Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 18 gości
S T A R T arrow O POLSKĘ arrow Programy naprawy arrow Uratował Polskę od protestantyzmu. Kardynał Stanisław Hozjusz.
Thursday 27 June 2019 00:52:10.27.
migawki

Zadziwiająca jest potęga naszych wrogów i równie zadziwiające są ich słabości. Istnieje stare przysłowie:

Złość często sama siebie złością niszczy. [Tolkien]

Wszystkich zainteresowanych twórczością Andrzeja Sarwy proszę o pokorną modlitwę o jego zdrowie.

                                                       Bardzo to TERAZ potrzebne!!                                                     

=====================

Publiczny różaniec w intencji zadośćuczynienia Panu Bogu za grzechy aborcji i w obronie życia dzieci nienarodzonych

 
W Y S Z U K I W A R K A
Uratował Polskę od protestantyzmu. Kardynał Stanisław Hozjusz. Drukuj Email
Wpisał: Ks. Józef Umiński   
14.04.2017.

Uratował Polskę od protestantyzmu.

Kardynał Stanisław Hozjusz

 

Wydawnictwo Te Deum


Oddając do rąk Czytelników jakże wielką duchem książkę o kardynale Hozjuszu, pragniemy na swój sposób „uczcić" 500-lecie reformacji, czyli owej rewolucji pychy, która przyniosła Europie i Kościołowi tyle nie­szczęść



Nie doczekał się pomników...


Dla nas największą zasługę położył tym, że uratował całą Polskę i Warmię od protestantyzmu” - tak podsumował postać bohatera swojej książki ks. Józef Umiński. I nie jest to przesada: rzeczywiście, gdyby nie Stanisław Hozjusz, nie wiado­mo, czy nadal bylibyśmy katolikami.


Trudno w to uwierzyć, ale przecież Niemcy, Anglicy, Holendrzy, Szwedzi, Duńczycy czy Norwegowie do końca średniowie­cza także byli katolikami, słuchali papieża, wyznawali kult Matki Bożej i świętych, kierowali się katolicką wiarą i moral­nością. A jednak zbuntowali się - nie tylko przeciwko Rzymowi. Tak naprawdę wypowiedzieli bunt Chrystusowi Panu, który ustanowił Ko­ściół „jeden, święty, powszechny, apostolski".

To była rewolucja. Rewolucja pychy - bo z pychy właśnie zrodził się bunt Marcina Lutra, Jana Kalwina, króla Hen­ryka VIII i wszystkich innych „ojców” protestantyzmu. A pycha jest bodaj najpow­szechniejszą z przypadłości ludzkiej natu­ry, toteż nic dziwnego, że ta rewolucja szła przez Europę jak pożar, pochłaniając coraz to nowe kraje i narody.

Doszła też do Rzeczypospolitej, rządzonej przez ostatnich Jagiellonów, którzy wychowali się już w innym duchu niż święty Kazimierz królewicz. Dwaj Zygmuntowie - Stary i August - byli ludźmi renesansu, czyli epoki, która na powrót zachwyciła się an­tycznym pogaństwem, sławiąc „wszystko, co ludzkie”. Na bok odsunięto zaś sprawy Boże, pokorę wobec Stwórcy, troskę o zbawienie swoje i bliźnich.

Rządzona w takiej atmosferze jagiellońska Rzeczpospolita stanowiła łakomy kęsek dla zachodnich „reformatorów”, którzy pragnęli wyrwać znienawidzonemu przez nich papieżowi największy kraj we wschodniej części Europy. Zwolennicy luteranizmu, kalwinizmu, arianizmu i anabaptyzmu zaczęli pojawiać się w Polsce i na Litwie za rządów Zygmunta Starego, ale dopiero po śmierci tego władcy w 1548 r. nastąpił rozkwit innowierczych sekt, a nawet poważne dyskusje nad utworzeniem - wzorem Anglii - „kościoła narodowego”. Na szczęście Zygmunt August okazał się władcą mniej zdecydowanym (i jednak trochę mniej ze­psutym) niż Henryk VIII, a jego bezpotomna śmierć w 1572 r. zakończyła rojenia o „polskim kościele" niezależnym od Rzymu.

Ostatecznie szanse zwycięstwa reformacji w naszym kraju pogrzebał król Zygmunt III Waza, słusznie przedstawiony na ufundowanym przez syna pomniku z szabla i krzyżem w rękach. Był to król arcy-katolicki - i zapewne dlatego ma do dziś tak fa­talna opinię wśród większości historyków.


A jednak można śmiało byłoby śmiało powiedzieć, że nie byłoby zwycięstwa kontrre­formacji w Rzeczypospolitej, gdyby nie kardynał Stanisław Hozjusz.

Zadziwiająca to była kariera: syn krakowskiego mieszczanina, student najlepszych europejskich uczelni, królewski dyploma­ta, biskup chełmiński, a potem warmiński, inicjator sprowadzenia do Polski zakonu jezuitów, wreszcie bliski współpracownik ko­lejnych papieży, kardynał, autor ważnych dzieł apologetycznych, jeden z kilku ojców Soboru Trydenckiego i współtwórców kontrreformacji w skali europejskiej.

Aż dziw bierze, że taka postać nie doczekała się w Polsce pomników ani nawet wzmianek w podręcznikach historii! A może jednak nie powinniśmy się dziwić? Wszak Kopernika, Chopina czy Skłodowska-Curie można spokojnie wpisać do historii po­wszechnej pojmowanej po laicku - po prostu jako „sławnych ludzi”.

Z Hozjuszem tego zrobić się nie da. Trzeba powiedzieć jasno, że był wielkim człowiekiem Kościoła, wrogiem protestanty­zmu, obrońcą rzymskiej wiary - a jeśli tego powiedzieć się nie chce, to najłatwiej go przemilczeć. Wtedy „kłopot" z głowy i nadal możemy się szczycić „polską tolerancja”, „państwem bez stosów”, „Rzeczpospolitą wielu wyznań”... Kardynała Hozjusza przemilczeć, Zygmunta III oczernić, a księdza Piotra Skargę sprowadzić do roli sejmowego mówcy -- oto sposób na pozbawie­nie Polaków dumy z kontrreformacji, czyli zwycięstwa prawdziwej wiary nad herezjami.


A przecież było to zwycięstwo większe niż wszystkie triumfy militarne dawnej Polski. Bo - powtórzymy raz jeszcze - gdyby nie tacy ludzie jak Hozjusz, moglibyśmy już nie być katolikami. Bylibyśmy pewnie jednym z protestanckich narodów Europy, ta­kimi Szwedami czy Holendrami Wschodu. I nie mielibyśmy najważniejszego: prawdziwej wiary i moralności. Zamknęlibyśmy więc sobie bramy do Nieba, a otworzyli „drogę ekspresową” do piekła. i Po co więc wówczas miałaby istnieć Polska? Niestety, nawet we współczesnym Kościele próżno szukać refleksji na ten temat. Dlatego zdecydowaliśmy się wznowić książkę ks.Józefa Umińskiego, której pierwsze wydanie ukazało się w 1925 r., a drugie - w 1948 r. Obecne wznowienie opiera się na tej ostatniej edycji, choć nieco zmieniliśmy jej tytuł (pierwotny brzmiał: Kardynał Stanisław Hozjusz. Biskup warmijski, 1504-1579), tekst na­tomiast pozostał bez zmian.

Wypada przeto wspomnieć jeszcze kilka słów o autorze tej pracy. Ks. Józef Umiński (1888-1954) był bodaj najwybitniej­szym historykiem Kościoła, jaki tworzył w języku polskim. Studiował w Rzymie i Monachium, gdzie W 1916 r. uzyskał doktorat z filozofii. W okresie międzywojennym wykładał historię Kościoła m.in. w seminarium duchownym W Płocku (które sam ukoń­czył i którego później był rektorem), na KUL-u i na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie. W czasie Il wojny światowej kontynuował pracę naukową i dydaktyczną w seminarium kieleckim, a po wojnie - we wrocławskim. Lista publikacji ks. Umiń­skiego grubo przekracza setkę, a jego najważniejszym dziełem jest dwutomowa Historia Kościoła - przejrzyście napisany i orto­doksyjnie katolicki podręcznik, który war- to czytać do dziś (mimo że pierwsze wydanie ukazało się w latach 1933-1934, a ostat­nie, czwarte – w latach 1959-1960). skróconą, jednotomową wersją tej pracy jest Historia Kościoła katolickiego, którą w 2002 r. wznowiło Wydawnictwo Te Deum.

Oddając do rąk Czytelników niewielką objętościowo, lecz jakże wielką duchem książkę o kardynale Hozjuszu, pragniemy na swój sposób „uczcić" 500-lecie reformacji, czyli owej rewolucji pychy, która przyniosła Europie i Kościołowi tyle nie­szczęść. W czasach bowiem, gdy najwyżsi hierarchowie Kościoła uczestniczą w protestanckich obchodach tej smutnej rocznicy, Wydawnictwo Tradycji Katolickiej poczuło się zobowiązane do przypomnienia prawdy o tamtych czasach i głoszenia tej prawdy wśród zdezorientowanych dziś katolików.


Wydawnictwo Te Deum


Zmieniony ( 14.04.2017. )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.