest, że w Kościele katolickim Eucharystia jest sercem wszystkiego, a bez niej (bez stosownego umiesz­czenia jej w centrum adoracji, medytacji i bez miłości do niej) wszystko traci sens. Jeżeli Eucharystii nie szanuje się i nie kocha, Kościół rozpada się i traci głębię.

Wielki święty Bonawentura tak pisał w twardych sło­wach, w dzisiejszej kulturze wręcz niestosownych: «Za­bierz z Kościoła ten Sakrament, a co ci zostanie w świecie poza błędem i niewiernością? A lud chrześcijański stanie się rozproszonym stadkiem świń czczących bałwany, jak to widać jasno u niewiernych».

Zmieniony ( 06.05.2016. )
 
następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.