Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 63 gości
S T A R T arrow Kultura i okolice arrow Krajski arrow Trzej Bracia” premierzy: 1. Morawiecki & Przyjaciele - urzędnik z banku?
Sunday 20 October 2019 16:06:09.27.
migawki
Człowiek, kapłan, który w Ogrodach Watykanu przyjmuje błogosławieństwa szamanek, tańczy i kiwa się wokół „świętego Ognia” czy „śniętego Węża”, nie jest katolikiem, nie jest heretykiem. Jest APOSTATĄ, czyli kapłanem Szatana.
A w Polsce w wielu parafiach obchodzi się "święto kremówki". Nie dziwi więc, że realizacja proroctw, rewolta w Watykanie umyka uwadze owieczek i co głupszych pastuchów. Hermeneutyka ciągłości ?
===============================
 
W Y S Z U K I W A R K A
Trzej Bracia” premierzy: 1. Morawiecki & Przyjaciele - urzędnik z banku? Drukuj Email
Wpisał: Stanisław Krajski   
27.05.2017.

Trzej BraciaΔ premierzy: 1. Morawiecki & Przyjaciele - urzędnik z banku?


Morawiecki i frankowicze –


Stanisław Krajski „Masoneria polska 2017 – u progu katastrofy” z Rozdziału VII



Mateusz Morawiecki & Przyjaciele (nie tylko bank Goldman Sachs)



  1. Po Zycie Gilowskiej Mateusz Morawiecki – początki błyskawicznej kariery


W rządzie Marcinkiewicza i rządzie Jarosława Kaczyńskiego wicepremierem i ministrem finansów była Zyta Gilowska, który przyszła z PO (wystąpiła z Platformy w związku z oskarżeniami o nepotyzm). Wcześniej była członkiem Kongresu Liberalno-Demokratycznego i Unii Wolności1.

Nominację Gilowskiej tak skomentował „Puls Biznesu”: „Powierzenie tej funkcji Gilowskiej, jako byłemu politykowi PO, było zaskoczeniem. Opozycja oceniała, że świadczy to z jednej strony o słabości kadrowej rządu PiS, a z drugiej – jest szansą na reformę finansów. Ekonomiści komentowali, że Gilowska w rządzie stanowi gwarancję racjonalnej polityki fiskalnej i jest strażnikiem pieniędzy publicznych2.

Po jej śmierci darzący ją wielkim szacunkiem (jakby to wynikało z jego tekstu) bloger, autor wielu książek, podpisujący się jako „toyah” napisał: „Jestem pewien, że te parę dni temu, kiedy Zyta Gilowska zmarła, większość z nas zauważyła, jak owo zdarzenie zostało zlekceważone przez wszystkie strony politycznego sporu. Z jednej strony, dowiedzieliśmy się, że oto zmarł zaledwie jeszcze jeden z byłych ministrów rządu Prawa i Sprawiedliwości, a z drugiej, że obok ministra, zmarła jeszcze „ta Gilowska” – założyciel Platformy Obywatelskiej, liberał i kolejny Żyd, którego bracia Kaczyńscy z nieznanych przyczyn wzięli do rządu”3.

Morawiecki urodził się w 1968 r. W 1992 r. ukończył studia z zakresu historii na Uniwersytecie Wrocławskim. W ciągu najbliższych trzech lat pracował dla spółki Cogito, współtworzył firmy wydawnicze Reverentia i Enter Marketing-Publishing. W 1991 r. był współzałożycielem, menedżerem i redaktorem pisma „Dwa Dni”. W latach 1992-1995 pracował jako menedżer odpowiedzialny za marketing i finanse w przedsiębiorstwach konsultingowych i wydawniczych. W tym samym czasie „studiował” na 6 (słownie: sześciu) uczelniach w Polsce, USA, Szwajcarii i Niemczech. Efektem tych studiów był uzyskany w 1995 r. dyplom MBA ( dyplom studiów podyplomowych, prawdopodobnie jednorocznych) na Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu4.

Tak o tym etapie życia przyszłego wicepremiera pisze Jacek Harłukowicz we wrocławskiej wkładce do „Gazety Wyborczej”: „Od czasów wspólnej działalności Solidarności Walczącej i studiów trwa do dziś przyjaźń Mateusza Morawieckiego z o cztery lata starszym Zbigniewem Jagiełłą, dziś prezesem banku PKO BP SA. - Na pewno nie zapowiadali się wtedy na przyszłych finansistów. Można powiedzieć, że groszem nie śmierdzieli - śmieje się ich wspólny znajomy. Jeszcze przed rozmową prosi jednak o niepodawanie swojego nazwiska. - Po 1989 r. mieli jakieś wspólne biznesy. Ciuchami handlowali, jakieś reklamy stawiali. Imali się różnych rzeczy, jak to w szalonym kapitalizmie lat 90. W 1989 r. przyjaciele zarejestrowali spółkę z o.o. Kompania Przemysłowo-Handlowa Reverentia. Branża: sprzedaż hurtowa, niewyspecjalizowana. Handlowali czym popadnie: sprzętem przeciwpożarowym, artykułami medycznymi, weterynaryjnymi i ogrodniczymi. Szło nie najlepiej. Jagiełło swoją uwagę przeniósł więc w pierwsze powstające instytucje finansowe, Morawiecki imał się jeszcze kilku różnych zajęć - był m. in. redaktorem w gazecie, pracował w marketingu i jednocześnie cały czas się dokształcał”5.

W 1995 r. odbył staż w centralnym banku Niemiec – Niemieckim Banku Federalnym (Deutsche Bundesbank). W Niemczech przebywał do 1997 r. i „prowadził projekty badawcze” w zakresie bankowości i makroekonomii na uniwersytecie we Frankfurcie. W 1998 r., za rządów Jerzego Buzka, został zastępcą dyrektora Departamentu Negocjacji Akcesyjnych w Urzędzie Komitetu Integracji Europejskiej. Był w tym czasie również członkiem zespołu ministerialnego negocjującego warunki przystąpienia Polski do Unii Europejskiej w kilku obszarach. W latach 1998-2001 był członkiem rad nadzorczych Zakładu Energetycznego Wałbrzych i Agencji Rozwoju Przemysłu. W latach 1998-2002 zasiadał w sejmiku dolnośląskim I kadencji z ramienia Akcji Wyborczej Solidarność.6

Tak więc ten „wieczny student”, przebywający wciąż za granicą, po powrocie do kraju od razu zaczął robić oszałamiającą karierę .

Musiał być „swój” (i to przede wszystkim dla Unii Wolności). Musiał w sposób jednoznaczny i zdecydowany opowiadać się (autentycznie) za wejściem Polski do Unii Europejskiej i podpisywać się pod niekorzystnymi dla Polski (w tym polskich rolników) warunkami akcesji.

Zauważmy, że zastępcą dyrektora Departamentu Negocjacji Akcesyjnych w Urzędzie Komitetu Integracji Europejskiej oraz członkiem zespołu ministerialnego negocjującego warunki przystąpienia Polski do Unii Europejskiej w kilku obszarach mógł być albo ważny polityk albo wybitny fachowiec z zakresu prawa międzynarodowego. Politykiem Morawiecki wtedy nie był, fachowcem też nie. Ukończył co prawda studia podyplomowe z prawa europejskiego i ekonomiki integracji gospodarczej na Uniwersytecie w Hamburgu (1995), ale w tym samym czasie kończył podyplomowe studia ekonomiczne w Wrocławiu. Najprawdopodobniej były to zatem roczne zaoczne kursy (zajęcia raz, ewentualnie dwa razy, w miesiącu przez rok). Czy nie było wtedy żadnych specjalistów? A może ktoś bardzo wpływowy domagał się tego stanowiska dla niego? Kto?

Zastanawiają też jego stanowiska w radach nadzorczych. Człowiek bez doświadczenia, po studiach historycznych, kursach z zakresu ekonomii i prawa, uznany jest za specjalistę od energetyki i przemysłu.

Zauważmy jeszcze, że już w tym czasie miał olbrzymie dochody (pensja dyrektorska w Urzędzie Komitetu Integracji Europejskiej, dieta radnego, uposażenie z dwóch rad nadzorczych).


  1. Morawiecki – bankier na dwa fronty


Zajmując te wszystkie, wyżej opisane stanowiska, Morawiecki podjął w 1998 r. pracę w Banku Zachodnim, którego właścicielem była wtedy irlandzka grupa Allied Irish Banks (jeden z największych banków irlandzkich; jego działalności towarzyszyło wiele skandali; zaczął upadać w 2008 r, w 2010 r. został znacjonalizowany). Morawiecki od razu został doradcą prezesa zarządu, a następnie (do 2001 r.) dyrektorem banku. Jak czytamy w „Wikipedii”: „W 2001, po połączeniu Banku Zachodniego i Wielkopolskiego Banku Kredytowego, został członkiem zarządu Banku Zachodniego WBK, a w maju 2007 objął stanowisko prezesa zarządu tej instytucji”7.

W 2010 r. bank ten został przejęty przez „hiszpańską” grupę Santander, która do 2011 r. przejęła 95,67% udziałów. Santander to jeden z największych i najbardziej „dynamicznych” (cały czas pochłania inne banki) banków europejskich prowadzący działalność na całym świecie. Nie udało mi się ustalić kto za nim stoi8.

W 2010 r. Morawiecki został powołany w skład Rady Gospodarczej przy premierze Donaldzie Tusku, był jego doradcą. Potem jako wicepremier w rządzie Beaty Szydło krytykował poczynania finansowe PO . Tak to skomentował Marek Borowski: „Pan Morawiecki był w ekipie doradców premiera Donalda Tuska. Ja na jego miejscu stonowałbym więc krytykę poprzedników, bo to nie wypada”9.

Adam Bielan, członek PiS w latach 2002-2010, poseł PiS, w 2017 r. senator Zjednoczonej Prawicy twierdzi, że w tym samy czasie Morawiecki doradzał też... PiS.

Tak zostało to zreferowane na portalu „Dziennika Gazeta Prawna”: „Przy okazji ujawnił, że Mateusz Morawiecki, którego w 2010 powołano w skład Rady Gospodarczej przy premierze Donaldzie Tusku, doradzał także... partii Jarosława Kaczyńskiego. Mogę to dzisiaj ujawnić, pozostawał z nami w dobrych relacjach i był w naszym zapleczu eksperckim – powiedział Bielan. Czy to oznacza, że Morawiecki pracował na dwa fronty? Doradzał nam w czasie wolnym – odpierał zarzuty Bielan.

Jeśli by to miało miejsce, to byłoby nie fair, mówiąc najdelikatniej. Nie pracuje się na dwa fronty w sytuacji rywalizacji wyborczej – ocenił z kolei Grupiński10.


  1. Morawiecki – zarobki i kredyty


Niezwykle interesująca jest sytuacja finansowa Morawieckiego.

Morawiecki – jak czytamy w dzienniku „Fakt” – w 2013 r. wziął gigantyczny kredyt na zakup 150-metrowego domku letniskowego z pół hektarową działką – na pięć lat z możliwością wcześniejszej spłaty. Jak wynika z ujawnionego właśnie przez Kancelarię Premiera oświadczenia majątkowego, wicepremier musi oddać bankowi jeszcze 683 tys. zł. Jego miesięczna rata to ok. 22 tys. zł. Jako szef Banku Zachodniego WBK, Morawiecki zarabiał ok. 150 tys. zł miesięcznie, więc rata to były dla niego drobne. Teraz już tak nie jest, bo jako wicepremier i minister rozwoju (przypomnijmy, że Morawiecki zaczynał swoja karierę w rządzie Beaty Szydło nas tym stanowisku) dostaje tylko ok. 15 tys. zł. (...) Samej gotówki ma 3,1 mln zł, do tego w akcjach grubo ponad 3,8 mln, czyli razem prawie 7 mln zł. (…) W ciągu 11 lat jako prezes BZ WBK zarobił 33 mln zł brutto. Na co zdążył wydać te pieniądze? Zapytaliśmy o to Ministerstwo Rozwoju. - Nie będziemy tego komentować. To osobista sprawa wicepremiera – usłyszeliśmy w biurze prasowym”11.

Na portalu „Fakt24” czytamy też: „Jak to się stało, że wartego ok. 6 milionów złotych domu, w którym Mateusz Morawiecki (48 l.) mieszka razem z rodziną, wicepremier nie wpisał do oświadczenia majątkowego? Rozwikłaliśmy tę tajemnicę! Jak udało się ustalić Fakt24, ta willa należy do żony wicepremiera, która wzięła na nią gigantyczny kredyt. We frankach. Iwona Morawiecka (48 l.) kupiła 300-metrową willę na jednym z bardziej ekskluzywnych osiedli w sercu Warszawy w czerwcu 2008 r. Na zakup zaciągnęła kredyt w banku BZ WBK, którym już wtedy kierował jej mąż. Zadłużyła się na 1,7 miliona franków (czyli wtedy ok. 3,6 mln zł) na 30 lat. Warto dodać, że w tym czasie szwajcarska waluta była rekordowo tania – kurs spadał do nawet 2,10 zł za franka. Ale teraz trzeba zań płacić ponad 4 zł.12.

Są tu trzy bardzo poważne i budzące przynajmniej niepokój kwestie.


  1. Morawiecki i frankowicze – „kiedy zgłosi się jakiś Spartakus?”


Pierwsza związana z kredytem frankowym żony Morawieckiego. Rok po tym jak ona go wzięła Morawiecki powiedział, że Komisja Nadzoru Finansowego powinna w ogóle zakazać udzielania kredytów w tej walucie. Stwierdził wtedy: Polska nigdy nie będzie kolejnym kantonem szwajcarskim i nie ma powodu, by większość kredytów dla klientów indywidualnych udzielana była we frankach. Tym bardziej, że obecna sytuacja pokazuje, że wiąże się z tym więcej zagrożeń niż korzyści dla klientów13.

Czy Morawiecki nie wiedział tego rok wcześniej? Jeżeli nie wiedział to taki z niego bankowiec (szczególnie, że był prezesem wielkiego banku stanowiącego tylko ogniwo w jednym z największych banków europejskich działającym na cały świecie) jak „z koziej... trąba”.

Jeżeli wiedział to należy wyciągnąć jeszcze bardziej negatywne wnioski. Wyobraźmy sobie poważnego, bogatego człowiek, który jednak słabo orientuje się w finansach światowych i prawidłowościach w wahaniach kursów walut, w tym franka szwajcarskiego. Przychodzi on do banku, by zaciągnąć wielomilionowy kredyt. W banku proponują mu kredyt we frankach. Z oczywistych przyczyn poważnie się waha. Mówi, że się zastanowi, że musi się zorientować w sytuacji. Ktoś z banku wprost lub przez pośredników informuje go, że żona prezesa banku wzięła kredyt „frankowy” w wysokości 1,7 miliona franków. Jeśli tak, rozumuje ten człowiek, to znaczy, że nie ma żadnego ryzyka, przecież prezes nie pozwoliłby żonie brać tak dużego kredytu we frankach, gdyby było znaczne prawdopodobieństwo, że kurs franka wzrośnie, raczej wie, że ten kurs spadnie. Człowiek ten bierze więc kredyt we frankach (np. 5 milionów). Ilu było takich bogatych ludzi (i ludzi wcale nie bogatych), którzy, gdy dowiedzieli się (różnymi kanałami), że żona Morawieckiego wzięła wysoki kredyt we frankach (i to w banku, w którym prezesem jest jej mąż), również wzięło takie kredyty. Ile na tym zarobił ten bank? Ile zarobił na tym Morawiecki? Czy działał tu z premedytacją?

Przy okazji zwróćmy uwagę na jeszcze jedną, związaną z frankowiczami sprawę. Morawiecki jest posiadaczem pakietu akcji banku, w którym był prezesem. W swoim zeznaniu majątkowym z marca 2016 r. podaje, że posiada 1371 akcji tego banku. Jak podaje portal „bankier.pl” akcje te byłe warte w styczniu 2016 r. 3,839 mln zł.14.

Kurs tych akcji urósł do 13 kwietnia 2017 r. o 29,6 proc. To oznacza, że w tej chwili pakiet akcji WBK Morawieckiego ma wartość 5,04 mln zł. 15.

Dlaczego kurs tych akcji tak bardzo wzrósł?

Tak na to pytanie odpowiada Piotr Rosik na portalu „Strefa Inwestorów”: „Eksperci wskazują, że to efekt między innymi tego, iż ustawodawca nie zdecydował się na radykalne rozwiązanie tzw. problemu frankowiczów”16.

Czy przypadkiem nie ma tu, i to rzucającego się w oczy, konfliktu interesów? Wicepremier Morawiecki stając po stronie obywateli przeciwko bankom traci, stając po stronie banków przeciwko obywatelom zyskuje. Czy tak powinno być? Czy powinna do tego dopuszczać Szydło? Czy powinien do tego dopuszczać Kaczyński?

Przytoczmy tu jeszcze fragment prywatnego listu Zyty Gilowskiej z 2013 r., który został opublikowany po jej śmierci w 2016 r.: „Te nieszczęsne kredyty hipoteczne zbudowały w Polsce już nie feudalizm (ten był w latach dziewięćdziesiątych) ale po prostu niewolnictwo. Mamy kilka milionów niewolników, część już się pogodziła z losem, część jeszcze walczy. Jak ludzie mogli być tak lekkomyślni – nie wiem i nie mogę pojąć. Samych „frankowiczów” jest 700 tysięcy. Na razie korzystają z wojenek walutowych (główne waluty światowe walczą o to, która będzie słabsza) toczonych w obronie eksportu, ale i tak wielu po 3-4 latach spłacania ma dług wyższy od wartości nieruchomości. Perspektywa 25-30 lat jest w dzisiejszych czasach zupełnie nieludzka. Ciekawe kiedy zgłosi się jakiś Spartakus i z jakim skutkiem, bo że się taki obudzi jest więcej niż pewne. Bo oni wiedzą jakiego typu jest to przedstawienie. Albo JUŻ wiedzą (Hiszpania, Włochy) albo zawsze wiedzieli (Niemcy, Holandia, Dania, Austria, Szwecja),albo mają to w nosie, bo łatwo ustąpić nie zamierzają (Portugalia, Grecja), albo nie mają powodu (Czechy). Albo toto rozkręcają (USA, GB)”17.


  1. Czy Morawiecki jest zakładnikiem kredytów?


Załóżmy, że przez te 11 lat Morawiecki wydał „na życie” kilkanaście milionów złotych (zapłacił wysokie podatki, ale mogły one jednak być o wiele mniejsze niż by to wynikało z prostych wyliczeń; znane są różne zgodne z prawem zabiegi zmniejszające wysokość zapłaconego podatku) i dlatego on i jego żona (opiekująca się czwórką dzieci) zaciągnęli tyle i to tak wysokich kredytów.

Jestem tzw. zwykłym człowiekiem i nie mogę sobie wyobrazić, że można w 11 lat wydać takie pieniądze na samo „życie”. Takie pieniądze można co prawda wydać na nieruchomości, samochody, dzieła sztuki, meble i inne elementy wyposażenia domu, ale Morawiecki, z tego co wiemy, część nieruchomości kupował za pieniądze inne (z kredytów: dom w Warszawie, w którym mieszka, działka rekreacyjna, „domek letniskowy”), a te, które zostały nabyte za własne pieniądze warte są może milion, może dwa (np. działka rolna, którą posiada jest warta 10 tys. zł). Pozostałe elementy jego majątku są warte „grosze” ( zabudowa kuchenna warta ok. 60 000 zł oraz meble warte ok. 50 000 zł)18.

Morawiecki za sam frankowy kredyt żony musi płacić (zakładając, że płaci równe raty) ok. 11 tys. zł miesięcznie. Płaci ponadto raty od własnych kredytów – 22 tys. zł miesięcznie. Razem za same kredyty musi miesięcznie zapłacić 33 tys. zł. Do tego dochodzi utrzymanie dużego domu w Warszawie, pozostałych nieruchomości i utrzymanie sześcioosobowej rodziny. Miesięcznie wydaje więc, jak można sądzić, ok. 60 000 zł. Zarabia zaś obecnie, przypomnijmy 15 tys. zł. Długu tak nie pociągnie. Poza tym jest już przyzwyczajony do poważniejszych dochodów (11 lat to szmat czasu).

Na co liczy i na co czeka? Swoje rządowe stanowiska musi traktować jako epizod. Potem wróci do pracy w banku, w tym czy innym na milionową pensję, jeszcze wyższą. Może wrócić, ale tylko wtedy, gdy spełni kilka warunków jako minister finansów i wicepremier. Jakie to są warunki? Łatwo je sobie, bez większej pomyłki, wyobrazić: nie będzie „wchodził bankom w drogę”, utrudniał im życia, będzie im szedł na rękę, a nawet, najlepiej, robił to, co sobie życzą, po powrocie do pracy w banku wykorzysta wiedzę, którą nabył jako minister finansów i wicepremier.

Interes banków i interes Polski są ewidentnie sprzeczne.

Jako minister finansów i wicepremier Morawiecki, wszystko na to wskazuje, nie uchroni tych naszych interesów, które sprzeczne są z interesami banków i nie zrealizuje tych naszych interesów, które ugodziłyby w interesy banków.


  1. Gdzie podziały się te miliony?


Załóżmy, że jednak, co bardzo prawdopodobne, Morawiecki nie wydał wszystkich zarobionych pieniędzy i że zostało mu np. „jedynie” 14 mln zł, z czego 7 mln w części zainwestował w akcje, w części zaś umieścił na koncie. Co zrobił z pozostałymi 7 mln? Dlaczego mając je nie kupił za nie nieruchomości, na które ostatecznie wziął kredyty?

Nasuwa mi się tu, po długim zastanowieniu, tylko jedna hipoteza: kupił za te pieniądze złoto i umieścił je anonimowo w skrytce, w którymś ze szwajcarskich banków.

W jaki sposób doszedłem do postawienia takiej hipotezy?

Wczułem się w Morawieckiego. Starałem się myśleć tak jak on, myśleć po bankiersku i tylko w perspektywie własnego interesu. Przyjąłem narzucające się założenie, że zajmując tak wysoką pozycję w świecie finansów miał znaczną wiedzę o tym, co się w nim dzieje.

Po pierwsze zatem, powinien wiedzieć, że ten świat finansów to jeden wielki Amber Gold, swoista piramida finansowa, która prędzej czy później musi się zawalić, a gdy się zawali istniejący dotąd pieniądz nie tyle stanie się śmieciem, co w istocie, po prostu, przestanie istnieć.

Po drugie, nie tyle się domyślał, co wprost wiedział, że planowany jest przedwczesny wielki krach, czyli upadek tej piramidy. Wiedział, bo wyznaczono mu rolę w realizacji tego planu.

Wiedział, że wielki krach jest bardzo blisko i że wszystkie akcje, złotówki, dolary, euro, funty itd., stracą wartość, gdy on nastąpi, że największym problemem będzie w tym momencie zapłacenie za cokolwiek, że świat wejdzie, przynajmniej na pewien czas w fazę naturalnej wymiany towarowej (towar za towar; jabłka za jajka, cegły za mięso, drewno za cement itp.), a jedynym środkiem płatniczym będzie złoto, srebro, platyna, i inne metale szlachetne, diamenty i inne kamienie szlachetne. Wiedział, że ludzie, jak to już bywało, największe zaufanie będą mieli do złota, którego wartość nabywcza (dotąd drastycznie sztucznie zaniżana) podskoczy przynajmniej dziesięciokrotnie i z 7 mln zrobi się wielki majątek, przynajmniej 70 mln (licząc według dzisiejszej siły nabywczej pieniądza).

Takiej operacji Morawiecki nie mógłby jednak wykonać legalnie. Bankowiec, który lokuje oszczędności w złocie to bankowiec, który głosi : „nie wierzcie bankom”, to bankowiec, który sugeruje: „wielki krach jest już bardzo blisko”.


1https://pl.wikipedia.org/wiki/Zyta_Gilowska

2https://www.pb.pl/finanse-gilowska-i-prace-nad-reforma-finansow-publicznych-349175

3http://toyah1.blogspot.com/2016/05/zyta-czyli-swiat-znieruchomia-czesc-1.html

4https://pl.wikipedia.org/wiki/Mateusz_Morawiecki

5http://wroclaw.wyborcza.pl/wroclaw/1,142076,19176075,mateusz-morawiecki-z-wyzyn-bankowosci-do-rzadu-pis-ku-chwale.html

6Tamże.

7Por. choćby: https://en.wikipedia.org/wiki/Allied_Irish_Banks;https://pl.wikipedia.org/wiki/Mateusz_Morawiecki

8Por. choćby: https://en.wikipedia.org/wiki/Banco_Santander

9http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103454,20868677,morawiecki-byl-doradca-tuska-wiec-na-jego-miejscu-stonowalbym.html

10http://wiadomosci.dziennik.pl/polityka/artykuly/505108,rzad-pis-mateusz-morawiecki-doradzal-tuskowi-i-kaczynskiemu.html

11http://www.fakt.pl/wydarzenia/polityka/wicepremier-i-minister-rozwoju-mateusz-morawiecki-ma-rate-kredytu-wyzsza-niz-pensje/880rqfk

12http://www.fakt.pl/wydarzenia/polityka/wicepremier-mateusz-morawiecki-ma-dom-za-franki/v49lvkt

13Por. tamże.

14http://www.bankier.pl/wiadomosc/Oto-oswiadczenie-majatkowe-Mateusza-Morawieckiego-7294199.html

15https://strefainwestorow.pl/artykuly/20170415/mateusz-morawiecki-maj%C4%85tek-oswiadczenie-majatkowe

16Tamże.

17http://toyah1.blogspot.com/2016/06/zyta-czyli-swiat-znieruchomia-czesc-16.html

18Por. choćby: http://www.bankier.pl/wiadomosc/Oto-oswiadczenie-majatkowe-Mateusza-Morawieckiego-7294199.html

Zmieniony ( 27.05.2017. )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.