Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 24 gości
S T A R T arrow Kościół arrow Święci 16 arrow Przekłamany pogromca masonerii. O św. Maksymilianie.
Monday 17 February 2020 07:03:02.28.
migawki
 

Wy jesteście solą ziemi. A jeśli sól zwietrzeje, czym będzie solona? [Mt. 5:13]

 
W Y S Z U K I W A R K A
Przekłamany pogromca masonerii. O św. Maksymilianie. Drukuj Email
Wpisał: Robert Wyrostkiewicz   
20.08.2016.

Przekłamany pogromca masonerii. O św. Maksymilianie.

 

 

Robert Wyrostkiewicz Warszawska Gazeta 19 – 25 sierpnia 2016 r.

 

Kiedyś bez cenzury o św. Maksymilianie i jego Rycerstwie Niepokalanej „puszczał” teksty Sławomir Cenckiewicz, dzisiaj znany historyk, a wówczas redaktor naczelny dwumiesięcznika „Zawsze Wierni”. Kilka mocnych publikacji popełnił w latach 90. dr Stanisław Krajski, który opisywał poglądy o. Kolbego dotyczące antykatolickiej aktywności Żydów i masonów. O świętym, którego rocznica śmierci upłynęła 14 sierpnia, oraz o jego podobno kontrowersyjnym dziele przypominają od lat tzw. łowcy antysemitów (m.in. w amerykańskiej prasie wielkonakładowej).

Kolbe był również w jakiejś mierze twórcą „Rycerza Niepokalanej” i „Małego Dziennika”, a więc pism, które symbolizują ciemny i obskurancki nurt polskiego katolicyzmu, pism prymitywnych krzewiących religijną nietolerancję i etniczną nienawiść – powiedział z kolei w wywiadzie dla „Polityki” Adam Michnik alias Szechter, ojciec założyciel „Gazety Wyborczej”. Problem w tym, że zakonnika z Niepokalanowa, takiego jakim zapamiętali go świadkowie historii i jakiego odnajdujemy w jego własnych pismach, na próżno szukać w popularnych biografiach dostępnych dzisiaj w Niepokalanowie czy tym bardziej w lewackiej bibule antykolbiańskiej.

Św. Maksymilian był za swoje ideały, drogę życia i radykalne, katolickie i endeckie poglądy prześladowany już za życia. Jego olbrzymie dzieło, nieznające równych sobie w nowoczesnym świecie, po wojnie zostało zakłamane, modlitwy zmienione, pisma zreinterpretowane, a statuty Rycerstwa zliberalizowane. Dzisiaj św. Maksymilian jest dostosowywany do wymogów XXI w., ale przez to nieprawdziwy.

W jego zapiskach wciąż powtarzały się słowa: rycerstwo, walka, ofensywa, zdobywanie dusz, niszczenie wrogów, amunicja, używanie własnej broni. Ten aktywizm zanurzony w modlitwie daleki jest od współczesnego pacyfizmu religijnego, tolerancyjności i ducha wszechobecnego dialogu. Kolbe – rycerz zdobywał dusze (także Żydów i masonów), będąc na wskroś misyjnym, a nie ekumenicznym, i takie było jego rycerstwo.

Jakieś 18 lat temu, mieszkając w Bractwie św. Piusa X, wysłałem pismo z prośbą o przyjęcie mnie do stworzonej przez św. Maksymiliana Milicji Niepokalanej, noszącej dzisiaj nazwę Rycerstwa Niepokalanej. Jako młody, przewrotny duch nie omieszkałem wspomnieć, że przyświeca mi ten sam cel co zakonnikowi z Niepokalanowa, kiedy zakładał Militia Immaculatae (MI).

Gdy masoneria w Rzymie coraz śmielej występowała – wywiesiła swój sztandar przed oknami Watykanu, na sztandarze czarnym giordano-brunistów umieściła św. Michała Archanioła pod nogami Lucyfera i w ulotkach głośno występowała przeciw Ojcu Świętemu – powstała myśl założenia stowarzyszenia do walki z masonerią i innymi sługami Lucyfera  - te słowa św. Kolbe opisują przyczynę założenia przez niego MI i je właśnie przytoczyłem franciszkanom konwentualnym z Niepokalanowa, otrzymując później uprzejmą odpowiedź na piśmie, że niestety czasy się zmieniły… mieliśmy Sobór Watykański Drugi, żyjemy ekumenizmem i nie za bardzo pasuję do odnowionego Rycerstwa. Wtedy sprowokowało mnie to do pochylenia się nad „zdezaktualizowanym” św. Maksymilianem.

Religijność o. Kolbego odnajdujemy w jego pismach zebranych. Można ją streścić jednym słowem: Niepokalana. Wszystko przez Nią dla Boga. Szaleniec Niepokalanej z niczego stworzył największy na świecie klasztor, pismo, zabierał się za radio, myślał o telewizji, a to samo dzieło co w Polsce, rozpoczął w Japonii. Klasztor w Niepokalanowie zakładał z darowizny, a w 1939 r. mieszkało już tam 650 zakonników i 122 uczniów Małego Seminarium.

Dla nas, dziennikarzy i wydawców, to także przykład na dokonanie niemożliwego. „Rycerz Niepokalanej” i inna prasa z Niepokalanowa przekraczały cotygodniowy nakład 1,5 mln egzemplarzy (z tego 35 tys. wychodziło w Japonii). On sam wiedział, że każdy sukces jest sukcesem Niepokalanej i Jej wstawiennictwa. Jego świętość nie polegała jedynie na oddaniu życia za innego więźnia w obozie koncentracyjnym (chociaż słowo „tylko” nie jest najszczęśliwsze, przyznaję), ale składała się na nią cała droga franciszkanina. A ta była wyjątkowa i dzisiaj bardzo mało poprawna politycznie.

Za największych wrogów wiary o. Maksymilian uważał Żydów i masonów. I to już od czasów seminaryjnych. Dla św. Maksymiliana relacja pomiędzy Żydami i masonami była prosta. Każdy członek Rycerstwa Niepokalanej codziennie odmawiał modlitwę: „O Maryjo bez grzechu poczęta, módl się za nami, którzy się do Ciebie uciekamy… i za wszystkimi, którzy się do Ciebie nie uciekają… a zwłaszcza za masonami i poleconymi Tobie” (w latach 50. masonów zamieniono na „nieprzyjaciół Kościoła świętego”). O. Kolbe tak tłumaczył sens modlitwy za wolnomularzy: bo masoni to nic innego jak tylko zorganizowana klika fanatycznych Żydów, dążących nieopatrznie do zniszczenia Kościoła katolickiego. Kolbe zatrudniał w „Rycerzu Niepokalanej” głównie narodowców. Nie był jednak antysemitą. Przeciwnie.

Św. Maksymilian Maria Kolbe walczył o zbawienie dusz niezależnie od rasy, koloru skóry, wyznania czy poglądów. Jego celem było zdobycie dla Boga całego świata przez Niepokalaną. To w Niej upatrywał pośrednictwa łask wszelakich i namawiał wszystkich, by modlili się, aby Kościół katolicki jak najszybciej uznał dogmat o Maryi Wszechpośredniczce Wszystkich Łask. W dobie ekumenizmu zrezygnowano z tego pomysłu, twierdząc, że byłaby to przeszkoda na drodze dialogu z protestantami.

Zresztą, kwestia Żydów i masonów w interpretacji nowych „liderów” Rycerstwa opisywana jest jako przedwojenny anachronizm. Mariologia św. Maksymiliana i inspirujących go teologów uznana została jako jednostronnie triumfalistyczna, zamknięta w sobie, przesadna i ryzykowna (cytat z podręcznika dla MI z końca lat 90.). Tak więc wspominający św. Maksymiliana, niemal wszystkie relacje lokują li tylko w życiu obozowym i akcie śmierci, jakby wcześniej ten franciszkanin nie istniał… ale on istniał, i to w sposób heroiczny i niezłomny. Gdyby żył dzisiaj, bez dwóch zdań ochrzczony zostłby oszołomem. I taki właśnie był św. Maksymilian Maria Kolbe – był oszołomiony Niepokalaną a ratując bezbożny świat, nie bawił się w dyplomację.

 

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.