Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 69 gości
S T A R T arrow O POLSKĘ arrow Smoleńsk - sześć lat walki o PRAWDĘ arrow Skalowanie Zbrodni - pozory śledztwa.
Thursday 21 November 2019 15:02:17.28.
migawki
Diabeł do Rybaka z Watykanu: Teraz już tylko pachamamy, bałwany łowić będziesz"
 
W Y S Z U K I W A R K A
Skalowanie Zbrodni - pozory śledztwa. Drukuj Email
Wpisał: Mirosław Dakowski   
05.06.2016.

Skalowanie Zbrodni - pozory śledztwa.

 

 

Mirosław Dakowski

 

W ciągu sześciu lat od 10/04 nagromadziło się tysiące dowodów i uwag wskazujących na sprzeczności, fałsze, oszustwa, fotomontaże itp w kolejnych wersjach oficjalnych wyjaśnień „zdarzenia”, jak MAK, Millera (potem Laska Smoleńskiego), także w pół-oficjalnych czyli niby drugiej strony, tj. Zespołu parlamentarnego, i w materiałach paru Konferencji Smoleńskich.

Doświadczamy i przeżywamy [to ostatnie - niektórzy] ogromne naciski na zamilczanie spraw, i faktów istotnych dla poznania Sprawy. Ledwo wspomnę tu o dwojakich argumentach przemawiających za milczeniem (omerta). Z jednej strony finansowe (ok. 250 tysięcy złotych na głowę), z drugiej w postaci plagi week-endowych samobójstw i związanej z nimi bezsilności prokuratorów. Profesjonalnie aplikowane chemikalia na pewno się rozłożą bez śladu w ciągu trzech czy czterech dni, przed najbliższym możliwym dniem rozpoczęcia śledztwa, tj. poniedziałkiem. Widzieliśmy już też powstrzymywanie świadków przed ujawnianiem ważnych dowodów, zmuszanie do oddania ich lub ukrywania. Sporo rodzin ofiar przyznaje, że miały naciski ze strony „ważnych polityków”, by z autorami pewnych hipotez i pytań – nie komunikować się. Ani tym bardziej na ich pytania nie odpowiadać.

 

Wszystkie te ułomności powinny zaniknąć [mieliśmy nadzieję] przy nowym rządzie, po otrzymaniu pełni władzy od Narodu. Jest to przecież strona w sposób naturalny (i również deklarowany) zainteresowana w ujawnieniu prawdy, w tym szczególnie prawdy o „Zdarzeniu Smoleńskim”.

 

Czy tak się stało?

 

Minister Obrony Narodowej powołał Podkomisję do zbadania katastrofy smoleńskiej, na czele której postawił  d-ra inż. Wacława Berczyńskiego.

 

Ma ona [pisząc ostrożniej: powinna mieć, ale nie wiem, czy ma?] wszelkie uprawnienia do zbadania przygotowań [wszelkich !!] wizyty Prezydenta RP w Katyniu, zbadania losów, tak wcześniejszych, jak i późniejszych, osób, które znikały rankiem 10 kwietnia, a także osób towarzyszących im w drodze na lotnisko. Może podjąć się zbadania losów Prezydenta co najmniej od czwartku, 8 kwietnia (to dzień wizyty Prezydenta z osobami bliskimi [Sasin, A.Duda] u pani Gribauskajte w Wilnie).

Podstawowym, narzucającym się i oczywistym celem Komisji d/s poznania prawdy o „zdarzeniu smoleńskim” byłaby dogłębna, pełna analiza wątpliwości już sformułowanych. Byłoby to dużym krokiem ku wyjaśnieniu. Część takich wątpliwości i uwag, sądzę, że niewielka, a na pewno niekompletna, jest udokumentowana w przeszło 1140 artykułach i notkach na mej stronie. Nawet na pozornie dziwne pytanie konieczna jest poważna odpowiedź.

Z pytań istotnych:

- Kto spowodował brak czy zupełną niedostępność zapisów monitoringów na lotnisku wojskowym Okęcie, oraz na lotnisku wojskowym Siewiernyj? Odpowiedź na to pytanie ukaże, kto spójnie i od dawna projektował „Zdarzenie smoleńskie” [Rolex nazwał go „Planista”]. Są to zdarzenia zależne, co jest matematycznie pewne.

Większość mych Czytelników doda:

- Koniecznie wyjaśnić zderzenia nad Hiszpanią awionetek architektów Hangaru nr. 21 na Okęciu, czy

- przyczyny śmierci dra Wróbla i Szpinety.

Dużo pytań sformułował Cyprian Polak w: Ogłuszające MILCZENIE grupy min. Macierewicza w sprawie ZBRODNI SMOLEŃSKIEJ. Pytania o 8-10 kwietnia .   Co jakiś czas je przypominam, by sprawa nie przyschła.

Dotąd – żadnej reakcji odpowiednich władz Polski. 

 

Nie będę kontynuował, każdy zainteresowany może do tych jawnych materiałów zajrzeć.

Ale (pod-)komisja Berczyńskiego musi, jeśli ma być wiarygodna.

 

Na razie jednak propozycje pomocy czy współpracy ze strony analityków mających spore osiągnięcia spotkały się z ciężkim milczeniem tak ze strony

Ministra Obrony Narodowej A. Macierewicza, jak i  d-ra inż. Wacława Berczyńskiego, szefa Podkomisji do zbadania katastrofy smoleńskiej.

Tymczasem w maju 2016 roku inż. Berczyński ujawnił w TVP-Info, w jakim kierunku idą wysiłki jego Podkomisji. Mianowicie, po zeskanowaniu jakiegoś Tu-154 [czyżby rzeczywiście nr. 102 – są ogromne wątpliwości co do jego obecności w Mińsku] ... oddadzą się badaniom w tunelu aerodynamicznym zmniejszonego modelu zbudowanego na tej podstawie. Duży projekt, dużo pracy, duże koszty.

Świadczy to o tym, że znów, jak w czasach uznanych przez optymistów za minione, będą to analizy SSS [tj. Sekty Sześciu Sekund]. Czyli ogromne, katastrofalne ograniczenia pola zainteresowań jedynie do ostatnich sekund hipotetycznego lotu.

Natomiast nam, tj. tak zwanym przez nich masom, rzuca się michałki, na przykład:

- Nowość nagłośniona w patriotycznych mediach – otrzymane właśnie nasłuchy z rozmów 10 kwietnia 2010 - od Estończyków i później też od Szwedów.

Jest to jawne kierowanie pogoni na fałszywe tory, tropy.

Nie jest to typowy, lecz wyjątkowo bezczelny przykład działalności pozornej, mającej na celu zwiedzenie czytelnika. Najprostsze narzucające się porównanie - gonić króliczka!!

 

OSZUSTWA SKALI.

Bezczelnych fałszów jest mnóstwo.

Dla przykładu zajmę się jedynie własnościami geometrycznymi i fizycznymi lotu samolotu, bo na tym polu przekłamania są bardzo widowiskowe.

1. Od początku wskazywaliśmy, że jeśli narysujemy brzozę [później nazwaną kewlarową] przy zarysie skrzydła Tu 154 we właściwej skali [1:1], to jej pień zobrazować można w postaci... kropki. Za tą obserwacją idą oczywiście proste wyliczenia wytrzymałości materiałów [przekazaliśmy je prokuraturze wojskowej w 2010 roku]. Do analizy niemożności ścięcia skrzydła przez drzewo wykorzystano również później ZP] ogromne programy komputerowe zbudowane do celów badania katastrof promów kosmicznych (Columbia). Użył je do celów analiz Smoleńska prof. Binienda.

Wyniki z nich są takie same, jak wniosek laika, który spojrzał na kropkę przy rysunku skrzydła i pomyślał: Tej grubości drewniany patyk nie mógł przeciąć duralowego skrzydła. Dodać można, że sloty (strukturki z przodu skrzydła) są nieuszkodzone, a uszkodzenia widać z tyłu skrzydła, jakby samolot leciał w kierunku ogona.

Ogromną pracę, przy kosztach idących chyba w miliony dolarów, wykonano. Machina badań się kręci, lampki i ekrany migają. Żurnaliści i żurnalistki opisują „nowe” sensacje i kręcą kolejne filmy.

2. Patrzyliśmy z mieszaniną rozbawienia i niesmaku na wszystkie „animacje” hipotetycznego toru lotu [od MAK-u, Millera do GaPol-a i Zesp. Parl., chciałoby się rzec: „od komuny aż do kleru”]. Wszystkie na podstawie kopii zapisów „czarnych skrzynek”, kopii dostarczanych przez stronę rosyjską, różniących się między sobą (niespójnych), co przyznają wszystkie strony oficjalne, analizujące te dane w Polsce, więc niewątpliwie sfałszowanych. Jednak na ich podstawie coś sobie „analizują”.

Celowa kpina ze zdrowego rozsądku, prawda?

Wszędzie na animacjach przy brzozie kewlarowej przemieszcza się szkic samolociku, przez grafika zmniejszony ze dwa do trzech razy – by mu się zmieścił nad ziemią.  Zwykle też ta brzoza stoi sobie samotnie na łysym polu -  pewnie dla „poglądowości”

Gdy przywrócimy wspólną skalę [1:1], to każdy zobaczy, że są duże możliwości interpretacji:

a)            Jeśli by samolot leciał równolegle do ziemi lub zniżał się i uderzył w drzewo: Od pewnego czasu wysunięte jest przecież podwozie. Wtedy geometria rysunku wskazuje, że to podwozie musi... przemieszczać się pod ziemią.

Pozatem po uderzeniu „w brzozę” pilot musiałby usiłować poderwać samolot, czyli jeszcze dalej obniżyć ogon, by unieść przód korpusu. Stery wysokości na tej zasadzie przecież działają. Czyli – musi tym samym wbić ogon w ziemię.

Więc teksty MAK-u, czy Millera wykazują, że musiała tam tam być nie tylko „beczka podziemna”, ale i wcześniej - rufa pod ziemią.

b)           Jeśliby jednak Tu154 leciał wcześniej  z dziobem podniesionym o 15o w górę [tak chce MAK w swym raporcie], to z tego wynika, że musiał wynijść ku brzozie w całości spod ziemi.

c)                Ze zdjęć wynika, że huragan gazów odrzutowych z silników, o prędkości kilkuset kilometrów na godzinę i temperaturze wielu set stopni nie wywarł żadnego efektu na „przyrodzie” widocznej na tych zdjęciach. Na późniejszych zdjęciach koło brzozy widać przecież ulistnione krzaki, śmieci, plastikowe torebki, nie ruszony przez huragan wychodeczek z dykty. Ledwo wspomnę o kosie mile tam śpiewającym [zaraz po „katastrofie”].

Ale po paru dniach pojawiły się na przełomie tej brzozy wbite biało-czerwone kawałki metalu. Lepiej późno niż wcale - powiedział dowcipniś. Душещипательно.

 

Dość??

- NIE!

 

Inż. Berczyński mówił w TVP-Info, że planują zbudowanie modelu Tu w zmniejszonej skali i później badanie jego ewolucji w tunelu aerodynamicznym. Każdy fizyk, oraz inżynier od tuneli aerodynamicznych wie i powie, że nie da się zmieniać własności fizycznych powietrza „w skali”. Lepkość, turbulencje, i wiele innych cech gazów nie poddają się „skalowaniu”. Dotyczy to też drewna.

Dlatego wielkie firmy lotnicze budują ogromne i kosztowne tunele aerodynamiczne, gdzie bada się realne samoloty lub ich części, ale w skali 1:1.  To nie fanaberie.

Więc wmawianie laikom, że „zbudujemy model samolotu w skali” [zapewne ok. 1:10?? ] jest kolejnym gonieniem króliczka. Ale teraz, to już chyba są te króliki, które nieprzyzwoicie zachowują się w głowie głupiego, lecz pełnego pychy propagandzisty.

W całości sprawy widzimy też „efekt skali” - ale w odwrotnym kierunku: Rozdęcie wysiłków „badaczy” wokół wielopiętrowo zafałszowanych sekund, co prowadzi do umniejszenia , zapomnienia, odwrócenia uwagi Polaków od całości planowanego i wykonanego Zamachu.

Narzuca się stareńka sowiecka anegdota : Okręt KOMUNIZM udaje sie w dziewiczy rejs. Orkiestry, komitety, komisje, podkomisje. Syreny wyją ogłuszająco. Ale czemu nie rusza?? Bo cała para w gwizdek...

 

Zespół mający za zadanie i chcący poznać i ujawnić prawdę o „zdarzeniu smoleńskim” i jego przyczynach musi patrzeć o wiele szerzej i odważniej.

==============================

 

PS.  Może ktoś miły prześle te uwagi do min. A. Macierewicza oraz d-ra inż. W. Berczyńskiego. Ja nie mogę, nie potrafię bowiem pisać do osób nie odpowiadających na listy.

 

Mail’em:

Napisał Pan:

 

"Dlatego wielkie firmy lotnicze budują ogromne i kosztowne tunele aerodynamiczne, gdzie bada się realne samoloty lub ich części, ale w skali 1:1."

Nie sadzę aby coś takiego istniało.

Zaczynałem karierę w przemyśle lotniczym od projektowania modeli do tuneli aerodynamicznych. Były to skrzydła, gondola silnika, przejścia pomiedzy kadłubem a skrzydłem itp. Firma - deHavilland/Boeing/Bombardier. Największy model jaki projektowałem to model w skali 1/4 dla samolotu Dash - Q400. (Latają takie w LOT). Uczestniczyłem w badaniach tychże modeli w tunelach w Ottawie (9m srednicy - ciągła praca i 1.5 m tzw. "blow down"-  napędzany  sprężonym powietrzem - silnik sprężarki miał miernik poboru mocy w MW. Oraz w Bufallo (USA), 2,4x2,4 m - ten był "transonic" o pracy ciągłej. Moc silników wentylatorów i wymienniki ciepła/chłodziarki powietrza były niemałe.

Na Florydzie jest chłodzony hangar zdolny pomieścić cały samolot do badań w niskich temperaturach, no ale to niema nic wspólnego z tunelem aerodynamicznym.

Proszę zauważyć, że badania nowych silników w locie są realizowane przy użyciu istniejących samolotów (Boeing 747 itp). Myślę, że dr. Berczyński tu ma rację.

Nie mogę natomiast zrozumieć co Go zmusiło do uczestnictwa w tej szaradzie.

 

Z poważaniem,

Jacek Tokarski

Zmieniony ( 08.06.2016. )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.