Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 75 gości
S T A R T arrow Kultura i okolice arrow Raspail arrow Wartości republikańskie, wartości europejskie. Zrobić porządek z symbolami.
Wednesday 23 October 2019 21:16:47.27.
migawki
Człowiek, kapłan, który w Ogrodach Watykanu przyjmuje błogosławieństwa szamanek, tańczy i kiwa się wokół „świętego Ognia” czy „śniętego Węża”, nie jest katolikiem, nie jest heretykiem. Jest APOSTATĄ, czyli kapłanem Szatana.
A w Polsce w wielu parafiach obchodzi się "święto kremówki". Nie dziwi więc, że realizacja proroctw, rewolta w Watykanie umyka uwadze owieczek i co głupszych pastuchów. To jest hermeneutyka ciągłości !
==============
 
W Y S Z U K I W A R K A
Wartości republikańskie, wartości europejskie. Zrobić porządek z symbolami. Drukuj Email
Wpisał: Jean Raspail   
28.04.2017.

Wartości republikańskie, wartości europejskie.


Zrobić porządek z symbolami.


Jean Raspail, „Król zza morza”. Wyd. KKK


Od stu pięćdziesięciu lat Republika robi porządek z symbolami. Dziś ta republikańska czystka znacznie przyspiesza, nawiązując do sekciarskich metod ze swych początków. Znowu jesteśmy świad­kami powszechnego i uporczywego zastępowania słowa Francja słowem Republika. Proszę tylko po­słuchać naszych polityków, od premiera poczynając. Kiedy mówią o prawie, to nigdy nie jest to prawo francuskie (to słowo chyba poraniłoby im usta), ale prawo Republiki, porządek republikański. Kiedy manifestują nauczyciele, czynią to zawsze pod tym samym hasłem - obrony szkoły republikańskiej.

Wartości, do wyznawania których nas się zachęca (które nam się narzuca), także zostały prze­chrzczone - odtąd są to wartości Republiki, tak jakby Francja nie była odpowiednim symbolem, by te wartości uosabiać (co, zresztą jest nawet prawdą w odniesieniu do niektórych z nich). W uroczy­stych chwilach lub w sytuacjach kryzysowych, wymagających pewnego specyficznego języka, rząd jest przede wszystkim rządem Republiki, a tylko w nielicznych przypadkach rządem francuskim. Podobnie rzecz ma się z ministrami i całą masą innych urzędników... Republiki.

Tylko Akademia jest jeszcze francuska (co jej się niekiedy zarzuca), ale Senat jest Senatem Repu­bliki, uważającej się za jedyną właścicielkę instytucji demokratycznych, które we Francji nie umiałyby się dopasować do żadnego innego ustroju, takiego choćby jak w Wielkiej Brytanii czy dziewięciu pozosta­łych europejskich monarchiach. Gdyby kazać przemówić jej sumieniu (najlepiej publicznie), to na pewno okazałoby się ono republikańskie.

To przesunięcie semantyczne. ma miejsce także w armii (francuskiej lub republikańskiej - do wybo­ru), a Rada Ministrów mianuje generałów, których kwalifikuje się jako „republikańskich”, co oznacza, że same kompetencje i lojalna służba Francji nie wystarczyłyby do awansu, bo niezbędne jest także głośne wyznawanie owych sławetnych wartości republikańskich, nawet jeśli niektóre z nich mają w sobie zalą­żek niszczenia naszej tkanki narodowej.

Powstało nawet nowe określenie: generałowie „obywatelscy”. Ach, „0bywatel”! Słowo-wytrych, które świeciło tryumfy podczas Rewolucji! Dziś, w formie przymiotnikowej, powraca ze zdwojoną siłą. Używa się go we wszystkich możliwych kontekstach. Republika z zapałem rozdaje „obywatelskie” cer­tyfikaty moralności: obywatelski kierownik, obywatelskie przedsiębiorstwo, obywatelski wyborca, oby­watelski podatnik, obywatelskie (i subwencjonowane) stowarzyszenie, obywatelski policjant, obywatel­ski intelektualista, obywatelski dziennik, obywatelskie merostwo, itp.

Gama jest szeroka, ale nikt jeszcze nie zwrócił uwagi na fakt, że słowo to jest bardziej pokrętne, niż się wydaje, gdyż ma w sobie ukryty pierwiastek potępienia, odrzucenia i segregacji. Skoro istnieje „oby­watelski” kierownik, to znaczy, że inni tacy nie są; jeśli istnieją „obywatelscy” intelektualiści (kandydatów jest mnóstwo), to znaczy, że inni tacy nie są. I tak dalej. Bo przecież jest oczywiste, że nie może być obywatelskich szefów czy obywatelskich burmistrzów poza kręgiem wartości republikańskich, prawda? Kółko się zamyka.

Nie wspomniałem jeszcze o Prawach Człowieka, kolejnym awatarze Republiki, dla którego Francja, ograbiona z kilku stuleci poprzedzających rok 1789, jest Francją jedynie wtedy, gdy jest Francją-Praw-Człowieka. ..

Nie twierdzę, że Wszystkie Wartości zwane republikańskimi przyczyniają się do degeneracji narodu i jego duszy. Istnieją takie, które mógłbyś przejąć bez najmniejszej szkody, zastępując przymiotnik „re­publikański” przymiotnikiem „francuski”, co nie zmieniłoby ich» zasadniczego sensu. Jednak W przy­padku niektórych z nich - tych najbardziej zdradzieckich, podstępnych i destrukcyjnych, ukrywających się pod maską postępu - taka przemiana jest niemożliwa i sprzeczna z naturą.

Podam tylko jeden przykład. Republikańskie wartości rodzinne, rozumiane zgodnie z duchem dzi­siejszych czasów, których opisu Ci oszczędzę, bo znasz je równie dobrze jak ja, nie mogłyby się w ża­den sposób przekształcić w opiekuńcze Wartości rodziny francuskiej. Republikańska i obywatelska koncepcja rodziny, sprowadzająca się do kilku ciosów nożem w plecy, nie może być nazwana francu­ską, bo sama w sobie jest zamachem na nienaruszalność francuskiej rodziny. Podobna konstatacja nasu­wa się W przypadku innych istotnych Wartości ogólnoludzkich, które są dziś Wypaczone, skrzywione, zdeformowane, przekręcone, a nawet całkiem zepsute -a nie mógłbyś ich, Miłości- wy Panie, ot tak, po prostu przyjąć za własne.

I oto mamy kolejny mur, który się wznosi na Twojej drodze. Sto lat temu, gdy III Republika była jeszcze młoda, Barres pisał: „Czuję, jak zanika narodowość francuska, to znaczy utrzymująca nas przy życiu substancja, bez której i ja przestałbym istnieć. Cios dosięga samej głębi naszego ży­cia, naszej prawdziwej rzeczywistości, naszej energii.. .”.

Może tym, czego brakuje, jest dusza. Dziś można wręcz mówić o „deficycie duszy”. To dusza ra­tuje silne narody. Często przychodzi mi na myśl, niczym w koszmarnym śnie na jawie, że wielu „rodowi­tych” Francuzów, będących obecnie szkieletem narodu, jest już jedynie czymś w rodzaju krabów pu­stelników, którzy żyją w skorupkach porzuconych przez przedstawicieli innego, nieistniejącego już ga­tunku, noszącego niegdyś nazwę gatunku francuskiego, tak różnego od tego, który powstał na ostatnim zakręcie wieków na skutek nie wiedzieć jakiej anomalii genetycznej i przywłaszczył sobie tę nazwę. Nie­wielu z nich ma jeszcze świadomość, co jest istotą naszej wspólnoty. Nie potrafię zrozumieć (a może niekiedy rozumiem aż nazbyt dobrze, ale nie chcę Cię, Miłościwy Panie, do tego nakłaniać), dlaczego mężczyźni i kobiety, dlaczego Francuzi, ci, którzy znajdują się na najwyższym poziomie władzy i reflek­sji, gdzie ważą się losy naszego narodu, tak bardzo trudzą się, by zniszczyć, otwarcie lub podstępnie, już i tak przegniłe filary podtrzymujące nasz nieszczęsny lud.



Cóż, na pewno zawsze będzie istniał (istnieje) kraj, który będzie się nazywał (nazywa się) Fran­cją (czy raczej Republiką Francuską) i który będzie już tylko (jest już tylko) czymś w rodzaju sekcji francuskiej w słabej, bezosobowej, materialistycznej i merkantylnej Europie.



Zmieniony ( 28.04.2017. )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.