Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 75 gości
S T A R T arrow Kultura i okolice arrow Historia 18 arrow Decebal - wielki król Daków - wojna przeciw Imperium Rzymskiemu w latach 86- 89 po nar. Chr.
Wednesday 27 May 2020 17:32:17.29.
W Y S Z U K I W A R K A
Decebal - wielki król Daków - wojna przeciw Imperium Rzymskiemu w latach 86- 89 po nar. Chr. Drukuj Email
Wpisał: Hadrian Daicoviciu   
29.12.2017.

Decebal - wielki król Daków - wojna przeciw Imperium Rzymskiemu w latach 86- 89 po nar. Chr.


DAKOWIE, Hadrian Daicoviciu, PIW, 1969, str. 141 i nn.


[---] Chociaż Jordanes nie mówi o istnieniu różnych poglądów na dworze króla Daków, stwierdza jednak, że powodem natarcia był wzrost niebezpieczeństwa ze strony Rzymu. „Kiedy panował imperator Domicjan - powiada ów historyk -Getowie obawiając się jego zachłanności wypowiedzieli sojusz, zawarty przedtem z innymi imperatorami, i zaczęli pustoszyć brzeg Dunaju, opanowany już dawno przez imperium rzymskie, niszcząc załogi wojskowe (rzymskie) oraz dowódców. Na czele tej prowincji (Mezja ) stał podówczas, po Agryppie, Oppiusz Sabinus, u Getów- zaś panował Dorpaneus; kiedy doszło do bitwy, Rzymianie ponieśli klęskę; Oppiuszowi Sabinusowi ucięto głowę, Getowie zaś napadli na wiele obozów wojskowych i miast i złupili ziemie należące do imperium." [ Getowie = Dakowie md]

Zgodnie ze zwyczajem, Dakowie przeprawili się przez zamarznięty Dunaj w zimie 85/86 roku n.e. Ta nieoczekiwana ofensywa, prowadzona, być może, przez Decebala, bratanka króla, wznieciła panikę w szeregach rzymskich. Nie chodziło tylko o śmierć namiestnika Oppiusza Sabinusa: Rzym miał przecież innych świetnych dowódców; ale jak powiada Tacyt: „i już nie granice państwa i brzeg Dunaju, lecz leża zimowe legionów i nasze posiadłości były kwestionowane".

Ujawniło się całe niebezpieczeństwo, jakie państwo Daków przedstawiało dla imperium rzymskiego: okazało się, że Dacja zdolna jest swym przykładem zagrzać do walki o wolność podbite przez Rzym ludy naddunajskie. Widać, że sytuacja była ciężka, skoro sam imperator opuścił Rzym udając się na front dunajski.

Zatrzymawszy się prawdopodobnie w Naissus (dziś jugosłowiański Nisz), Domicjan podjął szybkie i skuteczne kroki jeszcze w ciągu roku 86. Prowincja Mezja, mająca zbyt długą i trudną do obrony granicę, została podzielona. na dwie części: Dolną i Górną; granicę między nimi stanowiła rzeka Ciabrus (dziś Cybrica.).

Dowództwo wojsk nad Dunajem powierzono Korneliuszowi Fuskusowi, prefektowi gwardii pretoriańskiej, który zdołał odepchnąć Daków na drugi brzeg rzeki. Aby zaś podobne wypadki więcej się nie powtórzyły, Domicjan postanowił wszcząć ofensywę i wejść na terytorium Dacji. Przygotowania rzymskie, koncentracje wojsk, statków i środków wojennych nie uszły bacznej uwagi Daków. Nadeszła ciężka chwila -zapowiadała się okrutna walka; konieczne było zebranie wszystkich sił i zapewnienie umiejętnego kierownictwa wojskowego, na co nie mógł się zdobyć stary Duras-Diurpaneus.

W obliczu niebezpieczeństwa odstąpił on tron Decebalowi, synowi Skorila. Nie można było lepiej wybrać. Po stu pięćdziesięciu prawie latach Kassjusz Dion namaluje entuzjastyczny portret króla Daków mówiąc o nim, że: „był roztropny w sprawach wojny i zręczny w czynach; wiedział, kiedy uderzyć i kiedy się wycofać w porę, mistrzowsko zastawiał pułapki, dzielny był w walce, umiał zręcznie wykorzystać zwycięstwo i ujść cało z klęski; dlatego też długo był dla Rzymian groźnym przeciwnikiem”.

Innymi słowy, zręczny dyplomata i utalentowany dowódca dowiódł podczas wojny wszystkich swoich umiejętności. Przede wszystkim posłużył się dyplomacja. Obłowiwszy się suto w Mezji Decebal wysłał poselstwo do Domicjana, prosząc go o pokój, który w tej sytuacji Dakowie mogliby zawrzeć na korzystnych warunkach. Domicjan, zajęty właśnie przygotowaniami do ofensywy, odmówił i wówczas król Daków wysłał ponownie posła, „który miał powiedzieć drwiąco, że uczyni pokój, jeśli każdy Rzymianin przyśle mu co rok dwa obole, jeśli zaś nie, wypowie wojnę i sprowadzi wielkie utrapienia".

Byłaż to drwina czy zręczna próba takiego rozgniewania wroga, aby zapomniał o wszelkiej przezorności? Trudno przesądzić, lecz jeśli drugie przypuszczenie jest słuszne, trzeba przyznać, że w pełni osiągnął swój cel. Dumny Domicjan i nie mniej dumny Fuskus odpowiedzieli na prowokację niezwłocznym natarciem. Wiosną roku 87 n.e. armia rzymska, składająca się z kilku legionów i licznych oddziałów pomocniczych, przeprawiła się przez Dunaj po moście pontonowym gdzieś w Oltenii, może na wschód od Eskus (dziś Gigen).

Nie wiadomo, jaką drogę obrał Fuskus; przypuszcza się wszakże, iż poprowadził on wojsko w górę doliny Aluty. Zdaje się, że na początku nie opierane mu się; mistrz w zastawianiu pułapek, Decebal, wolał poczekać, aż nieostrożny dowódca rzymski wprowadzi swe wojska w przełom Czerwonej Wieży.

Tutaj Dakowie „w pierwszej bitwie zwyciężyli Rzymian, zabili dowódcę ich, Fuskusa, i złupili obóz wojskowy".

Ku hańbie wojsk rzymskich sztandar V legionu wpadł w ręce zwycięzców razem ze znaczną liczbą jeńców. Dzięki temu zwycięstwu Decebal zyskał bardzo na czasie. Dopiero w następnym roku (88) Rzymianie podjęli ofensywę pod wodzą wytrawnego i ostrożnego Tettiusa Julianusa. wyciągnąwszy wnioski z tragicznego doświadczenia swego poprzednika, obrał inną drogę natarcia: nie przez Oltenię, lecz przez Banat.

Decebal zastosował starą taktykę, najpierw pozwolił Rzymianom postępować bez przeszkód, sam zaś zgromadził siły w wąskim przejściu Tape (Żelazne Wrota siedmiogrodzkie), tutaj doszło do bitwy, lecz tym razem zwycięstwo przechyliło się na stronę Rzymian. Tettius Julianus zabił wielu wrogów: „Między nimi -powiada Kassjusz Dion - Wezinas, który był drugim po Decebalu, nie mogąc inaczej ujść z życiem, padł umyślnie na ziemię udając trupa i potem uciekł po kryjomu nocą."

Zwycięzca nie wykorzystał jednak swej przewagi. Również Kassjusz Dion opowiada dalej, że „Decebal obawiając się, aby Rzymianie upojeni zwycięstwem nie wyruszyli na stolicę państwa, kazał wyciąć okoliczne drzewa i oprzeć broń o ich pnie, iżby Rzymianie wycofali się w obawie, że mają przed sobą żołnierzy; co też się i stało". Nie mamy pewności, że wypadki tak się właśnie potoczyły; podstęp jest trochę naiwny, nie wydaje mi się, aby doświadczony Tettius Iulianus dał się w ten sposób oszukać.

Pewne jest natomiast, że dowódca rzymski lękał się zasadzki, jaką mógł przygotować nieprzyjaciel, dlatego też zrezygnował na razie z wyprawy na Sarmizegetusę. Że była to tylko zwłoka w działaniach przeciw Decebalowi, to widać jasno po zachowaniu się imperatora, który odpowiadał odmownie na wszystkie propozycje pokojowe króla Daków.

Domicjan postanowił zapewne rzucić Dację na kolana, lecz powziął ambitny plan ukarania wpierw tych plemion germańskich, które odmówiły swej pomocy w wojnie przeciw Decebalowi i które, być może, zagrażały od strony Pannonii bocznemu skrzydłu i tyłom armii rzymskiej.

Wyruszywszy do Pannonii Domicjan odmówił przyjęcia posłów, którzy przyszli prosić go o pokój; co więcej, kazał ich zabić i przeszedł do natarcia. Skończyło się ono jednak źle dla Rzymian; klęska poniesiona na froncie Pannonii postawiła pod znakiem zapytania wszystkie sukcesy osiągnięte do tej pory w wojnie przeciwko Dakom. „Pobity przez Markomanów i zmuszony do ucieczki -opowiada Kassjusz Dion - Domicjan spiesznie wysłał posłów do króla Daków i prosił go o zawarcie traktatu, o którym przedtem nie chciał słyszeć, pomimo że Decebal prosił go kilkakrotnie.

Ten zaś przystał na układ, gdyż był w trudnym położeniu, lecz nie chciał sam udać się na rozmowę, więc wysłał Diegisa z kilkoma mężami, aby oddał mu broń i część jeńców, udając, że tylko tyle ich ma u siebie. Domicjan włożył diadem na głowę Diegisa, jak gdyby sam był prawdziwym zwycięzcą i mógł mianować króla Daków; rozdzielił żołnierzom i honory, i pieniądze i jako zwycięzca wysłał do Rzymu posłów i list mówiąc, że to od Decebala, który, jak twierdzono, sam go ułożył. Uświetnił swój triumf wieloma rzeczami, których nie zdobył na nieprzyjaciołach (całkiem przeciwnie, traktat z Decebalem drogo go kosztował, dał bowiem jemu wiele pieniędzy i różnych rzemieślników na czas wojny i pokoju i obiecał, że da mu więcej w przyszłości), lecz ze skarbu cesarskiego: korzystał z niego, jakby to był łup wojenny, gdyż doprowadził siamo imperium do stanu niewoli.”

Tak więc w roku 89 zawarto pokój, który, jeśli wierzyć Kassjuszowi Dionowi, był niekorzystny, a nawet haniebny dla Rzymian.

Zmieniony ( 29.12.2017. )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.