Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 87 gości
S T A R T arrow O POLSKĘ arrow "politycy" 15 arrow "Bullshit" wymaga odpowiedniej oprawy. Jak świr ze "świrem", o czym ćwierkają wróble z Chobielina.
Friday 15 November 2019 13:53:08.28.
migawki
Diabeł do Rybaka z Watykanu: Teraz już tylko pachamamy, bałwany łowić będziesz"
 
W Y S Z U K I W A R K A
"Bullshit" wymaga odpowiedniej oprawy. Jak świr ze "świrem", o czym ćwierkają wróble z Chobielina. Drukuj Email
Wpisał: Piotr Cywiński   
16.05.2016.

„Bullshit” wymaga odpowiedniej oprawy. Jak świr ze „świrem”, czyli o czym ćwierkają wróble z Chobielina

Piotr Cywiński

http://wpolityce.pl/polityka/293089-bullshit-wymaga-odpowiedniej-oprawy-jak-swir-ze-swirem-czyli-o-czym-cwierkaja-wroble-z-chobielina

 

To, cholera, pech! A taki był zdolny, taki światowy, i szlag trafił wszystkie marzenia! Już było tak dobrze, wspinał się po drabinie kariery, temu liznął, tego zelżył, już witał się z gąską i, niestety… Dziś nikt już o nim nie pamięta, nikt nie woła, więc przypomina o sobie sam.

Antek, świrze…. -zwrócił się na twitterze do jednego z ministrów niby w odpowiedzi, że nigdy, ale to przenigdy, nie brał pod uwagę członkostwa Rosji w NATO.

Kto zacz? Wielki-mały były. Były szef resortu obrony narodowej, były szef, hm…, dyplomacjibyły marszałek Sejmu, ale niedoszły sekretarz generalny Sojuszu Północnoatlantyckiego, dziś poza nawiasem polityki Radosław-„Radek” Tomasz Sikorski. W myśl zasady, ćwierkam, więc jestem…

Poszło o to, że szef MON Antoni Macierewicz wytknął Sikorskiemu, jakoby przewidywał rychłe członkostwo Rosji w NATO. A nie przewidywał. Bo co innego przewidywać, a co innego o to tylko prosić. Więc, prostuję, gwoli ścisłości, Sikorski nie przewidywał, lecz jedynie wstawiał się za przyjęciem Rosji do sojuszu. A dokładnie:

Rosja jest potrzebna do rozwiązywania europejskich i globalnych problemów. Dlatego za słuszne uważam przyjęcie jej do NATO - postulował na łamach „Gazety Wyborczej”. Ten „świr Antek” ubliża jego inteligencji. Myśli, że wszyscy już zapomnieli głębokie przemyślenia i postulaty Sikorskiego. Przecież nie mógł wiedzieć, że Rosja będzie przyjęta, mógł tylko sugerować, aby była… Straszne jest to niezrozumienie intencji byłego szefa polskiej dyplomacji, choć zawsze wyrażał się jasno.

Począwszy od wezwania sprzed lat, gdy chciał „dorżnąć watahę”, a na chęci - przepraszam, będzie cytat - „zajebania PiS komisją specjalną w sprawie Macierewicza”, którego nieroztropna PO nie „zaje…a” i dziś Sikorski musi prostować jego kalumnie na twitterze. Tak dla odświeżenia pamięci:

Kaczyński (Jarosław – dopisek mój) się przyspawał do Macierewicza i teraz trzeba Macierewiczem ich obu na dno pociągnąć - proponował, a nie mówił, że  „wkrótce będzie pociągnięty na dno” w rozmowie z byłym ministrem finansów Jackiem Rostowskim, w której tylko Sikorski sugerował, jak tym „obu” zrobić „dwuletni cyrk”. W międzyczasie precyzował parokrotnie, że Macierewicz jest „histerykiem” i „partaczem”, którego „niekompetencja nie jest tajemnicą państwową”, nikt jednak nie posłuchał tych przestróg.

Sikorski ma od dawna wyrobione zdanie o każdym z tej „watahy”: minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski, którego wcześniej sam nakłaniał do współpracy z PO, to człek „skandalicznie nielojalny” i jego osobisty „błąd personalny”, prezydent Lech Kaczyński był „chamem”, dawna szefowa MSZ Anna Fotyga „poranioną ofiarą wypadku drogowego” itd. itp. - dla każdego coś dyplomatycznego.

My w PO chcemy realizować te zadania, do których mamy predyspozycje - głosił Sikorski. Czapki z głów! W czym ma rację, w tym ma. Jeśli chodzi o lżenie, pustosłowie, merytoryczne nieróbstwo, błędy polityczne, kolesiostwo, skandale i afery – jak wykazała rzeczywistość, do tych akurat zadań PO miała i ma wybitne predyspozycje. Tylko nieżyczliwi się czepiali, a to o jakieś tankowanie benzyny, to znów o niezbędne konsultacje w restauracjach, prowadzone przez byłych członków rządu.

Co do ośmiorniczek to przypominam, że jedzenie drogich kolacji na koszt podatnika jest częścią pracy ministra spraw zagranicznych - wykładał jeszcze kilka miesięcy temu konsument Sikorski Radosław. I tu znów, chapeau bas! „Bullshit” i „robienie laski” wymaga odpowiedniej oprawy! „Murzyńskość” może tego nie wymaga, ale przecież Sikorski odciął się osobiście od tego „frajerstwa”, od tej „płytkiej dumy i niskiej samooceny”. Kto jak kto, ale on widział, z kim trzymać, personalnie i w masie. Polsko-amerykański sojusz był na przykład dla niego „nic niewart”, „wręcz szkodliwy” i dawał „fałszywe poczucie bezpieczeństwa”. Wprawdzie kilka lat wcześniej, gdy jeszcze nie był szefem dyplomacji, Sikorski przekonywał poprzez Polskie Radio:

Trzeba umieć rozmawiać z Amerykanami, którzy są ludźmi nadzwyczaj praktycznymi. Tu nie ma miejsca na dąsy, nie ma miejsca na strojenie min. Trzeba wiedzieć, czego się chce po pierwsze, no bo dobry wujek nie da, jak się nie powie, czego się po drugiej stronie oczekuje - mówił, ale później przejrzał na oczy. Wszak tylko krowa nie zmienia poglądów. W Brukseli tego nie dostrzegli i nie docenili, ani w UE, ani w NATO. A elastyczność Sikorski wykazywał wielką. Nie gdzie indziej, tylko właśnie w Brukseli porównał był - wtedy w roli szefa resortu obrony w rządzie PiS-LPR i Samoobrony - niemiecko-rosyjską okrężnicę gazową:

To jest tradycja paktu Ribbentrop-Mołotow. Nie chcemy powtórki

Jednak szybko pojął swój błąd. Gdy ówczesny szef Komisji Spraw Zagranicznych Bundestagu Ruprecht Polenz z CDU, partii kanclerz Angeli Merkel, skrytykował jego wynurzenia, jako „absurdalne” i „wielce szkodliwe dla stosunków polsko-niemieckich”, Sikorski już jako szef dyplomacji złożył tzw. hołd berliński, poprosił o przywództwo Niemiec w Europie, ba, został nawet osobistym kierowcą niemieckiego kolegi z urzędu Franka-Waltera Steinmeiera, którego obwiózł rosyjskim motocyklem po Chobielinie, i jeszcze zagrał mu na organach…

Po prostu dojrzał, miał wizję i taktykę, jak przyczynić się do sukcesów Polski na arenie międzynarodowej. Swe polityczne credo przedstawił notabene jeszcze jako nieotrzaskany „Radek” w wiekopomnym dziele „Prochy świętych” - niby o Afganistanie:

Im większa różnica między społecznym i technologicznym rozwojem obu walczących stron, tym większe prawdopodobieństwo, że kraj biedny i bardziej zacofany pokona drugi, nowocześniejszy…

Że też wyborcy nie dali PO i Sikorskiemu zrealizować do końca tej recepty na sukces naszego kraju. A wszystko było na najlepszej drodze! To, cholera, pech! A taki był zdolny, taki światowy, i szlag trafił wszystkie marzenia…!

Zmieniony ( 16.05.2016. )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.