Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 104 gości
S T A R T arrow PUBLICYŚCI arrow Iza Brodacka 17 arrow "Etyka ponowoczesna" czyli znaj proporcją... Baumanie
Friday 30 October 2020 14:49:40.30.
migawki
 

30/31.10 Jasna Góra – comiesięczne Czuwanie Krucjaty Różańcowej za Ojczyznę

Wielce Czcigodny Premierze i Ministrze „Zdrowia” ! Demonstranci przeciw kłamstwom kowidowym pytali : „Premierze, czy istnieje sranie bezobjawowe?” . A po karetkach policji skakał wasz prowok - zdjęcia mogę dostarczyć.

Uchwalili bezczelnie „Bezkarność konowała+” pod szydliwą nazwą „Dobry Samarytanin”. Polacy karnie noszą maseczki nawet na pustej ulicy. Tymczasem liczba stwierdzonych zakażeń rośnie. Okazuje się, że maskowanie nie działa, ale tego rząd nie przyzna za nic w świecie. Dlatego trzeba wskazać „wroga ludu”, który niweczy wysiłek całego narodu.

Co chcą nam powiedzieć celebryci, okraszający informację o złapaniu kowida: "dbajcie o siebie, noście maseczki"? Że sami zaniedbali i nie nosili, czy że ich samych to dbanie i noszenie przed niczym nie uchroniło?

A fekalia Trzaskowskiego systematycznie, po cichu dalej ubogacają Wisłę.

 
W Y S Z U K I W A R K A
"Etyka ponowoczesna" czyli znaj proporcją... Baumanie Drukuj Email
Wpisał: Izabela BRODACKA   
10.04.2017.
Etyka ponowoczesna czyli znaj proporcją... Baumanie





Izabela Brodacka 10 April 2017



Kilka dni temu pewien dziennikarz TV z przejęciem informował o szerzącej się w Rosji niezwykłej fali zbrodni, jaką jest jego zdaniem nie płacenie podatków i pranie pieniędzy. W Rosji zdarza się wiele zbrodni i poważnych przestępstw. Giną ludzie zamordowani przez nieznanych sprawców, a macki służb sięgają daleko za granicę. Rosja prowadzi brutalne działania wojenne na Ukrainie. Pranie pieniędzy wydaje się być w świetle tych wydarzeń  przestępstwem najlżejszym. Pranie pieniędzy czy ukrywanie przed fiskusem swoich dochodów jest zwykłym wykroczeniem czy przestępstwem skarbowym, a nie zbrodnią. Chęć wyzwole­nia się z podatkowego ucisku jest zupełnie naturalna szczególnie gdy nie identyfikujemy się z celami  na które są wydawane nasze pieniądze.

Na przykład dotowanie przedstawienia „Klątwa” w Teatrze Powszechnym jest w stanie niejednego obywatela skłonić do obywatelskiego nieposłuszeństwa. Państwo wymusza podatki siłą podobnie jak kiedyś wymuszali je faraonowie każąc bić biednych fellachów bambusem w pięty. Uczono mnie o tym w szkole.  Jeżeli kazano nam współczuć fellachom dlaczego nie mamy ze zrozumieniem odnosić się do Jana Kowalskiego, który nie odprowadza podatku od wynagrodzenia za kafelki położone sąsiadom w łazience.

Gdy niedawno zachwycałam się publicystyką Wojciecha Sumlińskiego pewien znajomy z kręgów literackich oświadczył, że w jego oczach Sumliński jest raz na zawsze skompromitowany popełnionym  plagiatem więc z góry skreśla wszystko co ten człowiek  napisał i zdziałał.   W oczach mego  znajomego Baumana nie kompromitował udział w akcjach likwidujących polskie podziemie niepodległościowe (był to tylko wybór ideologiczny), kompromitujące nie jest zabicie własnego dziecka przez, jakąś nieszczęsną piosenkarkę  ( to z kolei był tyko wybór moralny, do którego miała niezbywalne prawo i miała prawo się tym pu­blicznie chwalić ) natomiast plagiat rzekomo popełniony przez Sumlińskiego jest niewybaczalny . Okazało się, że w książce na te­mat Komorowskiego i jego związków z WSI  postacie Sumlińskiego mówią językiem kryminałów Chandlera, swoistym i niepo­wtarzalnym lecz nie podlegającym przecież ochronie patentowej. Ze strony Sumlińskiego był to świadomy wybieg i trudno wy­magać, żeby uprzedzał czytelnika: „ uwaga pastisz, teraz podszywam się pod Chandlera”. O ile pamiętam słynna powieść An­drzejewskiego ; „ Idzie skacząc po górach” nie wzbudziła niczyich zastrzeżeń moralnych choć prawie każde zdanie jest w niej od kogoś przepisane. Mistrz socrealizmu pragnął w ten sposób udowodnić sobie i światu, że jest w stanie pisać w stylu każdego z renomowanych zachodnich pisarzy i to mu się faktycznie udało.

W podobnie rygorystyczny jak do plagiatu sposób człowiek współczesny podchodzi do banalnego zjawiska tak zwanej kryptoreklamy. Zabawne było gdy prezydent Kwaśniewski pozwalał się fotografować na tle mebli, które jak głosiła plotka w ten sposób reklamował, ale naprawdę miałabym mu do zarzucenia wiele poważniejszych uchybień niż  skryte czerpanie dochodów z reklamy. Dziennikarze unikają wymieniania w tekstach nazw firm nie tylko wtedy gdy boją się procesu o zniesławienie lecz przede wszystkim gdy chcą uniknąć podejrzeń o kryptoreklamę, bo kryptoreklama w ich oczach jest o wiele bardziej kompromitująca niż ich dyspozycyjność wobec władzy czy pospolite kłamstwa.

Daliśmy sobie narzucić kodeks etyczny w którym prawdziwe zbrodnie takie  jak zabicie własnego dziecka są bagatelizowa­ne, a ludzie je popełniający objęci wręcz ochroną prawną, natomiast banalne naruszanie prawa stanowionego, (które jak uczą nas doświadczenia dwóch dwudziestowiecznych totalitaryzmów bywa głęboko niemoralne) , urasta do rangi zbrodni. 

Dobrą ilustra­cją tej aberracji jest we Francji zakaz publikowania zdjęć uśmiechniętych dzieci dotkniętych zespołem Downa w trosce o komfort psychiczny osób, które zdecydowały się na aborcję. Komfort psychiczny chorych dzieci i ich rodziców wydaje się nie mieć zna­czenia.

Wczoraj media zachłystywały się potępieniem księdza, który uderzył gimnazjalistę przeszkadzającego mu w rekolekcjach. Nie jest to bynajmniej postępek chwalebny ale godna uwagi jest hipokryzja ludzi walczących o to żeby dziecko można było swo­bodnie zabić, albo żeby można było z nim współżyć seksualnie i jednocześnie pałających świętym oburzeniem gdy dziecko do­stanie zwykłego  klapsa. Podstawową cechą charakterystyczną tak pojmowanej czy praktykowanej etyki jest zachwianie podsta­wowych proporcji. Byłam  kiedyś świadkiem wściekłego ataku rozjuszonych paniuś na górala tłukącego  chłopczyka za skakanie z mostu do kamienistego ochotnickiego potoku. „ Wolę mieć dziecko bite niż zabite” powiedział góral dowodząc w ten sposób, że prawidłowo rozpoznaje wagę wydarzeń i czynów, i że zachowuje pomiędzy nimi właściwe proporcje.

Etyką ponowoczesną naukowo zajmuje się wspomniany wyżej, a niedawno zmarły Zygmunt Bauman w swoich książkach „ Płynna nowoczesność” (2007 Wydawnictwo Literackie)  oraz „Etyka ponowoczesna” (2012 Aletheia). Bauman usiłuje opisać etykę społeczeństwa po zburzeniu tradycyjnych instytucji przyjmujących odpowiedzialność za kondycję moralną społeczeństw narodowych, to znaczy przede wszystkim po upadku instytucji rodziny. W postulowanej przez Baumana  płynnej nowoczesności (liquid modernity) zachodzi prywatyzacja moralności.  Jednostka osamotniona w swej odpowiedzialności sama musi wybierać pomiędzy mgliście określonym dobrem a złem (mówiąc prościej: „róbta co chceta”). Trudno mi ocenić jaką rolę w powstaniu teorii Baumana miał jego udział w likwidowaniu polskiego podziemia niepodległościowego. Likwidacja państw narodowych i li­kwidacja rodziny to jak na razie bardziej pobożne życzenia jego formacji niż społeczna rzeczywistość. Doraźnym efektem roz­chwiewania tradycyjnych systemów wartości jest przede wszystkim zakłócenie właściwych proporcji w ocenie różnych wyda­rzeń. Parafrazując Cześnika z Fredry chciałoby się powiedzieć: „ znaj proporcją bałwanie”. O przepraszam: „ znaj proporcją Baumanie”.

Tekst drukowany w Warszawskiej Gazecie

Zmieniony ( 10.04.2017. )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.