Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 82 gości
S T A R T arrow PUBLICYŚCI arrow Marcin B. Brixen arrow Jak odzyskać oddech w pięć minut
Monday 25 May 2020 13:47:56.29.
W Y S Z U K I W A R K A
Jak odzyskać oddech w pięć minut Drukuj Email
Wpisał: Marcin B. Brixen   
26.10.2016.

Jak odzyskać oddech w pięć minut

 

 

Marcin B. Brixen

Pani pedagog zgromadziła całą klasę i oświadczyła, że ma dla nich pogadankę.

- Ciekawe o czym, przecież pani nie zna się na niczym - zauważyła z przekąsem dziewczynka, która zawsze odzywała się jako pierwsza i dostała naganę do dzienniczka. Tak była tym zaskoczona, że zapomniała się popłakać.

- A zatem pogadanka - pani pedagog usiadła i usiłowała spleść palce dłoni, co nie było łatwe zważywszy na obfitość biżuterii. - Jest jesień. Zimno, mokro i wietrznie. To czas przeziębień. Zatkany nos, trudności z oddychaniem, katar. znamy to wszyscy. Leczymy się, ale niestety trwa to długo i nie zawsze jest skuteczne. Za chwilę spotkamy się z kimś kto opowie jak odzyskać oddech w pięć minut! Zapraszam!
I do klasy weszła pani piosenkarka w towarzystwie dwójki swoich dzieci.
- Tak. Miałam taki problem - przyznała pani piosenkarka. - Wszyscy lekarze, do których się udałam, byli krótkowzroczni. Oni badali tylko mój nos. Żaden lekarz w tym kraju nie chciał usunąć mojego problemu. Dopiero lekarz na Słowacji odkrył, że rozwiązanie kryło się zupełnie gdzie indziej.
- A gdzie? - zapytał okularnik z trzeciej ławki.
- Tutaj - pani piosenkarka położyła rękę na brzuchu. - Dokonałam aborcji. To było bardzo proste. Zasnęłam a po pięciu minutach obudziłam się pod kołdrą. Oddech mi wrócił! Byłam zadowolona i szczęśliwa, że odzyskałam z powrotem moje życie!
- Czy to aby nie za drastyczna metoda? - rzekł Łukaszek.
- Musiałam. Mam tylko trzypokojowe mieszkanie. Jedne pokój dla mnie i partnera, drugi dla starszego dziecka i trzeci dla młodszego. Sami więc widzicie, że...
Młodsze dziecko momentalnie wybuchnęło gwałtownym szlochem. Pani piosenkarka spojrzała zaskoczona.
- Co ci się stało?
- Jakie to szczęście, że nie masz mieszkania dwupokojowego!
- E, no nie, to nie tak... - pani piosenkarka zaczęła się niezręcznie wycofywać.
- Cieszcie się, że zdrowe jesteście - wtrącił posępnie Sajmon, uczeń na wózku. - W dzisiejszych czasach nie wiem czy bym dożył porodu...
- To też nie tak - pani piosenkarka zamachała rękami. - Usuwanie dotyczy jedynie płodów takich, no... Mocno takich nie takich. Takich co już widać, że z nimi jest coś nie tak. Dzisiejsza medycyna potrafi wiele...

Ten dzień zdecydowanie należał do dziewczynki, która zazwyczaj odzywała się jako pierwsza.
- O tak, to prawda. U moich krewnych na wsi był płód dwugłowy! I przyjechał lekarz i od razu usunął!
- Dwugłowy człowiek?! - wykrzyknęła zszokowana klasa.
- Czy ja mówię, że człowiek? Cielak to był. Przyjechał weterynarz, wziął szczypce i go...

Pani piosenkarka wydała z siebie wibrujący krzyk i przycisnęła dłonie do ust. Z oczu jej zaczęły kapać łzy.
- Boże, ci ludzie na wsi są tacy nieludzcy! Zabili go! Biednego cielaczka! Bez serca są! To nieludzkie!
Pani piosenkarka chciała coś jeszcze powiedzieć, że przerwało jej głośne kichnięcie. Gruby Maciek wyjął chusteczkę i wysmarkał się z hałasem.
- Ależ ty masz katar! - stwierdziła pani pedagog.
- Co pani powie - Gruby Maciek miał zmęczony głos.
- Może skorzystasz z rad pani piosenkarki by odzyskać oddech w pięć minut?
- Ciekawe jak?!
Pani pedagog spojrzała bezradnie na panią piosenkarkę.
- Ja wiem! - okularnik rzucił się od okna i zaczął je otwierać. - Wywalimy panią piosenkarkę...
- Czyś ty oszalał?! - krzyknęła pani pedagog. - Niby jak miałoby to pomóc?!
- Oczywiście, że by to pomogło - w sukurs ruszył Łukaszek. - Klasa jest na trzydzieści osób. Nas jest w tej chwili trzydzieści jeden. To tak jak z tym mieszkaniem. Wywalimy panią oknem, w klasie od razu zrobi się więcej miejsca i Maciek odzyska oddech.

Pani pedagog poczuła się przygnieciona logiką tego stwierdzenia i nie wiedziała od której strony zaatakować. Spojrzała na panią piosenkarkę w poszukiwaniu pomocy, ale pani piosenkarka kompletnie się rozkleiła. Siedziała na podłodze, miała czkawkę i szlochała "cielaczka zabili" a jej własne dzieci ją pocieszały.
Pani pedagog wreszcie coś wymyśliła. Wskazała panią piosenkarkę i wykrzyknęła:
- Ależ ona może się zabić!
- I na to jest sposób - Łukaszek podszedł do Grubego Maćka i położył mu rękę na ramieniu. - Wystarczy jak on po pięciu minutach obudzi się pod kołdrą.

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.