Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 95 gości
S T A R T arrow Społeczeństwo arrow Kucharzenie arrow Czas na ślimaki - a la Vendée (Wandea)
Tuesday 19 January 2021 09:11:07.31.
migawki
 

My obecnie zachowujemy się często jak w ariergardzie pobitej armii, a przecież to Awangarda Zwycięstwa, kiedy nastąpi ten przełom - zależy od nas.

To całe aj-waj o szczepieniach celebrytów celowe: By ludziki poczuły zazdrość i zaczęły się pchać do szczepień.

Ja mam zamiar się zaszczepić. Ale tylko przez telefon. Tak, jak mnie leczą, tak będę się szczepił.

Yes! Yes! Yes! Polska ma pierwszą kobietę GMO! POLSKA WIELKI PROJEKT rozpoczęty!  

Była "pomroczność jasna", teraz jest "dobrowolność obowiązkowa"

Skuteczność penicyliny nie została udowodniona w kontrolowanych badaniach klinicznych, lecz w praktycznym jej stosowaniu w leczeniu rannych żołnierzy podczas II wojny światowej.

 
W Y S Z U K I W A R K A
Czas na ślimaki - a la Vendée (Wandea) Drukuj Email
Wpisał: Mirosław Dakowski   
11.05.2010.

Czas na ślimaki - à la Vendée (Wandea)

MD

            Czy wiedzą Państwo, skąd w kuchni Francuzów wzięły się tak wspaniałe dziesiątki dań, przepisów opartych na escargots (winniczki), czy grenouilles (żaby)?

            Otóż stało się to „dzięki” wielkiej rewolucji anty-francuskiej, a szczególnie decyzji wyrzynania ludzi i wypalania plonów przez „piekielne kolumny” rewolucjonistów w pokonanej Wandei w 1794 roku.

            To terror i głód skłonił niedobitki chłopów i szlachty w Wandei do rzucenia się w chaszcze i na bagna. I przeżyli dzięki żabkom i ślimaczkom. [winniczki hodowali już, jako specjał, Rzymianie. Ale nie znalazłem ich przepisu... md]  

            Maj - czerwiec jest okresem, w którym udka żabie oraz winniczki osiągają szczyty soczystości i smaku. Opiszę więc, jak przyprawiam winniczki à la Wandea (spolszczam już nazwę). Może się przyda.

            Zbieramy większe winniczki - młode niech se jeszcze pożyją i się rozmnożą. Zbieramy w podmokłych chaszczach, najlepiej po deszczu, lubią sobie wtedy pochodzić. Przy dobrej, wilgotnej pogodzie zbieram wiadro (na 8-10 osób) w godzinę - półtorej.

            Liczymy od jednego do dwóch tuzinów ślimaków na osobę.

            Trzymamy przez 4-7 dni w wiadrach czy skrzynkach, np. plastikowych, z nałożoną na wierzch ażurową skrzyneczką na owoce (są silne, zwykłe pokrywki zrzucają – i wybierają wolność.)

            Wielbiciele zwierzątek mogą im wsypać paczuszkę otrąb, by zbyt nie głodowały. A chodzi o to, by wykupały wszystko, co przedtem w terenie zjadły. [Poniżej często używam słowa starannie. Brać to dosłownie, inaczej można danie zepsuć.]

            Potem starannie umyte umieszczamy w garze czy wiadrze i posypujemy solą (łyżka na tuzin) i polewamy octem 10% (ćwiartka na 3 tuziny). Giną. Przez 10-12 godzin wydziela się śluz. Znów starannie myjemy. [ "starannie "to znaczy w tym wypadku siedem razy, nie dwa razy, Leniu!]. Przez pół godziny gotujemy w posolonej wodzie. Wyjmujemy ślimaki ze skorupek, płuczemy i gotujemy 2 godz. w „court boullion”.

           Court boullion”: Do wody (2 l. na 6-8 tuzinów) dodajemy marchew, cebulę, korzeń pietruszki (pokrojone), tymianek, liście laurowe, paczuszkę przyprawy do ryb, sól, pieprz. Dolewamy w trakcie gotowania białe wino (butelkę, wytrawne, kuchenne).

            Po tych 2-ch godz. niech ostygną w tym płynie. Równolegle starannie umyć i oczyścić skorupki, wytrząsnąć z nich wodę, suszyć kładąc otworem w dół na płótnie.

               Nadzienie. Na tuzin ślimaków : 60 g. masła, ostrą cebulkę (najlepiej eszalotkę), czosnek (dużo!), liście pietruszki, sól, pieprz (sporo, ale do smaku). Posiekać, wymieszać z masłem (na kilo mięsa ślimaków brałem 300 g masła).

            Wkładamy do suchych i czystych muszli: Powyższe masło, ślimaka, zamykamy znów masłem. Jeśli biesiadnicy początkujący, „obrzydliwi”, to można mięsko ślimacze pokroić – dla „normalnych” wkładamy w całości, lub uzupełniamy kawałkami.

            Umieszczamy na blasze lub w naczyniu do zapiekania w rozgrzanym piecu (termostat 6-7) grzać ok. 8 minut.

            Jak wiadomo z dyrektywy UE , ślimak to „ryba lądowa” (por. http://dakowski.pl//index.php?option=com_content&task=view&id=1684&Itemid=47 ), więc lubi pływać. Podawać z dobrze schłodzonym winem białym, wytrawnym, takim „do ryb”.

            Pozostałe po uczcie masełko zjadać z chlebem - wspaniałe!

Przygotowuje się dość krótko, tylko pisze się długo.

            Może dzięki temu przeżyjemy tak integrację z UE, jak i nagłą „przyjaźń z Miszką”.

Vive le ROY !

Zmieniony ( 21.05.2010. )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.